Artur: Cud narodzin

Witam, Mam na imię Artur i chciałem się z Wami podzielić moim świadectwem. Mam wspaniałą rodzinę, dobrą żonę i prześliczną córeczkę. Doczekaliśmy się w końcu i drugiej pociechy. Wierzę, że druga córeczka jest wyproszona u Jezusa za sprawą Matki Bożej. Jestem szczęśliwy. Nie zawsze tak było. Kilka lat temu zaczeliśmy się starac o drugie dziecko. Jednak zawsze kończyło się to poronieniem. Moja zona byla na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego (5 poronien pod rząd). Ten ból po stracie wyczekiwanego dziecka z każdym poronieniem byl większy i udzielał sie wszystkim. Pod koniec skorzystaliśmy z usług psychologa. To jednak nie przyniosło rozwiązania, moze uśmierzyło ból na krótko.

Oczywiście robilismy badania po każdym poronieniu, które wychodziły niestety bardzo dobrze, więc nie wiadomo dlaczego tak sie działo, równiez nie mieliśmy problemów z poczęciem dziecka. Najgorsze jest to, że nie można bylo się uwolnić od myśli z tym związanych, każdy aspekt życia kręcił się wokól tego. Żona miała jeszcze gorzej, jej poczucie własnej wartości spadło do zera. Nie mogła sie z tym pogodzić. Jeżeli ktoś był w takiej sytuacji wie o czym mówię.
Przypadkiem natrafiłem na strone o nowennie pompejańskiej. Zmówiłem ją sam w intencji poczęcia i narodzenia zdrowego dziecka. Żona po dwóch miesiącach była w ciąży, niestety okazało sie że była to ciąża biochemiczna… Dalej to samo, ból i poczucie pustki. W nowy rok naszła mnie refleksja, że może to jeszcze nie był ten czas, nie chciałem tracić nadzieji i postanowiłem dalej prosić Maryję o pomoc. Spytałem żonę czy nie spróbowalibyśmy razem się pomodlić. Zgodziła się, choć była sceptyczna. Modliliśmy sie, zaczeliśmy pod koniec lutego 2015. Tym razem prosiliśmy o poczęcie jeszcze w tym roku… Były kryzysy podczas modlitwy, nie bylo łatwo. Żona traciła nadzieję i mówiła że ‘i tak to nic nie da’… Dotarliśmy jednak do końca. Po niecałych dwóch miesiącach żona zaszła w ciąże i znowu zaczęły sie nerwowe chwile, czy serduszko będzie biło…
Biło. Ciąża przebiegała ksiązkowo, a ja cieszyłem się jak dziecko. Czułem, że teraz bedzie dobrze.
Żona wymiotowała, narzekała że jej nie dobrze, bylo super…
W tym miejscu chce podziękować Matce Bożej za jej wstawiennictwo, to dzięki Niej ten CUD.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

5 myśli na temat „Artur: Cud narodzin

  1. Ja mialam wlasciwie tylko jedno poroniene I zdalam wlasnie sobie sprawe ze jutro mija 11 rocznica, dokladnie 20 marca. Dziekuje ze pan swoim swiadectwem przypomnial mi o tym. zycze wam aby dzieciaczki rozwilaly sie I chowaly zdrowo. Pozdrawiam zone I podziwiam ze to wszystko wytrwala. Wierze ze bylo ciezko.

  2. Miałam podobnie… Pierwsza ciąża zdrowa,syn. Później 3 poronienia,w tym jedno w 20 tyg. Ból,brak nadziei… Pomogła Nowenna. Teraz jestem mama półrocznej Natalki. Cud od Matki Pompejanskiej.

  3. Mamy zdrowego 7 latka, a kilka dni temu poroniłam 3 raz z kolei.. mimo leków, mimo modlitwy… dziękuję za ten wpis, nie pozwoli mi stracić nadziei.. będę się modlić o ten cud tak długo aż się uda..

  4. Ja po drugim poronieniu przestałam zachodzić w ciążę – teraz jest mi jeszcze ciężej, nawet nie umiem zajść w ciążę.Może Matka Boża się zlituje. Tym którym się udało gratuluje 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!