Agnieszka: praca

Chciałam oddać swoje świadectwo. Choć moja modlitwa została wysłuchana już dawno, dopiero teraz widzę jak wiele dzięki niej otrzymałam. W wakacje zeszłego roku modliłam się o otrzymanie pracy. W tamtym okresie złożyłam wiele aplikacji, ale długo nikt mi na nie nie odpowiadał. Byłam już załamana brakiem pracy i powoli popadałam w depresję. Czułam się jak śmieć siedzący w domu i nic nie robiący. Gdy zaczęłam Nowennę (już nie pierwszą, a którąś z kolei), dosłownie dwa dni po rozpoczęciu, zadzwoniła do mnie Pani odnośnie mojej aplikacji w pewnej korporacji. Szczerze mówiąc, na tej pracy mi zależało najbardziej. Chociaż to nie była praca w zawodzie, ale chciałam od czegoś zacząć, żeby mieć jakieś doświadczenie. Tydzień później pojechałam na szkolenie i tak o to zaczęłam pracę. Niestety, po tygodniu pracy dowiedziałam się że oddział w którym pracuję zostaje zamknięty. Trochę się podłamałam, ale dobrze się stało bo praca okazała się bardzo stresująca i nie czułam się w niej dobrze. Zastanawiałam się co Bóg mi chciał przez to powiedzieć… Dziewczyna, która przyjęła mnie do pracy jest w tym momencie moją serdeczną przyjaciółką. W lutym tego roku zadzwoniła do mnie, że 80km od mojego miejsca zamieszkania szukają w szkole nauczyciela języka angielskiego (mój zawód- tu gdzie mieszkam otrzymanie pracy w szkole graniczy z cudem). Zadzwoniłam do tej szkoły, poproszono mnie o przywiezienie wszystkich dokumentów i tak o to otrzymałam tą pracę. Co prawda daleko od domu, ale i tak bardzo się cieszyłam bo otrzymałam dwie łaski- pracę i przełamanie bariery jazdy samochodem co było moim wielkim utrapieniem bo długo nie jeździłam i doszło do tego że panicznie bałam się siadać za kierownicą.

Popracowałam w tej szkole cały semestr- na tyle zostałam przyjęta (umowa na zastępstwo). Z końcem umowy- 26 czerwca, zastanawiałam się co będzie ze mną dalej. Zapisałam się do Solidarności nauczycielskiej (znów dzięki mojej koleżance, dzięki której otrzymałam moje dwie prace) ale przez całe wakacje nie było żadnego odzewu. Zaczęłam znów się modlić w intencji pracy. Rozpoczął się wrzesień i już nie miałam nadziei, że pracę w szkole otrzymam. Byłam załamana….
I wtedy stał się CUD! Zadzwonił do mnie pan z Solidarności, że jest praca w moim mieście na stanowisku nauczyciela języka angielskiego 🙂 Pracę otrzymałam też na zastępstwo na cały rok. Praca wymarzona dla mnie bo nie w podstawówce jak wcześniej tylko w technikum. Jestem przeszczęśliwa, a to wszystko dzięki Matce Bożej bo dzięki Niej poznałam moją koleżankę, dzięki której tyle dobra mnie spotkało. Moja wdzięczność nie zna granic. Składam wielkie dzięki Maryjo z Pompejów! Szczęść Boże!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o