Anna: cierpiałam przez chłopaka, ale nawróciłam się

Wszystko zaczęło się ponad rok temu.. poznałam chłopaka i w wielkim skrócie dużo wycierpiałam wtedy, bardzo mi na nim zależało ale nie mogliśmy być razem, to był straszny ból, bolało mnie to że zakochałam się w kimś kto nie stroni od używek, nie wierzy w Boga.. początkowo mi to nie przeszkadzało ale im bardziej się zakochiwałam i im bardziej jednocześnie cierpiałam tym bardziej zbliżałam się do Boga, bo moje cierpienie i pustka którą czułam były nie do opisania…

Zawsze chodziłam do kościoła ale moje relacje z Bogiem nie były tak mocne jak z większości z Was… Bóg nie był w centrum. Liczyło sie to jaki jest świat, jak ludzie mnie postrzegają, co mogę osiągnąć, moje życie pokładałam w rękach tego co jest zmienne, nietrwałe.. w ludziach, którzy błądzą, grzeszą i zawodzą…. Jedynym ratunkiem w moim cierpieniu był Bóg. Płakałam całymi nocami, zamknęłam się w sobie, Tylko zwracanie się do Boga dawało otuchę. Pewnej nocy czułam się tak beznadziejnie, że przytuliłam Pismo święte do serca i płakałam w poduszkę, ale pomagało…

Czułam się taka mała i bezbronna.. Zwróciłam się do Boga, moim ratunkiem były wykłady znanych księży, dawały mi nadzieje, pozwalały zrozumieć to co się teraz dokonuje w moim życiu, że Bóg chce aby moja wiara nie była letnia. Żebym całe życie zawierzyła Bogu. Zaczęłam rozumieć to co się dzieje ze mną, świat w którym kiedyś żyłam stał się obcy, czułam jakbym patrzyła na świat z jakiegoś innego wymiaru. Szczerze muszę powiedzieć, że przez chwilę poczułam smutek że znajduje się tu na ziemii a nie w niebie, bo moje przekonanie że świat zewnętrzny jest słaby, jest nietrwały było WIELKIE… Nie chciałam przywiązywać się do niczego tutaj na ziemii, dawne pasje wydały mi się blade ( choć ostatnimi czasy nie czułam i tak z nich radości).

Przełom nastąpił gdy pewnego razu oglądałam film na internecie, wypowiadał się w nim ksiądz egzorcysta i polecił odmówienie nowenny pompejańskiej, powiedział że jest to bardzo silna modlitwa. Można odmawiać w każdej intencji. NIe wiem jak to się stało, ale jakaś ogromna potrzeba zaprowadziła mnie do spowiedzi i wyspowiadania się z dawno zatajanego grzechu nieczystości. Potem czułam się jakby ciężar który miałam na sobie spadł mi z serca. Czułam się szczęśliwa, na drugi dzień chwyciłam za różanien i zaczęłam odmawiać w intencji tego chłopaka… nadal cierpiałam z nieszczęśliwej miłości, ale wiedziałam że nie moge modlić się o to by mnie pokochał i był ze mną, ale w pierwszej kolejności żeby nawrócił się na Boga, bo nie chciałam być z kimś kto jest od niego daleko. ( choć zawsze mogłabym mu pomóc wyjść z nałogów jeśli by wykazał chęć) ale pomyślałam że tylko Bóg może go uratować. Nie myślałam o tym czy związany jest z nowenna jakiś trud, że jest to 54 dni. Szczerze.

Moje serce tak cierpiało, że modlitwa była ukojeniem, oderwaniem się od myślenia, pełnym zaufaniem Bogu, tak jakby Bóg położył ręce na moją głowę. Zaczęłam rozmawiać z Bogiem na głos, patrzeć inaczej na świat, wylałam tyle łez bólu, jakby były łzami z całego mojego życia.. Jestem taka szczęśliwa że jest Bóg, teraz dopiero czuje Jego obecność w moim życiu. Chciałam jeszcze dodać że Nowenne zaczełam odmawiać 10 marca , gdy zobaczyłam że pierwsza część kończy się w Wielkanoc czułam się jakby to był znak.. część dziękczynna z kolei zakończona została 2 maja. Moim szczeciem było to jak dowiedziałam się o tym że Uroczystość NMP Królowej Polski jest przełożona z 3 na 2 maja!! To był znak od Matki Boskiej.

Wierze z całego serca. Nie wiem co będzie z chłopakiem ale ja zmieniłam się na lepsze, lęki, stres i nerwica mnie opuszczają… nie boje sie opinii innych, wiele osób zaczeło odmawiać Nowenne, gdy im o tym powiedziałam, stosunki w mojej rodzinie się polepszają, miłość do ulubionych pasji powróciła, dostałam natchnienie.. Pokochałam rozmowy z Bogiem i nie chciałabym Go niczym obrazić, bo uwierzcie że szatan mnie kusi nadal, ale jestem odporniejsza gdy umiem lepiej rozpoznać co pochodzi od Boga a co nie. Najgorsze co przeżyłam to gdy pewnego dnia moja wiara zachwiała się, poczułam ogromny lęk że Bóg jest na mnie zły (to było niedługo po ukończeniu Nowenny) zły dlatego że zgrzeszyłam. Czułam rozpacz i pustkę, padłam na kolana i bałam się cokolwiek powiedzieć, to było najgorsze uczucie jakiego doświadczyłam, to że zawiodłam Boga. Poźniej zrozumiałam, że to były podszepty złego, którym uwierzyłam. Wierze, ze ostatnimi czasy zrobiłam dużo dobrego, a jestem tylko człowiekiem i czasami upadam.

Ale nie możemy zapomnieć, że Bóg nas kocha i zawsze nas przyjmie jeśli się do niego zwrócimy. To szatan nas rozdziela z Bogiem, wmawiając nam, że nie zasługujemy na Jego przebaczenie. Rozmawiajcie z Bogiem na głos! On jest naszym przyjacielem, On Jedyny jest zawsze przy Nas!! Maryja też jest ze mną! Dziękuję za wszystko co mnie spotyka, za to co dobre oraz za to że Bóg sprowadza mnie na ziemię, abym nie zatraciła tego co dostałam najcenniejszego. WIARĘ!

POMPEJAŃSKIE RÓŻAŃCE

z kamieni szlachetnych

jedyne

w Polsce!

12
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
4 Wątki komentarzy
8 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
6 Autorzy
AleksandraJOANNAa.k.Agnieszkabasia Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Wiktoria
Gość
Wiktoria

Aniu nie przejmuj się:) Ja tez popełniłam błędów polegających na tym, że bardziej liczyłam się ze zdaniem innych ludzi a nie z Bogiem. Bóg postanowił się jednak o mnie upomnieć i wywrócił moje życie do góry nogami;) dodam, że ja także czekam na miłość, mam tylko jeden warunek chce żeby ta osoba była bliska Boga bo tylko pokładanie w nim nadziei ma sens…

basia
Gość
basia

Swiadectwo ujmujące ale sama zobaczysz że nie poprzestaniesz na jednej nowennie to wciąga jak narkotyk człowiek bez tej modlitwy czuje się pusty to tak jakby Ci odebrano coś najdroższego.Ja własnie tak mam ale warto się modlić bo to modlitwa wiara i dobre uczynki czynią cuda.Pozdrawiam

a.k.
Gość
a.k.

po 6 niewysłuchanej nowennie, człowiek przestaje się modlić, traci siły, wiarę, że cokolwiek ma sens. Nie ma siy trwać,

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Ważna jest sztuka formułowania intencji. Dobrze by było, gdyby znalazła się tam formuła „jeśli taka jest wola Boga”. On wie lepiej, co nam posłuży, a co nie. Jest dobrym Ojcem i nigdy nie poprowadzi swoich dzieci do zguby. Każda modlitwa ma sens i na pewno procentuje czymś dobrym – jestem o tym przekonana! W wielu trudnych momentach w życiu ciągnęłam się juz tylko na różańcu i odczywałam ogromna ulgę, że jest się czego złapać. 🙂

a.k.
Gość
a.k.

Widocznie nie każdemu jest pisane poczuć ulgę.

Aleksandra
Gość
Aleksandra

To przynajmniej oddaj świadomie cierpienie na konkretną intencję, będzie Ci łatwiej nieść krzyż. Bezsensowne, nieukierunkowane cierpienie może rzeczywiście wykańczać. Zło dobrem zwyciężaj! Jestem pewna, że taka ofiara spodoba sie Bogu i jest skuteczna. Mówię z własnego doświadczenia.

a.k.
Gość
a.k.

oddałam dawno

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Nie chciałabym Cię urazić, ale mówi się potocznie: dawno i nieprawda. Chodzi o to, żeby potraktować życie jak walkę – każdego dnia. Nawet o przeżycie tego dnia jak świadomy chrześcijanin, jak dobry człowiek – mimo cierpienia. Wbrew przeciwnościom losu czynić dobro innym ludziom, mniej zajmować sie sobą, a więcej bliźnimi. Jako ludzie wierzący potraktujmy cierpienie jako czas próby i doskonalmy w pokorze siebie. Pan Bóg na pewno to dojrzy i nagrodzi – jeśli nie tu i teraz lub od zaraz, to najpóźniej w życiu wiecznym, a przecież to do niego przygotowujemy się tu, na ziemi. Pewien znajomy, śp. ojciec Chabielski… Czytaj więcej »

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Święta Rito, pochyl się nad tymi, którzy cię wzywają nie wiedząc dokąd pójść, którzy są zmęczeni, zniechęceni, popadający w rozpacz. Wysłuchaj ich modlitw, użyj ich cierpieniom, wytrzyj ich łzy. Święta Rito, Święta Patronko spraw beznadziejnych, spraw niemożliwych, ufam w twoje potężne wstawiennictwo u Pana. Wyproś mi u Boga niezawodna nadzieje i zaufanie, a także płomienne pragnienie dóbr wieczystych i proszę cię nieustannie, wybłagaj mi również łaskę (podaj łaskę, o którą się modlisz). Ojcze Nasz, 3 x Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu… Święta Rito, módl się za nami Przed chwilą przeżyłam zaskoczenie: to dzisiejszy tekst nowenny! Toteż modliłam się także za Ciebie.… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

jestem niekochana to tak bardzo boli.Nie mam męża,rodziny nie mam nawet chłopaka.Nikt Mnie nie pokochał

Aleksandra
Gość
Aleksandra

I już masz intencję na nastepną nowennę: pomódl się o miłość Twojego życia i daj się prowadzić Panu. Zaufaj!

JOANNA
Gość
JOANNA

Skąd ten pesymizm? Czasem trzeba czasu i bardzo duzo cierpliwosci. Nie poddawajcie sie i wierzcie. Ja jestem mama samotnie wychowującą dziecko. Modle sie i wierzę ze i do mnie usmiechnie sie słonko. Mnie również czasami dopada zwątpienie i bezsens ale wiem ze to szatan podsuwa takie myśli.

Limitowana wersja 

modlitewnika napisana

przez bł. Bartola Longo.

     Modlitwa z wiarą 

_____________________________