Joanna: małe cuda

Nowennę Pompejską zaczęłam odmawiać, po 2 miesiącach odkąd dowiedziałam się, że mam nowotwór, Po wszystkich żalach do Boga, załamaniu i płaczach, postanowiłam wybrać inną drogę-modlitwę!
Różaniec od zawsze lubiłam odmawiać, ale jednak 3 dziennie, to już było poświęcenie, jednak postanowiłam spróbować. Po kilku dniach odmawiania, okazało się, że operacja (na która miałam czekać 5 miesięcy) może być zrealizowana wcześniej- przypadek?
Trwałam w modlitwie nawet podczas pobytu w szpitalu, pewnego dnia gdy wzięłam różaniec do ręki rozsypał się (zerwał), było to tuż przed operacją, zaczęłam przezywać tą sytuację,
w głowie same czarne myśli, że coś pójdzie nie tak, że to zły znak- nie potrafiłam się uspokoić… Wtedy akurat przyszedł ksiądz, wyspowiadałam się i opowiedziałam mu, co się stało. Ksiądz powiedział, że jakbym się nie modliła to by się nie zerwał, że już się wysłużył.
Tuż przed operacja podarował mi nowy różaniec i powiedział; nowy różaniec, nowa Ty.
Nie wstydziłam się modlitwy i różańca. Jedna dziewczyna troszkę starsza ode mnie, powiedziała mi pewnego razu, że bardzo mi zazdrości tego, że umiem się modlić na różańcu i że w tym trwam. A ja jak zwykły człowiek miałam wiele wątpliwości, czy to ma sens, czy Matka Boża mnie wysłucha, czy pomoże… I to jej zdanie wzmocniło we mnie na nowo wiarę. Nie zupełnie dostałam to co chciałam.
Jeszcze nie skończyłam nowenny, ale dostrzegam małe cuda, które mnie otaczają każdego dnia.
Ostatnio odebrałam wyniki badań histopatologicznych i wiem, że Bóg mnie jednak kocha! 😉
Warto wierzyć, że niebo istnieje… naprawdę!

1 myśl na temat “Joanna: małe cuda

A Ty co o tym myślisz? Napisz!