Asia: Poprosiłam i Usłyszała mnie

o Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się na mszy św o uzdrowienie i uwolnienie. Ksiądz powiedział : ” Kochani dzieją się prawdziwe cuda”. Około miesiąca później rozpoczęłam moją pierwszą nowennę – 28.11.2014 r.
Dla czego zajęło mi to aż miesiąc? bo po prostu bałam się…z jednej strony Wasze świadectwa zachęcały mnie a z drugiej strony nie raz wystraszyły ( opisy jak zły przeszkadza itp.) Miałam w myślach może z trzy intencje, które ciążyły mi na duchu, wybrałam jedną z pośród tych kilku i w pierwszej nowennie wymówiłam słowa: ” Matko różańca świętego proszę Cię pomóż mi znaleźć pracę której potrzebuję”.
Bardzo byłam przejęta moją pierwszą NP, często płakałam podczas odmawiania, nieustannie rozmyślałam o NP. Pracy nie miałam od 1,5 roku. 4-dnia odmawiania nowenny dostałam pracę, nie w zawodzie wiedziałam że to jest na razie na początek. Część błagalna szła mi dobrze. W części dziękczynnej na samym początku dostałam już  pracę w zawodzie taką o jaką prosiłam. Niestety w części dziękczynnej zły dał o sobie znać ( czego obawiałam się i bałam od samego początku), odczuwałam lęki, kłótnie z moim partnerem przybrały na sile, bałam się sama zostawać w domu, pewnego wieczoru zginął mi różaniec co też mnie przestraszyło, ale najgorszy dzień nastąpił pewnego dnia przed świtem, było jeszcze ciemno około godziny 6 rano, byłam sama w domu, ciemno…partner wyszedł do pracy. Próbowałam zasnąć mimo że już się lękałam. Zamknęłam oczy… nagle od drzwi pokoju w którym leżałam od strony nóg poczułam, usłyszałam zło, był to męski głos który przemówił do mnie okropnym przekleństwem i zaatakował. Miałam zamknięte oczy bo nie mogłam otworzyć. w momencie w którym usłyszałam przeraźliwe przekleństwo wiedziałam od razu że to nie żarty i jestem w niebezpieczeństwie. Od razu zaczęłam się modlić wszystkimi modlitwami które przychodziły mi do głowy. Moje ciało zostało unieruchomione i odczuwałam to jak coś w rodzaju sparaliżowania. wykręcił moje ciało do góry nogami, tzn. tam gdzie przed chwilą miałam głowę czułam że teraz są nogi. Moje ciało było całe mokre, od zimnego potu. Ja to wszystko czułam widzieć nie mogłam bo miałam zamknięte oczy. Po chwili moich pośpiesznych i gorliwych modlitw puścił. puścił ale ja jeszcze przez chwilę leżałam bo moje ciało pomału wracało do normy… Miałam zimne i całe mokre plecy.
Dzień wcześniej byłam na wieczornej mszy na której uwielbialiśmy Pana Boga ( pierwszy raz byłam na takiej mszy) śpiewałam Panu i dziękowałam mu za wszystko podnosiliśmy ręce ku górze i modliliśmy się śpiewając. Myślę że to rozzłościło zło…
Chciałabym jednak zaznaczyć, że utwierdziło mnie to w przekonaniu że jeśli jest jakieś tam zło, to tym bardziej musi być Dobro, jeśli jest zło to tym bardziej trzeba się modlić i szukać ratunku i pomocy w ramionach Matki Boskiej, szukać pomocnej ręki naszego przewodnika Jezusa Chrystusa, który jest Mądrością ale i Tajemnicą którą mamy za zadanie odkryć.
Przeprowadziliśmy się z moim partnerem do mojego rodzinnego miasta gdzie dostałam pracę, partner zrezygnował ze swojej pracy bym ja mogła podjąć tą nową. Po 4 dniach pobytu w nowym miejscu dostał pracę lepszą niż tą którą zostawił dla mnie.
A co ze mną?
hmmm …. praktycznie w ogóle przestałam przeklinać, częściej pragnę uczestniczyć w mszy świętej, czytam ewangelię, spotykały mnie dobre chwile i dobrzy ludzie, sprzyjało mi wiele spraw. Po roku nieodzywania się z matką mojego partnera w dniu urodzin dostałam od niej telefon z życzeniami i bardzo miłymi słowami w których usłyszałam że tęskni za mną…łzy wzruszenia spłynęły po mych policzkach.
A co z  moimi bliskimi?
Moja mama po 7 latach słabych stosunków, kontaktu, ( żeby nie powiedzieć prawie żadnych) ze swoim bratem pogodziła się zaczęli się odzywać, brat pocałował siostrę w policzki i jest jakby nigdy nic…
Mój partner ma dobrą pracę w dobrej atmosferze w nowym miejscu.
Mój dziadek w kwietniu umarł, ale kilka razy przy jego łóżku mogłam odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego, prosząc o potrzebne łaski dla niego, wierzę że Pan Jezus się nim zaopiekował.
Na jego pogrzebie panowała dobra atmosfera dalsza rodzina z którą były od pokoleń jakieś niesnaski pogodziła się , ściskaliśmy się i było dobrze…Dziadek odszedł do Pana a my wszyscy odczuwaliśmy do siebie życzliwość i większe zrozumienie.
W mojej nowej pracy nie jest łatwo, jest to trudna praca i czuję że potrzebuje pomocy od Matki – Królowej Nieba i Ziemi bo sama nie bardzo sobie poradzę ale to już inna sprawa.
Wysłuchała mnie Matka i o tym chciałam Wam wszystkim poświadczyć. Chciałabym jeszcze tyle napisać ale nie mam tyle czasu bo właśnie odmawiam w moim życiu drugą NP 🙂 jest mi jakoś trudniej niż w pierwszej dla tego proszę czytających o dobrą myśl o mnie bym wytrwała, a ja Wam Błogosławię w imię Jezusa Chrystusa, Pokój Wam.
Pragnę by moje świadectwo dało Wam nadzieję, bo czuję że Matka Boska aranżuje wszystko tak jak ma być przecież Ona jest Dobrem.
Dziękuję za Wasze świadectwa które mnie wzruszają i dodają nadziei.
Dziękuję Dobru że zwycięża.
Królowo Różańca Świętego nawet jak my wątpimy, odchodzimy okryj nas Twym płaszczem. Dziękuję Ci.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

24 myśli na temat „Asia: Poprosiłam i Usłyszała mnie

  1. Asiu … Jesli chodzi o zlo to powiem Ci tak : Ja mam ciagle spotkania nocne z tym gadem , jak to sie zaczyna : paraliz przysenny nastepnie pisk w uszach i niemoznosc poruszania sie. Nastepnie ” cos” na mnie skacze i zaczyna mnie okladac tylko ze ja nie czuje bolu , ot tak demony lubia postraszyc ale to mnie tylko bawi bo nic mi do tej pory nie zrobily – po prostu nie maja takiej mozliwosci a jesli chodzi o lek , tak na poczatku byl ale pozniej to kwestia przyzwyczajenie wiec nie boj sie tylko wierz i modl sie . Pozdrowienia.

  2. Jestem zdziwiona tym, co tu piszecie. Albo jest to nieprawdą – chcecie poprzez strach odwieść ludzi od modlitwy, albo jeśli prawdą, to uważam, że nie jest to normalna sytuacja przy modlitwie i trzeba coś tu przemyśleć!
    Ponieważ:
    Odmówiłam kilka nowenn pompejańskich i NIGDY nie miałam problemu z szatanem. Przecież Matka Boża chroni nas wtedy, otula, i większość ludzi nigdy nie ma takich przygód! Ona jest większa niż szatan, Ona depcze jego ogon!
    Bez obrazy, ale jeśli coś po was skacze, słyszycie głos, macie paraliż ciała, coś was okłada, a nawet wykręca członki, to chyba trzeba zgłosić się do egzorcyzmu, bo atak szatana nie jest normalny podczas modlitwy. Uważam, że różaniec jest tak czystą, piękną modlitwą, że może nas ogarniać tylko spokój, wiara i nadzieja. I ja tak mam.
    Nawet zmęczenia, znużenia i zniechęcenia nie zrzucałabym na karb demonów, są to ludzkie przymioty! Przecież najwyższą formą modlitwy jest Msza Święta, Ofiara Jezusa, a nie jest normą że ludziom na niej wykręca członki, bo szatan tak się jej boi.
    Zachęcam do Pompejanki wszystkich, bo cuda się dzieją, a Was drogie Panie Asiu i Aleksandro nie zachęcam do przyzwyczajenia, jak to Pani napisała, do demona, ale do pilnego kontaktu z egzorcystą.
    PS. Asiu, żyjesz bez ślubu? Zaproś Boga do swojego związku.
    Z Bogiem,

    • Muszę się do tego odnieść, bo wczoraj jak przeczytałam to świadectwo to nawet spać nie mogłam. Popieram Paulinę, że coś jest nie tak. Bo ja rozumiem, że problemy, sama miałam stale jakieś, czy to załamania, poczucie pustki, tego, ze nie zostaniemy wysłuchani, czasem rozmawiałyśmy tu z innymi osobami o własnych atakach agresji, darciu różańców itp. ale to sprawy, które wybitnie pochodzą z naszego nastroju, takiego, że mamy poczucie braku sensu, i tego że Bóg nas nie słyszy. Pozostaje tylko wierzyć i trwać dalej.
      Jednak takie „efekty specjalne” jak z horroru, jakiegos filmu egzorcysta itp. to sorry, wybaczcie, ale trzeba się zwrócić gdzies o pomoc, a nie iść przez życie dalej jakby nic się nie stało. Ja wiem i rozumiem, że sam różaniec ma moc egzorcyzmu, ale widać jest jakaś przeszkoda. nie wiem, może to partnerstwo? Bo ona to „partner” powtarza kilka razy, jakby tak miało być i już. przecież jeśli przyszły mąż, to chyba teraz narzeczony? Może jakiś spowiednik by wiedział. zresztą niemożliwe, żeby żaden ksiądz nic na to nie poradził, gdyby Asia mu o tym powiedziała o tych wykręcaniach. To nie tylko nie jest normalne, ale wręcz nikomu się nie zdarza. Asiu, to nie takie „problemy” z sztanem ludzie mają podczas NP,. Zauważyłam jednak, że szkoda jak ludzie nie piszą konkretnie jakie właśnie mają przeszkody, lub jakie Łaski otrzymali, bo wtedy inni naprawdę nie wiedzą o co chodzi, to jest zbyt ogólne.
      Chyba, że to są jakieś żarty tu na forum, wtedy szkoda tylko naszego czasu.

    • Zgadzam się z Pauliną. Za mną kilkanaście a może kilkadziesiąt NP i nigdy nie działo się ze mną lub w moim otoczeniu coś nienormalnego…Staram się zawsze być w trakcie Nowenny w stanie łaski uświęcającej. Czasami zastanawiam się ( czytając świadectwa ) czy nie działa tu bujna wyobraźnia modlących szukających jakiś nadzwyczajności w tej modlitwie… Natomiast to świadectwo jest dla mnie dowodem, że niektórzy ludzie absolutnie nie rozumieją sensu tej modlitwy. Autorka biega na msze św. o uzdrowienie i uwolnienie, odmawia Nowennę Pompejańską ale swojego życia nie zmienia. Dalej żyje ze swoim partnerem na kocią łapę i dziwi się , że zły działa w jej życiu. Może i działa ale nie dlatego, że odmawia NP ale dla tego, że żyje w bagnie po uszy…Przepraszam jeśli kogoś uraziłam ale tak odczytałam to świadectwo.

  3. Spotkalo mnie duzo dobra podczas NP i po. zly dziala na rozne sposoby….i u kazdego inaczej ale w ostatecznym starciu nie ma szans. Polecam nowenne, i to bylo moim przeslaniem podczas odmawiania wielokrotnie czulam radosc i szczescie. Pozdrawiam z Panem Bogiem

    • Mnie spotkało coś podobnego do Ciebie – też paraliż ciała. Ledwo zdążyłam zasnąć, przyśnił się koszmar, z którego chciałam, ale nie potrafiłam się obudzić. Umysł pracował jakbym była świadoma, ale ciało nie chciało reagować na polecenia. Wiedziałam, że powinnam się pomodlić, ale nie potrafiłam sobie przypomnieć żadnej modlitwy, kompletnie żadnej. Aż w końcu w myślach wypowiedziałam „Święty Boże…” i od razu się ocknęłam.

      Co ważne, byłam w stanie łaski uświęcającej, w ten dzień byłam na mszy św. (był to święto maryjne – 1 stycznia) i modliłam się przed Najświętszym Sakramentem. To mnie nie „uchroniło” od tego, co stało się w nocy. Gdyby od ataków szatana miało chronić bycie w łasce uświęcającej – święci nie byliby dręczeni przez szatana, kiedy jeszcze przebywali tu na ziemi.

      Później bardzo długi czas przed samym snem odmawiałam modlitwę św. Michała Archanioła i sytuacja się nie powtórzyła. Chociaż wcześniej i później zdarzały mi się niepokojące „sny”, w których czułam obecność zła, to nie aż tak jak wtedy i na pewno nie z dużą częstotliwością.

      Ja nie znajduję (i nie szukam) wytłumaczenia dla tej sytuacji. Zdarza się, wiem, że przetrwam to wszystko, bo zależy mi na tym, o co się modlę. Wtedy, 1 stycznia, rozpoczęłam też kolejną nowennę pompejańską, jednak jeszcze nie otrzymałam tego, o co prosiłam. Więc to też nie jest tak, że im bardziej szatan atakuje, tym większe/szybsze itp. owoce nowenny.

      • Dawałam wielokrotnie tu na stronie świadectwa, ale o problemach podczas odmawiania nowenny pisałam bardzo ogólnie. Nie widzę sensu, bo po pierwsze, jeśli Bóg pozwala, aby się coś takiego działo, to wie, że ten człowiek sobie z tym poradzi. Inaczej jest kiedy się to przechodzi, a inaczej kiedy czyta o scenach jakby z horroru dotyczących kogoś innego – sama niejednokrotnie bałam się tego, co czytałam na tej stronie. Po drugie, po co innych straszyć innych? Jak widać z wpisów powyżej nie każdy doświadcza takiego działania, nikt nie prowadzi statystyk ludzi modlących się nowenną pompejańską – naprawdę trudno powiedzieć, jaki procent ma tego typu trudności.

  4. Miałam podobne doświadczenia w nocy do wyżej opisanych tuż przed rozpoczęciem i w trakcie nowenny. Nie jest to nic przyjemnego, w życiu się tak nie bałam. Polecam obejrzeć świadectwo Małgorzaty na Youtube – ona również świadczy o trudnościach. Dodam, że ja żyję samotnie, spowiadam się, a modlilam się za byłego, a doświadczenia były straszne.

  5. Nie miałam zamiaru się odzywać, ale ta sprawa nie daje mi spokoju. Do dziewczyn- Pauliny, AliJ, Zadowolonej- czy trochę się nie zagalopowałyście ? Co to jest świadectwo? Po co się go składa? Asia daje świadectwo o tym co przeżyła. Jakie mamy prawo oceniać czy to prawda, czy wymysł, może sen, a może czysta twórczość? Można nad świadectwem się zastanowić, można pomodlić za piszącego, można w ogóle nie czytać, ale – uważam – nie można go oceniać! Ze świadectw księży egzorcystów wiadomo ,że szatan robi z człowiekiem niewyobrażalne wprost rzeczy. Dlaczego kwestionować to co pisze Asia ? Ona tak czuje! Zobaczcie, ile w słowach Asi jest radości ! Ile wylicza otrzymanych łask ! O pojednaniu, o dziadku,o przyziemnych – ale b. ważnych- sprawach pracy, o tym że modli się dalej, że myśli o nas czytających i nas właśnie też prosi o modlitwę.
    A teraz do Asi- pozdrawiam serdecznie i…. pozwalam sobie ,Tobie i wszystkim innym, zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę – pięknie odezwała się Paulina pytając o ślub z partnerem. Może to kolejna łaska za pośrednictwem NP ? Może trzeba było głosu właśnie nieznanej Pauliny ,abyś Asiu o tym pomyślała poważnie? Do tego wołania dołączam się całym sercem : ZAPROŚCIE Boga do swojego związku!

    • a co to za zagalopowanie czy ocenianie, jeśli się mówi, że osoba z takim działaniem złego (chyba) na sobie ma udać się o pomoc do księży? to wydaje mi się jak najbardziej normalne. Zgadzam się, że w świadectwie mogą być różne rzeczy, nawet dobrze jak ktoś pisze konkrety. jednak chyba pisze też po to, żeby poznać myśli innych osób na ten temat. Czy to źle, że ktoś uważa efekty jak z horroru za nieromalne i że coś z tym trzeba zrobić a nie przyzwyczaić się? albo, że ktoś mówi, że życie na kocią łapę też nie jest normalne dla osoby, ktora zwłaszcza chciałaby iść przez życie z Bogiem i według zasad?

  6. AlaJ, dla mnie też to jest ocenianie. Wasze odpowiedzi nie brzmią jak życzliwe rady, tylko jak zarzucanie, że coś jest z Asią nie tak. Można zasugerować porozmawianie z księdzem (czemu od razu egzorcysta? do nich chyba nie jest tak łatwo się dostać).

    Asia jest dorosłą osobą (tak myślę;), więc z dużym prawdopodobieństwem wie, jak są konsekwencje życia bez sakramentu małżeństwa. Decyzję czy i co z tym zrobić – trzeba pozostawić jej, przecież nikt nie wie o niej nic ponadto to co napisała w świadectwie! A jeśli nawet wiedziałby coś więcej, to nie daje mu to podstawy do jej oceniania i nakłaniania, co ze swoim życiem ma zrobić. Jeśli ktoś ma potrzebę pomocy Asi, niech się za nią pomodli 😉

    Jeśli takich komentarzy (oceniających) będzie tu więcej, to i ludzie będą mniej otwarci w świadectwach.

    • nie. Ja też jestem dorosła, a jeszcze jakiś czas temu, choć już ponad 2 lata z przerwami odmawiam NP to przeczytawszy to myślałabym, że życie na kocią łapę jest jak najbardziej ok. nic nie wiedziałam o wierze, dopiero jej szukałam. wtedy gdybym przeczytała świadectwo od osoby dużo modlącej się, mającej wiele łask i nawet będącej w lepszej sytuacji wiary niż ja (wtedy) bo ja nie byłam ok. 20 lat u Sakramentów, to gdybym wtedy jako tylko modląca się NP i mająca możliwości do luźnych zwiazków to przeczytała, to bym pewnie w takie coś wchodziła. Po prostu myślałabym, że tak może być, że ok.
      Mówię to ze swojego doświadczenia, jako osoby, która uczyła się i uczy dalej wiary.
      Po prostu reakcja na coś co wydaje nam się nie ok, to o tyle dobra reakcja, żeby inne np słabe, mało wiedzące o wierze osoby nie wchodziły w bagno. być może Asia wie co robi, i co z tego? Napisała to przecież nie dla siebie, tylko dla innych.
      Nie chcę, żeby osoba jak ja niedawno jeszcze byłam, pomyślała, że skoro tu na forum o NP tak się otwarcie pisze „partner” to przecież wszystko ok. nie jest ok. I żebyś nie myślała, że mi jest łatwo, nie mam męża i zawsze miałam wielkie opory przed ślubem, więc nie oceniam ze swojego punktu widzenia.
      mówiłam do Asi o księdzu nawet, na egzorcystach się nie znam.

    • a otwarci to bedą, bo w końcu anonimowo piszą i chyba nie po to, żeby im klaskano. Też chętnie coś napiszę za jakiś czas, wiedząc, że różne słowa mogą mnie spotkać, grunt to nauka dla następnych.

  7. AlaJ, zacytuję Ciebie: „wtedy gdybym przeczytała świadectwo od osoby dużo modlącej się, mającej wiele łask i nawet będącej w lepszej sytuacji wiary niż ja (wtedy)”. Ludzie chyba powinni zdawać sobie sprawę z tego, że świadectwa to tylko jakiś wycinek życia innych osób. Nie znamy serc osób piszących, mówi się, że pozory mylą i coś w tym jest.

    Ja jak czytam świadectwa takie jak Asi, to cieszę się, że ktoś otrzymuje łaski. Że Bóg patrzy na serce.
    Napisałam, że nie znamy sytuacji Asi, bo może planować niedługo ślub, może ma przeszkody do zawarcia sakramentu małżeństwa. My tego nie wiemy i dlatego można kogoś skrzywdzić, oceniając go.

    AlaJ, teraz rozumiem Twoje słowa. Ludzie jednak są różni, myślę, że gdybym to ja była w sytuacji, o jakiej piszesz (związek itp.), to czytając komentarze, pomyślałabym, że nie ma tutaj dla mnie miejsca. Zasady są jasne, ja ich nie przestrzegam, więc swojego szczęścia mam szukać gdzie indziej. A z nowenną i łaskami to mi się jakoś trafiło.

    • ja nie miałam żadnego związku (pisałam, że miałam propozycje a to co innego). mówię tylko, że ktoś uczący się wiary, może stąd nauczyć się, że wchodzenie w takie rzeczy nie kłóci się z prawdami wiary. ale co tam, najlepiej się poklepywać. Oczywiście, że Asia sobie może i planuje ślub, Nie mamy oceniać po fragmentach,Ty mnie oceniłaś po jeszcze mniejszym fragmencie.
      Jeszcze raz dodam, że chyba najważniejsza jest nauka i szukanie. być może sama Asia nie czuje się nawet urażona, tylko z naszych rozmów coś wyciąga dla siebie.

  8. Myślę, że to forum byłoby bezcelowe gdybyśmy się tylko poklepywali po plecach a pod każdym świadectwem pojawiały się tylko wpisy ” cudowne świadectwo”… Mam nadzieję, że Asia wyciągnie z naszych komentarzy jakieś wnioski odnośnie swojej sytuacji.

  9. Asia po prostu opisała to czego doświadczyła, ale może błędem jest interpretowanie tego jako skutek odmawiania NP. Ja takiego stanu jak opisuje Asia doświadczałam wielokrotnie, bynajmniej nie w trakcie odmawiania Nowenny. Nie odbierałam tego od razu jako działanie szatana. Trudno to zinterpretować. Pewien Ksiądz powiedział mi, że to nawet nasze lęki mogą przybierać taką formę. Jeśli ktoś jest bardzo lękowy, a dodatkowo wierzy w takie „coś” to może dlatego tego doświadcza. Osoba, w która to nie wierzy i się nie boi pewnie od razu wstałaby z łóżka i sprawdziła co się dzieje. Mnie też na pewno by sparaliżowało ze strachu. To dzieje się zazwyczaj w takim półśnie. Przebudzenie w nocy, albo nad ranem, lęk, paraliż, poczucie że ktoś wisi nade mną i coś do mnie mówi, nie bardzo wiem co ale czuję że ma do mnie ogromną złość, czasem uczucie, że mnie przygniata. Ktoś powie, że to zmora, ktoś inny, że to zwykły paraliż senny, podobno też w trakcie zasypiania i przebudzania mogą pojawiać się halucynacje. Więc jak to interpretować? Chyba nie ma sensu, lepiej ignorować i być bardziej wyczulonym na działanie Ducha Św. czego też doświadczam w trakcie odmawiania NP.

  10. PODSUMOWANIE-SPROSTOWANIE mojego świadectwa.

    Świadectwa czytam od około 8 miesięcy, nigdy nie pozwoliłabym sobie na osądzenie kogoś po przeczytaniu jego świadectwa, osądzanie słowami które mogą uszczypnąć nie pochodzą od Boga. Jeśli już zamieszczałam jakiś komentarz to było to zwięzłe miłe zdanie i modlitwa za daną osobę.
    Mój opis złego zdarzenia- odczucia pamiętnego ranka był pół jawą pół snem, nikt nie „wywrócił” mojego ciała fizycznie to było odczucie, zamieściłam ten opis ponieważ go zapamiętałam, co zupełnie nie odwiodło mnie od dalszej modlitwy wiary w Boga i skuteczność modlitwy.
    Uważając się za osobę wierzącą trzeba bardzo uważać co mówi się i pisze o bliźnim lub o nim mówi… nieprzyjemne osądy są bardzo niebezpieczne zwłaszcza po przeczytaniu tylko kilkunastu zdań w intrenecie.
    Nie będę się tłumaczyła ze swojego życia bonie o to tu chodzi, wszystko oddaje i zawierzam Bogu nawet moje grzechy, Jezus przyszedł na świat dla takich jak ja grzeszników, tylko on może mnie osądzić bo zna moje serce, przyczyny różnych postępków i wyborów życiowych.
    dziękuję za miłe słowa od niektórych osób ale pozdrawiam wszystkich Niech Bóg ma was w Swej opiece.
    Sobie i innym polecam pamiętać :
    „Nie osądzajcie, a nie będziecie osądzeni; bo jakim osądem sądzicie, takim zostaniecie osądzeni, i jaką miarą mierzycie, taką i wam zostanie wymierzone. Dlaczego patrzysz na słomkę w oku twojego brata, a w swoim oku drąga nie zauważasz? Lub jak możesz swojemu bratu mówić: „Pozwól, niech usunę tę słomkę z twojego oka”, a oto w twoim oku drąg!? Obłudniku, najpierw wyrzuć drąg ze swojego oka i wtedy w pełni przejrzysz do tego, by usunąć słomkę z oka twojego brata”

    • dlaczego tak się przejmujesz „osądzaniem”, zamiast brać to co ewentualnie mogłabyś się nauczyć od innych? dla mnie liczy się szukanie nauki i dalszy rozwój. W czym problem? dlaczego ludzie aż tak bierzecie wszystko do siebie? w końcu tu jest anonimowość, jesteście tylko nickami dla siebie. Kto tu mówi o ocenianiu zycia prywatnego. a kompletnie nic nie wskazywało na to, że te dziwne odczucia były tylko snem.

      • poza tym co mnie obchodzi z kim i jak ktoś żyje? mówiłam jednak, że jako osoba od jakiegoś czasu szukająca i ucząca sie wiary, to bynajmniej jakieś 2 lata temu trafiłabym na taką postawę i myślałabym, że wierzący żyją w wolnych związkach i tyle. Ogólnie bardzo zniechęcające do NP.
        wiem, i przyzwyczaiłam się do negatywnych reakcji i szkoda, że tu pisze się śwaidectwa, żeby być pochwalonym. Raczej popełniamy błędy, ja nawet same błędy, ale zauważyłam, że sporo świadectw jest pisanych jako takie niby chwalenie się albo narzekanie na Boga. Dziwne.
        ale to też nauka.

  11. Mimo, że są różne zdania o Wikipedii to jednak zacytuję : ,,w szerszym znaczeniu ŚWIADECTWO jest to czyjaś wypowiedź poświadczająca pewien fakt bezpośrednio zaobserwowany.” Każde więc świadectwo może być inne, bo każdy człowiek może inaczej obserwować, odczuwać, rozumieć dane fakty czy zdarzenia. I to trzeba uszanować ! Bez komentarza!
    W modlitwie części dziękczynnej NP, jest mowa o rozszerzaniu czci Maryi, o opowiadaniu o dostąpionym miłosierdziu, o głoszeniu doznanych łask. Złożenie świadectwa na stronie internetowej jest jednym ze sposobów wywiązania się z tego zobowiązania. Robi to konkretna osoba, po konkretnych , jej tylko właściwych doznaniach ( nie jakiś ,, nick” korzystający z bezkarnej anonimowości ! ). Nie po to by straszyć, czekać na pochwały, oczekiwać porad czy doznawać uszczypliwości. Czytając- cieszmy się wspólnie, módlmy wzajemnie, a nie przekrzykujmy ,,mądrościami” jak przekupy!
    Zobaczcie ,co zrobiłyśmy ze świadectwem Asi…. sąd? jarmark?
    A w innym miejscu, o kolejnym wyznaniu, niejaka Weronika pisze : ,,… to co mnie irytuje w tym świadectwie…” O, ludzie !!!!!

    Po tych wszystkich powyższych wpisach uważam, że w zakładce świadectwa nie powinno być miejsca na komentarze.!!! I tą myślą podzielę się z administratorem strony. Na rozmowy, rady itp. powinny być osobne, tematyczne fora.

    • Jednak widać, że czekają na pochwały, jakby to była ich zasługa. I niestety nick, bo komentarzy nie należy brać do siebie z oburzeniem, tylko zobaczyć czy może coś możemy zmienić. Modlitwa chyba powinna stopniowo stwarzać nasze życie lepszym a takiego jak powyżej opisane bym nie chciała. Jasne, że każdy może pisac co chce, dlatego jest jeden wielki śmietnik w świadectwach. na tej podstawie kiedyś Natalia (nick nic nie wiem) wycofała się z wiary i stwierdziła, że to żarty, niepoważne jakieś rzeczy czy kółko wzajemniej adoracji.
      Pod świadectwami kryja się właśnie nicki, osoby co piszą co chcą. Powiedziałam już, że takie świadectwo może wystraszyć, zniechęcić a powinno zbliżac do Nowenny.
      Zawsze jak tu wchodziłam to popadałam w konflikty. dlatego zniknęłam jakiś czas temu, a osoba, która w tym czasie pomagała mi i prowadziła duchowo raczej nie ucieszyłaby się, ze tu znów zajrzałam. tak więc przepraszam i wychodzę, bo już byłam na dobrej drodze, i znów wchodząc tu zboczyłam na rewiry.
      może tu tak jest po prostu.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!