Joanna: Cudowna łaska „lekkiej ” operacji i opieki nad całą rodziną :)

Długo zbierałam się do napisania tego świadectwa…
Obiecałam Matce Bożej już kilka razy, że napiszę o łaskach jakie otrzymała moja mama i cała rodzina 🙂
Człowiek jest słaby i trochę to trwało, ale dzisiaj chciałam napisać o miłości naszej Kochanej Matki Bożej do nas, nigdy nie zostawia nas w potrzebie 🙂

Składam świadectwa w imieniu moim i mojej mamy…
Nasze osobiste doświadczenia i łaski :

1) Modlić zaczęłam się przed operacją ginekologiczną mojej mamy w intencji uzdrowienia…Mama otrzymała łaskę bardzo lekkiej operacji w trakcie, której wszystko zostało mamie usunięte z powodu torbieli. Była spokojna jak nigdy dotąd, zadowolona, a jest straszną “panikarą” ;), jeszcze wspierała i modliła się za kobiety leżące obok…Po operacji nawet nie miała drena w brzuchu, co jest cudem, bo po operacjach na brzuchu chyba zawsze jest !?, a tutaj lekarze powiedzieli, że nie był potrzebny, żadnych dolegliwości (kobiety po takiej operacji są tygodniami na zwolnieniu), praktycznie na drugi dzień mama była na chodzie…Była mała chwila rozczarowania z mojej strony, że mama przeszła jednak tę operację i nie została uzdrowiona, ale to były dopiero „moje początki” z modlitwą i teraz jest mi wstyd, że to ja dyktowałam Matce Bożej, jak ma się to wszystko odbyć… Dodatkowa łaska dla mamy, była taka, że po kilku dniach miała wyjść ze szpitala, a tu okazuje się, że w worku na mocz pojawiła się krew, więc lekarze przeprowadzili dodatkowe badania – m,in. usg nerek, o którym mama mówiła już parę razy, ale jakoś nigdy nie mogła się za to zabrać 😉 (mama kiedyś miała kamienie nerkowe). Lekarze się niepokoili, ale oczywiście wszystko z nerkami okazało się, w jakim najlepszym porządku 🙂
Po skończeniu pierwszej Nowenny Pompejańskiej rozpoczęłam od razu drugą, w intencji dobrego wyniku histopatologicznego mojej mamy, który miał być do odebrania za miesiąc i który okazał się być bardzo dobrym 🙂 Łaski są już dawno otrzymane, a ja drugą nowennę kończę 2.05 i trwam 🙂

2) Mama zaczęła modlić się Nowenną Pompejańską za tatę o całkowite uzdrowienie (m.in. za nawrócenie i abstynencję od alkoholu). Jeżeli chodzi o nawrócenie, to jeszcze daleka droga ;), ale „małe przebłyski” już są (nie czytamy nieodpowiednich gazet i nie oglądamy niektórych nieodpowiednich programów 😉 Natomiast, jeżeli chodzi o alkohol, to jest ogromna poprawa…Ostatnio było już bardzo nieciekawie, a zawsze przed świętami oraz w Wigilię i w Wielki Piątek, zaczynało się świętowanie…W tym roku pierwszy raz od kilkunastu lat w Wielki Piątek tato nie pił niczego :), dzięki naszej Kochanej Matce Bożej stał się wielki CUD !!! W trakcie odmawianie Nowenny okazało się, że tata w oku ma zakrzep (sprawa bardzo poważna). Lekarz powiedział, że jest bardzo nieciekawie, zalecał serię bardzo drogich zastrzyków (jeden zastrzyk do 1.800zł ; mówili o podawaniu przez roku czasu, a i tak mogłyby wogóle nie pomóc).
Lekarz powiedział nawet takie słowa : “jak Pan nie weżmie tych zastrzyków, to przyjdzie Pan do mnie z takim bólem, że będzie chciał Pan oko usunąć” 🙁
Ja tatę wspierałam i powiedziałam, że Matka Boża na to nie pozwoli 🙂

Jest to straszne, ale tutaj to już było działanie “złego”, bo on przez innych ludzi chce odebrać nadzieję i zmusić, żeby człowiek zwątpił i zrezygnował z modlitwy…On Matki Bożej i Różańca nienawidzi, o czym mówi bardzo często przy egzorcyzmach 🙁
W ogóle, wszystko to dziwnie wyglądało, lekarze jakoś tak dziwnie mówili…Tato też przychodził, mówił różne rzeczy na temat oka, np., że siatkówka oka jest odklejona, a na drugi dzień, po wizycie u innego lekarza już uspokojony mówił, że nie pamięta, żeby coś takiego mówił ? Oczywiście siatkówka oka nie jest odklejona !

W tej chwili z okiem taty jest coraz lepiej i zaczyna widzieć coraz lepiej (a miał nie widzieć), oczywiście tych koszmarnie drogich zastrzyków, na razie nie musi brać…Tata dostał skierowanie na podanie iniekcji do oka na NFZ, ale nie miał gwarancji, że go przyjmą… Teraz czeka w kolejce, ale na podanie całkiem innego leku 🙂 Przez Panią doktor okulistkę na oddziale okulistyki, został zapisany na całkiem inne leczenie, ale czuję, że wszystko będzie dobrze, gdyż w dniu w którym jechał do tego szpitala, obudziłam się rano ze słowami na ustach : Guadalupe ? Na początku nie wiedziałam, co to ma znaczyć ? Wiedziałam, że jest Matka Boża z Guadalupe, ale nie wiedziałam, jak to powiązać z tym co się teraz dzieje…Po wejściu na stronę, o Matce Boże z Guadalupe przeczytałam, że obraz ten nie został namalowany ręką człowieka ; przeczytałam jeszcze, że wg badaczy przeprowadzających ekspertyzy w namalowanych źrenicach Matki Bożej występuje zjawisko potrójnego odbicia właściwe jedynie źrenicom organizmów żywych, a krzywizna wizerunków postaci w obu oczach (przy 2500-krotnym powiększeniu dostrzeżono ich 12) odpowiada krzywiźnie rogówki…Natychmiast skojarzyłam, co chce powiedzieć mi Matka Boża, że nie martwić się tak okiem taty…Oczywiście tata jest pod opieką lekarzy i jak będzie już całkiem dobrze, to napiszę drugie świadectwo 🙂
A to wszystko dzieje się dzięki Matce Bożej 🙂

3) Miesiąc temu u syna, miał być wybór nowego rektora na studiach…Nowy „niedoszły rektor”, który szykował się już na to stanowisko, chciał zamknąć wydział dziennikarski, gdzie studiuje mój syn, (a pozostał mu już tylko następny rok) i musiałby szukać czegoś na ten rok np. np. daleko we Wrocławiu…

Jak tylko syn mi o tym powiedział, to zaraz zaczęłam się modlić różańcem pompejańskim w intencji syna…

Miał wielkie nieprzyjemności ze strony jednej kobiety, tez studentki, która oczerniła go na forum studenckim, że dostał łapówkę od starego rektora, że niby miał za nim głosować, “bo wziął w łapę” ;( Oczywiście potem został przeproszony, a oszczerstwa zostały usunięte…

Głosy wśród studentów rozłożyły się pół na pół i było nieciekawie, ale Matka Boża wysłała tę pyskatą studentkę za granicą, właśnie w tym dniu głosowania i zabrakło jej głosu dla „nowego rektora”, więc na stanowisku pozostał stary rektor i syn może dokończyć studia na miejscu 🙂

Wszystko skończyło się dobrze, wiele by pisać…

Nie jest to wszystko łatwe, w tej chwili odmawiam 2 nowenny (jedna Nowenna trwa 54dni x 3 różańce dziennie, a zbierałam się do niej kilka tygodni) i trzeba ją ukończyć, człowiek ma wiele zwątpień, dręczeń (również fizycznych), złych myśli – typu, “że nie warto”, że to nic nie da, żeby zrezygnować, ale musi wytrwać, bo naprawdę warto, a na końcu czeka go nagroda, wielkie łaski dla całej rodziny 🙂

Modlę się również Koronką do Miłosierdzia Bożego, od Pana Jezusa również jest wiele łask dla całej rodziny :), ale o tym może w innym świadectwie, bo to jest już strasznie długie 😉

Ja w tej chwili modlę się dalej za mamę i syna, chociaż łaski już dawno są, ale nie wolno przerwać, bo jak by to wyglądało przed Matką Bożą 😉

Życzę wszystkim wiele wytrwałości, naprawdę warto odmawiać Nowennę Pompejańską 🙂

Myślę, że to nie jest moje ostatnie świadectwo 🙂

TEN RÓŻANIEC ODMAWIAM NA TWOJĄ CZEŚĆ KRÓLOWO RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO 🙂

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

1 myśl na temat “Joanna: Cudowna łaska „lekkiej ” operacji i opieki nad całą rodziną :)

  1. „Jest to straszne, ale tutaj to już było działanie “złego”, bo on przez innych ludzi chce odebrać nadzieję i zmusić, żeby człowiek zwątpił i zrezygnował z modlitwy…On Matki Bożej i Różańca nienawidzi, o czym mówi bardzo często przy egzorcyzmach :(” – zgadzam się z tym w 100%. Proszę mi wierzyć, ale ja mam tak samo. Ale ja nie patrzę na to i się wcale nie poddaje i o! Zły nic mi nie może zrobić! O! 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!