Weronika: Maryja prowadzi mnie do Boga

Zanim przejdę do mojego świadectwa stricto sensu pozwolę sobie skorzystać z okazji i zrobić dwie uwagi.
Przede wszystkim chciałabym podziękować wszystkim, którzy umieszczają tutaj świadectwa. Byliście dla mnie wielkim wsparciem w momentach w których ogarniało mnie lenistwo. Dziękuję założycielom tej strony i wszystkim którzy mają odwagę i chęć dawania świadectwa.
Druga sprawa, (pisałam już o tym w jednym z komentarzy) dotyczy uwagi, którą napotkałam w niektórych świadectwach i komentarzach. Niektórzy widzą tutaj « koncert życzeń ». Każdy ma swoje intencje i nie wypada ich nikomu osądzać, nawet jeżeli wydają się nam przyziemne i banalne. Ludzie modlą się polepszenie sytuacji finansowej lub o wewnętrzne uzdrowienie po zawodzie miłosnym i nie jest to wyraz braku troski o dobra duchowe (nawrócenie, zbliżenie do Boga itd). Każdy etap życia niesie ze sobą cierpienia i każdy musi się z nimi uporać dlatego wzywamy pomocy Maryi i Jezusa. Bezrobotnej matce z dwójką dzieci, zawód miłosny jakiejś nastolatki wyda się błachostką, ale z kolei jej problemy będą nijakie dla zmagającej się z rakiem osoby. Kiedy rozważałam modlitwę Ojcze nasz doszło do mnie, że sam Jezus kazał nam się modlić o właśnie takie przyziemne ludzkie sprawy (« chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj »), prosimy o nie nawet przed prośbą o przebaczenie (« i odpuść nam nasze winy ») ale po akceptacji woli bożej (« bądź wola Twoja »). No właśnie pierwsze i najważniejsze « bądź wola Twoja ».
O nowennie pompejańskiej dowiedziałam się od mamy. Modliła się nią kilkakrotnie za członków naszej rodziny, miedzy innymi za mnie. Myślę że to właśnie dzięki tej nowennie moje życie zmieniło się i ustabilizowało w przeciągu trzech lat. Wcześniej, po licznych życiowych porażkach i depresji pogniewałam się na Pana Boga i odeszłam od Kościoła. Osobiście jestem więc świadectwem, że Maryja uprasza u Jezusa prawdziwe, głębokie nawrócenie i przemiany ludzkich żyć. W moim przypadku jest to długi proces, który nadal trwa. To się nie stało w jedna noc.
Modlitewnik nowenny leżał u mnie na półce przez kila dobrych miesięcy. Nie mogłam się za nią zabrać. Pewnego bezsennego poranka kiedy od trzeciej nie mogłam spać z nudów zaczęłam się modlić. Modliłam się w intencji pracy dla mnie, chociaż miałam na myśli bardzo konkretne stanowisko. Zainwestowałam dużo czasu i pieniędzy i zrobiłam wszystko co w mojej mocy żeby dostać tę posadę. Czasem jednak tak jest że robimy wszystko, a i tak wydaje się że bez interwencji « z góry » nic z tego nie będzie. Zawsze jednak miałam na uwadze « bądź wola Twoja ». Nie miałam nigdy wątpliwości co do tego czy zakończę nowennę bo jestem uparta, natomiast były wątpliwości co do jakości mojej modlitwy. Myśli odpływały bardzo, bardzo daleko. Nieraz łapałam się na odmówieniu dziesiątki a nawet nie wiedziałam co to była za tajemnica. Starałam się wtedy wyobrazić Maryję jak siedzi na przeciw mnie na krześle i na mnie patrzy i słucha. Na początku części dziękczynnej mój chrzestny uległ poważnemu wypadkowi i mimo ze nie powinno się zmieniać intencji, prosiłam Maryję o jego wyzdrowienie i o siły dla całej rodziny w tej ciężkiej próbie. Jakoś wydawało mi się nie w porządku prosić o posadkę kiedy mój chrzestny walczył o życie. Niestety po dwóch tygodniach wujek zmarł. Dokończyłam nowennę, ale byłam przy końcu bardzo rozbita.
Często zadawałam sobie również pytanie: czy ta nowenna zbliżyła mnie do Boga ? Nie wiem czy można na nie odpowiedzieć z tak krótkiej perspektywy (skończyłam miesiąc temu), ale myślę że odpowiedź jest pozytywna. Coraz częściej nurtują mnie myśli typu kim jest Pan Bóg, kim On jest dla mnie, jaki On jest ? A jak wiadomo pytania to pierwszy krok w Jego stronę. Zaczęłam szukać odpowiedzi i trafiłam miedzy innymi na rożne konferencje i kazania na youtube. Jeden z filmików wywarł na mnie wielki wpływ (konferencja ojca Szustaka o Lectio Divina). Nauczyłam się jak czytać Pismo Święte, i stało się to moim codziennym spotkaniem z Bogiem. Właśnie tą nowa w moim życiu praktykę uważam za jeden z owoców nowenny i bardzo wielka łaskę. Pan Bóg bardzo « wciąga ».
Pod koniec maja rozpoczęłam nowa nowennę w intencji zdrowia moich rodziców. Mama prosiła mnie o te modlitwę, nie wyobrażałam sobie odmówić tej prośbie.
Jednego czego jeszcze nie zrobiłam to opowiedzieć o tej nowennie jednej ze znajomych. Ta myśl pojawiała się już od samego początku. Jest ona w dramatycznej sytuacji finansowej i myślę że ta modlitwa mogłaby dużo zdziałać w jej życiu. Nie wiem jednak czy jest praktykująca i co sobie pomyśli. Trochę to niedojrzałe z mojej strony ale muszę się zebrać w sobie, bo przecież przez cala nowennę w modlitwie obiecujemy Maryi że będziemy szerzyć o niej informacje.

Na koniec jeszcze jedno : moja intencja została wysłuchana : wczoraj dowiedziałam się że dostałam wymarzone miejsce na uniwersytecie. Zaczynam od września.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

20 myśli na temat „Weronika: Maryja prowadzi mnie do Boga

  1. Muszę to napisać ,wczoraj zadzwoniła do mnie moja młodsza siostra cała poruszona i powiedziała mi co spotkało ja w nocy gdzie sie przebudziła ,otworzyła oczy około drugiej i mowi do siebie Boze znowu sie obudziłam i pewnie nie zasnę a do pracy na 8sma ,nagle leżąc na boku poczuła ze ktoś ja obejmuje ,poczuła potężny strach a jednocześnie potężna miłość ,której nie umila rozumem ludzkim ogarnąć ,zaczelasie modlić ,miłość rosła wraz odczuwanym strachem ,i nagle zobaczyła białą czysta dłoń ktora zaczęła ja głaskać po głowie ,siostra mówiła płacząc ze ta dłoń była nieskazitelna ,miłość rosła i rosła ,Kaka pyta kto tu jest i słyszy nieżyjąca siostrę ktora zgineła w wypadku i notabene siostra odmawia za nią N P .Kaka mowi do niej kto tu jest a ona odpowiada Monika !Kaka mowi ty wiesz ze ja za ciebie sie modlę a ona nic tylko usłyszała miły śmiech dający do zrozumienia ze tak ,Kaka pyta dalej : ta modlitwa ci pomaga a ona odpowiada ze : pewno bardzo .Nagle siostra mowi do siebie ze coś jej tu nie pasuje bo odczuwała za sobą dwie osoby ta ktora ja głaszcze i siostrę ,i miłość ktora odczuwała podczas głaskania była jak matki do dziecka ,porównała tą miłość do matki ziemskiej to kropla w morzu ,odczuwała tez prąd tak jakby się iskrzyło ,mówiła mi ze ta miłość przeniknęła ja do głębi ,nasiąknięty ta miłością mięśnie kości zeby ….nagle Kaka przypomniała sobie ze w ciągu miesiąca poprosiła Maryję zeby do niej przyszła i ją przytuliła i pogłaskała po głowie ,mówiła ze trzy razy sie do Niej zwracała .rano mówiła o tej całej sytuacji nasze mamie i płakała bo nie umiała tego ogarnąć ,mówiła mamo doświadczyłam tak potężnej miłości jakiej w ciagu swojego 32letniego życia w jednej setnej nie doświadczyłam ,Maryja przyprowadziła ze Sobą naszą siostrę dając tez do zrozumienia ze opiekuje sie nią .Nasza Matka nas słyszy podczas naszych wołań do Niej, napewno bo skoro moja siostra westchnęła do Niej trzy razy i Maryja spełniła jej pokorna prośbę to co jak my przez 54dni wołamy przy rozancu ,kocham Was i przepraszam za haos

    • Tak to prawda ja tej miłości również doświadczyłam. Tego nie sposób opisać to trzeba poczuć. …Coś cudownego…..

  2. Piękne świadectwo….Życzę Ci żebyś poznała miłość naszej Mateczki i Jezusa. Nie ma nic piękniejszego na tym świecie.Ja odmawiam w tej chwili moją 2 nowennę i napiszę krotko jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd.W moim sercu gości spokój miłość wiara nadzieja.Czuję stałą obecność i opiekę nade mną i moim życiem.A żeby to mieć wystarczyło tylko poprosić i zaufać.Proście i Ufajcie ……

  3. Moje świadectwo jest trochę dziwne. Mi Pan Jezus się śni. Przychodzi do mnie w snach. Mówi do mnie, ale przede wszystkim pokazuje mi drogę, jaka powinnam podążać. A ja muszę w snach wybierać miedzy Nim, a złym. I im mniej boje się szatana, im bardziej jestem silna, tym więcej zbliżam się do Jezusa. Czuje wtedy w sobie cos dziwnego, taka moc…czuje ze jestem silna , ze mogę więcej z Bogiem. Zawsze wygrywał i na końcu snu widzę Pana uśmiech nie tego. Dziwne? Ale tak jest..śnią mi się często moim bliscy zmarli. Przychodzą w snach do mnie jako zmarli. Mój tatuś pomaga mi, daje znaki, po których juz się nauczylam jak postępować. Wiem, ze kiedy mi się przysni w taki sposób a nie inny to wiem co się wydarzy. Kiedyś mi to obiecał w snie, ze właśnie w taki sposób będzie mi pomagał.
    Widziałam znaki ale juz na jawie, nie w śnie. Widziałam Maryję przez sekundę dosłownie i najpiękniejszy uśmiech jaki można sobie wyobrazić… Jest tego sporo do pisania,ale myślę,ze nie chcecie tego czytać i boje się ze wezmiecie mnie za wariatke. Nigdy nikomu nie pokazalam spisanych swoich snow, bo wiem co sobie pomysla inni. Jesteście pierwsi do których napisała o tym bardzo ogólnie. Chciałam tylko powiedzieć, ze Bóg daje znaki w przeróżne sposoby. Nie tylko namacalne, ale i te nienamacalne. W jednym ze snow powiedział, ze trzeba wierzyć, ze na wszystko jest czas i pora. Mamy być cierpliwi. Wiec czekajmy i modlmy się. Intencja nie musi spełnić się po zakończeniu nowenny…. Modlmy się i czekajmy. Pozdráwiam
    Przepraszam za skaldnie zdań,ale jestem zdenerwowana i nie chce zastanawiać się nad jakością ułożonych zdań bo czuje ze wszystko zaraz usune… Ze strachu przed Wami.

    • Dziękuję za twoje słowa, bardzo mi pomogły 🙂 a co do twoich obaw, moim zdaniem znajdź dobrego spowiednika, najważniejsze stałego i jemu to pokaż. On zadecyduje, do czego to się nadaje . 🙂

    • Aby dodać Tobie otuchy marzka… wiele lat temu czytałam pamiętniki starszej znajomej o spotkaniach prosto z nieba, powstawały przez jakieś 30 lat. Miała syna księdza, w jednym z kościołów ukazał jej się obraz św. Teresy, była bardzo wierząca i dobrą osobą. Mnie dawno temu ukazał się Pan Jezus jak na obrazie Jezu ufam Tobie, a nawet figura Matki Boskiej. Bądź silna w wierze, to ogromna Łaska.

  4. Marzka ja Ci wierze ,moja siostra była z kolei tak bardzo poruszona bo nie spała ,powiedziała rano rodzicom ze łzami w oczach :pamiętajcie ze zycie po śmierci istnieje i ze nie zapomni tego do końca życia

  5. Po Waszych wypowiedziach i ja ośmielę się napisać co mnie spotkało wiele, wiele lat temu; podczas odmawiania Koronki – to było pózne popołudnie, bądz wczesny wieczór – nagle przysnęłam, tak mnie się przynajmniej wydawało, bo to było pomiędzy snem a jawą, przyszła do mnie Matka Boska, było to dla mnie b. osobiste spotkanie, spytałam się o moje osobiste sprawy, które mnie akurat w tym czasie nurtowały, na koniec Matka Boska pocałowała mnie w policzek. Nigdy o tym nikomu nie opowiadałam, i czy ktoś wierzy czy nie to jego sprawa. Ja tylko do tej pory się zastanawiam dlaczego mnie takie wyróżnienie spotkało, do tej pory nie rozumiem, przecież grzeszyłam, a potępiona nie byłam. Pozdrawiam.

  6. Jeżeli piszecie o takich sprawach to muszę to napisać- nikomu wcześniej też nie mówiłam bo wszyscy uznaliby mnie nawiedzoną, chociaż sama już zaczęłam wątpić czy to prawda ale przecież nie wyssałabym tego sobie z palca. I tak bardzo się cieszę, że mogę o tym napisać nie będąc wyśmianą. Dwa miesiące temu odmawiałam nowennę do św. Rity (uwielbiam ją). Pewnej nocy nie we śnie tylko tak jakby na jawie podeszła do mnie św Rita (jako zakonnica) do łóżka, złapała mnie za rękę i rzekła „błogosławię Cię”. Rano obudziłam się z taką radością i powiedziałam w myślach : Byłaś u mnie, dziękuję. Uwierzcie naprawdę nikomu o tym nie mówiłam, sama kiedyś nie dowierzałam jak nie byłam tak blisko Boga. Pozdrawiam wszystkich, życzę Wam i dla Waszych rodzin wiele błogosławieństw.

    • Piszcie, piszcie takie rzeczy :)) tu są potrzebne, bo okaże się, że inni łatwiej uwierzą w podobne, które ich spotkały.

  7. Radzę poczytać co Kościół Katolicki mówi o snach i wierze w nie… Zalecam daleko idącą ostrożność. Wystarczy spojrzeć chociażby na św. Faustynę czy służebnicę bożą Rozalię Celakównę jak te świętobliwe osoby podchodziły do swoich wizji i jak długo ustalano ich ponad naturalny charakter.

  8. Dziękuje dziękuję wszystkim, naprawdę nie spodziewałam się ze mnie ktokolwiek zrozumie.A tu proszę! Nie jestem sama!!! Do Zadowolone, która pisze o ostrożności w snach…. Nigdy bym nawet nie śmiała twierdzić, ze to cos ponad sen… Nie miałam zamiaru i nie mam czynić tego cudem czy czymś co sprawi mnie wyjątkową. Chodziło mi o to ,ze Bóg daje ,znaki w przerozny sposób. On jest!!! Maryja jest!!! Dają o sobie znać każdemu zwykłemu człowiekowi. Trzeba umieć je odczytywać i wierzyć w nie! Ja wierze ze PAN jest przy mnie podczas snu i na jawie. I cieszę się,ze przychodzi do mnie. To nie są przesłania dla świata tylko dla mnie! Dla szarej myszki, bo On takie tez kocha. Cieszcie się, ze widzicie Te znaki, jakie to wspaniale uczucie wiedzieć, ze BOG jest z Toba w każdej chwili. Dziękuje za takie zrozumienie, tyle lat milczalam,,żeby mnie nie wysmiano, a tu proszę, JESTESCIE !!!

  9. Nikt Cię nie wyśmieje ,zastanawiam się ,skoro zwracamy sie do Boga ,rozmawiamy z Nim i On nam odpowiada w przeróżny sposób to ludzie myślą sobie ojej ta osoba ma coś z głową czy coś w tym stylu ,ja rozmawiałam o mojej siostrze z moim księdzem i powiedział ze jeśli siostra podczas tego przeżycia poczuła radość i ogromną miłość to jest od Boga , siostra naprawdę nie jest osobą wylewną a opowiadając to płakała bardzo a jednocześnie przepełniał ja pokój .Uwazam ze jeśli ludzie zwracają się do Boga a On w piękny sposób im odpowiada to powinni na takiej stronie jak ta podzielić się takimi cudownymi świadectwami ,mnie to nie spotkało ale siostrę tak wiec postanowiłam się z wami podzielić tą wspaniałą wieścią .Ja uwielbiam czytać o takich przeżyciach bo to bardzo mnie wzmacnia i …… Dziekuje ze pochyla sie Bog nad swoim stworzeniem wraz Maryją

  10. „Są ludzie, którzy ciągle potrzebują nowości owej tożsamości chrześcijańskiej. Zapomnieli, że Bóg nas namaścił, wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych – i poszukują. Na przykład: «Gdzież są wizjonerzy, którzy nam powiedzą jakie przesłanie przekaże nam Matka Boża o czwartej po południu?». I tym żyją. To nie jest tożsamość chrześcijańska. Ostatnie słowo Boga to «Jezus» i nic więcej” – powiedział papież podczas porannej mszy świętej w Domu Świętej Marty.

    • to jest jasne i to jest TO, najważniejsze jest SŁOWO i imię JEZUS. Powinniśmy wierzyć i już. ale jak ktoś już ma takie doświadczenia jak powyżej opisane, to nie zaszkodzi 😉
      Jedno jest pewne, że nie powinniśmy na nie czekać, tylko wiedzieć, że wszystko i tak mamy.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!