Cierpliwa: Ciągle czekam i ufam

Pragnę i ja złożyć swoje świadectwo. Odmawiam 3 nowenny jednocześnie. Zacznę jednak od początku. O nowennie usłyszałam od znajomej koleżanki. Jednocześnie w tym czasie słuchałam kazań księdza Piotra Glasa i on również mówił wiele razy o nowennie. Z perspektywy czasu wiem, że to nie był przypadek. Ze w tym samym czasie zaczęły pojawiać się wokół mnie informacje o nowennie.

Jednak zwlekałam pewien czas z odmawianiem. Czytałam w między czasie wiele świadectw i bałam się, że mogę być atakowana przez złego (Tak też było). Zebrało się wiele różnych problemów życiowych: utrata pracy, problemy w rodzinie, samotność, problemy z przyjaciółmi. Stwierdziłam, że i ja zacznę odmawiać. Jestem osobą wierzącą i dużą wagę przywiązuję do tradycji i wiary. Owszem w wieku szkolnym czasem pomijałam pójście do kościoła, spowiedzi czy wieczorną modlitwę, ale ciągle poszukiwałam Boga.

Czasem modliłam się na różańcu,ale sporadycznie. Brakowało mi czasów dzieciństwa, kiedy jako mała dziewczynka uczestniczyłam w nabożeństwach majowych, różańcowych, drodze krzyżowej, festiwalach maryjnych. Przyszła szkoła, później studia. Dodam, że z powodu trudnej sytuacji rodzinnej musiałam równocześnie pracować i ciężko było się zmobilizować, żeby wieczorem pójść na modlitwę np. różańcową. Studia zaoczne (kiedy siedzi się cały dzień na uczelni) niestety zabierają czas i ciężko pójść na Mszę, choć starałam się czasem zajść choć na chwilę do kościoła przed porannymi zajęciami. Bardzo mi brakowało tego wszystkiego.

Powoli z biegiem czasu trafiłam również na książki księdza Olszewskiego. On również pisał o Nowennie. I tak oto postanowiłam odmówić w intencji nawrócenia bliskiej mi osoby. Osoby, która przestała chodzić do kościoła, modlić się, czy mówić o Bogu. Bardzo mnie to bolało. Działy się w między czasie różne rzeczy. Złe myśli, przygnębienie, problemy w pracy. Najgorsze były koszmary. Szatan nie dawał o sobie zapomnieć. Budziłam się przerażona. Sny pełne demonów, diabłów, które straszyły mnie słownie. Czasem nie mogłam usnąć, bo budziły mnie jakieś dźwięki. Nie da się tego wszystkiego tu opisać, przez co przeszłam. Przetrzymałam to. Skończyłam Nowennę.

Tak naprawdę dalej nie wiem, co dzieje się w sercu tej osoby. Póki co ciężko dostrzec zmiany. Może na nie trzeba poczekać. Jednak w tym czasie otrzymałam wiele łask m. in. spokój, cierpliwość. Inaczej patrzę na problemy. Dzięki mojej modlitwie nawróciła się inna bardzo bliska mi osoba,a dodam, że nie modliłam się w jej intencji Nowenną. Odmawiałam zaś albo Koronkę do Miłosierdzia Bożego, albo Litanię Loretańską. I tu też szatan mieszał, straszył – szczególnie przed jej generalną spowiedzią. Raz usłyszałam pewne słowa od niego. Boję się przytoczyć, ale dodam, że utwierdziły mnie w przekonaniu, że Matka Boża jest ciągle przy mnie. Po skończeniu Nowenny musiałam chwilę odpocząć, ponieważ bardzo mnie wymęczyły koszmary i dręczenia.

(Jeden ksiądz mi powiedział, że musi nastąpić oczyszczenie. Być może potrzebowałam takiego „przejścia” – trudnego, żeby oczyścić się z grzechów.) Dodam również, że w tym czasie słuchałam ks. Pawlukiewicza i usłyszałam coś, co zapadło mi w serce. Ludzie często modlą się o/za kogoś, ale w między czasie sami potrzebują oczyszczenia i modlitwy. I zrozumiałam, że musiałam i ja najpierw zacząć od siebie. I nagle zaczęło mi brakować różańca. Zaczęłam kolejną Nowennę – tym razem w intencji miłości. Niestety samotność niszczy czasem człowieka, czuje się bezradny i boi się o przyszłość. Jestem w trakcie części dziękczynnej. Póki co nie zostałam wysłuchana, ale wierzę, że kiedyś to nastąpi. I tu szatan też próbuje mieszać – sieje wątpliwości, stwarza dziwne problemy pomiędzy bliskimi mi osobami a mną. Dlatego zdecydowałam się również odmawiać dwie inne Nowenny w dwóch różnych intencjach.

Póki co nie będę zdradzać więcej. Mam nadzieję, że jakoś wytrwam. Trzy nowenny to bardzo dużo, jednak staram się odmawiać przy każdej wykonywanej czynności. Kiedy mam chwilę czasu. Ciągle mam nadzieję, że wytrwam i uda mi się wszystkie skończyć. Równocześnie modlę się do św. Josemarii Escrivy o pomoc w znalezieniu pracy, ponieważ w między czasie ją straciłam. I tu Królowa Różańca Świętego obdarzyła mnie spokojem. Często traciłam pracę z różnych powodów – śmieciowa umowa wygasła, sama rezygnowałam lub firma upadała. Ciągle byłam w depresji i bałam się o swoją przyszłość. Teraz, pomimo że nie pracuję (Choć mam wiele obowiązków) jestem spokojna o przyszłość. Matka Boża napełniła mnie łaską spokoju i cierpliwości. Ufam, że i tu moja intencja się spełni.

Dziękuję wszystkim za świadectwa, które często czytam. Są bardzo budujące i tylko bardziej utwierdzają w przekonaniu, że Matka Boża nikogo nie opuszcza. Jednak wszystko ma swój czas i miejsce. Mam nadzieję, że wszystkie intencje zostaną wysłuchane.
Pozdrawiam i wspominam w modlitwie o wszystkich.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o

Limitowana wersja 

modlitewnika napisana

przez bł. Bartola Longo.

     Modlitwa z wiarą 

_____________________________