Ania: Wiara czyni cuda

Witam.
O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się pod koniec 2013r. Próbowałam kilkukrotnie odmówić, ale niestety nie kończyłam. Znużenie, zmęczenie, potem zwątpienie przeszkadzały mi.
Modliłam się głównie o wybrnięcie z długów, które są konsekwencją mojej bezmyślności. Jestem tego świadoma. Wszystko tak bardzo się pogmatwało,nie byłam w stanie tego ogarnąć. Windykacja, wypowiedzenia zadłużenia, które trzeba było spłacić natychmiast. O pomoc poprosiłam rodziców, którzy wzięli kredy pod zastaw domu i pomogli mi.
Wiem,że to była interwencja Matki Bożej. Pomogła mi nie tak jak chciałam, ale Wola Boża była taka.
Teraz znów nie radzę sobie, za najniższe wynagrodzenie jest mi bardzo ciężko, brak premii powoduje koło zamknięte. Znowu to samo 🙁
Pod koniec stycznia tego roku rozpoczęłam kolejną Nowennę Pompejańską w tej samej intencji. Ukończyłam Ją 10.03.2015r. Następnego dnia rozpoczęłam kolejną już w innej intencji, ale po dwóch tygodniach przerwałam, zasnęłam:-( Różaniec przyniósł mi dużo spokoju,wyciszenia. Z łatwością, bez żadnych przeszkód odmawiałam. Pomimo,że moja sprawa nie rozwiązała się, to jestem spokojna. To chyba ufność, że wszystko się ułoży,że Matka Boża nie zostawi mnie w mojej potrzebie. W między czasie brat, powiedział że nie muszę mu oddawać pożyczonych pieniędzy, a rodzice zaproponowali pomoc w spłacie rat. Wiem,że to też interwencja Matki Kochanej 🙂
Na razie nie jest dobrze, ale jakoś się trzymam, a raczej wiara i ufność pomagają mi w tym.

2 myśli na temat „Ania: Wiara czyni cuda

  1. Bądź cierpliwa, Maryja na pewno pomoże! 🙂 Moja mama odmówiłam nowennę w podobnej intencji, sytuacja finansowa była naprawdę trudna. Ale powoli, bardzo powoli, wszystko zaczęło się prostować 🙂 Ja dołożyłam swoją „cegiełkę” – nowennę w intencji pracy moich rodziców (swojej też – to kolejna nowenna;-). Po niecałym roku nasza sytuacja jest o niebo lepsza: tata nie miał pracy – a ma dwie, ja nie miałam pracy – teraz (od niedawna) mam.

    Długi nadal są, ale są też i środki, aby je krok po kroku spłacać. Przede wszystkim (z mojego punktu widzenia) zadłużenie już nie odbija się tak na naszej psychice (każdy z rodziny to na swój sposób odczuwał). Był niejeden taki moment, że sama zastanawiałam się, czy z tej sytuacji jest jakieś wyjście. Męczyła mnie własna bezsilność, bo chciałam pomóc rodzicom, a nie wiedziałam jak.
    Czas, czas i jeszcze raz czas i oczywiście modlitwa – pomogły 🙂

  2. Trzymaj się i bądź spokojna, Bóg doskonale wie co robi i wyprowadzi cię taką drogą jaka jest najlepsza a nie najłatwiejsza. Na niektóre rzeczy trzeba długo czekać ale przez to rozwiązanie problemu daje jeszcze więcej radości. Matka Boża zawsze będzie cię chronić więc nie masz się czego obawiać. 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!