Jarek: Uwolnienie z erotomanii

Szczęść Boże! Zanim opowiem swoją historię, kilka słów wprowadzenia. O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałem się od znajomych, którzy modlili się do Matki Bożej z Pompejów za swoją córkę, której rodzina (mąż, dwoje dzieci) rozpadała się na skutek jej romansu. Rodzina córki nadal trwa, mimo wielu trudności, mimo że owocem romansu jest dziecko. Mąż tej kobiety nie opuścił jej, chce wychowywać dziecko innego mężczyzny… Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie. Pomyślałem, że taka postawa może być tylko efektem łaski Bożej doznanej za przyczyną Matki Bożej z Pompejów. Poczułem, że chcę podjąć tę modlitwę.
Mam na imię Jarek i od ponad 30 lat borykam się z grzechem nieczystości. Jestem erotomanem. Nie będę opowiadał historii mojego upadku, powolnego staczania się, bo o grzechu nie warto rozprawiać. Faktem jest, że dotknęło mnie wiele form nieczystości. Przez lata próbowałem radzić sobie z tym modlitwą, uczestnictwem w codziennej mszy świętej, we wspólnotach modlitewnych i formacjach. Przez długi czas uczęszczałem też na mityngi Anonimowych Uzależnionych od Seksu i Miłości. Różaniec też był częścią tych zmagań. Efekty były jednak krótkotrwałe. Gdy rozpoczynałem moją pierwszą w życiu nowennę, miałem niewielką nadzieję, że Matka Boża wysłucha mnie. Przecież tyle razy prosiłem o uwolnienie… Część błagalna była trudna. Modlitwa przeplatana upadkami w grzech. Ktoś nienawidzący mnie próbował przerwać mi modlitwę, kpił, że nie potrafię skupić się, że moje myśli uciekają na boki… Przebrnąłem przez to… Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że część błagalna nowenny kończy się w Niedzielę Palmową! Kolejne zaskoczenie, gdy okazało się, że część dziękczynna kończy się w dniu moich imienin, który w tym roku jest jednocześnie pierwszym dniem rekolekcji ignacjańskich, które zaplanowałem w Częstochowie, u stóp Jasnej Góry! W Niedzielę Palmową poczułem, że jestem wolny… Prosiłem Matkę Bożą, by wzbudziła we mnie pragnienie życia w czystości. Wysłuchała mnie. Niczym nie zasłużyłem na tę wielką łaskę. Nic szczególnego nie zrobiłem. Zaufałem Matce Bożej i zacząłem modlić się. Nic więcej. Bo nic więcej nie potrzeba. Łaska Boża jest za darmo, alleluja!!! Mam nadzieję, że nie popsuję niczego jakimś nieostrożnym zachowaniem, bo pokusy krążą w pobliżu, ale odczuwam pragnienie trwania w czystości. Nie mogę też nadziwić się, że do niedawna ciężko mi było zmobilizować się do jednej części różańca. Dziś bez większego wysiłku, podbudowany niesamowitą łaską, odmawiam trzy, a zdarza się i czwarta. Odczuwam coraz silniejsze pragnienie, by Nowenna Pompejańska była stałym elementem mojej codzienności, by była to nowenna nieustająca! Chwała Matce Bożej! Chwała Bogu!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

6 myśli na temat „Jarek: Uwolnienie z erotomanii

  1. Tak to już jest, że nikt z nas nie zasłużył na tak wielką łaskę, bo jak jest napisane w Rz 5, 8 – „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.”
    Nic nie jest naszą zasługą, ale właśnie łaską naszego Boga.
    Wielu łask dla Ciebie.

    • Dziękuję, choć nie ma w tym żadnej mojej zasługi. Podziękowania należą się Matce Bożej za wzbudzenie we mnie, w odpowiedzi na nowennę, pragnienia życia w czystości oraz Jezusowi za miłosierne przebaczenie i ukazanie mi głębi miłości Bożej podczas rekolekcji ignacjańskich. Pozdrawiam!

  2. Alleluja i do przodu jak mówi Ojciec Dyrektor. Bóg jest Wielki! Jezus żyje. Matka Boża dba o swoje dzieci. Bóg i Maryja nie rzucają słów na wiatr. Powiedziano proście a otrzymacie. Błogosławię

  3. Jestem już po rekolekcjach ignacjańskich (I tydzień). Spotkałem się z ogromną miłością Jezusa. Poczułem, że jestem czysty i kochany! Niestety zmieniła się sytuacja w rodzinie, o której wspomniałem w swoim świadectwie. Dziś na świat przyszło dziecko, jednak rozpoczyna się też sprawa rozwodowa… Wydawało mi się, że zeszłoroczne rekolekcje dla małżeństw z trudnościami, które małżonkowie odbyli u księży jezuitów w Czechowicach-Dziedzicach, dały im światło i otworzyły serca do pojednania. Okazuje się jednak, że nie są gotowi na przyjęcie wielkiej łaski przebaczenia i miłości Bożej. Modlę się nadal za nich o wzbudzenie pragnienia pojednania. Chyba podejmę w ich intencji kolejną nowennę. Miałem ją „zarezerwowaną” dla koleżanki, która miała guzka w piersi i której mama zmarła niedawno na raka piersi, ale podczas niedawnej wizyty lekarskiej okazało się, że guzka nie ma:-). Modliliśmy się o łaskę uzdrowienia dla niej do Matki Bożej i Matka Boża nas wysłuchała! Alleluja!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!