Gosia: Odnalazłam sens w tej chorobie…

Od pewnego czasu w mojej głowie krążyła myśl, że powinnam złożyć swoje świadectwo. Jest to moja pierwsza nowenna i choć jestem dopiero w połowie części błagalnej, to zaczęłam widzieć w tym wszystkim sens. Moja mama niespodziewanie zachorowała na raka płuc. Początkowo lekarze mówili, że to tylko zapalenie, jednak nowotwór rozwinął się bardzo szybko i niestety pojawiły się przerzuty. O nowennie usłyszałam już rok temu, jednak nie czułam wówczas potrzeby odmawiania jej. Kiedy dowiedziałam się o chorobie mojej mamy, koleżanka, która także odmawiała nowennę znów mi ją poleciła. Ja jednak podchodziłam zbyt racjonalnie do całej sprawy i nie chciałam wierzyć w cud tej modlitwy. Kiedy dowiedziałam się, że choroba jest już zaawansowana, postanowiłam oddać zdrowie mojej mamy w ręce Maryi. Zaczęłam także modlić się do Św. Rity. Nowennę odmawia także moja bratanica, również w intencji uzdrowienia mojej mamy. Jeszcze niedawno w mojej głowie piętrzyły się tylko myśli o najgorszym, że stracę mamę, choć to z nią mam najlepszy kontakt. Nie wyobrażam sobie tego. Od kilku dni przyszedł spokój, w moim sercu zagościła nadzieja, że mama wyzdrowieje. I chociaż z dnia na dzień mówi, że czuje się gorzej, nie przestaję się modlić. Za tydzień przyjmie dopiero pierwszą chemię. Po długich rozważaniach, dlaczego to właśnie mama zachorowała i musi cierpieć, odnalazłam sens w tej chorobie. Mój tata, który często nadużywał alkoholu, ograniczył go, w domu zapanował spokój, nie ma już kłótni. Z moimi braćmi także zauważam lepszy kontakt, wspieramy się. Spędzamy wszyscy razem więcej czasu. Nawet zaczęła do nas przyjeżdżać siostra mojej mamy, która mieszka zaledwie 6 km od nas, a nigdy nie miały ze sobą większego kontaktu. Być może to właśnie moja mama musiała wziąć na siebie ten krzyż, jaką jest choroba, byśmy mogli zauważyć jak ważna jest rodzina i spędzanie czasu razem. Gdyby zachorował np. mój tata, być może nie zrozumielibyśmy tego, bo to moja mama zawsze trzymała w ryzach dom, a tata niczym się nie przejmował i doznałyśmy z mamą przez niego trochę przykrości w życiu. Jedyne, czego pragnę, to to, aby mama wyzdrowiała i była znów energiczną kobietą mającą ochotę do życia. Będę gorąco prosić Maryję, a w chwilach załamanie czytam Wasze świadectwa, które naprawdę bardzo pomagają! Maryjo, miej w opiece moją ukochaną mamę i naszą całą rodzinę! Ufam, że wszystko skończy się dobrze.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

6 myśli na temat „Gosia: Odnalazłam sens w tej chorobie…

  1. Jestem w takiej samej sytuacji,moja mama rozpoczelana chemioterapie ciagle sie modle modlitwa daje mi duzo siły trzeba zaufać Bogu i wierzyć mocno

A Ty co o tym myślisz? Napisz!