Danka: uratowanie z alkoholizmu

Do p

apisania tego świadectwa przymierzam się od dwóch m-cy, tj. od momentu kiedy zaczęłam Nowennę Pompejańską w innej intencji, kiedy zaczęłam czytać świadectwa innych w poszukiwaniu nadziei i pokrzepienia.
Dziś , w dzień Bożego Miłosierdzia udało mi się przełamać, tę ogromną, niczym nie podyktowaną niechęć.
Było lato 2011 roku, mój mąż osiągnął apogeum nałogu. Tak źle jeszcze nie było za ponad 30 lat wspólnego życia . Nie było mowy o podjęciu terapii, czy pójściu do klubu AA, czy wszywce, nie dało się nawiązać jakiejkolwiek rozmowy w chwilach trzeźwości. Kilkutygodniowe ciągi alkoholowe powodowały, iż mąż przekształcał się w agresywną, chamowatą, wulgarną bestię.
Byłam przerażona, zrozpaczona, nie widziałam już żadnej nadziei, tym bardziej, ze przez te lata wyczerpaliśmy już wszystkie możliwości w walce z nałogiem: terapie w zakładzie, kluby AA, mnóstwo mitingów lokalnych i mitingi ogólnopolskie w Licheniu.
Wtedy przyjaciółka poleciła mi nowennę nie do odparcia. Znalazłam w necie wskazówki ( chyba nie było wtedy jeszcze Waszej strony), zaokrągliłam części do 1 m-ca i wyjechałam z domu rozpaczy do siostry ( mąż tez wyjechał do brata alkoholika). Pamiętam, iż wtedy nie miałam nawet własnego różańca,często tez odrabiałam zaległości z poprzedniego dnia. Modliłam się bez oczekiwań, patrzyłam na szczyty Bieszczadów i myślałam tylko, ze gdzieś tam jest Bóg … .
W części dziękczynnej proste słowa siostry- przyjaciółki : „ jak on się nie opamięta, to będzie co ma być…” uwolniły mnie od rozpaczy. Wróciłam do domu . Nieoczekiwanie przyszła wiadomość o przyspieszonym terminie mojej operacji. Maz mnie zawiózł do kliniki, pojawił się w dniu operacji i przez 6 tygodni znowu był w ciągu alkoholowym. Ale tu jednocześnie zaczynają się cuda : nie wiem jak udało mi się pod wpływem morfiny i z licznymi podłączonymi aparatami napisać sms do syna by odnalazł alkoholika i spróbował zabrać klucze od samochodu. Udało się
Na mnie spłynął nie znany dotąd spokój, bezpieczeństwo- nie wyczekiwałam telefonu, nie nadsłuchiwałam kroków na korytarzu, nie zamartwiałam się czy mąż jeszcze żyje… po prostu jakby ta sprawa dotyczyła kogoś innego, byłam radosna, towarzyska, ciesząca się życiem( nawet tym szpitalnym).
Kolejny cud: z kliniki miałam pojechać do szpitala reh. I nawet nie zdążyłam się pomartwić o to, kto mnie tam zawiezie – padła propozycja transportu karetką.
Następny cud w sanat. reh. / jakby mnie ktoś podmienił/? Byłam dziewczyna z lat studenckich ze spontanicznym uśmiechem i dobrym, radosnym słowem dla wszystkich, ciesząca się każdym dniem.
Przed wypisem syn wspomniał, iz ojciec chce mnie odebrać ze szpitala, powiedziałam :” dobrze”, ze spokojem ( prawdziwym, bez łomotania w sercu, bez strachu jak sobie sama/ gdyby nie przyjechał/ poradzę o kulach z trzema oprotezowanymi stawami).
Przyjechał, czerwony, opuchnięty z 6-tyg. przepicia, przywiózł mnie do domu i razem ze mną przyjechał ten cudowny spokój ducha, na zasadzie „… Jezu, Ty się tym zajmujesz , nie ja …”
I tak się zaczęło: mój mąż już 4 rok nie pije, jest trzeźwiejącym alkoholikiem mocą cudu Maryi Pompejańskiej.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

12 myśli na temat „Danka: uratowanie z alkoholizmu

  1. Chwała Panu. Ja też modliłam się nowenną za mojego brata alkoholika i Matka Najświętsza go uratowała, jest teraz na odwyku, ale o tym będzie świadectwo – wkrótce.

  2. Bardzo proszę o modlitwę za mojego tatę- Jacka, który jest alkoholikiem. Udaje, że nie ma problemu z piciem, a pije po 2-3 tyg. w każdym miesiącu. Dzisiaj chyba wyrzucili go z pracy, moja mama przez niego ma depresje a ja też już nie wytrzymuje psychicznie, ciągle biorę tabletki na uspokojenie. Kocham tatę, mimo iż nie otrzymałam od niego miłości, jak był pijany to potrafił powiedzieć mi tyle przykrych słów, ale zawsze wybaczałam. Nie potrafię cieszyć się życiem, a jestem młodą osobą. Proszę z całego serca o modlitwę, ja również zacznę, bo pomimo wielu rozczarowań nie utraciłam wiary w to, ze mój tata przestanie pić.

  3. Aniu odmawiaj nowennę pompejańską i Matka Najświętsza na pewno pomoże w stosownym czasie.Za mojego brata mama odmawiała cały rok nowennę- nieustannie.Później w intencji brata dołączyłam ja i moje 2 córki i pomogło a był na dnie.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!