Agnieszka: Proście, a będzie Wam dane…

W 2012 roku mója tata miał udar. Mimo,że byłam wtedy dorosła, miałam wrażenie,że świat mi się zawalił. I wtedy ciocia podpowiedziała mi ,że jest Nowenna Pompejańska, po odmówieniu której dzieją sie cuda… Tata wrócił do sprawności. W następnym roku okazało się,że to co braliśmy za konsekwencje udaru – to był nowotwór – i znowu Nowenna pomogła się z nim uporać. W lutym 2015 Tata zmarł. Odchodziił w obecności swojej siostry, syna, synowej, opatrzony olejami. Jedną z moich nowenn, była prośbą,aby tata pogodził się z Panem, zachował do końca ludzką godność i nie umierał samotnie.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o