Anna: Burza na jeziorze potrzebna…

Chcę z całego serca i z wielką wdzięcznością podziękować Matce Boskiej za wszystkie łaski otrzymane za jej pośrednictwem. Ponad rok temu porzucił mnie (z trójką małych dzieci) mąż. Historia taka jak wiele: wmawianie, że to tylko i wyłącznie moja wina, ukrywanie kochanki, złośliwości, itp. Długo by pisać. Tak długo, jak długo wdziałam w tym sens, to walczyłam przeciwstawiając się jego pozwowi o rozwód (oczywiście wywołując tym jego jeszcze większą agresję w stosunku do mnie). Ale w końcu się poddałam. I tak „nie wierzę” w rozwody – przecież „Co Bóg złączył…”.

Niedługo po oświadczeniu męża, że mnie nie kocha, nie zamierza się do niczego zmuszać (próby ratowania małżeństwa, np. terapii małżeńskiej) i chce rozwodu przyjaciółka powiedziała mi o Nowennie Pompejańskiej. Wcześniej więcej niż letnia w wierze chwyciłam się ręki Matki Boskiej (dotychczas odmówiłam 5 Nowenn) i zaczęły się dziać w moim życiu cuda. Pojawili się przy mnie wspaniali ludzie bezinteresownie mnie wspierający, zaczęły się „zdarzać” okazje na wyjazdy (np. tygodniowy pobyt we wakacje w Licheniu, choć z koleżanką i dziećmi planowałyśmy wyjazd nad morze). Ja – osoba która „z przebojami” zrobiłam prawo jazdy 16 lat temu i nigdy potem nie jeździłam przekonana, że to jest coś czego nie jestem w stanie ogarnąć – kupiłam ostatnio samochód i po 4 lekcjach z instruktorem JEŻDŻĘ i czuję się za kierownicą dobrze! Dużo się w moim życiu zmieniło – JA bardzo się zmieniłam.
Wielokrotnie czytałam świadectwa podobne do mojego i jeśli nie kończyły się informacją o powrocie współmałżonka, albo choć podjęciem obustronnej pracy w tym kierunku, to byłam strasznie rozczarowana. W moim małżeństwie jest gorzej niż źle. Oddałam je jednak Matce Boskiej i Panu Jezusowi („Jezu Ty się tym zajmij!”). Przez ten rok wielokrotnie ofiarowywałam Komunie Św. za męża, odbyły się 3 Msze Święte w jego intencji (m.in. za jego nawrócenie), został objęty całorocznym Bukietem Duchowym Księży Marianów. Jestem przekonana, że po 1. jest w mocy złego (był czas, że zachowywał się irracjonalnie i z wielką nienawiścią do mnie, teraz mamy kontakty ograniczone do minimum), po 2. w końcu przyjdzie na niego czas opamiętania i zobaczy, co zrobił ze swoim życiem (wiążąc się z mężatką, której nie jest to pierwszy związek pozamałżeński i na pewno prędzej czy później się rozpadnie; obecnie widząc się z naszymi dziećmi tylko okazjonalnie i tracąc z nimi kontakt, itd.). Pomimo wszystko, co mnie z jego strony spotkało, żal mi go. Tym bardziej, że – paradoksalnie – to rozstanie mi zrobiło bardzo dobrze! Tak – to prawda, że do tej pory zdarza mi sie płakać z żalu nad rozpadem małżeństwa, utratą jego miłości, tym jakim człowiekiem się okazał. Niestety bardzo się w tym naszym byciu razem pogubiliśmy. I powinniśmy razem chcieć to naprawić (po oddaniu się pod Bożą opiekę). Ale widać Dobry Bóg ma dla nas inny plan. Często słucham Ojca Adam Szustaka. Wszystkim, którzy nie potrafią zobaczyć sensu w tym, co się dzieje w ich życiu gorąco go polecam. Czasami burza na jeziorze jest najlepszym , co nas może spotkać w życiu. Chociażby dlatego, że jeśli wykażemy otwartość serca i ufność, to wpadniemy w wyciągnięte do nas ręce Jezusa.
Nie wiem, co dalej będzie. Za dwa miesiące jeden z naszych synów idzie do I Komunii Świętej. Ciężko wyobrazić mi sobie siedzących nas przy jednym stole. Tym bardziej, że większa część rodziny (w tym niektórzy z jego krewnych) ostro potępia, to co mąż zrobił. Co o tym pomyślę, to jedyne, co mogę to powiedzieć: „Tobie, Jezu, to oddaję. Ty się tym zajmij!”.
Jeszcze raz dziękuję Maryi za wszystkie łaski, które mi wyprosiła u Boga. Przede wszystkim jednak za to, że dzięki niej „odkryłam” Jezusa.

9 myśli na temat „Anna: Burza na jeziorze potrzebna…

  1. Jestes dzielna ,Lichen jest cudny,a Matka Boza Lichenska powiedziala ,ze jesli ocos ja ocokolwiek poprosimy to nas wyslucha Otocz opieka swoje dzieci i im poswiec czas ,a mezowi daj czas on zrozumie Odmow tez zania NP o jej Nawrocenie bo widac ,ze bardzo go potrzebuje ,Burze ,tajfuny sa potrzebne w zyciu abysmy sami tez przejrzeli sie w lustrze i osobiscie tez uwazam ,ze ten zwiazek pani meza z ta pania nieprzetrwa ,szkoda mi jej i slepoty meza ,ale dlatego trzeba sie zanich oboje modlic i im wybaczyc ,dopiero bedzie oky

  2. Czasami mówi sie ze trzeba ” spasc na dno” aby sie od niego odbic I pani odbila sie pokazujac ze jest bardzo silna osoba. Na pewno maz sie zdziwi ze pani tak sobie swietnie bez niego radzi ale po tych wszystkich przykrych i trudnych chwilach odnalazla pani w sobie ogromne poklady sily. Mam nadzieje ze dla dzieci bedzie pani trzymac sie dzielnie i niech pani pamieta ze to syna komunia I warto zeby syn mial mile wspomnienia. Na pewno pani sobie poradzi czego z sera zycze.

  3. Pani Aniu jesteśmy w roku miłosierdzia a dobra interpretacja polega na całkowitym przebaczeniu . Wiem że jest to trudne ponieważ sama przechodziłam przez podobne załamanie ale inaczej się nie da. Kiedy mam takie problemy to sięgam po ewangelię a tam widzimy że najświętsza z Matek wybacza oprawcom syna Jezusa oraz sam Jezus , niewinny Baranek ,prosi Ojca : przebacz im bo nie wiedzą co czynią. Zawsze taki obraz stawiam przed oczami kiedy mam problem ze źle pojętym honorem i walczę o swoją rację. Taki akt przebaczenia miłosiernego nie ujmuje nam lecz dodaje blasku i wiary. Pozdrawiam serdecznie i ofiaruję modlitwę .

  4. Tak piękne świadectwo… Podobne miałam życie, chociaż to ja byłam na granicy wytrzymałości i ja założyłam sprawę o separacje i podział majątku. 20 lat próbowałam ratować swoje małżeństwo i uważałam ze moje dzieci potrzebują ojca… Potrzebowały ale nie takiego który nie chodził z nimi do kościoła, nawet nie byl z córką na jej komunii generalnej, bo twierdził ze dwie komunie to wymysl księdza. Z pomocą Bożą mam spokój, bez awantur, bez alkoholu, bez wykańczania psychicznego… Wiem co „Bóg złączył…” ale Pan Bóg nie chce naszego cierpienia… Pan Bóg nas kocha… Odmawiam którąś z kolei Nowennę Pompejańską i w moim zyciu caly czas dzieją sie cuda… Matka Boża pomaga mi każdego dnia, nic się w naszym życiu nie dzieje bez woli Bożej. Wystarczy zaufać Bogu:)

  5. 33 OBIETNICE JEZUSA
    związane z odprawieniem Nowenny pierwszych sobót następujących po sobie 9 miesięcy, ku czci Niepokala­nego Serca Maryi, w duchu wynagrodzenia Mu za zniewagi

    1. Wszystkiego, o co dusze proszą Moje Serce przez Se­r­­ce Mojej Matki, o ile jest to zgodne z Bożymi pragnie­nia­­mi i jeśli proszą Mnie z ufnością, udzielę im już w czasie odprawiania Nowenny.
    2. We wszystkich okolicznościach życia będą cieszyć się spe­cjalną obecnością Mojej Matki i Moim błogosła­wień­s­t­wem.
    3. W nich samych i w ich rodzinach zapanuje pokój, har­mo­­nia i miłość.
    4. W ich rodzinach nie będzie zgorszeń ani niespra­wie­d­li­wości.
    5. Małżonkowie nie rozwiodą się, a rozwiedzeni powrócą do domu.
    6. Rodziny będą żyć w harmonii i wytrwają w prawdziwej wierze.
    7. Matki, które są w stanie błogosławionym, będą się cie­szyć szczególną opieką Mojej Matki i otrzymają wszy­stko, o co poproszą dla siebie i dla swojego dziecka.
    8. Biedni znajdą mieszkanie i pożywienie.
    9. Dusze znajdą umocnienie w trudach na modlitwie i na­uczą się kochać Boga, bliźniego i swoich nieprzyjaciół.
    10. Grzesznicy nawrócą się bez wahania, nawet jeśli No­wenna jest odprawiana za nich przez inną osobę.
    11. Grzesznicy nie wpadną ponownie w swe grzechy i znaj­dą nie tylko ich przebaczenie, lecz ponadto nie­winność daną przez Chrzest, przez doskonały żal i miłość.
    12. Kto odprawia tę Nowennę w stanie łaski, nie obrazi potem Mojego Serca żadną ciężką winą aż do śmierci.
    13. Dusza, która się szczerze nawraca uniknie nie tylko og­nia piekielnego, lecz ponadto kary czyśćcowej.
    14. Dusze letnie staną się gorliwe i trwając w gor­li­wości doj­dą szybko do największej doskonałości i świę­tości.
    15. Jeśli rodzice lub inni członkowie rodziny odprawią No­wennę, żadne z ich dzieci ani inny członek rodziny nie będzie potępiony.
    16. Wielu młodych znajdzie dzięki Nowennie wezwanie do kapłaństwa i życia zakonnego.
    17. Ci, którzy utracili wiarę odzyskają ją, a zabłąkani po­wró­cą do prawdziwego Kościoła.
    18. Osoby duchowne i zakonne pozostaną wierne po­woła­niu; nie­wierni otrzymają łaskę nawrócenia i powro­tu.
    19. Rodzice i przełożeni będą wspierani w ich troskach nie tylko duchowych, lecz i materialnych.
    20. Dusze łatwo oprą się pokusom ciała, świata i szatana.
    21. Pyszni staną się szybko pokorni, a pogrążeni w nie­na­wi­­ści pozwolą się zwyciężyć miłości.
    22. Dusze gorliwe rozradują się słodyczą modlitwy i o­fia­­ry. Nie będzie ich nękał niepokój, strach i zwąt­pie­nie.
    23. Umierający nie będą musieli walczyć ze śmiercią ani prze­ciwko ostatnim zasadzkom szatana. Śmierć nagła i nie­przewidziana nie zaskoczy ich.
    24. Umierający zaznają głębokiego pragnienia życia wie­cz­ne­­go i zdadzą się na Moją wolę, umierając w ramio­nach Mojej Matki.
    25. Na sądzie zaznają specjalnej opieki Mojej Matki.
    26. Dusze otrzymają łaskę odczuwania współczucia i mi­ło­ś­ci rozważając Moją Mękę i cierpienia Mojej Ma­­t­ki.
    27. Dusze dążące do doskonałości dostąpią zaszczy­tu o­t­rzy­­­mania głównych cnót Mojej Matki: pokory, czy­s­to­ś­ci i miłości.
    28. W chorobie czy w zdrowiu będzie im to­wa­rzy­szyć ra­dość wewnętrzna i zewnętrzna oraz uspokojenie.
    29. Dusze spragnione duchowości otrzymają łaskę cie­sze­nia się bez większych trudności stałą obecnością Mojej Matki, a nawet Moją.
    30. Dusze, które poczyniły postępy w zjednoczeniu mis­ty­cz­nym, otrzymają łaskę odczuwania, że to żyją już nie tyle o­ne same, lecz że Ja żyję w nich. To znaczy, że to Ja ko­cham w ich sercu, modlę się w ich duszy, mówię przez ich usta i że posługuję się w działaniu całym ich bytem. Przeżyją cu­downe doświadczenie polegające na odczu­ciu, że każde po­ruszenie w nich dobra, piękna, święto­ś­ci, pokory, łagod­ności, posłuszeństwa, szczęś­cia, cudo­w­ności, to we wszy­st­kim i zawsze JA SAM JES­TEM, Bóg wszechmocny, nieskończony, jedyny Pan i Bóg, jedyna Miłość.
    31. Dusze, które odprawiają tę Nowennę rozkwitną na ca­łą wie­czność jak czyste lilie wokół Niepokalanego Serca Mej Matki.
    32. Ja, Boski Baranek, w Moim Ojcu z Duchem Świętym, rozraduję się wiecznie tymi duszami, które rozbłysną na Niepokalanym Sercu Mojej Matki jak lilie i które dzię­­­ki Memu Najświętszemu Sercu dojdą do chwa­ły.
    33. Dusze spragnione tego, co duchowe, po­stą­pią szybko naprzód w praktykowaniu wiary i cnotliwego życia.

  6. Piękne świadectwo, dużo pokory w tobie i spokoju , ja dziś dostałem pozew o rozwód a nowennę odmawiam od 2014r w różnych intencjach ,powiem jedno zły potrafi zwieść oszukać a co tam wszystko co chcesz to ci da , ale czy prędzej czy później rachunek wystawi i to srogi. Także módl się i nie poddawaj , czytałem że Matka Boże objawiająca się Medjugorie powiedziała że kto żyje w niesakramentalnych związkach będzie cierpiał i chorował to kwestia czasu Polecam tobie Również Koronkę do Krwawych Łez Matki Bożej jest rewelacyjna ,zły ucieka tam gdzie odmawia się tą modlitwę .Polecaj swoje małżeństwo i rodzinę tej modlitwie i nowennie Dużo Łask Bożych i scalenia rodziny która została wystawiona na próbę z Bogiem.

  7. Kochani, dziękuję za słowa otuchy, modlitwę,rady. Przepraszam,że piszę dopiero teraz. Jakoś tak zakładałam, że moje świadectwo ukaże się w „dziale” MAŁŻEŃSTWO i zwyczajnie je przegapiłam. Właśnie skończyłam czytać „SYCHAR.Ile jest warta Twoja obrączka?” (gorąco polecam!). W oczach znajomych, którzy mają jako taki wgląd w moje poglądy jestem tą, co kocha i wybacza pomimo wszytko. Ale lektura tej książki pokazała mi, jak daleka jeszcze przede mną droga. Właśnie uświadomiłam sobie, że ja chyba tak naprawdę nie chcę już powrotu męża. Poranił mnie bardzo. Wolność i możliwość samodecydowania o sobie dodała mi skrzydeł. Jego powrót byłby związany z koniecznością wielkiego trudu układania naszych relacji, bólem konfrontacji z zdarzeniami z bycia z sobą (i szczególnie trudnego okresu bez siebie). Chyba łatwiej jest wybaczyć tak zaocznie… Choć dociera właśnie do mnie,że to chyba jednak takie jakieś nie do końca szczere wybaczenie…? Muszę to wszytko przemyśleć, jakoś ogarnąć… Modlę się za jego nawrócenie naprawdę szczerze, dlaczego więc bałabym się jego powrotu do mnie? Czy zbyt mała jest moja wiara i ufność w Boga, że nawrócenie = szczera chęć zadośćuczynienia i naprawy relacji przez męża?Czy JA miałabym wtedy rzeczywiście w sobie tyle miłości, by nie przyjąć postawy obrażonej, skrzywdzonej królewny i nie próbować brać „odwetu”? Książka wywołała u mnie tysiące pytań. To dobrze. Wybaczcie, bo piszę o tym chaotycznie. Bogusławie dziękuję za zachęcanie do Nowenny pierwszych sobót miesiąca. Odprawiam do pewnego czasu (za Twoją zresztą „przyczyną”). Darku – zacznę odmawiać Koronkę. Jeszcze raz wszystkim Wam bardzo dziękuję! Żałuję, że na bieżąco nie mogłam odpisać. Niech łaska Boża na Was spłynie.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!