Karolina: Przecież Ona mnie wysłuchała…

Za nowennę pompejańską sięgnęłam w paźdz. 2014 roku, kiedy to mój najukochańszy Tato usłyszał diagnozę : rak płuc z przerzutami… Byliśmy wtedy całą rodziną załamani i wtedy znalazłam modlitwę ” nie do odparcia „.

W intencji mojego Taty zmówiłam 2 nowenny. Modliłam się w trudach, w radościach, z łzami w oczach i rozpaczy, kiedy było już tak bardzo źle…Ale wytrwałam w tej modlitwie…
Ostatnią zakończyłam dokładnie w jeden dzień po jego śmierci..

Dziś mojego Taty już nie ma z nami…Wola Boga była inna… Ale dziś też wiem i rozumiem że Matka Boska mnie wysłuchała, mój tata przez całą swoją chorobę był uśmiechnięty, z ogromnym poczuciem humoru stanął do walki z tak ciężkim przeciwnikiem, dużo się modlił i mimo tego że cierpiał, że ciężko znosił znoje choroby, chemioterapii, radioterapii- do ostatnich dni budził uśmiech na naszych twarzach, był cudowny…

Byliśmy przy nim jak umierał i dziś wiemy że była przy nim również Matka Boska, nie opuściła ani jego ani nas.

Módlcie się więc bo modlitwa to wiara, a ta z koleji góry przenosi…

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

3 myśli na temat „Karolina: Przecież Ona mnie wysłuchała…

  1. Katolinko moja Mama tez umierala na raka ok pol roku ostatnie 3 miesiace bol byl tak silny ze musieli ja usypiac bo morfina nie dzialala – po smierci Mamy dowiedzialam sie od Taty ze Mama chciala tak cierpiec za grzesznikow i sie ofiarowac.przez ten caly czas modlilam sie przy jej lozku na początku o zdrowie a im bardzie zle bylo to juz modlilam sie NP o spelnienie sie woli bozej. Mama umarla, tak sie zlozylo ze moglam byc wtedy z tata przy niej. Wpadlam do sali a Mama jakby ucieszyla sie i powiedzial do mnie ze kolo lozka stoi Jezus z Maryja… potem odmowila z nami koronkę a raczej zaczela odmawiac, kiedy skonczylismy litanie do sw Jozefa Mama jakby oprzytomniala ucalowala nas w rece przytulia i juz nic nie mowila. Wiedzialam ze to ostatnie pożegnanie. Dodam jeszcze ze nauczlam Mame Tajemnicy Szczescia wiem ze z Tata odmawiali. I wypełniła sie obietnica. 15 grudnia Mama poprosila o ostatnie namaszczenie. Umarla 30 grudnia w godzinie milosierdzia. Odkrylam to dopiero po jej smierci. Wierze ze wtedy w jej sali przyszedł po nia Jezus z Maryja.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!