Iwona: Cztery Nowenny Pompejańskie

Szczęść Boże Wszystkim czytelnikom.

Pod koniec lutego tego roku rozpoczęłam odmawianie pierwszej Nowenny Pompejańskiej, niestety mimo usilnych starań, nie jestem w stanie przypomnieć sobie, w jakiej intencji ją odmawiałam. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, niepokoi mnie, że mimo zakończenia Nowenny niecałe dwa tygodnie temu, nie pamiętam jej intencji. 
Drugą Nowennę zaczęłam tydzień po pierwszej. W intencji pojednania z narzeczonym, aby Pan Bóg pobłogosławił nas związkiem małżeńskim i narodzonymi z tego związku dziećmi. Niczego tak bardzo nie pragnę, jak założyć rodzinę. Straciłam jednak nadzieję, że moja modlitwa zostanie kiedykolwiek wysłuchana.

Podczas odmawiania dwóch pierwszych Nowenn odbyłam pierwszą od 15 lat spowiedź świętą, podczas której ryczałam jak bóbr, nie ze strachu, ze szczęścia. Pierwszy raz od 15 lat poszłam do kościoła. Po raz pierwszy w pełni rozumiałam wszystkie elementy Mszy Świętej. Pierwszy raz uczestnictwo we Mszy Świętej było dla mnie radością, nie przykrym obowiązkiem. Świętowałam Wielkanoc, którą przeżyłam wyjątkowo pięknie i intensywnie, choć podczas świąt byłam całkowicie sama.

Równocześnie, wraz z odmawianiem różańca w każdą środę i piątek poszczę o chlebie i wodzie. Dodatkowo modlę się zalecanymi podczas postu ścisłego modlitwami.

Obecnie jestem w trakcje odmawiania trzeciej i czwartej Nowenny Pompejańskiej. Przeżywam trudności, jakich nie doświadczałam w trakcie odmawiania dwóch poprzednich Nowenn.
Mam lęki i nieustannie płaczę.

Wczoraj podczas wieczornej modlitwy przed snem poprosiłam Matkę Boską, żeby zabrała mnie do siebie, bo nie mam siły dłużej żyć. Nie chcę już dłużej żyć. Tak bardzo nie chcę, że spisałam testament i list pożegnalny. Codziennie mam nadzieję, że następnego dnia już się nie obudzę.

Nie jest to świadectwo radosne, jakie chciałabym tu Państwu przedstawić. Nie jest to świadectwo budujące dla innych czytelników. Najmocniej przepraszam.

18 myśli na temat „Iwona: Cztery Nowenny Pompejańskie

  1. Iwonko, musisz pamiętać, że Bóg jest zawsze z nami i On wie najlepiej co mam jest potrzebne. Daje nam tylko takie doświadczenia jakie jesteśmy w stanie udźwignąć. Proszę trwaj w modlitwie bo osiągnęłaś już tak wiele. Polecam Ci słowa Jezusa: „Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!” Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na Mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk”. Zobaczysz, że szybko „zaświeci słońce”, Maryja zawsze wysłuchuje naszych próśb, może nie zawsze od razu… musimy cierpliwie czekać i wierzyć. Pozdrawiam i obiecuję modlitwę.

  2. Iwona , to że po 15 latach wróciłas do Boga jest bardzo budujące!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! wierz mi, to co w tej chwili przezywasz – to jest walka szatana o Ciebie – jemu bardzo sie nie podoba to,że wróciłas do Boga,kościoła i sakramentów!!!! Zaciśnij ręce na różańcu a przetrwasz ten czas walki. Nie poddawaj sie bo nie jestes sama, jestes w rekach Pana !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  3. Cześć Iwonko, jak dla mnie, to Twoje świadectwo jest radosne jak świerszcze na wiosnę 🙂 Po 15 latach wróciłaś do Boga, do sakramentów, do Kościoła, przecież to jest ogromna łaska.
    Co do trudności, jakich właśnie doświadczasz przy odmawianiu nowenny – ma je większość osób. Ten smutek, który teraz przeżywasz, to zwątpienie i poczucie bezsensu, nie pochodzą od Boga, zapewniam 🙂 Jeśli Cię to pocieszy, to powiem Ci, ze ja przy nowennie również przeżywałam bardzo ciężkie chwile. Bezsenność, koszmary senne, silne pokusy, zwątpienie, strach, no… było tego trochę 🙂 Jak to przetrwasz, będziesz dużo silniejsza! Tylko ufaj i pamiętaj, że „wszystko możesz w tym, który cię umacnia”!
    PS Rozumiem, że teraz odmawiasz 2 nowenny jednocześnie? Czy aby nie za dużo wzięłaś na swoje barki? Masz na to siły i czas? Bo widzisz, jeśli Ci teraz coś nie wyjdzie i zwyczajnie, po ludzku nie dasz rady, to zaraz zaczniesz się oskarżać i wymyślać sobie od najgorszych. Nie tędy droga. Jest czas modlitwy i działania, czas pracy i odpoczynku, czas jedzenia i czas postu. Wszystko trzeba zrównoważyć.

  4. Skoro chcesz założyć rodzinę to módl się w intencji dobrego i mądrego męża. Zaufaj Jezusowi i Maryi, która wstawia się za Tobą. Płacz może być oznaką Ducha Św., a lęk wynikać może z braku zaufania do Boga. Zaufaj bezgranicznie Bogu i znajdź w tym cierpieniu drogę do narodzenia w Duchu Św.

    • Dziękuję za wszystkie piękne komentarze podtrzymujące mnie na duchu.
      Czytam je, a łzy ciekną mi po policzkach.
      Nie spodziewałam się tak ogromnego wsparcia.
      Serce pęka mi z bólu na myśl, jak wiele złego narobiłam.
      Oddałam się jednak Matce Przenajświętszej, pozwalam jej kierować moim życiem.
      Ufam Panu Bogu.

      Alik, dziękuję za link do wykładu księdza Andrzeja Trojanowskiego.
      Znam księdza Andrzeja osobiście. Podziwiam jego mądrość i spokój.
      Widziałam się z nim kilka dni temu. Ryczałam całe spotkanie, tak od środka, łzy wypływały z oczu ale pochodziły z wnętrza, gdzieś z serca, płuc…
      Powiedział mi jedną rzecz: „Płacz dziecko, płacz… Pan Jezus już nad Tobą pracuje”.
      Przytulił mnie tak, jak jeszcze nigdy dotąd nikt mnie nie przytulał.
      Księdzu Andrzejowi będę wdzięczna do końca życia, że stanął na mojej drodze.

      Wszystkim, którzy mnie wspierają modlitwą serdeczne Bóg zapłać.

  5. Najważniejsze,że wróciłaś do Boga.Jeśli Bóg na pierwszym miejscu to wszystko na właściwym miejscu.Oddaj wszystko Bogu,on się o Ciebie zatroszczy.Ja byłam taką niedzielną katoliczką i byłoby tak do dzisiaj. gdyby Pan Bóg nie dał mi doświadczenia .Dzisiaj wiem,że takie doświadczenie było mi potrzebne. Obecnie jestem inną osobą, znam na pamięć wszystkie części różańca i rozważania drogi krzyżowej,odmawiam Nowenne Pompejańską,koronkę do Ducha Świętego,do Miłosierdzie Bożego i wiele innych modlitw.Byłam cierpliwa i ufałam Bogu nawet wtedy gdy sprawy szły w przeciwnym kierunku.Stałam się bardzo życzliwa dla ludzi. Modliłam się z pokorą,a Pan Bóg dał mi tyle łask,o których nie śmiałam marzyć. Wywyższałam Boga i Pan Bóg mnie wywyższył.

  6. Iwonko, myśli o śmierci i lęki nie pochodzą od Boga, ale od szatana, który tego właśnie pragnie dla człowieka, żeby go odwrócić od modlitwy, zabrać mu nadzieję i pogrążyć duszę w ciemności. Byłam tam i wiem z czym się zmagasz.
    Jest jedno rozwiązanie: JEZU UFAM TOBIE! bez względu na to co się dzieje w duszy Twojej teraz, bez względu na wszelkie okoliczności. Módl się i nie przestawaj, bo jak przestaniesz, to pogrążysz się w rozpaczy.
    Polecam Ci Dzienniczek Siostry Faustyny, żebyś wiedziała co znaczy JEZU UFAM TOBIE w naszym życiu.

  7. Kochana w dzisiejszym świecie miliony ludzi walczy o życie…zdrowie…Ty masz to wszystko i nie musisz o to walczyć! Teraz zostaje Ci walczyć o chęć do życia…bo życie jest piękne…Bóg stworzył piękny świat, tylko człowiek nie potrafi z niego korzystać i cieszyć się wszystkim co go otacza 🙁 Kochana życzę Ci radości każdego poranka tylko z tego powodu, że otwierasz oczy i widzisz Boskie cuda, życzę żebyś spotkała na swojej drodze odpowiedniego mężczyznę z którym będziesz szczęśliwa, życzę Ci gromadki dzieci…Usmiechnij się bo warto…Zacznij uśmiechać się do siebie, potem do innych 🙂 Kiedyś też byłam pesymistką, płakałam bo zostawił mnie chłopak, którego kochałam – cały świat był nie do zniesienia… Teraz z perspektywy 10 lat, a w tym czasie wyszłam za mąż za innego mężczyznę (bywało różnie przez kilka lat – kłótnie itd. dotarliśmy sie i jest ok), urodziłam syna (czesto chorował, miał guza – diagnozowano go po kątem białączki – dzieki Bogu skończyło sie jedynie na jego usunieciu, pozniej usuniecie migdałow i inne choroby), po 4 latach zamarzyłam o drugim dziecku – niestety nie było mi dane (poroniłam 2 razy) wieć postanowiłam zaadoptować duchowo dziecko zagrożone aborcją – pod koniec adopcji duchowej dowiedziałam sie, że jestem w ciąży podeszłam do tego z dystansem – okazało się, że będę miec córcie. Urodziła się pięknego dnia bo 15 sierpnia i tu z pomocą przyszła mi Matka Boska – przed oczym mam obraz NMP która obejmuje moją głowę w czasie porodu (poród był z komplikacjami). Teraz cieszę się każdym dnie, każdym porankiem kiedy otwieram oczy i widzę moje dzieci – i kiedy pomyślę jak się zamartwiałam, że chłopak mnie zostawił jak żyć mi się nie chciało śmiać mi się chcę…życie nauczyło mnie, że czasem trzeba coś przejść, żeby do czegoś dojść – mogę powiedzieć, że dopiero teraz poznaję Boga. Wcześniej moja wiara była jak dziecko we mgle. Otrząśnij się i zacznij żyć!!! Bóg ma dla Ciebie inny cudowny plan, on Cię zaprowadzi właściwą drogą tylko Ty musisz stawiać kroki 🙂 Życzę Ci powodzenia 🙂

  8. Iwonko , czytam i myślę przeżyłam to samo. Nazywam się tak jak TY Iwona . Mieszkam przy kościele, mszę mogłam słuchać nie wchodząc do kościoła, Kiedyś rozmawiałam w pracy z koleżanką o wierze i powiedziałam je,j że wolę oglądać mszę w niedzielę o 7.00 , bo ludzie mnie denerwują w kościele. Mieszkam w małej miejscowości i wszyscy o wszystkich dużo wiedzą. Irytowali mnie ludzie którzy uważali się za lepszych bo mieli pieniądze a biednych traktowali z pogardą.Iwonko zapytano mnie czy kocham Boga? , odpowiedziałam tak oczywiście..Dalej koleżanka mówi to idż do kościoła dla Niego . Odpowiedziałam że wszystko małymi kroczkami ale pójdę, to była sobota Iwonko w niedzielę poszłam do kościoła leżały obrazki z Panem Jezusem na półce w ławkach. Wziełam obrazek i nawet niewiedziałam kiedy ,stanełam przy konfesjonale tak jak ty, spowiadałam się płacząc. Moje życie zmieniło się bardzo ..Daj sobie trochę czasu. Bardzo proszę posłuchajtą pieśń https://www.youtube.com/watch?v=KnRKHdB6tsA

  9. Właśnie napisałaś jak wielką łaskę otrzymałaś 🙂 Maryja wie lepiej co nam jest w tej chwili potrzebne 🙂 łaska spowiedzi, dzięki niej mogłaś osobiście przyjąć do swojego serca Pana naszego Jezusa Chrystusa samego Boga czyż to nie Cud ? 🙂 odzyskałaś dzicięctwo Boże i relację osobistą z Bogiem 🙂 a ty piszesz, że nic się nie stało ? Trzymaj się Maryji a nigdy nie zginiesz a to zło które ciebie tak dołuje i atakuje tylko potwierdza, że jesteś na dobrej właściwej drodze. Z Bożym błogosławieństwem i pamięcią w modlitwie 🙂

  10. Pragnienie spotkania z Bogiem, choćby zaraz, w tej sekundzie jest dowodem na to, że Bóg jest dla nas najważniejszy i że tylko Jemu podobać się chcemy. Reszta jest tylko dodatkiem, biernym przyzwoleniem na działanie Ducha Świętego, którego nieustannie przywołujemy, podświadomie, by był i działał w naszym życiu najlepsze rzeczy, a w chwilach szczególnie trudnych dla nas, gdy nie znamy odpowiedzi na pytanie, jak dalej żyć, by działał za nas. W zawierzeniu Bogu w Trójcy Jedynemu jesteśmy w stanie żyć pełnią życia, bez obaw, bez paraliżującego strachu, gdyż dajemy się prowadzić w myśl, czasem trywialnie krytykowanej maksymy: Niech się dzieje wola Nieba – z nią się zawsze zgadzać trzeba.” Jest – chęć spotkania się z Bogiem, kosztem rozstania się z doczesnym życiem, dowodem na gotowość przejścia do życia ostatecznego w pełnym zaufaniu, że nic złego od Dobrego Boga stać się nam nie może, a śmierć nie będzie karą, a wybawieniem, nagrodą za dobre przeżycie – zgodnie z Bożą wolą, naszego wypełnienia się posłannictwa na tej ziemi.

  11. Iwonko ja też kończę swoją 4 nowennę i z tego co zauważyłam to ja głównie się zmieniłam. Bo modlitwa w pierwszej kolejności zmienia samego modlącego się.
    Nie poddawaj się. Widocznie Pan Bóg ma dla Ciebie lepszego mężczyznę.

  12. Iwonko, dostalas wielki dar, dar wiary. Pamietaj ze od Boga pochodzi wszystko co dobre, a jesli odczuwasz rozpacz lub samotnosc to juz szatan sprawia ze tak sie czujesz. Nawet z nim nie rozmawiaj, gardz nim, ja wiem ze to trudne, on tym bardziej atakuje jesli sie na rozancu modlimy-ale cos mu musi ewidentnie zawadzac w tych naszych modlitwach. Jestem pewna ze jak odmowisz swoje nowenny, to po jakims czasie Bog obsypie Cie I bedziesz bardzo szczesliwa, zobaczysz 🙂 Ty jestes bardzo odwazna wojowniczka! Tylko ze zly nie pozwala Ci tego zauwazyc.
    Podziwiam Twoja zapartosc w modlitwie, dodalas mi otuchy 🙂
    Z Bogiem!!!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!