Anita: Matko proszę pomoż…

Pisalam juz wczesniej ze jest mi bardzo trudno odmawiac nowenne..ale dostalam tyle otuchy ze stwierdziłam ze nie zawiode i odmowie do konca. Ja w przeciwienstwie do innych nie dostalam spokoju..codziennie walczę . Jestem juz zmeczona a dopiero kończę cześć blagalną. Z meźem kloce sie codziennie..oddalamy sie od siebie..i juz przestalam wierzyc ze jemu na mnie zalezy.Nowenne odmawiam wlasnie w jego intencji..przede wszystkim o zdrowie psychiczne i fizyczne.Im bardziej sie modle tym jest gorzej.Nie wiem co mam robic.przed odmawianiem bylo znacznie lepiej.a teraz…..relacja jest na poziomie 0.Nie rozumiem tego…jak inni moga czuc opieke…bo ja jej nie czuje.wszystko leglo w gruzach.marzenia o posiadaniu dziecka,wyleczenie meza z nerwicy..Dokoncze tą nowenne..bo nie jestem slaba. ALE..osiagnelam juz taki etap ze przestalam wierzyć ze bedzie dobrze.Matko pomoż…

38 myśli na temat „Anita: Matko proszę pomoż…

  1. Anita nie trać wiary,własnie o to chodzi złemu.Maryja i Pan Jezus wyprowadzą z tej sytuacji największe dobro.Pomodlę się za Was.Zaufaj.

  2. Ciesz się i raduj w Panu bo zmiecie Twoich przeciwników, myśl o dniu w którym to się stanie.
    jak mówił Św Maksymilian Kolbe – dobra sprawa bo się diabeł ciska.
    Proś Pana żniwa aby Cie wyprawił z sierpem miłości Jego.

  3. Prosze sie nie poddawać pani anito. Ja wiem co to znaczy depresja bo sama to przeszłam a w nią łatwo wpaść ale po tej tragedii spotkała mnie wymarzona miłość i mąż głeboko zaufałam Maryji i Jezusowi Cdlmy się: Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i na chwałę i zadość-uczynienie, jakie w imieniu grzeszników Ci składa; daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twego miłosierdzia i racz udzielić przebaczenia w imię tegoż Syna swego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.hrystusowi. Zyczę pani więcej wiary a wszystko sie ułoży-)

  4. Droga Anito! Nie można się tak szybko zniechęcać, trzeba być wytrwalym i wierzyć, że zostaniemy wysłuchani. Zawsze możemy liczyć na wstawiennictwo Maryi. Czasem trzeba poczekać trwając w modlitwie 🙂

  5. NIE poddawaj sie tak sie dzieje namnie nic niemoglo juz sie zlego wylac na poczatku ,bo to wszystko kazda dziedzina zycia byly jak serje z karabinu maszynowego im wjecej sie modlilam tym bylo gorzej dzis mam ubaw z tych wydarzen choc wtedy niemjalam juz sil kompletnie na nic musisz wytrwac i podjac dalsze modlitwy popros o pomoc SW RITE i OJCA PIjo

  6. Jest takie powiedzenie ze kiedy sie idzie droga uslana kolcami, w koncu dotrzesz na lake uslana kwiatami. Po takim bolu tym bardziej bedziesz cieszyc sie pozytywnymi zmianami i docenisz wiare I modlitwe. Zycze duzo cierpliwosci i wytrwania w modlitwie. Bedzie dobrze, musi byc dobrze.

  7. Droga Anito, mogłabym powiedzieć, że wiem co czujesz, ale każdy krzyż jest inny. Mogę jedynie powiedzieć Ci: nie trać wiary! Odmawiam kolejną już, nie wiem która, nowennę za mojego ukochanego, który zrezygnował ze mnie dla mężatki. Każdy dzień jest tak samo trudny. Nie spałam, płakałam od kilku miesięcy każdego dnia. Ale wierze i kurczowo trzymam różaniec w dłoni. Otóż miesiąc temu padlam na kolana przed Panem w malenkim kościółku i zapytalam: Boże czy Ty mnie słyszysz? I usłyszałam w głowie pieśń, która za sekundę odspiewal akapella ksiądz wychodząc do Mszy Św. W najbliższą niedzielę poszłam do Kościoła. Spoznilam się bo kolejna noc minęła w koszmarach i płaczu. Zapytałam: Jezu, kiedy to się wszystko skończy. I z ambony padły slowa: Miłość nigdy nie ustaje. Mi Bóg odpowiedział po wielu miesiącach i teraz trwam przy Nim jeszcze wierniej. Zły namieszal w życiu i będzie dalej mieszał. Ale o to mu chodzi. Musisz wierzyć, bo wiara czyni cuda. Nie możesz poddać się, bo zły wtedy wygra. On chce oddalić Cię od Boga.

  8. Jestem w podobnej sytuacji trochę innej ale dla mnie bez wyjścia , modlę się na tyle ile mogę ale wszystko i tak toczy się swoim torem , cale zycie jest takie raz z górki raz pod górkę …i chyba niezalezy to od ilości odnowionych rozancow wg mojej obserwacji dotychczasowego życia .jak chcesz napisz akaw@vp.pl

  9. Gdy czytam wasze swiadectwa : doznalam spokoju wyciszenia odwagi ukojenia itp zastanawiam sie co ze mna jest nie tak? Moje Nowenny to walka ze zmeczeniem zniecheceniem itp czemu tak mam? 🙁

    • szatan robi wszystko żeby nas zniechęcić do odmawiania, żebyśmy najlepiej przerwali modlitwę. Mimo wszystko trwaj na modlitwie. Ja miałam już różne akcje ze złym, ostatnio jakieś totalne 2 dniowe załamanie nerwowe mnie dopadło, nie mogłam się pozbierać. Wszystko minęło. Czasami biorę wodę święconą. A czasami mówię idz precz szatanie w imię Jezusa Chrystusa. Lub modlitwa do anioła stróża lub sw Michała Archanioła. Pomaga:)

  10. modl sie i wierz zaufaj wielu tak przechodzi zly czas ale gdy czytac bedziesz swiadectwa zobaczysz ze wszyscy wygrywaja z zlem nikt nie odnosi kleski trzeba tylko wytrwac w modlitwie i nic wiecej, przetrwac trudny czas i modlic sie To niesom slowa pocieszenia, na ile zaufasz tyle wytrwasz, tylko fakty

  11. Och Anito doskonale Ciebie rozumiem, po pierwszej mojej nowennie za męża życie stało się koszmarem , każdy dzień to była walka duchowa i życiowa. Ale stwierdziłam, że będę jak ta wdowa naprzykszajaca się i zaczęłam kolejną było jeszcze gorzej, dokonczyłam potem zaczęłam Trzecia , czwartą w połowie mąż mnie przeprosił za wszystko powiedział, że bardzo mnie mocno kocha i nie wyobraża sobie życia bez emnie ja męża także przeprosiłam i jest świetnie właśnie spodziewamy się dziecka a miał być rozwód . Choć ja nadal odmawiam nowenne bo mąż jest jeszcze daleko od Boga choć i tu zrobił kilka kroków naprzód, ale za przestanę za niego nowenne jak sam weźmie rożaniec do ręki bo inaczej zły napewno powróci .
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

    • Ps. Napisałam i cały komentarz pierwszy mi się usuną bez mojego udziału , ale napisałam jeszcze raz widocznie złemu chodzi abyś zaprzestała nowenne.

      • Tak sobie postanowilam!odmowie!jestem juz przy 2 czesci…odmowie bo bardzo chce zeby tez „wieśniak”dal mi spokoj.mam bluzniercze sny..mysli…mysli samosexualne…poprostu masakra jakas. CHCIALABYM GO ZNISZCZYC! Z mezem jest lepiej ale…jakos nadal chlodno… mam tylko nadzieje ze kiedy skoncze NP.wszystko co zle odejdzie!

        • Anib, gdy te mysli przychodza, albo przed spaniem powtarzaj glosno trzy razy „Krzyz Swiety niechaj mi przyswieca, szatan zlych mysli niech nigdy nie wznieca”. To modlitwa sw. Benedykta. Skuteczna. Dobrze tez jest skropic dom woda swiecona. Wytrwaj w Nowennie.

          • Sunny tak zrobiłam… wiec dlatego napisałam, że z mężem jest już lepiej..ale jakoś tak chłodno. Skropiłam dom wodą święconą. Jeszcze troche i zaczne siebie uważać za ..wariata. naprawde chciałabym , żeby to się już skończyło. Mam takie dawki rozhuśtanego nastroju… jedeń dzień jest ok…i myśle, że już wszystko odeszło a na drugi.. mam zły humor,wszystko mnie denerwuje. Nie moge w to uwierzyć , że szatan tak szleje… nie moge. Co za Wieśniak!! CZy jak skończę tę NP to on wreszcie da mi spokój? słuchałam tez 1 mszy z Czatachowej. Uważam ze otrzymałam dar łez ale. jeśli chodzi o zaśmiecanie przez Złego w dniu codziennym nic sie nie zmieniło..Ja chyba już zwariowałam..

        • Polecam też pójść na mszę św o uzdrowienie/uwolnienie. Moje pierwsze 2 NP były bardzo ciężkie( kiedy zaczęło się moje nawracanie), szatan szalał, koszmary, lęki, straszne myśli, pobudki o 3 w nocy i inne akcje. Do mojego życia wpuściłam dużo zła, które trzeba było wygonić. W trakcie odmawiania NP byłam 2 razy na mszy o uzdrowienie/ uwolnienie z o Witko i o Bashaborą Pan Jezus mnie uwolnił. Od tego czasu odmawiane nowenny są dużo lżejsze, tzn są jakieś rozproszenia itd ale nie dzieje się to co wtedy.

        • Napewno nie możesz się lękać bo szatan to taki pies na łańcuchu robi dużo wrzasku, chaosu, ale tak naprawdę nic Ci zrobić nie może. Gdyż jesteś pod opieką Maryji. On tylko straszy, ale przez lęk spuszczasz go z łańcucha, zwyczajnie musisz to wszystko ignorować.

  12. Dar łez, tego nie da się opisać, kiedy czuje się Bożą potęgę, nagle ogarnia człowieka wzruszenie i mimo że oczy szklą się, to radość wewnętrzna jest nie do opisania.
    To pali szatana, a też warto prosić o modlitwę wstawienniczą.

  13. Pani Anitko ja też przechodziłam i ciągle przechodzę trudny czas. Rozstałam sie z kimś kogo bardzo kochałam. Pierwsze dni nowenny były straszne, żednego ukojenia, tylko płacz az nie miałam sił wstawać z łóżka, schudłam kazdy się o mnie martwił. Myslałam tylko „Boże zabierz mnie z tej ziemi nie dam rady już żyć” i teraz juz jestem przy części dziękczynnej niedługo koncze i jest lepiej. Maryja bardzo mnie zbliżyła do Jezusa. Czasem sobie mysle że może to taki nasz czyściec tutaj aby tam w wieczności się radować? Ale Bóg wczesniej czy pozniej wynagrodzi to cierpienie.

  14. Ale zły działa. Pisałam do ciebie Asiu i wszystko – ZNIKŁO! Napiszę jeszcze raz tylko poproszę mojego anioła, żeby mu walnął w łeb.

  15. Przeczytałam z uwagą i z pośpiechem odpisuję. To bardzo trudna modlitwa, ale tez bardzo skuteczna, bo jest obietnicą daną od samej Maryi. Nowenna to nie narzędzie magiczne po odmówieniu której wszystko się u Was zmieni. Trudno jest czasami dostrzec to, że Bóg z największego zła wyprowadza dobro. Znajoma osoba, gdy zaczęła się modlić zaraz potem dowiedziała się że mąż ją zdradza i wszystkie tragiczne nowiny posypały się jak lawina. Gdyby dalej żyła w niewiedzy byłoby inaczej, teraz z trudem ale próbują naprawiać. Szatan będzie Ci podsuwał pokusy – nienawidzi różańca, bo to dla niego oznacza śmierć. Będzie robił wszystko, żebyś przerwała nowennę. Proś Maryję o pokój wewnętrzny i o ochronę przed tymi atakami.
    Dusze czyśćcowe, które zdają relację z tego, co jest tam po śmierci mówią, że wtedy nagle otwierają się oczy i staje się jasne, że tylko przez cierpienie możemy doznać wybawienia. Niestety nie rozmumiemy tego tutaj. JA modlę się tak w trudnych chwilach – zwłaszcza gdy zostanę niesprawiedliwie osądzona – Panie nie rozumiem tego cierpienia, ale dziękuję Ci za nie, bo Ty tak chcesz. A jeśli tak chcesz Ty Bóg to daj mi – małemu człowiekowi siłę aby je znieść i nie poddać się zwątpieniu. A Ty Maryjo osłoń mnie swoim płaszczem, żebym była niewidoczna dla demonów.
    Pomodlę się za Ciebie. Dzisiaj Jezus umiera na krzyżu. Oddaj Mu ten ciężar, ale go nie opuszczaj. Agnieszka

  16. Dzieki Agnieszko.. Naprawde… nie spodzieałam się takich trudnośći. Juz w drugi zień odmawiania.. w pewnym momencie nie wiedziałam jak sie odmawia Zdrowaś Mario. Myślłam ze to zmeczenie ale pożniej jak sie zaczeły kłotnie i nawet cheć rozwodu to skojarzyłam.Dziwne jest też to , że moj mąż wierząc y, chodzący do kościoła, chodzący na pielgrzymki…. nawet sie nie zainteresował NP. Zapytał tylko co tam odmawiam i tyle…jak chciałam mu opowiedziec o tej modlitwie to mnie zbył. powiedziałam mu ze musimy być przygotowani na działanie złego.. bo tak sie dzieje i to ludzie również opisują- powiedział wtedy ze naczytałam sie tych forów internetowych i gadam głupoty. Dziś przyszedł mi pasek Św Dominika… również nie zgłębił tej wiedzy. Chce mieć dzieciątko- ale …. kiedyś w tej kłotni mu wypomiałam ze ja sie modle za niego za poczęcie dzieciątka a on nic… powinniśmy razem sie modlić. Mam też poczucie ze tylko mnie na tym wszystkim zależy. Do dnia dzisiejszego nie jest zainteresowany modlitwą. Za to.. sciśle przestzrega postu,był na Triduum Paschalnym.. poprostu dobry katolik.Może to jego opentało coś? PO świadectwie P. Małgorzaty z filmiku , który przesłała Kamila…mam już różne podejrzenia.

    • Anib, ciesz sie, ze przynajmniej Twoj maz chodzi do kosciola i jest dobrym katolikiem, bo odbiera potrzebne laski. Pomysl, ze moze on nie chce modlic sie z Toba, bo moze jestes zbyt nachalna i usilujesz zmuszac go do modlitwy, wiec on Cie ignoruje.
      Mezczyzni odbieraja na troche innych falach, niz my kobiety. Im bardziej bedziesz natarczywa, tym bardziej on bedzie Ci stawial opor.
      W takich wypadkach potrzeba duzo spokoju i cierpliwosci. Nic nie przyjdzie odrazu i na sile. Narazie modl sie sama, nie zmuszaj go do wspolnej modlitwy, ale w kazdej modlitwie powierzaj meza Matce Bozej. A sama wycisz sie, uspokuj, zrelaksuj sie. Powierz wszystko Matce Bozej i wierz, ze otrzymasz to o co prosisz, to otrzymasz. Jesli Twoj maz zauwazy zmiany w Twoim zachowaniu i wytrwalosc z jaka sie modlisz, pewnego dnia sam ukleknie przy Tobie i dolaczy do Twojej modlitwy. Teraz to przypuszczalnie on mysli, ze to jakas twoja kolejna fanaberia, zeby zmusic go do ustapienia Ci.

  17. Anib, Agnieszka i Monia napisaly Ci niemal wszystko. Ja tylko dodam, ze jestem w trakcie 10-tej nowenny i tylko jest gorzej, ale przestalam sie juz go bac. Zrozumialam, ze tylko tyle mu wolno ile mu pozwoli Pan Jezus. Niemal kazdy swiety byl dreczony przez szatana, a oni ignorowali go, bo wiedzieli, ze to TCHORZ i nic im zrobic nie moze. Gdy powiedzial do sw. Faustyny, ze ja rozszarpie na kawalki, odpowiedziala mu, ze jezeli jest taka Boza wola, to niech tak bedzie. Zaraz wtedy uciekl, bo poczul, ze Matka Boza byla przy Faustynie. Tyle samo moze zrobic i Tobie. On czuje, ze to sa juz jego ostatnie dni i mozliwosci, wiec dreczy Cie tak, zebys przerwala rozaniec i zebys nie doszla do porozumienia z mezem. Sama widzisz, ze jezeli tak mu przeszkadza twoja modlitwa, to pewnie jego dni sa juz policzone.
    Kiedys odmawialam nowenne w intencji znajomego, ktorego rozpadlo sie malzenstwo, a jego dzieci ulegly trwalemu kalectwu. Przez cala czesc blagalna, mialam pieklo w swoim domu. Chodzilam tak podminowana, ze z kazdego drobiazgu wywolywalam klotnie. Raz o bzdure poklocilam sie z mezem tak, ze myslalam, ze sie z nim rozejde. Wtedy uslyszalam jakby wewnetrzny glos „modlisz sie o jego rodzine, a ja ci rozwale twoja”.
    Juz chcialam przerwac te nowenne, nie mialam juz sil, ale jeszcze poszlam do spowiedzi. Ksiadz mi wrecz nakazal dokaczenie tej nowenny i powiedzial dokladnie to samo co pisze tutaj prawie kazdy. Ze tak dziala szatan i ze boi sie rozanca, a szczegolnie nowenny pompejanskiej, bo to jest bardzo silna modlitwa i straszy nas po to, zebysmy przerwali nowenny. Ale, ze on nic nam nie moze zrobic, bo jest jak pies na lancuchu i tyle co moze, to tylko poszczekac. Jesli jest walka, to jest i zasluga jezeli sie wytrwa. Nie trzeba sie bac, bo Matka Boza okrywa nas swoim plaszczem.
    Twoja modlitwa musi byc bardzo wartosciowa, jesli tak zalezy zlemu, zebys ja przerwala.

  18. Sunny..ja nir wiem skad ty czerpiesz taka madrosc:)mozesz woerzyc lub n ie ..ale od pewnego czasu tak jak pisalam ma wahania nastrojow,rozne perturbacjie i do tego…mega zwatpienie. Dzieki Twojemu wytlumaczeniu..znow mam wiare i usmiech.dziekuje.
    DZIEKUJE rowniez Agnieszce i Monice i Kamili..oraz pozostalym gosciom tego forum.Dziękuję za wsparcie i bardzo madre slowa pozostajace gleboko w pamięci

  19. Kochani ja również doświadczałam ataków złego. Omawiałam NP w intencji mężczyzny którego bardzo kocham o uwolnienie od zniewoleń. Nowenny zakończyłam w 31 dniu jej odmawiania. Poległam ale.. są jej owoce. Ten człowiek odrobinę się zmienia.
    Rozstaliśmy się. Widocznie taka była wola Boża. Mamy sporadyczny kontakt przez smsy. Wewnętrzny głos mówi, że On musi zostać sam.. musi wyruszyć. Tej miłości towarzyszyło tyle znaków, łaski a jednak.. zły zrobił swoje. Wierze, że ten człowiek kiedyś zacznie ŻYĆ. Rozjaśni się jego umysł. Odzyska czysty wzrok. Modlę się za tego człowieka codziennie.
    Odmawiając nowennę.. rozchorowałam się. Zapalenie oskrzeli trwało i trwało.. Ból kręgosłupa. Straciłam pracę. Moi znajomi widzieli moją śmierć. Borysa bolał kręgosłup. Nie potrafił znaleźć źródła bólu. Miał wypadek samochodowy. Wyszedł bez najmniejszej ryski. Zły mnie męczył do tego stopnia, że nie sypiałam nocami. Byłam wycieńczona. Kiedy odmawiałam różaniec czułam palący ból punktowy na plecach. Porównywałam go do przypalania. Kiedyś podczas odmawiania dostałam wysypkę na przedramionach. Po zakończeniu modlitwy znikła. Na kciuku który przesuwał paciorki różańca wyrósł mi wrzód. Ciekła z niego ropa. Modlili się ze mną ludzie. Prosiłam o pomoc księdza, wspólnoty. Zły bluźnił.. nazywał MB w okropny sposób. Widziałam diablą mordę. Pewnej nocy doznałam okropnego ucisku na plecach, czułam szpony. Leżałam jak sparaliżowana. Mój pies drżał szczekając. To duży skrót tego czego doświadczałam. Później śmiałam mu się w pysk. Powiem Wam, że kiedyś odmawiając różaniec miałam taką wizję. Diabeł z okropnym piskiem zatykał uszy, wyglądał tak jakby wił się z bólu. Wrócę do tej intencji.. kiedy zakończę obecnie odmawianą nowennę. Trzeba być w łasce uświęcającej. Eucharystia – bez niej nie dałabym rady. Adoracja. Modlitwa św. Patryka. św. Józefa. Dobrze mieć przewodnika duchowego. Zły będzie wmawiał, że jesteś chora na umyśle. Żebyś zwątpiła! NIE DAJ SIĘ! Jest ciężko bo On lata pracował nad Tym człowiekiem.
    Mogę podpowiedzieć pewne rzeczy.
    Piszcie jak macie ochotę
    m.lisiecka27@interia.pl

    Pisząc tą wiadomość mój komputer szaleje. Jakoś mnie to nie dziwi.

  20. Witam Was serdecznie,

    ja dodam kilka słów od siebie. Jestem w trakcie odmawiania NP, zostało mi 13 dni do skończenia. Modle się o uzdrowienie i uratowanie naszego małżeństwa. Mąż popadł w wir pracy, pracoholizm, liczyły się dla niego tylko pieniądze, przestał chodzić d o Kościoła, dręczył mnie i nasze dzieci, wszczynał kłótnie, przeklinał, wrzeszczał. Zdarzało się, że budził się w nocy bluźnił na mnie i zrzucał mnie z łóżka po czym rano nic nie pamiętał. Miałam już tego dość, wewnętrznie czułam, że to nie jest mój mąż. Modliłam się za niego, groził rozwodem itd. że wszytko jest przeze mnie, obwiniał mnie na każdym kroku. W końcu zgodził się na terapię małżeńską. Byliśmy na kilku spotkaniach ( było trudno) jednak dostał nagle pracę w Belgii i musiał wyjechać. Na początku myślałam, że to gwóźdź do trumny ale od tego momentu zaczęło się pomału układać. Wtedy natknęłam się właśnie na Nowennę Pompejańską dokładnie na film i świadectwo Pani Małgorzaty i postanowiłam odmawiać NP w intencji właśnie naszego małżeństwa. Cała nowenna praktycznie odbywa się w ogromnym rozproszeniu, dzieci mi przeszkadzają a jak nie dzieci to inne myśli zaprzątają mi głowę , bardzo trudno jest mi skupić. Ostatnio doszły mnie myśli o śmierci ( Szatan dokładnie wie gdzie są moje słabe punkty, zawsze bałam się o zdrowie moje i dzieci, bałam się o zdradę ) i nagle ogarniają mnie myśli że na pewno umrę, zaczął mnie boleć kręgosłup ( zawsze miałam z nim problemy) ale teraz jest to nie do wytrzymania, sama nie wiem czy tak właśnie może on działać? Nie przestane się modlić, bo widzę łaski jakimi obdarza mnie Maryja. Mój mąż się zmienił , nawet wspomniał coś o spowiedzi, nie jest już nerwowy , widzę ogromną poprawę tylko ja jestem dręczona ostatnio strasznie zdenerwowałam się na dzieci, aż mi było z tego powodu przykro ( generalnie nigdy sie nie zachowuję się w ten sposób), ja stałam się nerwowa , czy wszystko ze mną jest w porządku? Pozdrawiam Was serdecznie, dodajecie otuchy

  21. Ja też miałam trudności z odmawianiem nowenny pompejańskiej. W domu nie dałam rady, chociaż nikt mi nie przeszkadzał. Usypiałam, nie mogłam skupić się i pozbyć rozbieganych myśli. Pomogłam sobie w taki sposób. Odmawiałam nowennę w kościele przed wystawionym Najświętszym Sakramentem lub w domu przy egzorcyzmowanej zapalonej świecy. Świece, sól, wodę i olej poświęca ksiądz na mszy o uzdrowienie. Ponadto cały czas noszę szkaplerz i modlę się do Michała Archanioła i aniołów stróżów. Pomagają tylko trzeba ich prosić, bo sami nie mogą podważać naszej wolnej woli.
    Życzę wytrwałości i żywej wiary.
    Alicja

  22. Ostatnio powiedziałam mężowi ( za którego odmówiłam już 4 nowenny, w tym jedna za jego kochankę)że nie pozwolę by mi nie traktował jak śmiecia, mimo iż go kocham. To mi napisał, że żadnym śmieciem nie jestem, że jestem czymś gorszym niż śmieciem, że jestem największym złem chodzącym po świecie, czymś najgorszym co go mogło w życiu spotkać. 4 nowenny a on Ci powie,że jestem gorsza niż śmieć.

    • Modlitwa nie zabezpiecza nas przed podłością kogokolwiek – byłaby wówczas magią. Ona powoli buduje w nas taką postawę, w której nie czujemy się niewolnikami cudzych ocen, podłego gadania. Moment, w którym zaczniesz mu w takich razach naprawdę współczuć (ale nie chodzi o pogardliwe politowanie!) i jego gadanina w niczym nie nadwątli Twojego poczucia własnej wartości, a modlić się będziesz ZA NIEGO, a nie o powrót – będzie Twoim osobistym zwycięstwem, owocem modlitwy. Współczucie nie oznacza, że masz skorpiona hodować na swoim łonie, dla Ciebie lepiej, kiedy on w takiej fazie jest daleko, bo się facet kompletnie pogubił.
      Użyłam słowa „podłość”, ale w tej czczej gadaninie Twojej brzydszej połowy bardziej jakaś ciężka frustracja pobrzmiewa, tak nie mówi człowiek, który się w innym związku realizuje, tylko ktoś, kto ma poczucie totalnej klęski i szuka kozła ofiarnego.

  23. to jest bardzo dziwne, ale mnie też męczy odmawianie nowenny w intencji męża. Zasypiam w trakcie a przy poprzedniej nowennie intencji naszego małżeństwa nie miałam takich problemów.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!