Katarzyna: uzdrowienie i macierzyństwo

W 30 urodziny dowiedziałam się, że cierpię na endometriozę (niepłodność wrodzoną) i że najprawdopodobniej nie będziemy mieć z mężem dzieci. To było jak najgorszy scenariusz mojego życia, o jakim kiedykolwiek mogłabym pomyśleć. Byłam kompletnie załamana, stany depresyjne tylko się pogłębiały, z mężem się nie układało. Dopiero co zaczęłam wychodzić z okultystycznych epizodów mojego życia i z powrotem nawracać się na drogę Jezusa. Podjęłam decyzję, że się nie poddam, że tak „po ludzku” zrobię wszystko co możliwe, a że rokowania słabe – muszę przekonać Boga. Miałam początkowo bardzo waleczne nastawienie. Szukałam sposobów by przekonać Boga, żeby zmienił „wyrok bezdzietności” i przebaczył mi, że odeszłam od Niego. Szukając w internecie pomocy duchowej, natknęłam się na tę stronę. Na początku nie wyobrażałam sobie odmawiania trzech różańców jednego dnia, więc włączałam sobie na słuchawkach w pracy różaniec z YT. Często jednak łapałam się na tym, że nawet go nie słucham, ale sobie „zaliczałam” różaniec jako odmówiony. I tak pierwsze dwie Nowenny nie „przyniosły cudu” od Najświętszej Matki. Sukcesywnie udoskonalałam modlitwy i choć było to trudne, bo myśli odbiegały od kolejnych „Zdrowaś Maryjo…” i mimo usilnych starań, zawsze miałam niestety poczucie, że to moje modlenie się nie jest takie jak powinno i dlatego w konsekwencji „cudu” (tak pięknie opisywanego w świadectwach) nie ma. Wiedziałam jedno – nie mogę przestać się modlić, choćby to nie przynosiło „oczekiwanych efektów”, choćbym nie wiem ile miała tych nowenn odmówić, choćby szatan miał mi szyki wciąż przekręcać. W pewnym momencie okazało się, że gdy tylko zaczynam „myśleć o niczym” zaczynam się modlić. Modlitwa sprawiała, że wnikał we mnie spokój i ulga (teraz myślę, że to budziła się ufność). Przeszłam przez wielu lekarzy, a co wizyta okazywało się, że mój stan zdrowia jest kiepski i muszę się leczyć na kolejne rzeczy. Dodatkowo laparoskopia sprawiła, że poleciał mi kręgosłup, co uziemiło mnie na kolejny czas i zaczęło wisieć nade mną widmo wyrzucenia z pracy. Kłóciłam się z Bogiem bardzo, co tydzień byłam u spowiedzi. Nie mogłam się pogodzić, że nie będziemy mieć dzieci, i jak to jest, że daje dzieci ludziom, którzy ich nie chcą czy zabijają, a nam nie chce (?) Odmówiłam w sumie ok dziesięciu nowenn (już nie pamiętam dokładnie ile), jedną za drugą w różnych intencjach ufając, że któraś sprawi cud. Wreszcie poprosiłam też mamę żeby się pomodliła (mimo że nie praktykuje), zgodziła się. Dziś jestem w 6 miesiącu ciąży i wiem, że wszystko będzie dobrze. Wiem, że cała droga, którą przeszłam była mi potrzebna, żeby zrozumieć co to znaczy bezgranicznie ufać Bogu. Co to znaczy moc wiary, gdy cudu nie ma. Jak cierpienie przemienia się w dobro. Jak ufność do Przenajświętszej Matki daje wewnętrzny spokój, cierpliwość i pokorę. Nie wiem jak to opisać, ale to się zaczęło, gdy poprosiłam mamę żeby się za mnie pomodliła… ja w sercu „wiedziałam”, że to jest niezbędne i że po niej nastąpi cud, co też się stało. Mimo, że już nie odmawiam nowenny (na pewno jeszcze do niej wrócę), mimo, że nie doświadczyłam „namacalnego cudu” – (że w dzień po odmówieniu nowenny, prośba zostaje w cudowny sposób spełniona), to czuję jak wewnętrznie mnie przemieniła, że bez niej nie poradziłabym sobie, że mnie prowadziła i pomagała układać myśli, że dalej się mną (nami) opiekuje. Pisząc to świadectwo zdałam sobie sprawę z kolejnego cudu nowenny pompejskiej. Otóż wszystkie sprawy powierzane w intencjach nowenn, które już odmówiłam, zaczynają się z pomocą Bożej łaski powoli układać i prostować. Myślę, że wewnętrzne poczucie, że jest się pod opieką Najświętszej Matki, jest największym z cudów nowenny pompejskiej.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

6 myśli na temat „Katarzyna: uzdrowienie i macierzyństwo

  1. Piękne świadectwo, łzy same płyną po policzkach. Gratuluję i czekam na kolejne świadectwo… cudu urodzin…. nie poprzestawaj na jednym świadectwie. Ja w swoje 29 urodziny tez usłyszałam wyrok, ale innego kalibru. Byłam wtedy w ciąży, świat mi się zawalił, ale powiwrzyłam moje Dziecko i siebie opiece Matki Bożej i to była najlepsza lokata mojego życia. Szczęść Boże.

  2. Piękne świadectwo. Popłakałam się i ja również. Kocham dzieci i bardzo bym chciała je mieć. Jestem coraz starsza, trzydziestka stuknie a ja ani dzieci, ani kogoś u boku. I nie zapowiada się na nic. Modliłam się nowenną,ale jeszcze nie zostałam wysłuchana. Pojawiają się chwile zwątpienia, bo doskwiera mi samotność. Fakt dostałam bardzo wiele innych łask, za które jestem niesamowicie wdzięczna,ale ciągle pojawiają się myśli wątpiące. Odmawiam kolejną nowennę,ale już w innej intencji. A może zacząć kolejną w podobnej do poprzedniej? Stanęłam u progu braku pracy, miłości i dzieci.. i co tu począć. Zawierzyłam wszystko Panu Bogu,ale chyba nie słyszy mojego wołania. Panienko Najświętsza pomóż.

  3. Piękne słowa:) mam bardzo podobne odczucia co Ty:) nie doczekałam się jeszcze dwóch kresek na teście, ale wierzę, mocno wierzę i ufam:) i zupełnie mam inne nastawienie, złość, ból minął, jest spokój i wiara:)

  4. Cudowne świadectwo. Odmawiałaś jedną za drugą…ile wiary w Tobie jest. Też się popłakałam bo życie mi przez palce przecieka. Człowieka, którego bardzo kocham tracę albo już straciłam. Modliłam się o łaskę uzdrowienia z depresji a okazało się że jest zniewolony i potrzebuje egzorcysty. Że zły duch śmieci siedzi w nim. Ja od kilku tygodni chodzę jak „struta” bo walczę sama ze sobą że to pomyłka..że to nie może być prawda..wiem, wiem…przecież takie rzeczy się dzieją – ale ciągle pytam Boga dlaczego ja? dlaczego my? Przeszłam już chyba wszystkie możliwe emocje i złość..szatan mi się śni.czuję jak „siedzi” mi na plecach i atakuje z każdej strony by tylko nie powiedzieć prawdy, która przyniesie życie… .dziś byłam u spowiedzi i usłyszałam że „bawię” się w diabły?? żebym to wszystko zostawiła. Modlę się pompejańską teraz za siebie bo tylko w Maryi ukojenie i siła do walki by normalnie żyć. Walczyć o miłość i założyć szczęśliwą rodzinę. Patrzę na malutkie dzieci, rodziny i łzy mi lecą po policzku bo pragnęłam miłości… a po długich modlitwach okazało się że człowieka, którego kocham „muszą zaprowadzić” do egzorcysty…

  5. Piękne świadectwo 🙂 Jestem również chora na endometriozę i nie mam dzieci. Odmawiam moją pierwszą nowennę, ale w innej intencji. Popłakałam się czytajac Twoje słowa, bo dokładnie rozumiem co czułaś. Pragnę wierzyć, że mnie także wysłucha Matka Boża. Zanim zaczęłam odmawiać nowennę, w ogóle nie potrfiłam sobie wyobrazić, że mogę się modlić tak długą modlitwą. Odmawiam wszystkie cztery różańce i jestem już na końcówce 🙂 Dziękuję Ci Mateczko za to, że dałaś mi tyle wytrwałości, bym się nie poddała!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!