Kinga: Świadectwo otrzymanych łask

Chciałabym złożyć świadectwo łask, jakie otrzymałam za przyczyną Matki Bożej Pompejańskiej. Na Nowennę natknęłam się przez przypadek przeglądając internet, jednak stwierdziłam, że odmawianie trzech Różańcy dziennie przez prawie dwa miesiące jest ponad moje siły. Na szczęście później zrozumiałam, że bez pomocy "z góry" sama nie poradzę sobie ze swoimi problemami i postanowiłam zawierzyć modlitwie. Dziś jestem po 2 NP. Nie powiem, że było łatwo, były chwile zwątpienia, często z powodu zmęczenia prawie zasypiałam z różacem w ręku, ale wytrwałam do końca i otrzymałam wiele łask. Na wysłuchanie mojej pierwszej prośby wciąż czekam, ale wierzę, że Maryja nie zostawi mnie samej. Druga prośba została wysłuchana w dniu rozpoczęcia części dziękczynnej Nowenny. Sprawa, o którą tak długo walczyłam, zakończyła się pomyślnie, chociaż było naprawdę beznadziejnie. Dziękuję Maryji za cud jakiego doświadczyłam. Polecam wszystkim odmawianie Nowenny Pompejańskiej.
Read More

Kinga: prośba o pracę

Jednak w trakcie odmawiania nowenny stało się wiele opatrznosciowych rzeczy. Może ktoś powie, że piszę nawiedzone tekst, ale jestem przekonana, że jeżeli Twoja praca polega na mówieniu o Panu Bogu, to zły znajdzie furtkę by Cię czymś zniewolić.
Read More

Renet: Dzięki nowennie nadal pracuję

Rok temu pisałam tu o otrzymanej pracy (był to znak od MB –prace dostałam 14.08.2016 roku - w przeddzień wielkiego święta MB; gdyby nie to ze 15.08 jest dniem wolnym od pracy mogłabym rozpocząć prace właśnie 15.08., gdyż pracodawcy bardzo się śpieszyło z zatrudnieniem; prace ostatecznie rozpoczęłam 16.08.), ale nie byłam pewna jak wszystko się potoczy w nowej pracy –tj. ludzie, atmosfera itp. –teraz po roku mogę powiedzieć ze trafiam na wspaniałych ludzi, i wymarzona atmosferę w pracy - wcześniej miałam fatalne doświadczenia w tej kwestii.
Read More

Artur: Pragnę podzielić się z wami moim świadectwem

W połowie grudnia byłem u spowiedzi i zacząłem odmawiać Nowennę Pompejańską (4 części różańca). Prosiłem Matkę Bożą o zdrowie, żeby moje życie w końcu się zmieniło. Jestem osobą młodą, niepełnosprawną i nigdy nie pracowałem. 28 dnia nowenny (dokładnie pierwszego dnia części dziękczynnej), zadzwoniła do mnie moja siostra z informacją, że u...
Read More

Kasia: jakieś 3 dni temu przyśnił mi się Papież Jan Paweł 2 i powiedział mi że jestem zdrowa

Wierzę że jestem zdrowa . Dzieki Ci Maryjo , że wysłuchałas moich próśb o zdrowie
Read More

Martyna: Przemiany duchowej ciąg dalszy…

Zakończyłam odmawiać 3. nowennę pompejańską. Modliłam się w intencji nawrócenia mojej siostry. Póki co nie ma żadnych postępów w tej sprawie, jest nawet gorzej, ale widocznie tak musi być. Wiem z własnego doświadczenia, że na każdego przyjdzie odpowiednia pora, w najmniej spodziewanym momencie. Tak było właśnie ze mną, nic nie dzieje się bez powodu. Maryja wkroczyła w moje życie i już nic nie jest takie jak było. Wszystko diametralnie się zmieniło i to na lepsze. Ja się tylko modlę, a resztą kieruje Matka Boska. To co nas spotyka, ludzie których poznajemy, siła, żeby pokonywać trudności życiowe, a przede wszystkim głęboka wewnętrzna przemiana to wszystko otrzymujemy od Pana Boga. On jest najlepszym nauczycielem. Wie, co nam ofiarować i kiedy.
A teraz krótko o przebiegu nowenny. Dodam, że była ona najtrudniejsza z tych trzech, które odmówiłam. Wiem jednak, że to wszystko zależy od Boga, zsyła na nas tyle, ile jesteśmy w stanie unieść, a jednocześnie daje nam moc, aby to udźwignąć.

Pewnego dnia przyjechała ciocia mojego męża. Miała przy sobie film pt. „Tajemnica Eucharystii”. Tak się cudownie złożyło, że mogłam go obejrzeć, chociaż wcale nie był przeznaczony dla mnie tylko dla kogoś innego. Polecam wszystkim, jest na www.youtube.com. Wiele rzeczy zrozumiałam. To niezwykle przejmujący film. Płakałam jak bóbr bo poznałam nędzę swej duszy. Jednak było mi to potrzebne. Cały czas staram się pogłębiać swą wiarę, czytam różne książki, artykuły w internecie itp. Poza tym dręczyły mnie koszmary, szatan atakował mnie w snach. Raz nie mogłam zasnąć, byłam wtedy sama w domu. Czułam czyjąś obecność w sypialni. Przestraszyłam się, ale od razu zaczęłam się modlić. Pomogło. Ogólnie działy się różne dziwne rzeczy np. strzelające amortyzatory w samochodzie i to nie jeden tylko kilka. Pojawiły się również trudności w pracy, ale wiedziałam, że to przejdzie. Po tygodniu wszystko się unormowało. Czułam, że nie jestem sama.

Miałam też moment ogromnej niemocy i bezsilności. Borykam się z lękami, płakałam potwornie i miałam wrażanie, że to nigdy się nie skończy, że za moment zwariuję. Nie mogłam przestać. To był chyba moment przełomowy bo od tej pory płacz odszedł w zapomnienie, przestałam się użalać nad swoim losem. Jest mi czasami ciężko, ale już nie płaczę. Wiem, że to łaska dana mi przez Pana Boga. I jak tu Go nie kochać? Powiem więcej. W chwili obecnej lęki bardzo się wyciszyły. Myślę, iż niebawem ustaną całkowicie, oczywiście w swoim czasie i przede wszystkim jeśli jest to zgodne z wolą Pana. Poza tym stoczyłam walkę duchową i nadal ją toczę. Pojawiły się natrętne myśli; problemy się piętrzyły; po spowiedzi nasiliły się lęki; pojawił się strach, że jestem opętana i że mam raka (zauważyłam pieprzyk na szyi); odczuwałam potworną potrzebę macierzyństwa, aż sprawiało mi to ból duchowy (dzieci na razie niestety nie mam); a także uczucie niemocy, że nie mogę pomóc bliskim widząc jak błądzą.

Ten ostatni problem można rozwiązać tylko modlitwą (tak poradził mi ksiądz). Po spowiedzi byłam bardzo wzruszona. Usiadłam w pierwszej z brzegu ławce. Jakież było moje zdziwienie gdy podniosłam wzrok i ujrzałam na ławce obrazek Pana Jezusa z otwartym sercem. Zrobiło mi się tak ciepło na duszy. Poczułam radość i miałam wrażenie, że moja spowiedź jest miła Panu Jezusowi, że On mi przebacza z całego serca. Tak się wspaniale składa, że trafiam na świetnych księży. Zawsze coś doradzą, podpowiedzą, podniosą na duchu. Ogólnie dużo się modlę, są to przeróżne modlitwy np. Koronka do Bożego Miłosierdzia, Koronka do Najświętszych Ran Pana Jezusa, modlitwa do Św. Rity w sprawach trudnych i beznadziejnych itp.

Zauważyłam, że diabeł atakuje nas na wszystkie możliwe sposoby i uderza tam, gdzie najbardziej zaboli. Na mnie zrzucił lawinę trudności. Najważniejsze jednak to trwać w modlitwie, nie poddawać się. Początkowo szturm był ogromny. Jak nie odnosił skutku jeden atak to pojawiał się kolejny, ale nie wolno dać się złamać. Powoli wszystko ucichło. Im gorliwiej się modlimy tym więcej mamy siły. Ta moc pochodzi od Boga. Z Nim zawsze odniesiemy zwycięstwo.

Mam nadzieję, że nikogo nie przestraszyłam, bo nie to było moim celem. To świadectwo (na pewno nie ostatnie) to zachęta do podjęcia trudu modlitwy. Uwierzcie kochani, z Panem Bogiem możemy wszystko. Szczęść Boże!

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

6 komentarzy do "Martyna: Przemiany duchowej ciąg dalszy…"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Magda
Gość

U mnie jest podobnie, skończy sie jeden problem za chwilę łup i kolejny …staram się postępować dobrze a jednak mimo to ciągle gdzieś cos „uderza”..ale widocznie jest w tym plan Boży …ale nie ustajmy modlitwie bo wtedy Pan Jezus i Maryja są z nami i dają nam siłę, która po ludzku, ziemsku nie jest do zrozumienia ..trwajmy w modlitwie.

basia
Gość

Pięknie sie czyta to co napisałas ja też sie modle i tez mam przeróżne problemy czasami już nie daję rady ale dzięki Twojemu swiadectwu wierze że warto sie nie poddawać i trwac z Bogiem być z Nim najbliżej jak sie da.Dziękuję☺

Martyna
Gość
Martyna

Ja też czytam wiele świadectw, które podnoszą mnie na duchu w chwilach zwątpienia. Myślę, że właśnie dlatego są one potrzebne…

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Dziękuję, odmawiam drugi dzień i nie boję się, bo nasz Bóg jest silniejszy. A Twoje przejścia świadczą tylko o tym, że modlitwa ma ogromną moc. Doskonale Cię rozumiem, bo też marzę o dziecku, a modlitwę oddaję za nawrócenie męża. Jezus i Maryja są z nami.

Martyna
Gość
Martyna

W chwili obecnej również modlę się o nawrócenie męża. 🙂 Momentami czytając świadectwa mam wrażenie, że Maryja ma podobny schemat działania. To tak jakby czytało się o sobie samym. Jedno wiem na pewno, nie poddam się i nadal będę się modlić. Zły duch nie odpuszcza, ostatnio przemówił do mnie w śnie, ale to mnie tylko utwierdziło w przekonaniu, że bardzo mu się nie podoba to co robię. Z Bogiem kochani 🙂

Teresa.A
Gość
Teresa.A

zły róznie próbuje zastraszyć .Wiadomo ze Bóg ponad wszystko

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

w ROKU ŚW. JÓZEFA!