Ewa: Zagościł we mnie spokój

Witajcie Drodzy! Chciałam się podzielić moją historią. Może nie jest tak, jak bym chciała, ale bardzo odczułam moc nowenny pompejańskiej. Wiele osób tu pisało, że Matka nasza kochana zawsze wysłucha naszych próśb i pomoże, wstawiając się za nami, ale nie zawsze te prośby są zgodne z wolą Bożą. 

Nowennę próbowałam mówić już wiele razy, ale miałam duże trudności z tym. A może to po prostu lenistwo i brak silnej woli. W listopadzie 2013 mój tata dowiedział się, że ma nowotwór w dość zaawansowanym stadium. Wtedy zaczęłam kolejny raz nowennę, dotrwałam tylko do końca części błagalnej. Druga operacja. Drugi wynik okazuje się dobry. Lipiec 2014: Wznowa. Nie wiem, czy tak można, ale wtedy postanowiłam dokończyć tamtą nowennę i jednocześnie mówić kolejną od początku, a więc mówiłam dwa różańce dziennie przez 27 dni. Dałam radę. Tata zniósł operację bardzo dobrze pomimo że po poprzedniej były spore komplikacje. Dokończyłam obydwie nowenny.

To prawda, że po drodze dzieją się różne dziwne rzeczy. Szczególnie na przełomie pierwszej i drugiej części była ich kulminacja, ale wszystko skończyło się pomyślnie. Staram się odmawiać nowennę przez całą jesień, ale mi się nie udaje jej dokończyć. Niestety pod koniec roku pojawiają się przerzuty. Chemioterapia. Tata znosi ją zaskakująco dobrze. Nie odczuwa żadnych dolegliwości. Zważając na to, jakie skutki uboczne mogły się pojawić,  poczytuję sobie to za łaskę od Pana Jezusa uproszoną przez Maryję dla taty.

Mówię nowennę dalej, ale nie mogę dokończyć. Ciągle coś mi przeszkadza albo zasypiam, więc zaczynam od początku. I tak kilka razy. Stan taty się pogarsza (przerzuty się powiększają), ale czuje się on w miarę dobrze. Od jakiegoś czasu ja mam jednak przeczucie, że taka jest wola Pana Boga, że tata powoli odchodzi do Niego. Nie wiem, jak to opisać. Czułam to. Ale zagościł we mnie jakiś spokój. Mam przekonanie, że taki spokój powstaje wtedy, jak się godzimy na wolę Bożą.

W lutym zaczęłam kolejny raz nowennę w intencji: „Jeśli taka jest wola Pana Boga, to proszę Cię o nawrócenie dla taty”. Miałam na myśli, aby zdążył się wyspowiadać, żeby się nie bał oraz żeby wierzył, że śmierć to nie koniec życia, tylko jego przemiana.

Mój tata odszedł ponad miesiąc temu. W 54. dniu odmawiania nowenny. Zmarł dokładnie w chwili, kiedy mówiłam modlitwę końcową. Uczucie, jakie towarzyszy odmawianiu różańca w takiej chwili, jest nie do opisania. Tata umierał, kiedy odmawiałam tajemnice części chwalebnej – piękne tajemnice: Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie, Zesłane Ducha Świętego, Wniebowzięcie NMP, Ukoronowanie NMP. Pan Jezus zwycięża śmierć. Tata miał śmierć, o jakiej wielu marzy. Zmarł we śnie, nie cierpiał i był po spowiedzi. Pan Bóg zabrał go w tygodniu po Wielkanocy a pogrzeb miał w sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Ja wiem, że to wszystko, to znak od naszej Matki Najświętszej. Znak, że zaopiekowała się moim tatą i zaprowadziła go do Swego Syna. Wiem to.

Sami widzicie, moja ostatnia nowenna wysłuchana w 100% i dodatkowo tyle znaków potwierdzających pomoc Matki Najświętszej. Może wielu napisze: z czego tu się cieszyć? Nie ma z czego, ale jak ktoś sam tego nie przeżył, to nic nie wie.

Ja w dorosłym życiu nigdy nie doświadczyłam śmierci tak bliskiej mi osoby i bałam się bardzo, jak to będzie kiedy nastąpi ten moment. Odmawianie nowenny pompejańskiej bardzo mi pomogło przejść przez trudny czas choroby i śmierci mojego taty. Odczuwałam nienormalny wręcz w takiej sytuacji spokój. Wiem, że tata jest bezpieczny i kiedyś znów się zobaczymy. Bo śmierć to nie koniec.

Odmawiajcie nowennę pompejańską, ona czyni wszystko łatwiejszym. Pokochałam różaniec, umocniła się moja wiara, ostatnio byłam na przepięknych rekolekcjach i przymierzam się do spowiedzi generalnej.

Pan Bóg prowadzi swoimi drogami, bo wie, co dla Ciebie jest dobre. A jeśli się godzisz na Jego wolę, obdarzy Cię wieloma łaskami.

Królowo Różańca Świętego, dziękuję Ci za wszystko.

Z Panem Bogiem.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

3 myśli na temat „Ewa: Zagościł we mnie spokój

  1. Piekne slowa.Sama jestem chora na nowotwor.Prosze Matke Boza o zdrowie abym mogla wychowac moja 4 -letnia corke. SZCZESC BOZE!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!