Konrad: Chęć odzyskania utraconej miłości

Złamane serce

Odmawiam już drugą NP, modlę się także do Św. Rity. Wiele osób we wspólnotach modlitewnych również wspiera mnie modlitwą….czytając świadectwa innych o otrzymanych łaskach byłem pełen nadziei. Na własne życzenie straciłem swoją największą miłość. Nie potrafiłem się zmienić.

Teraz wiem, że to przez moje grzechy, które oddalały mnie od mojej dziewczyny. Moje grzechy albo strach przed tą miłością… Nigdy wcześniej nikogo tak nie kochałem i może podświadomie bałem się dalszego zaangażowania. Nie wiem..Strasznie tego żałuję i każdego dnia przeżywam to coraz boleśniej. Prosiłem Matkę Najświętszą o danie mi szansy na odzyskanie mojej dziewczyny, a jeśli to niemożliwe to prosiłem o zmniejszenie cierpienia podyktowanego utratą tej miłości.

Nie przyszło ani jedno ani drugie. Co więcej zauważyłem, że podczas odmawiania drugiej NP jest mi coraz gorzej i tak jak wcześniej bywało różnie (raz lepiej raz gorzej) tak teraz jest tragiczny constans. Codziennie wylewam potoki łez, nie mogę spać i cały czas o niej myślę. Nawet teraz boleść ściska mi gardło. Wydaje mi się, że nie mogę już funkcjonować bez mojej kobiety. Często nachodzą mnie teraz myśli samobójcze. Wiem, że tego nie zrobię ale jednak nieswojo się z tym czuję, ponieważ nigdy w życiu tak nie miałem (wyspowiadałem się dziś z tego). Nie mogę sobie z tym wszystkim poradzić i w przyszłym tygodniu wyjeżdżam za granicę, żeby zmienić otoczenie. Może wtedy zapomnę.

Po napisaniu tego świadectwa klękam do dalszej modlitwy. Mam nadzieję, że mój aktualny renesans duchowy nie skończy się największym upadkiem.

Świadectwo to jest swego rodzaju protestem i wylaniem żali na ręce Matki Najświętszej. Wiem, że nie można otrzymać wszystkiego czego się chce, ale wiem również, że zasługuję na drugą szansę.

Pozdrawiam wszystkich.

13 myśli na temat „Konrad: Chęć odzyskania utraconej miłości

  1. Bardzo mi przykro i co jedyne moge napisac to to, ze doskonale znam Twoje stany. Modl sie nadal i wytrwaj bez wzgledu, jakie uczucia i emocje beda Cie ogarniac. Najwidoczniej to Ci jest potrzebne. Otaczam Cie modlitwa i myslami jestem blisko.

  2. Konrad, zastanów się czy ty nie jesteś w jakiś sposób zniewolony tą dziewczyną. Idź na Msze o uwolnienie i uzdrowienie, spowiedź dużo znaczy, ale walcz dalej. Nie uzależniaj szczęścia od drugiego człowieka, bo nigdy nie będziesz szczęśliwy. uwierz mi, znam to z własnego podwórka i gwarantuje ci, że z każdej miłości można się wyleczyć. Potrzebujesz czasu, zmiana otoczenia to dobry pomysł. Złap dystans. Zobaczysz i dla Ciebie jeszcze zaświeci słońce 🙂

  3. Podobnie miałem jak Ty Konrad tylko , że już po pierwszej Nowennie odzyskałem ukochaną kobietę , jednak zabrakło modlitwy i po tygodniu nadal ja utraciłem z mojej winy . Powiedziała ,że to już naprawdę koniec a jesteśmy już naprawdę długi czas to nie parę miesięcy czy, lat . Zacząłem druga Nowennę i pod koniec odzyskałem Moją największą miłość na nowo .Powiedziałem sobie że już jej nie stracę , w naszej intencji zamówiłem mszę w Pompejach 25 maja .Teraz odmawiam trzecia Nowennę w intencji naszego ślubu wiem ,że nam się uda i nie ma sensu odkładać tego co i tak kiedyś musi nastąpić .Wiem że wielu ludzi z tego może się śmiać, ale ja to mam gdzieś . Każdy niech patrzy na siebie a później ocenia innych .Pozdrawiam.
    Ps.
    Wiara naprawdę czyni cuda.

    • Mariusz, trzymam kciuki za was, ja też odmawiam Nowennę w intencji uzdrowienia relacji między mną a moją utraconą miłością. zamówiłam mszę w Pomejach na 25 maja a oprócz tego zaczęłam w tym samym czasie drugą Nowennę aby mój były, uwolnij się od grzechu niewiary.
      Już tak nie cierpię jak na początku rozstania, Kochana Mateczka wylała balsam na moje serce i jest mi już łatwiej funkcjonować. Kochana Mateczko, Kocham Cię.

  4. Konrad a tak po ludzku to nie możesz do niej zadzwonić, napisać lub pojechać i porozmawiać?
    Przynajmniej będziesz wiedział na czym stoisz a nie żył złudzeniami…

  5. Konrad, takie tam gadanie. A może Maryja szykuje dla Ciebie niespodziankę. I pani Zadowolona ma rację… zadzwoń do niej 🙂

  6. Tu nie ma co płakać tylko działać po mesku Panie Konradzie.Prosze sie zastanowić co Panu dyktuje serce. Ono powinno podpowiedziec jakie poczynić kroki. No i tak zrobić. Maryja wysłuchała Twojej prośby nie weżmie Ciebie za reke i nie poprowadzi.W Twoim sercu mieszka Duch Świety tj. nasz;pocieszyciel. Pomódl sie do Niego a zobaczysz, że wszystkie lęki miną i wroci miłośc. Tego życze serdecznie ipozdrawiam. Szcześć Boże

  7. Czas leczy rany spróbuj się otrząsnąć. Może to nie jest dziewczyna dla Ciebie! Moż był byś z Nią za jakiś czas nieszczęśliwy.Uwierz Bóg wybiera dla nas to co najlepsze choć czasami jest to dla nas niezrozumiałe.Podziękuj Maryi za wszystko co otrzymałeś a zobaczysz że ukoi Twoje złamane serce.Pozdrawiam

  8. Konradzie, znam doskonale stan, w którym się teraz znajdujesz. Ja też utraciłam 2 dni temu ważną dla mnie osobę przez moją własną głupotę, przez zbyt duże zaangażowanie, zbyt duże zainteresowanie tą osobą. Na początku bałam się tej znajomości, jednak później zaczęłam ją „zmuszać” do bycia ze mną, wywierałam ogromną presję, co gorsza wiedziałam o tym. Chciałam się poprawić.Prosiłam go o wybaczenie, o szansę. Szczerze chciałam się poprawić.Mieliśmy się spotkać w niedzielę 24.05. br. to były moje urodziny – on zadzwonił i zakończył definitywnie naszą znajomość.

  9. Tak jak wspomniałem wyjechałem ale nadal kocham i tęsknię. Wszystko tak się do tej pory układa, że nie przerwałem Nowenny także jeszcze jakieś 18 dni i skończę odmawiać II NP. Tak sobie myślę, że skoro Matka Najświętsza nie pozwala mi zapomnieć i nie uleczyła mojego serca przy równoczesnej możliwości kontynuowania modlitwy to może jednak jest szansa na odzyskanie utraconej miłości. Może na wszystko potrzeba czasu….Jak skończę II Nowennę to chyba napiszę świadectwo, ponieważ miało miejsce ostatnio w moim życiu wiele mniejszych i większych sytuacji, które wskazują na to, że zostałem otoczony szczególną opieką. Jest wśród nich wiele sytuacji dotyczących mojej byłej dziewczyny:) pozdrawiam wszystkich.

  10. Doskonale cię Konradzie rozumiem, gdyż przeżywam obecnie to samo. Nie wiem, ile masz lat, ja jestem bardzo młoda, jeszcze „18-stka” przede mną. Mianowicie moja sytuacja polega na tym, iż jestem stale zakochana w moim dawnym chłopaku. Kiedy się poznaliśmy, miałam zaledwie 13 lat, on też był w moim wieku, była to znajomość internetowa i niestety bardzo dużo nas dzieliło kilometrów, co było wg. nas przeszkodą by razem być w tamtych czasach. Dużo nas łączyło i to sprawiło, że szybko się zakochaliśmy w sobie. Co prawda krótko byliśmy ze sobą, po rozstaniu utraciliśmy kontakt, później wznowiliśmy tak około 2 razy (przyznam, że ja się odzywałam pierwsza), a on chciał ze mną utrzymywać znajomość. Na początku było co prawda kolorowo, później doszło do sprzeczki i zakończyliśmy „na zawsze” znajomość. Kontaktu nie mamy już ponad 3 lata, dużo się we mnie zmieniło, nie wiem jak u niego…Próbowałam o nim zapomnieć poznając nowe osoby, ale za każdym razem to były zauroczenia i pomyłki, ponieważ każda z tych osób nie przypominała JEGO. W końcu niestety zrozumiałam, że to on jest tym jedynym. Nie chcę odzywać się do niego ani nic z tych rzeczy, gdyż nie chcę mu wchodzić w życie z „butami”, przewracać do góry nogami, kiedy on ułożył sobie je od nowa i chce ode mnie spokoju. Szanuję to i również myślę, iż gdybym teraz się odezwała, to nie byłby najlepszy moment, że zawsze warto poczekać. Nie traćcie nadziei, nie róbcie niczego na siłę, bo tylko zniszczycie sobie życie i zrozumiecie za późno niestety, że popełniliście błąd dla swej wygody duchowej i sercowej. Bóg czuwa nad nieszczęśliwymi i ja wierzę osobiście, że teraz cierpię, ale kiedyś się to odmieni na lepsze, że być może któregoś dnia spotkam tego ukochanego i spędzę z nim resztę swego życia, będę miała z nim dzieci i żyła szczęśliwie. Po prostu czekam na cud. Jeżeli jesteście w sytuacji podobnej do mojej i chcecie zmiany na lepszą, miejcie marzenia, konkretny cel w życiu i co najważniejsze-nadzieję. Wierzcie w siebie. Pozdrawiam

A Ty co o tym myślisz? Napisz!