Magdalena: Psychologia Matki Bożej

Czas to niesamowity dar. Decydując się na pompejańską przygodę z Maryją, już na wstępie otrzymujemy wielką łaskę – pięćdziesiąt cztery dni. Na modlitwę, na przemianę życia, na naukę zaufania. Wiele naszych błędów i niepowodzeń wynika z niecierpliwości. Spieszymy się, gonimy za spełnieniem, żądamy pomocy „tu i teraz”. Tymczasem czas działa na naszą korzyść. Maryja nam go daje. Dzięki temu mamy szansę przyjrzeć się samemu sobie. Zatrzymać się. Pomyśleć. Modlitwa to wspaniała deska ratunku… czasem ostatnia. Jednak prawdziwe cuda zdziała dopiero wówczas, gdy dopełnimy ją naszymi czynami.

Nowenna pompejańska trafiła w moje ręce na kilka dni przed życiowym sztormem. Problemy piętrzyły się, a nabyty modlitewnik czekał cierpliwie na półce. Rozstałam się z chłopakiem. W bardzo burzliwych okolicznościach. Mój temperament popychał mnie do desperackich kroków ratowania sytuacji, które w rzeczywistości tylko ją pogorszyły. Bezskutecznie zabiegałam o rozmowę. Między nami stanął mur – z mojej strony nie do przebicia. Pierwsze negatywne emocje powoli ustępowały, jednak potrzeba wzajemnego przebaczenia sobie nie dawała mi spokoju. Sięgnęłam do szuflady. Zaczęłam odmawiać modlitwę przebaczenia. Stopniowa dołączałam do niej inne westchnienia ku Niebu. Aż w końcu dojrzałam do sięgnięcia po nowennę pompejańską. Ufność w łaskawość Matki Bożej sprawiła, że ani razu nie przeżyłam chwili zwątpienia w sensowność tego, co robię.

Modlitwę połączyłam ze zmianami w swoimi życiu. Zaprosiłam do niego starych przyjaciół, uśmiech i sport. Codzienne spotkania z Maryją motywowały mnie do rozwoju. Gdzieś po drodze natrafiłam na świetne słowa: „Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dziś i dopisać nowe zakończenie”. A od siebie dodam, że niebiańska drużyna wsparcia może sprawić, że to zakończenie będzie najlepsze z możliwych.

W nowennie prosiłam o rozmowę i pogodzenie się z moim chłopakiem. Codziennie czekałam na cudowny, spektakularny przewrót. Na telefon, smsa, na jakąkolwiek oznakę zainteresowania. Przełom jeszcze nie nastąpił. Ale kto powiedział, że mam pozostać w tym wszystkim bierna? Może Bóg chce, żebym raz jeszcze zmierzyła się z problemem… Przemieniona. Bogatsza o pięćdziesiąt cztery dni życia.

8 myśli na temat „Magdalena: Psychologia Matki Bożej

  1. Piękne świadectwo! Niech Wam Bóg błogosławi i abyście mogli być razem szczęśliwi ponownie 🙂 Będący w podobnej sytuacji

  2. A mnie dzisiaj smutno, bo dotrwałam do 17. dnia nowenny. Może to nie ten czas? Nie podejmę póki co kolejnej. Proszę o modlitwę, bym trwała na modlitwie różańcowej- może zacznę od cząstki na dany dzień.

    • Ewcia, nie przejmuj się, najwazniejsze, że próbowałas i mimo porazki dalej chcesz odmawiac Różniec. A Matka Boża juz znajdzie sposób, żebyś odmówiła całosc 🙂

  3. Ewa wytrwasz . Może podziel odmawianie na trzy razy …wejdziesz w taki rytm . Rano , w południe i wieczór. Ja początkowo tak robiłam . W kalendarzu zaznaczam dni 9 …18…27 i część dziękczynna tak samo …

  4. Słońce Kochane Ty Moje, masz tyle wiary w oczach i tyle miłości, powiem wprost, jeśli na prawde chchesz stracić swoje duchowe piękno dla chłopaka, który ma Cie „gdzieś” to zrób to, robisz to ‚na siłe”, lecz pamiętaj, że nie da się kochać za dwoje…………

A Ty co o tym myślisz? Napisz!