Karolina: A Matce Przenajświętszej dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję!

Moja babcia cierpi na neuralgię po przebytym, zbyt późno zdiagnozowanym półpaścu głowy. Objawia się to przewlekłym, niezwykle silnym bólem. Jest on opisywany jako wręcz nie do opisania. W dodatku wszelkie leki przepisywane babci przez lekarzy jej organizm odrzucał. Wszyscy specjaliści, do których zwracaliśmy się o pomoc, rozkładali ręce. Patrzyłam z przerażeniem na to cierpienie, połączone z samotnością i rozpaczą żałoby po niedawnej śmierci córki, czyli mojej mamy.
Bezradność i bezczynność w tej sytuacji były dla mnie bardzo trudne. Wtedy postanowiłam odmówić Nowennę Pompejańską w intencji ulgi w cierpieniu mojej babci. Nie było łatwo. Kilka razy zaczynałam i po kilku dniach zaczynałam od początku. Bóg dał mi jednak łaskę wytrwałości i wreszcie udało się. Nie zawsze byłam odpowiednio skupiona na modlitwie, wiele paciorków zdarzyło mi się przesuwać na granicy snu i jawy. Miałam jednak cały czas poczucie, że nawet taka słabej „jakości” modlitwa może być pełnowartościowa przed Matką Najświętszą.
Ukończyłam nowennę w październiku. Mniej więcej w tym samym czasie, przy okazji kolejnej wizyty lekarskiej, przepisano babci maść. Okazało się, że maść skutecznie zmniejsza ból i nie powoduje żadnych efektów ubocznych. Był to prawdziwy przełom i choć ból nie ustąpił całkowicie i nadal stanowi wielki ciężar, to jednak dzięki temu lekowi, Maryja przyniosła mojej najukochańszej babci ulgę.
Przy okazji odmawiania nowenny doświadczyłam też wiele innych, dodatkowych łask. Poznałam przepełnienie dnia modlitwą, to że nie zabiera ona czasu, ale raczej go pomnaża, czyni lepiej wykorzystanym. Zobaczyłam też, że dzięki łasce możliwe są rzeczy, które inaczej nie mieszczą się w głowie. Nie wiedziałam bowiem przed ani po nowennie, jak można znaleźć czas na trzy różańce dziennie. Kiedy jednak odmawiałam nowennę, było to najważniejszym zadaniem dnia. Nauczyłam się nie zostawiania modlitwy na koniec dnia. Przy okazji też doświadczyłam, że ostrzeżenia przed akupunkturą, praktykowaną pod nazwą klinki leczenia bólu, nie są bezpodstawne.
Nadal jestem pod wrażeniem działania Maryi. Odmawiający – nie zniechęcajcie się! Czający się – odmawiajcie! Zobaczycie, że się uda!
A Matce Przenajświętszej dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o