Paulina: Uzdrowienie mamy

W lutym tego roku dowiedzieliśmy się o bardzo ciężkiej chorobie mojej mamy. Każdy dzień w szpitalu był gorszy, każdego dnia czekała na nas jakaś zła wiadomość. Kondycja mamy była coraz gorsza. Na początku próbowaliśmy ją uchronić, udawaliśmy się nic złego się nie dzieje, prosiliśmy lekarzy, żeby nic złego jej nie mówili. Czułam, że tracę grunt pod nogami, głowa pękała mi z rozpaczy, przestałam jeść, wszystko zaczęło tracić sens. Dzięki Panu Bogu mam wspaniałego męża, który mnie wspierał każdego dnia, ale niestety było bardzo ciężko. Okazało się, że mamę czeka bardzo poważna operacja urologiczna najpoważniejsza jaką wykonuje się w tej chwili na urologii onkologi. Mama została wypisana do domu, został wyznaczony termin operacji i trzeba było czekać. Modliliśmy się całą rodziną każdy jak potrafił. Pewnego dnia wpisałam w internet modlitwa o zdrowie. Bardzo szybko i łatwo napotkałam nowennę pompejańską. Przeczytałam świadectwa, przeczytałam skąd wywodzi się nowenna, jak się odmawia i nie zastanawiałam się ani chwili czy dam radę odmawiać trzy Różańce dziennie. Rozpoczęłam nowennę 16 lutego tego roku. Zanim mama poszła na operację, poczułam z bratem potrzebę odbycia pielgrzymki do Częstochowy. Pojechaliśmy w jedną z niedziel na mszę i oczywiście złożyliśmy ofiarę na Mszę Świętą za zdrowie mamy, która byłą odprawiona w dzień operacji. Kiedy odchodzi się od okienka siostry zakonnej u której zamawia się Msze każdy dostaje obrazek, widziałam że każdy dostawał inny obrazek ze Świętymi. Na mnie spojrzała siostra i podsunęła mi… NOWENNĘ POMPEJAŃSKĄ. W pierwszej chwili zamarłam, nie mówiłam nikomu, że modlę się do Matki Bożej, ale widziałam że to pierwszy znak jaki mi dała Matka. Oczywiście Nowennę przekazałam mamie, która też modli się każdego dnia… Nadszedł dzień operacji bardzo trudny dla nas wszystkich. Wszystko się udało, nie było żadnych przerzutów, mama dobrze zniosła operację, każdego dnia było lepiej. Odkąd zaczęłam modlić się do Matki Bożej o zdrowie dla mamy, wszystko zaczęło się układać. Mimo, że mama jest po usunięciu pęcherza, każdego dnia czuje się lepiej, wyniki badań są dobre. Ja i mama wiemy, że to wszystko dzieję się dzięki Matce Bożej. Matka Boża dała obietnicę, że każdy kto modli się na różańcu przed 54 dni otrzyma łaski o które prosi. Chciałabym, żeby każdy kto przeczyta moje świadectwo, a jest w równie trudnej sytuacji jak my, zawierzył i poświecił całe swoje życie dla Matki Bożej, rozszerzał nabożeństwo do Różańca Świętego. Chcę, aby każdy wiedział, że może udać się do Matki Bożej i prosić o pomoc, a jeżeli będzie wytrwały w modlitwie i wierze dostanie to o co prosi z całego serca. Trzeba tylko ufać i modlić się każdego dnia. Odmawiamy już kolejną Nowennę z mamą i wiemy, że Różaniec i Matka Boża uchroniły nas od złego. Wiemy, że to był cud zesłany od Matki Bożej!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

6 myśli na temat „Paulina: Uzdrowienie mamy

  1. Cudne świadectwo. Niech MARYJA NASZA MATKA NAJŚWIĘTSZA opiekuje się Twoją mamą i oręduje przed Tronem swojego SYNA. Niech zsyła zdroje łask na Waszą rodzinę. AVE MARYJA!

  2. Piękne świadectwo. Też na dniach rozpoczynam Nowennę Pompejańską w intencji cudu uzdrowienia mojej mamy z nowotworu….

A Ty co o tym myślisz? Napisz!