Urszulo: Dziękuję Królowo Różańca Świętego

Nie było to dla mnie i nie jest żadnym obciążeniem. Wręcz przeciwnie czuję się świetnie , odzyskałam spokój ducha.
Przeczytaj całość

Zbyszek: modlitwa różańcowa nie jest dla słabych

Małżeństwo chrześcijańskie i uwolnienie od zła.
Przeczytaj całość

Jolanta: Dar odwagi do przystąpienia do Sakramentu Pokuty

Dziś pragnę jednak napisać o innych Łaskach jakie popłynęły od Najświętszej Maryi Panny.
Przeczytaj całość

Monia: Moje 130 dni z różańcem

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Matka Najświętsza. Kochani, na wstępnie chcę podziękować Wam wszystkim za piękne świadectwa i listy, które niejednokrotnie przywracały mi nadzieję i umacniały mnie w ciężkich chwilach. Nowennę Pompejańską odmawiam od ponad dwóch lat. Nie będę rozpisywać na temat nowenn, które z pomocą Bożą udało mi się dokończyć. Za wstawiennictwem Matki Najświętszej otrzymałam tak wiele łask od Pana Boga, że aż czasem wydaje mi się, że to był tylko sen. Chcę dzisiaj napisać o jednej, bardzo nietypowej nowennie, którą odmawiałam na przełomie obecnego i zeszłego roku.
Przeczytaj całość

Dorota: Przez krzyż i cierpienie do Boga

Szczęść Boże. Chcę złożyć moje świadectwo które powinnam zrobić już bardzo dawno. Modlę się na różańcu nowenną od stycznia 2014 r. Tak więc ponad rok. Muszę powiedzieć że działo się bardzo dużo i dzieje nadal. Pewnych rzeczy na początku nie rozumiałam. Było we mnie dużo buntu, kłóciłam się z Panem Bogiem bardzo. Bo nie było tak jak ja chcę. Aż wreszcie zaczęło powoli do mnie dochodzić jak mocne było moje "ja". Zaczęły mi być zabierane rzeczy na których mi bardzo zależało. Praca. Została mi zabrana pomimo że stworzyłam ją od podstaw szefując w pewnej jednostce od 10 lat. i w między czasie utworzyłam jeszcze dwie. Możecie się domyślać co czułam. Wyrzucono mnie z tej pracy równo rok temu czyli w czasie jak odmawiałam od pół roku nowennę. Mnóstwo pytań dlaczego?
Przeczytaj całość

Milena: Uzdrowienie duszy dzięki modlitwie

Co prawda odmawiam nowennę dopiero od kilku dni, jednak różaniec z przerwami od wielu lat. Ktoś dodał dziś na forum o depresji wpis, że odbył kilka zabiegów oczyszczania aury i to wyleczyło go z depresji. Dlatego postanowiłam zareagować i dodać poniższe świadectwo na tamtym forum. Jak już się tyle opisałam, to stwierdziłam, że wyślę go też tutaj 😉

Po co wydawać pieniądze na jakieś dziwne zabiegi, skoro można za darmo się pomodlić do Matki Boskiej. No wiem, łatwiej jest chodzić na oczyszczanie aury niż się modlić. Poza tym, tego typu praktyki wydają się być ostatnio bardzo modne 😉 Ja też tak wcześniej miałam. Rok chodziłam na zabiegi refleksologii (nie wyleczyło mnie to jednak z moich huśtawek nastroju i ogólnego rozbicia wew.) , stosowałam różne mikstury oczyszczające, różne techniki, różne mantry, nawet „Sekret” zaczęłam zgłębiać (właśnie musze wyrzucić te książkę, jest bezwartościowa) a ostatnio nawet chciałam ćwiczyć rytuały tybetańskie.

Ale nagle powiedziałam sobie: „Zaraz, zaraz… przecież jestem katolikiem i to nawet ostatnio wierzącym (tak, tak… rok wcześniej miałam krótki okres, ze niestety przestałam wierzyć w Boga; było to związane z moja depresją), zamiast stosować jakieś rytuały zaczerpnięte z innych kultur, może ja bym tak wróciła do modlitwy? Przecież, gdy byłam młodsza modlitwa zawsze pomagała: nie popełniłam przecież samobójstwa, choć kilka razy miałam myśli samobójcze; skończyłam studia, znalazłam niezłą pracę, mam spoko męża 😉 , urodziło nam się zdrowe dziecko, mam swoje pasje itp. …. tylko to lenistwo sprawiało, że jak znów stawałam na nogi, przestawałam się modlić, bo mi się nie chciało, bo mi się to wydawało nudne, jak zostanie czasu, ale rzadko jakoś zostawało, bo mi się wydawało, że tyle się już modliłam, że wystarczy mi na długi okres. Niestety nie wystarczy, bo zły duch tylko czeka, żeby się do nas znów zakraść. Niestety.

Musiało jednak upłynąć dużo czasu, zanim zrozumiałam, że to modlitwa powinna być na pierwszym miejscu. A reszta się ułoży. A nie na ostatnim, jak to było u mnie wcześniej. Mam nadzieję, że tym razem wytrwam w modlitwie. Na nowennę pompejańską trafiłam w necie już dużo wcześniej, ale pomyślałam sobie wtedy, że „co? 3 tajemnice różańca trzeba odmawiać codziennie? Chyba ktoś oszalał. W życiu nie będzie mi się tyle chciało”. I kilka dni temu czytając właśnie na facebooku komentarze grupy rytuały tybetańskie, natknęłam się znów na wzmiankę o nowennie. Ktoś napisał, że mu pomogła. Zaczęłam czytać inne świadectwa o wyzdrowieniu, znalezieniu pracy itp. I pomyślałam, że tyle już przeróżnych sposobów wypróbowałam i niewiele to dało. Może czas bym znowu powierzyła wszystko Matce Bożej? Przecież tylko ona, tylko Bóg mnie wcześniej nigdy nie zawiedli. Zauważyłam też, że wcześniej, jeśli tylko modliliśmy się wspólnie przez jakiś czas (ja, mąż i dziecko – mąż to z wielkim trudem, zazwyczaj przysypiając 😉 ), to wtedy do naszego domu wracała harmonia. Wspólna modlitwa łączy! Coś w tym jest.

I tak odmawiam nowennę już od 5 dni. Miałam już wcześniej aplikacje na smartfona „Modlitwa w drodze” i to mi pomaga, bo gotując obiad czy robiąc poranną toaletę – mogę się modlić. Miałam zamiar wstawać wcześniej, żeby ćwiczyć rytuały ;), za to wstaję wcześniej, żeby zmówić różaniec 😉 Choć zazwyczaj wcale nie chce mi się wstać. Muszę za każdym razem walczyć ze swoim lenistwem i wymówkami ;). Wypisałam też w notesie całą dziesiątke różańca wraz z krótkimi rozważaniami. Na wypadek, gdybym gdzieś czekając, mogła odmówić w myślach choć dziesiątkę. To pozwala mi się skupić. Mam też zamiar kupić sobie jakąś CD z nagranym różańcem, żebym mogła modlić się jeżdżąc na rowerze lub spacerując. Tylko muszę pamiętać o jednym: modlitwa zawsze na pierwszym miejscu! Nie chcę dopuścić do tego, że godz. 23:00, ja senna, a tu jeszcze 2 tajemnice do odmówienia. Modlitwa to spotkanie z Bogiem – więc coś wyjątkowego. Tak też teraz staram się ją pojmować, a nie jako uciążliwy obowiązek.

I jeszcze jedno: przestałam dyskutować, kłócić się z Bogiem. Było mi trudno, ale wreszcie przyznałam, że „nie moja, lecz twoja wola Boże niech się stanie”. Trudno, co ma być to będzie. Bóg na pewno nie da mi zginąć.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

3 komentarzy do "Milena: Uzdrowienie duszy dzięki modlitwie"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Elżbieta
Gość
Elżbieta

Niech Ci Bóg błogosławi! Twoje swiadectwo jest idealne na nasze czasy. Też się dałam zapędzić w kozi róg z modą na oczyszczanie, zdrowe odżywianie itp. Na szczęście przed etapem rytuałów postanowiłam niejako wrócić do korzeni. Któż jak Bóg? Doszłam do wniosku, że tylko projektant czyli Stwórca zna najlepiej mój organizm i wie jak mnie „naprawić”. 😉

Irena
Gość

Milenko, piękne świadectwo Twojej wytrwałości. Czas na modlitwę znajdzie się zawsze, bo przecież Matka Boska wszystko rozumie i to, że nie zawsze się da w skupieniu z różańcem w ręku odmawiać nowennę. Przecież można modlić się w myślach, czekając na autobus, w kolejce do lekarza, czy w pracy- w wolnej chwili. Chodzi o to, żeby nie zapomnieć odmówić nowenny i nie dać się zwieść złemu, że jesteś zmęczona, że nie masz czasu itd. Najlepiej zacząć zaraz rano, a potem zawsze jest czas dokończyć. Nie ustawaj w modlitwie i zaufaj Matce Bożej. Szczęść Boże!

Zadowolona
Gość
Zadowolona

Jak trwoga do do Boga…ale to dobrze 🙂

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

NA MARZEC!