Michał: Sytuacja w pracy była bardzo niepewna

I tym razem rownież zostało błaganie wysłuchane! W ostatni dzień częsci błagalnej dostałem potwierdzenie ze wszystko jest dobrze i sukcesy sie pokazały. Nie wiem naprawde jak to jest możliwe ale Matka Boska kolejny raz pomogła, i jestem bardzo bardzo wdzięczny.
Read More

KALUDIA: URATOWANIE MAŁŻEŃSTWA

Szczęść Boże, Moje świadectwo dotyczące nowenny pompejańskiej. Maryja uratowała małżeństwo mojej cioci, które wydawać by się mogło przeżywało duży kryzys - możliwy był rozpad związku, a relacje między małżonkami były niedobre. Moje odmawianie nowenny było różne. Początkowo na spokojnie poświęcałam więcej czasu, ale były też takie dni, w których te...
Read More

Adam: Świadectwo dotyczące Nowenny Pompejańskiej

Matko Boża! Dziękuję Ci za pośrednictwo i wyproszenie mi potrzebnych łask. Pod koniec ubiegłego roku skrzywdziłem bardzo bliską mojemu sercu osobą. Odwróciła się ode mnie na moje własne życzenie. Ciężko się było pozbierać przede wszystkim duchowo. 19 marca zebrałem się i zacząłem odprawiać Nowennę Pompejańską w intencji tego, by Bóg...
Read More

Katarzyna: Dziękuję Mamo

Matka Boża kieruje życiem mojej rodziny,strzeże i opiekuje się moimi synami,zesłała łaski przebaczenia,ufności,nadzieii w trudnych chwilach.
Read More

Krzysztof: Uwolnienie od alkoholizmu

Tym świadectwem chcę przede wszystkim podziękować Matce Bożej, ale także dodać wiary i nadziei wszystkim, którzy borykają się z ogromnymi problemami. Kieruję te słowa zwłaszcza do tych, którzy modlą się za osoby bliskie uzależnione od alkoholu, albo się za nich nie modlą, bo nie widzą sensu. Niech to świadectwo pomoże też tym, którzy sami mają problem z alkoholem. Nowennę Pompejańską odmówiłem pierwszy raz w intencji bliskiej mi osoby, uzależnionej od alkoholu. Jej problem narastał przez lata, od szkoły zawodowej, przez wojsko i całe dorosłe życie. W ostatnich latach nabrał na sile. Nie było już prawie trzeźwych dni. Osoba ta straciła wszystko: pracę, rodzinę, godność, a w najbliższym czasie groziło jej także stracenie wolności na wiele lat, bo zbuntowana rodzina założyła wiele spraw o utrudnianie życia, z wyraźna prośbą, by ojca i męża zamknąć w więzieniu na jak najdłużej. Trudno się im dziwić, bo życie z alkoholikiem nie jest łatwe. Mogli jednak znaleźć inny sposób rozwiązania problemu, bo sąd nigdy tego nie zrobi. Chcę napisać wszystkim, że odrzucenie takiej osoby i odizolowanie jej NIGDY jej nie zmieni, a tylko powiększy problem. Zmienić może tylko miłość.
Read More

Ania: Piszę, bo tak mi każe serce, bo tego chce Maryja

Witam kochani,
to moje trzecie świadectwo. Drugie ukazało się całkiem niedawno, aktualnie mam przerwę w odmawianiu Nowenny. Modlę się o właściwą intencję. Lecz słyszę w sercu głos, że mam napisać to, co czuję, co się we mnie dzieje. Tak właśnie odczuwam „skutki” odmawiania Nowenny jeszcze długo po, ponieważ wciąż otrzymuję łaski, i potrafię dostrzec je nawet w ciężkich dniach i we łzach. Odczuwam tak potężną opiekę i troskę Maryi, że ciężko o tym nie pisać. Intencje się spełniają. Powoli, w swoim tempie i inaczej, jak to sobie wyobrażałam. Ale się spełniają. Potrafię dostrzec sens tego wszystkiego. I miłość. Nigdy w życiu nie zaznacie takiej miłości od ziemskiej istoty. Owszem taka miłość dodaje skrzydeł, jeśli jest ktoś tu na ziemi, który nas kocha. Ale miłość Maryi, Boga, Jezusa…tego nie jesteśmy w stanie ogarnąć żadnymi naszymi zmysłami. Nie jestem w stanie nie modlić się. Kiedy ogarnia mnie już wieczorem zmęczenie, myślę sobie, że skrócę dziś modlitwy. Nigdy na tym się nie kończy. Zaczynam rozmawiać z Bogiem, Jezusem, Maryją. Zawsze mam Im coś do powiedzenia. Codziennie proszę Ducha Świętego o opiekę, czuję jak niesie mnie na skrzydłach kiedy czuję, że jestem już nisko i za chwilę się roztrzaskam. Gdybym kilka lat wcześniej czytała te wszystkie świadectwa pomyślałabym, że wszyscy są tu nawiedzeni. Nie dziś, gdyż dwa lata temu Jezus mną wstrząsnął. Dotarł do mnie poprzez kapłana, który jest tak wyjątkową osobą, że chyba nie było opcji…Jezus czekał na odpowiedni moment i go powołał. Postawił go na mojej drodze i poprzez niego przemówił do mnie. Od tego czasu zaczęła się dla mnie nowa droga. Jest momentami ciężko, bo wiara oczyszcza umysł i ciało. Dociera do nas jak grzeszni jesteśmy i jaka marna jest czasem nasza dusza. Ale ta miłość. Ta miłość wynagradza wszystko. Często słyszę w głowie łagodny głos, jakby potwierdzający, że wszystko się ułoży tak, jak powinno być. Że dostanę to, o co proszę. Tylko mam ufać i być cierpliwa.
Czasem kiedy się modlę, płyną mi łzy. Tak się dzieje, kiedy osiągam wyższy poziom modlitwy. Jestem bardziej skupiona, Duch Święty dotyka mojej duszy i wtedy słowa same ze mnie wypływają. Wtedy modlitwa jest najbardziej szczera, wypływając prosto z serca. Niemal widzę, jak Jezus chwyta moje słowa i przytula je do swojego Najświętszego Serca. Wiem, jak jak to może brzmieć, ale wypełnia mnie tak ogromna miłość, że inaczej nie mogę tego opisać. Codziennie staram się rozważać Pismo Święte, choćby przez 15 minut zastanowić się nad słowami Jezusa. Lubię też słuchać rozważań poprzez ściągniętą aplikację na telefon. Czuję, że moje życie nabiera sensu, że pomimo czasem ciężkich dni, myśli i spadku energii, potrafię wyciągnąć z tego nauki. Intencje się spełniają. Ale nawet gdyby było inaczej, ufam, bardzo ufam, że wszystko jest robione tak, abym miała piękne i dobre życie. Tą Miłość się czuje, jeśli tylko zawierzysz Bogu wszystko. Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne też będzie. Kocham Maryję. Nigdy nie obdarzę Jej taką miłością jak Ona mnie, bo tego nikt nie osiągnie, ale kocham Ją tak bardzo, jak talko moje serce może to okazać. Pokładajcie ufność w Matce Bożej, w naszej ukochanej Maryi. Pokładajcie w niej wszelkie nadzieje, oddajcie Jej swoje serce. Ona Was schowa pod swój płaszcz. Usłyszycie jej słodki, delikatny i matczyny głos. Wpuśćcie Maryję do swojego życia, do serca. Ona wszystko tam uporządkuje, nada sens życiu i uratuje nas przed zatraceniem. Poprowadzi nas do swojego Syna, który jest najłagodniejszym Przyjacielem, jakiego możemy sobie wyobrazić. Ufajcie, módlcie się, proście i dziękujcie. Ratujcie swoje dusze i serca, wyciągajcie swoje ramiona ku Maryi.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

3 komentarzy do "Ania: Piszę, bo tak mi każe serce, bo tego chce Maryja"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Ola
Gość

Piękne słowa 🙂

niewinna czarodziejka
Gość
niewinna czarodziejka

Aniu, dziękuję za te piękne świadectwo. Pięknie to ujęłaś… Czasem w biegu spraw zapominamy, by wszystko odnosić do Pana Boga i ufać. Nie myśleć o tym, co teraz – ciężko i samotność, ale na pierwszym miejscu postawić Pana Boga i wszystko nabiera właściwych proporcji… Miłość ludzka dodaje skrzydeł tu się też zgodzę. Szkoda, że czasem się jej nie otrzymuje. Jednak Miłość Boga daje godność. Kocham Cię Maryjo, ufam Tobie Jezu!

Grazyna
Gość
Grazyna

Dziękuje bardzo za takie piękne świadectwo 🙂

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

w ROKU ŚW. JÓZEFA!