Magdalena: trwam w modlitwie

Witam, mam na imię Magdalena. O Nowennie przeczytałam po raz pierwszy dwa lata temu, ale mimo, że intencja była ważna wystraszyłam się, że nie podołam…tyle dni…czy wytrwam….czy znajdę czas w ciągu zabieganego dnia. A teraz, kilka miesięcy temu musiałam się zatrzymać. Przyszła choroba, z którą lekarze sobie nie radzą, trudne chwile, zaniedbana praca, odsunięci na bok mąż i mały synek. Skupiona na sobie, zła na świat i los, zamknęłam się na wszystko. Długo się biłam z myślami, ale w końcu 15 lutego rozpoczęłam modlitwę. Trwam, nie jest lekko, czasami odmawiam w biegu, czasami w skupieniu zalana łzami. Modlę się o zdrowie i siłę. Czasami w duchu myślę: dlaczego nie ma poprawy, dlaczego gorzej się czuję, przecież się modlę, ufam, wierzę…odpowiedzi na razie brak. Ale czuję działanie Matki Bożej w innych sprawach. Synek świetnie się uczy, zdobywa nagrody za swój talent plastyczny, mąż w pracy mimo zawirowań powoli wychodzi na prostą, czuję pomoc i wsparcie w walce z chorobą ze strony wielu ludzi. Mój mąż, który całe życie był z dala od kościoła w Wielkim Poście bywa na mszy, drodze krzyżowej. Podczas gdy ja się modlę, on zajmuje się naszym małym…Wspiera mnie, a myślałam, że uzna za szaloną dewotkę. Staram się rozważać każdą tajemnicę różańca, korzystam z różnych opracowań, czytam świadectwa… Ratuję się jak mogę. Żyję tą nadzieją, że Matka Boża z Pompejów mnie kiedyś wysłucha…chociaż jak pisał ks. Twardowski ” trzeba wciąż prosząc przestać się spodziewać”…. Wiem, że niezależnie co się stanie różańca nie porzucę, bo „kiedy powtarzamy ZDROWAŚ MARYJO to tak, jakbyśmy nieustannie trzymali się ręki Matki Boskiej” (też ks.J.T.) Całym sercem i myślą obejmuję wszystkich odmawiających Nowennę. Trwajmy!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

10 myśli na temat „Magdalena: trwam w modlitwie

  1. A juz myslalam, ze nie opublikuja, tak sie ciesze. Zdrowie nadal szwankuje, ale w Wielki Czwartek Matka Boska uchronila mnie przed popelnieniem ciezkiego grzechu….najciezszego. Jeszcze tego nie rozumiem do konca, ale juz jestem wdzieczna.

      • Magdaleno, nie sadze abyys byla zdolna do popelnienia grzechu najciezszego, bo on w gruncie rzeczy jest tylko jeden i popelnic go mozna tylko w chwili smierci, a jest to grzech przeciwko Duchowi Swietemu polegajacy na odrzuceniu Milosierdzia Bozego. Pozostale grzechy umownie nazywa sie ciezkimi i lekkimi, ale to sa grzechy tak czy siak. Sa grzechy ciezkie to takie ktore popelniasz z premedytacja, chociaz i to jeszcze nie decyduje o kalibrze danego grzechu. Czyli np (same glupie mi przyklady przychodza do glowy) powiedzmy ze jest post scisly, a zjem mieso. Jesli mialam pokuse i z nia walczylam, ale upadlam to nie jest to samo co bym zapomniala o poscie i zjadla albo wiedziala ale go olala, ale to juz tez zmienia postac rzeczy. Sprawa grzechow jest bardzo trudnym tematem wiec odsylam Cie do lektury i do rozmowy z ksiedzem, bo bardzo latwo popasc w skrupulatnosc i z kazdym drobiazgiem latac do spowiedzi, a nie o to chodzi. A majac taki tok myslenia toruje sie droge dla syfiarza… bo on wtedy wpedza w poczucie winy za kazdy drobiazg…

        • Najcięższego w sensie całkowicie świadomie popełnionego. Najcięższego, bo przeciwko jednej z najbliższych osób. Może źle się wyraziłam, ale to w przypływie emocji. Wiem, że kwestia grzechu to ogólnie rozległy i ciężki temat, także nawet nie wchodzę w polemikę, bo moja wiedza w tej dziedzinie jest niestety znikoma. Choć czasami myślę czy ta moja choroba nie jest jakimś rodzajem kary, za pewne grzechy, „które jak ogień palą” 🙁 W czwartek skończyłam moją pierwszą Nowennę…z takim poczuciem zadowolenia, że wytrwałam. Przymierzam się do drugiej.
          Daria…dziękuję za komentarz.

  2. Nie płacz w liście
    nie pisz, że los Ciebie kopnął
    nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
    Kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
    Odetchnij, popatrz
    Spadają z obłoków
    małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
    a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
    i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz
    Twardowski

  3. Danusiu….az mnie dreszcze przeszly, kiedy przeczytalam ten wiersz. Zawsze…wszedzie powtarzam najblizszym wlasnie te slowa…Kiedy Bog drzwi zamyka, to otwiera okno… Ale sobie jakos nie umialam tego powiedziec. Radosci na te Swieta dla Was wszystkich. Dziekuje.

  4. W pierwszych dniach po tym, jak mąż mnie zostawił właśnie ten wiersz ks. Twardowskiego, który przytoczyła Danusia, wpadł mi w ręce i był tym, co pozwoliło żyć i mieć cień nadziei (jeszcze wtedy nie słyszałam o nowennie). Piękny, mądry wiersz. Mąż nie wrócił, przysłał pozew rozwodowy. Odmawiam 3 nowennę. Z nadzieją różnie bywa, ale dobrze, że są też takie świadectwa, jak Twoje Magdo. Dziękuję.

  5. Pogubiłam się 🙁 Jestem słaba. Wszystko mnie przerosło… Nie potrafię się pozbierać. Nie mam siły na modlitwę. Nie umiem wypłakać łez do końca, a już najwyższy czas 🙁 Od dwóch miesięcy przygotowuję się do spowiedzi i jeszcze nie umiem do niej przystąpić. Proszę o modlitwę.

  6. Magdalena spowiedz to najlepsze co mozesz zrobic, wiem pewnie jestes pelna obaw, strachu, przerobilam to, po kilkunastu latach niedawno wyspowiadalam sie, przy konfecjonale plakalam jak dziecko, ale uwierz mi to byla najlepsza decyzja. Badz silna, dasz rade, zaufaj, poprostu oddaj wszystko w rece Boga, jestem pewna, ze jesli bezgranicznie obdazysz Boga zaufaniem, dostaniesz to czego ci potrzeba a nawet to o czym nigdy nie marzylas. Nie wymawiajac Panu Bogu modlilam sie za ciebie I poprosilam aby dal ci sily I laske. Badz dzielna, pamietaj dla Boga nie ma rzeczy niemozliwych. My tego poprostu nie ogarniamy, ale to prawda. Kiedy nachodzi mnie zwatpienie i smutek a czasem zle mysli mowie sobie Pan moj i Bog moj oraz Jezu ufam Tobie. Niech Bog ma ciebie I twoich bliskich w opiece.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!