Alicja: Szczęśliwe rozwiązanie

Witam serdecznie wszystkich głęboko wierzących i cierpiących, jak również szczęśliwych z powodu doświadczonego szczęścia po odmówieniu Nowenny Pompejańskiej.
Ja również chciałam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami, choć sama nie wiem dlaczego dopiero teraz….
Otóż, moją pierwszą Nowennę rozpoczęłam we wrześniu 2013 roku i dotyczyła obaw związanych ze zbliżającym się porodem mojego drugiego dziecka. Bardzo się tego bałam, gdyż pierwsze dziecko urodziłam dwa lata wcześniej przez cięcie cesarskie, a skutki były takie, że okres połogu i najbliższe pół roku po porodzie były dla mnie męczarnią. Bardzo bolał mnie brzuch i rana po cięciu rwała nawet przy lekkim dotknięciu, nie umiałam nawet w nocy dobrze obrócić się na bok, ani nawet śmiać. Należałoby jeszcze dodać, że NIGDY nie brałam pod uwagę porodu przez cesarskie cięcie, a tu nagle… dwa tygodnie przed terminem skierowanie na cięcie. Byłam załamana i ciągle płakałam modląc się aby córcia jednak się obróciła główką w dół (bo to właśnie ułożenie miednicowe płodu było powodem mojej cesarki) Przeżyłam wtedy swego rodzaju osobistą porażkę, bo całą ciążę przygotowywałam się do porodu naturalnego a tu cesarka. Myślę, że wtedy moje nastawienie psychiczne było efektem długiego wracania do formy. Zawsze chciałam mieć dużo dzieci i nawet ból po pierwszej cesarce mnie nie zniechęcił. Aż nagle nieplanowanie dowiedzieliśmy się z mężem o drugiej ciąży. Wielka radość! Lekarz prowadzący moją ciążę był bardzo miły i wyrozumiały, dlatego gdy wspomniałam mu, że chciałabym to dziecko urodzić naturalnie (bo w Polsce jest zasada wśród lekarzy: raz cesarka to już zawsze cesarka) zgodził się, ale jeśli spełnię kilka warunków. Wszystkie spełniałam poza jednym: znowu położenie pośladkowe…lekarz wspomniał mi, że prawdopodobnie moja kość ogonowa jest za bardzo wygięta do środka co może uniemożliwiać moim dzieciom przyjęcie pozycji główkowej. I wtedy pomyślałam o Nowennie, nie ze względu na moje ambicje, lecz ze względu na starszą córkę, bo przecież po porodzie będę musiała zająć się dwójką dzieci i nie mogę sobie pozwolić na taki ból! lecz muszę jak najszybciej po porodzie odzyskać siły, tym bardziej że mamy z mężem firmę i nie miał możliwości urlopu żeby mi pomóc. Tak naprawdę było mi obojętne w jaki sposób rozwiąże się moja druga ciąża, po prostu żyłam wtedy w przekonaniu, że po porodzie naturalnym nie będzie tak bolało i szybciej wrócę do formy. Najpierw część błagalna Nowenny, a dziecko nadal główką do góry, więc z drżącym sercem rozpoczęłam część dziękczynną, a przecież intencja nie została wysłuchana a już dziękuję? I z dnia na dzień zdawałam sobie sprawę, że jednak dziecko się nie obróci i będzie druga cesarka. Tłumaczyłam sobie to w ten sposób, że Bóg wie lepiej co jest dobre i bezpieczne dla mnie i mojego dziecka. Tak samo zresztą tłumaczyłam sobie pierwszą cesarkę. Dlatego nie czułam ani żalu ani rozczarowania, że moja intencja nie została wysłuchana, tylko pod koniec nowenny nieco zmieniłam jej treść i nie prosiła już o ułożenie główkowe lecz po prostu o bezpieczne rozwiązanie i jak to wtedy powtarzałam: „Spraw Maryjo, abym w dniu wyjścia ze szpitala czuła się jak nowo narodzona i żeby nic mnie nie bolało, abym mogła zająć się dwójką małych dzieci”. Nowennę zakończyłam kilka dni przed ostatnią wizytą u lekarza, na której okazało się, że synek ułożony jest miednicowo i musi być cesarka. Tydzień później byłam już w szpitalu o niesamowicie spokojnym sercu i tak jak prosiłam się stało. W dniu wyjścia ze szpitala nic mnie nie bolało. Mogłam biegać, skakać, śmiać się głośno :). Dzięki dobremu lekarzowi, Bożej Opatrzności i Nowennie Pomejańskiej dowiedziałam się ważnej dla mnie sprawy; Mam faktycznie problem z kością ogonową, ale ktoś powie, że dzieci też się rodzą nóżkami, owszem ale w moim przypadku bez względu na położenie płodu każdy poród naturalny uszkodziłby mi nerw kręgowy i zostałabym na wózku inwalidzkim…
Dlatego z całego serca jestem wdzięczna Matce Najświętszej za wszystkie otrzymane łaski. Sama osobiście przekonałam się o mocy tej Nowenny i dlatego trzy miesiące po narodzeniu synka rozpoczęłam drugą Nowennę w równie ważnej dla mnie sprawie i choć minął już ponad rok nadal nie została ona wysłuchana. Zdałam sobie sprawę, że zbyt długo zwlekałam z tym świadectwem i to jest powód nie wysłuchanej drugiej Nowenny, ufam że to się teraz zmieni.
Życzę wszystkim owocnej modlitwy i silnej wiary, bo Matka Boża naprawdę jest miłosierna i chce pomóc każdemu, bez wyjątku, ale nie zapominajcie, tak jak ja odpowiednio wcześnie podzielić się radością z otrzymanych łask 🙂

Limitowana wersja 

modlitewnika napisana

przez bł. Bartola Longo.

     Modlitwa z wiarą 

_____________________________

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące