Paweł: Wstawiennicto Matki Bożej dla Marysi

Witam, W połowie 2013 roku dowiedziałem się, że moja żona jest w ciąży. Radość z tego faktu nie trwała jednak zbyt długo, gdyż w trzecim miesiącu ciąży dowiedzieliśmy się że nasz mały skarb nie rozwija się dobrze. Od lekarzy usłyszeliśmy, że nasze maleństwo posiada wiele wad serca i dodatkowo jego...
Przeczytaj całość

Jakub: Dzięki Nowennie Pompejskiej udało mi się uporać z egzaminami na studiach!

Miałem wielkie problemy na studiach. Egzaminy zwaliły mi się na głowę, groziło mi wyrzucenie. Byłem zrozpaczony. Chwyciłem za różaniec, za nowennę pompejską i, dosłownie, nagle, jakby wszystkie kłody na mojej drodze znikały - jedna za drugą. Czułem się jakbym był niesiony na Bożych rękach, a panie w dziekanacie stały się...
Przeczytaj całość

Mirka: wszyscy którzy to widzieli mówili że to pomoc z Nieba

Zdarzało mi się po nie wysłuchanych nowennach czuć smutek i zwątpienie które szybko mijało gdy czytałam inne świadectwa.Mówiłam wtedy i mnie Matka Boża też wysłucha jak będzie czas, bo mimo wszystko i tak dostajemy łaski o które nie prosimy.Dziękuję Mace Najświętszej za te małe cuda które dostrzegam po czasie i wszystkim św.do których się modle o wstawiennictwo.
Przeczytaj całość

Edyta: Nowenna powala na klęczki!

Nowennę ukończyłam jakiś czas temu, ale dopiero teraz postanowiłam zaświadczyć, jak cudowna i wielka jest to modlitwa; jak Maryja wysłuchuje każdego bez wyjątku! Modliłam się o zdrowie dla taty mojego chłopaka. Stwierdzono u niego obecność guza na nerce, dość dużego. Zdiagnozowano nowotwór.Przeczytaj Edyta: Nowenna powala na klęczki!
Przeczytaj całość

Tomek: Koniec z nieczystością – antidotum!

Czuje natomiast zapewnienie, że jeśli będę się modlił i korzystał z sakramentów - nieczystość nie ma prawa wrócić. Do wszystkich, którzy borykają się z podobnymi problemami chcę powiedzieć, że jest na to antidotum - Różaniec.
Przeczytaj całość

Ania: Nauczyć się latać

Witajcie! Ciężko w kilku zdaniach opowiedzieć o działaniu Matki Bożej w moim życiu. Niemniej spróbuję, choć może trochę chaotycznie. Nowenna pojawiła się w moim życiu w październiku 2014 r. i w tej chwili odmawiam część dziękczynną 2 nowenny. Obie były w podobnej intencji (dodatkowo mój tato zmówił 1 w tej samej sprawie).

Główna intencja wydaje się niemożliwa do spełnienia. Chcę uratować moje sakramentalne małżeństwo i rodzinę. Jednak mój mąż twierdzi, że mnie nie kocha i nie zrobi nic, żeby chociaż spróbować być ze mną. Kocha jedynie syna, ale nawet dla niego nie jest w stanie się postarać. Spotkał kobietę, która wydaje się być jego ideałem. Ciężko powiedzieć, kiedy zaczął się kryzys w naszej rodzinie, ale moje małżeństwo rozpadło się z wielkim hukiem, i poniekąd moje życie również, bo w tamtym momencie zdałam sobie sprawę jakie było ono „byle jakie”. Wcześniej wydawało mi się, że spełniło się moje marzenie o mężu i dziecku, ale to mnie w ogóle nie uszczęśliwiło. Wtedy nie przyszło mi do głowy, że tylko Bóg może wyprostować moje ścieżki.

Kiedy patrzę wstecz, widzę dokładnie, kiedy zaczął zmieniać moje życie. Zaczęło się od grupowego zwolnienia w stabilnej firmie. Był to dla mnie cios. Przez pół roku szukałam pracy, na szczęście miałam odprawę i dzięki temu mogłam sobie pozwolić na tyle przerwy. Aż w końcu trafiłam do firmy, gdzie spotkałam ludzi bardzo wierzących – wtedy nie przypuszczałam, jak bardzo zmienią moje życie. Do tej pory nie miałam nikogo, kto byłby dla mnie duchowym przewodnikiem. Kiedy zostawił mnie mąż, wiara pozwoliła mi przetrwać to bez leków i depresji.

Sama nie wiem, kiedy minęło te 8 miesięcy. Zobaczyłam, jak bardzo muszę zmienić siebie i swój sposób myślenia. Zrozumiałam, że oczekiwałam miłości, ale sama nie potrafiłam kochać męża, bo sama siebie nie kochałam. Droga nawrócenia nie jest łatwa, codziennie mam jakiś kryzys. Bywa, że nie wierzę już w moc naszego sakramentu i zastawiam się, czy warto mieć nadzieję. Ale widzę, że się rozwijam. I to dodaje mi sił.

Chcę jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy, w której widzę działanie Matki Bożej. Otóż moje dziecko od kilku lat bało się chodzić do toalety i przez to mieliśmy wiele problemów, nieprzespanych nocy, trosk i krępujących sytuacji. Nie pomogła zmiana diety, leki, wizyty u lekarzy… i nagle od kilku dni syn codziennie chodzi sam do toalety! Stało się to po tym, jak postanowiłam, że jedną z nowenn odmówię w tej sprawie.

Trwam więc w modlitwie, rzucając się z Bogiem i Matką Bożą w przepaść, licząc, że nauczą mnie latać.

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

6 komentarzy do "Ania: Nauczyć się latać"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Kania
Gość
Aniu,moja imienniczko. Jestem w podobnej sytuacji. Za kilka godzin spotkam się z mężem na sali sądowej – pierwsza rozprawa rozwodowa (z jego inicjatywy, ja odpisałam na pozew, że nie godzę się na rozwód,choć wiem o kochance). Mnie też po wielkim ciosie, jakim było odejście męża, przygarnęła Matka Boska, przytulił Jezus. W moim życiu dzieją się cuda. Czekam cierpliwie, aż i w mężu odrodzi się miłość do Boga, a wraz z nią przyjdzie opamiętanie i miłość do mnie. Wiem – będzie dobrze!!! Może jeszcze nie dziś, nie jutro, ale w końcu to nastąpi. Uczestniczę w Mszach Św. o uzdrowienie – to,… Czytaj więcej »
Kasia
Gość

Drogie Panie, trzymam za Was kciuki! Jesteście bardzo dzielne i jestem pewna, że Wasza wiara zostanie wynagrodzona.

stella
Gość
stella

Trzymaj się Kaniu (Aniu)! Pomodle sie za Ciebie różańcem i o dary Ducha Św. dla Was na rozprawie.

Ania
Gość

Dziękuję Wam za wsparcie. Jeżeli pojawią się w moim życiu jakieś nowe wydarzenia ,to z pewnością napiszę o nich. Kaniu, trzymaj się ciepło. Mój mąż nie złożył jeszcze pozwu rozwodowego,ale zdaję sobie sprawę jakie uczucia mogą Ci towarzyszyć przy rozwodzie. Świadomość,że są tutaj ludzie, którzy przechodzą przez to samo,znają moje problemy i służą radą jest kojąca. Czasami warto spojrzeć z innej perspektywy na swoje życie. Czytając komentarze w innych świadectwach widzę, że jedyne wyjście to zacząć zmiany od siebie. A dopiero później należy oczekiwać cudów. Tym bardziej ,że jesteśmy w dobrych rękach.

Kania
Gość
Nie wiem czy powinnam o tym pisać, ale chyba tak. Na rozprawie wyszło bardzo źle – po 1 okazało się, że moja adwokat ma inną (ważniejszą dla niej) rozprawę i bez wcześniejszego uprzedzenia przysłała w zastępstwie młodego adwokata, który niestety moje dobro pomylił (być może świadomie… muszę wyjaśnić, że mój mąż jest tzw. „osobą przy władzy”) z dobrem męża i zapadły bardzo niekorzystne dla mnie ustalenia finansowe. Po 2 mąż zmienił pozew o rozwód bez orzekania o winie na z orzekaniem o mojej winie (choć to on mnie zostawił z 3 dzieci i to on ma kochankę). Dzień po rozprawie… Czytaj więcej »
Ania
Gość
Kaniu, przykro mi ,że musisz przez to przechodzić i naprawdę trudno zrozumieć zachowanie Twojego męża. Często zakompleksieni i nieszczęśliwi ludzie chcą w ten sposób poczuć się lepiej.Tak jak piszesz, czasami człowiek musi upaść na dno,żeby móc zmienić swoje życie i ujrzeć je w innym świetle. Często Bóg pozwala rozpaść się naszemu życiu po to ,żeby zbudować coś pięknego. Może jeszcze tego nie widzimy,ale wierzmy,że Bóg nigdy nie działa przeciwko nam. Mamy dzieci i chociaż dla nich powinnyśmy być ponad to ,co się dzieje w naszym życiu. Ostatnio trafiłam na audycje na youtube „Dotyk Boga” i bardzo do mnie trafiają. U… Czytaj więcej »

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

NA MARZEC!