Karolina: Jezu, ufam Tobie… wyjście z beznadziejnego stanu ducha

Witam.Pragne złożyc siwadectwo mojej 6 i 7 nowenny:) odmawiałam ja obie naraz, moze terminy ich nie były takie same ale pokrywały sie ze soba 6 skonczyłam w niedziele Bozego Miłosierdzia a 7 skonczyłam 9 maja. Pierwsza intencja to za dusze w czyscu cierpiace na pewno sie spełniła. Druga zas to Jezu, ufam Tobie Ty sie tym zajmij…. i mowie Wam ze Pan Jezus za wstawiennictwem swojej Matki zajał sie wszystkich z czym nie umiałam sobie pordzic.Porozstaniu ze swoim chłopiekm nie mogłam sie za bardzo pozbierac starsznie chciałam załozyc rodzine miec dzieci itp a tu taka sytuacja jestem znowu sama… Bardzo cierpiałam z tego powodu moje pragnienie z dna na dzien rosło aby w koncu zaozyc swoja własna mała rodzine niestety tak nie było byłam w rozpaczy nie mogłam słuchac od kolezanek o ich szczesciu zwiazkach dzieciaCH tak bardzo mnie to wszystko bolało…… ale w trakcie nowenny Pan Jezus sie tym wszystkim zajał i Jego Matka. Wszystko powoli sie prostowało rozpacz pomału odchodziła i łzy coraz zadziej płakałam z tego powodu ze jestem sama ze nie wiem w ogole czy mnie czeka takie szczescie jak maz i dzieci, wszystko powoli wracało do normy. Cały czas od grudnia modle sie do Sw Jozefa o dobrego meza na poczatku jak zaczełam sie modlic to sw Jozefa miałam cały czas w głowie nie Tobie dane jest byc szczesliwa spotkac kogos ale po paRU MIESIACACH to uczucie znikło wiem ze Moim przeznaczeniem i spełnieniem jest własna rodzina czuje to od samego Boga w serce. Rowniez cały czas modle sie o uzdrowienie relacji miedzy mna a moim chłopakiem i wiecie co czuje ze ta relacja zostanie uzdrowiona tylko w odpowiednim czasie, jezeli tez nieraz macie przeczucia ktore sie sprawdzaja to wiece o czym mowie:) W tej całej rozpaczy pogorszył sie tez moj stan psychiczny poniewaz predzej jakies 3 lata temu miałam depresje i ten stan w mniejszym stopniu ale  wrocił. Poszłam do lekarza pierwszej pomocy aby przedłuzył mi recepte lekow uspakajajacych ktore brałam jak byłam chora niestety nie wyrazil takiej zgody powiedział ze musze isc do psychiatry ze on mi takich lekow nie wypisze, byłam bardzo zła na niego ale teraz z perspektywy czasu wiem ze ten lekarz dobrze zrobił ze kierował mna Pan Jezus I nasza Kochana Mateczka. Nie musiałam isc do lekarza i faszerowac sie lekami Pan Jezus za wstawiennictwem Naszej Matki wszystkim sie zajła moj stan sobie odszedł w sina dal wrocił apetyt i chec do zycia!:) Czy to nie piekne jak Pan Jezus sie nami zajmuje jak mu zaufamy. Teraz patrze w przyszłość, modle sie rowniez tajemnicami szczescia zachecam piekna modlitwa wymagajaca ale ile łask spływa na nas, dziekuje Bogu do dzisiaj ze mnie na nia nakietował bo tak w łasnie było. Moje zycie zmnieło sie na lepsze, moj stan rozpaczy minał i wiem ze soatane wysłuchana ze moje relacje z pena osoba sie uzdrowia ze bede miała meza i dzieci. a i co jeszcze byłam w piatek na mszy o uzdrowienie tak po prostu zobaczyłam dwa dni przed ze jest taka msza wiec poszłam, w trakcie mszy modliłam sie w sercu zeby Pan Uzdrowił moja relacje z pewna osoba starsznie mi na tym zalezy. Ksiadz zachecał po mszy do czytania prasy katolickiej a ze ja akurat siedziałam koło gazetek ktore mogłam wziac na koniec mszy siegnełam po pismo miłujcie sie i wiecie na jakiej stronie otworzyłam moje oczy zatrzymaly sie na wytłuszczonym tekscie „WSZYSTKO MA SWOJ CZAS” Po tym jestem pewna ze Pan Bog słyszał moje modlitwy i własnie w taki sposob na nie odpowiedział. Zaczecam goraco do odmawiania Nowenny piekna cudowna modlitwa działajaca prawdziwe cuda. Dziekuje Ci Matko za otrzymane łaski. Chwała Panu!:)

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

10 myśli na temat „Karolina: Jezu, ufam Tobie… wyjście z beznadziejnego stanu ducha

  1. Cieszę się niezmiernie, że trafiłam na Twoje świadectwo 🙂 Przesyłam dużo miłości i pozytywnych myśli 🙂

  2. Do mnie również wróciły jakiś czas temy ciężkie depresje. Poszedłem do psychiatry. Przepisał świetny lek; stany przygnębienia i lęku minęły natychmiast. Być może Pan Bóg najbardziej pomaga tym, którzy za siebie się biorą. Dla wyjaśnienia: Nowennę odmówiłem w innej intencji (uzdrowienia syna); za swoje uzdrowienie modliłem się innymi modlitwami. Życzę Ci dobrego męża, teściów i dzieci – i dużo cierpliwości w modlitwie, dużo pogody ducha. Ściskam

  3. Oczywiście pozytywne jest to, że zachęcasz Michale do sięgnięcia po pomoc lekarską :-))
    Tylko z tą teorią, że „Pan Bóg najbardziej pomaga tym, którzy się za siebie biorą” się nie zgadzam.

  4. To po prostu taki zwrot retoryczny, w którym coś jest, bo współpraca z łaską to ważna rzecz. Ale to, że Bóg najczęściej przychodzi do ludzi, którzy już zrozumieli, że sami nic nie poradzą, to fakt. Chodzi o o utratę naiwnej wiary, że nasze siły są motorem sprawczym czegokolwiek.. Strasznie trudne doświadczenie.

  5. Karolino, czy jest mozliwosc by sie jakos z toba skontaktowac? Trafilam przypadkowo w internecie na twoje swiadectwo. Wszystko co piszesz jest praktycznie identyczne jak u mnie. Milo byloby jeszcze na ten temat pogadac z kims bo nie do konca radze sobie z tym wszystkim… Dziekuje za świadectwo:)

A Ty co o tym myślisz? Napisz!