Anna: Zdrowie, praca

W sierpniu ubiegłego roku zaczęłam swoją pierwszą Nowennę. Intencją było zdrowie syna, który narzekał od jakiegoś czasu na ból nogi. Jak to matka, trochę się wystraszyłam i to ten strach zmobilizował mnie wtedy do modlitwy. Zaczęłam wtedy Nowennę i po 3 dniach przerwałam. Wydawało mi się, że 3 Różańce dziennie to nie na moje siły. Myślałam, że może jeden dziennie w zupełności wystarczy. Takie myśli krążyły mi po głowie, szukałam usprawiedliwień, żeby nie odmawiać całej Nowenny, ale skrócić ją. Po kilku dniach os przerwania jakaś myśl mnie naszła, że to teraz jest ten czas, że warto, że Bóg i Maryja czekają na tą modlitwę. Udało się i z mniejszymi i większymi problemami, ale dotrwałam do końca. Co jednak szczególnie zaskoczyło mnie podczas tej pierwszej Nowenny: Bliska osoba miała parę miesięcy wcześniej sen, w którym jej zmarły ojciec mówił jej, że już długo nie pożyje. Dowiedziawszy się o tym śnie sama zaczęłam się bać, że skąd, jak, czemu takie dziwne sny się śnią, bałam się o tą osobę. Aż tu pewnego ciepłego dnia przeglądawszy Facebooka natknęłam się filmik opublikowany przez jedną z katolickich stron. W oczy rzucił mi się temat: „Jak traktować to co zmarli mówią do nas we śnie”. Filmik był krótki, trwał jakieś 3 minuty. Ksiądz egzorcysta mówił, że jeśli śni się nam ktoś bliski czy dalszy zmarły i coś nam mówi, że mamy coś zrobić, albo że coś się stanie, to mamy nie brać na serio jego słów, bo jest to tylko i wyłącznie wołanie o modlitwę. Poważnie można traktować słowa świętych we śnie.
Filmik oglądałam z otwartymi ze zdumienia ustami. Modliłam się o zdrowie syna (lekarz nie widział nic niepokojącego, wyniki badań ok, noga przeciążona, przestała sama boleć), a dostałam dodatkową łaskę ukojenia i wytłumaczenie snu bliskiej osoby. Teraz pisząc to, jeszcze nie umiem tego ogarnąć za bardzo swoim umysłem. Bóg jest największy, działa dla naszego dobra, chce dla nas jak najlepiej, wystarczy że chcemy go słuchać i chcemy z Nim rozmawiać.
Po pierwszej Nowennie odmawiałam jeszcze 3 kolejne i wszystkie trzy intencje spełniły się w mniejszym lub w większym stopniu. Ostatnia Nowenna była w intencji znalezienia pracy. Zaczęłam ją dokładnie 27 lutego. 2 marca dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę a 5 marca już zaczynałam. Co więcej, stanowisko to było już zajęte, ale dziwnym zrządzeniem losu od marca postanowiono znaleźć inną osobę i trafiło na mnie. Także w 6 dniu intencji błagalnej już miałam pracę. Nowennę kontynuowałam oczywiście nadal.
Dzisiaj zaczynam piątą Nowennę, tym razem tez w intencji pracy, ale w odnalezieniu się w niej, bo nie jest łatwo. Bóg ma Swoje plany, nie bez przyczyny jestem tutaj gdzie jestem.
Mam nadzieję, że tym swoim nieco chaotycznym wpisem przekonam choć jedną osobę do odmawiania Nowenny. Dzieją się prawdziwe cuda, jeśli tylko oddacie to wszystko Bogu i Maryi. Nie traktujcie jednak Nowenny jak maszynki do spełniania życzeń. Zaufajcie Bogu, złączcie się z Nim i módlcie z wiarą i pobożnością. Choć nieraz jest ciężko i myśli krążą gdzie indziej, nie rezygnujcie. Nie poddawajcie się. Przeczytałam gdzieś, że Bóg na nasze modlitwy ma zawsze 3 odpowiedzi:
1. Tak
2. Jeszcze nie
3. Zaplanowałem dla ciebie coś lepszego
Bóg jest wielki. Pragnę pamiętać o tym codziennie. Wam też tego życzę.

Chcesz pomóc? Zapraszamy! 

Wesprzyj nasze działania

i zostań darczyńcą!

2
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
2 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
2 Autorzy
ElżbietaC Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
C
Gość
C

Mnie przyśniła się zmarła osoba i powiedziała mi coś co spełniło się po 3 tygodniach.

Elżbieta
Gość
Elżbieta

Mnie dwa lata temu we wrześniu ,przyśnił się Święty Charbel i prosił o odmawianie Drogi Krzyżowej w piątki,żeby nie wybuchła wojna atomowa.Odmawiam ją co piątek,raz tylko zapomniałam.Święty Charbelu -módl się za nami.