Ola: Gdzie ta miłość?

Moja Nowenna była w intencji miłości, znalezienia partnera.
Kilka miesięcy wcześniej, przed rozpoczęciem modlitwy,rozstałam się z kimś bardzo dla mnie ważnym, chciałam z tym człowiekiem ułożyć sobie życie, razem się zestarzeć..Jednak dopiero po czasie i po bólu po rozstaniu zrozumiałam, że to był bardzo toksyczny związek. Kilka miesięcy dochodziłam do siebie i właśnie wtedy natrafiłam na ta Nowennę. Początkowo obawiałam się, że nie dam rady i zrezygnowałam. Jednak po miesiącu nie wiem jak ale zaczęłam odmawiać.

Jestem osobą która bardzo potrzebuje miłości, mam jej bardzo dużo w sobie i jak kocham to do granic możliwości. Jednak cały czas trafiałam na nieodpowiednich partnerów. Traciłam przy nich poczucie własnej wartości, zamykałam się w sobie, a a jeszcze do tego dochodziła chora zazdrość. W pewnym momencie zaczęłam szukać modlitw które pomogłyby mi, naprowadziły mnie na osobę z którą będę szczęśliwa. W każdej wolnej chwili modliłam się z prośbą o miłość.. W trakcie odmawiania już Nowenny, czytałam wiele świadectw i bardzo wierzyłam w to, że i moja intencja się spełni. Miałam chwile załamania, szczególnie jak wszystko waliło mi się na głowę. Jednak dotrwałam do końca dzięki silnej wierzę.
02.02.2015 r. Odmówiłam ostatnią Nowennę. Minęło już trochę czasu i nadal nic się nie spełniło.. Jestem sama a nawet jeszcze bardziej samotna niż wcześniej. Nie chce nikogo zniechęcać, szczerze mówiąc jakaś siła kazała mi to napisać, nie umiem tego wyjaśnić.
Jednak, żeby nie było tak smutno dodam, że w trakcie odmawiania, moja mama trafiła do szpitala na badania które miała już bardzo dawno temu zrobić, nic poważnego,ale jak się okazało wykryto u niej zmiany nowotworowe i dzięki Bogu trafiła w ostatnim momencie. Jest już po operacji i wszystko jest w porządku, żadnych zmian. Wierzę, ze to dzięki Najświętszej Matce wszystko się udało i mama jest zdrowa. Również dziadek który miał nie mieć operacji na biodro, okazało się, że będzie miał. Ja też czułam obecność Najświętszej Matki i czuje, że pomagała mi w kilku sytuacjach i za to jej bardzo dziękuje.

Na koniec dodam, że pogodziłam się z tym, że jak nie było miłości tak nie ma do tej pory. Ciężko jest bo czuje się bardzo samotna. Czasami myślę, ze zostanę starą panna, chociaż bardzo bym chciała mieć dom i dzieci. Zastanawiam się często dlaczego nie zostałam wysłuchana, czy coś źle robiłam? Czy za mało wierzyłam? Chyba się nie dowiem, jednak proszę i Was o modlitwę za miłość.

I dostrzegajcie, rzeczy a raczej cuda, które dzieją się wokół Was.

Nowenna pompejańska jest też na Facebooku
Polub nas! 🙂

80 myśli na temat „Ola: Gdzie ta miłość?

  1. Olu ja też nie zostałam wysłuchana w modlitwie o miłość. Odmówiłam 3 nowenny w tej intencji i nic. Widać to nie dla mnie…

    • Wiktorio, Olu zostałyscie wysluchane, jednakże Bóg nie zawsze działa tak na pstryk, zaufajcie mu trochę a nie zawiedziecie się…On Was słucha, kocha i rozumie natomiast pozwólcie Mu działać tak jak On uważa za stosowne, naprawdę zaufajcie. Ja wiem, że czekanie boli i że nie jest Wam łatwo ale warto.Ola, jestem przekonana, że będziesz szczęśliwa ale przed Tobą jeszcze do odrobienia lekcje – z miłości do siebie samej, samoakceptacji -proś Boga aby wyleczyl Twoje wewnętrzne rany,bo tylko zdrowym sercem można naprawdę kochać. Anka

  2. No cóż , ja też jeszcze nie zostałam wysłuchana, ale wciąż mam nadzieję, chociaż moja sytuacja jest bardzo trudna.:( Życzę Ci szczęścia.

  3. Droga Olu może powinnaś najpierw popracować nad sobą? Napisałaś Jestem osobą która bardzo potrzebuje miłości, mam jej bardzo dużo w sobie i jak kocham to do granic możliwości. Nie uważasz, że brzmi to bardzo przytłaczająco? Może zacznij od naprawienia swoich stanów emocjonalnych,a miłość przyjdzie z czasem…aż będziesz miło zaskoczona 🙂

  4. Ta Nowenna to oszustwo – strata czasu i nic więcej – w niczym nie pomaga – nie dajcie się otumanić! Mężczyzna (o którego prosiłam, błagałam, płakałam) z którym notabene miałam dzisiaj się spotkać (w 50 dzień odmawiania Nowenny – odmówiłam ją dzisiaj od razu po „dobrej nowinie”) wystawił mnie do wiatru (i zostałam z ręką w nocniku z nową fryzurą, ciałem i kreacją) – zrzucając winę na pracę i odległość – zakończył, ze mną znajomość. I co mam być za to wdzięczna? Tak? Za to, że najpierw mi stawia na drodze mężczyznę a potem w ułamek sekundy zabiera mi go?! Cierpię od roku a GÓRA ma to w głębokim poważaniu.

    • o rany 😀 to najbardziej dziecinny komentarz jaki kiedykolwiek tu przeczytałam. no rzeczywiście podbramkowa sytuacja. kupiła pani nową sukienkę, pomalowała paznokcie, ma nowe ciało (cokolwiek to znaczy) a Matka Boska taki numer pani wycięła.

      • Aneta…nie ma się z czego śmiać, dopóki się samemu na własnej skórze czegoś takiego nie doświadczy. Jak to mówią nie śmiej się dziadku, z czyjegoś przypadku. To jest forum otwarte i każdy może zamieszczać komentarze również wg. Ciebie te dziecinne. Troszkę empatii bo nic tak nie boli jak złamane serce…

    • Przpraszam, ale popłakałam się ze śmiechu, jak Aneta. RozczarowanaDama ma na imię Mariolka, co nie?
      Zajmij sie czymś pożytecznym zamiast latać za facetami. Sama się katujesz, a zwalasz winę na Górę. Może masz paskudny charakter i żadna fryzura i kreacja tu nie pomoże.
      Z Panem Bogiem

      • Katuję się? Czym? Tym, że o siebie dbam i że zależy mi na tym bym była pozytywnie odbierana przez otoczenie? Lepiej by było gdybym była zaniedbana wtedy też mielibyście temat do pogaduszek. Ten Wasz jad tylko uświadamia mnie w przekonaniu, że NP nie działa bo niby zwolennicy GÓRY a sączą jad gdzie popadnie. Nie mam paskudnego charakteru jestem po prostu szczera ( dałam temu mężczyźnie ogrom miłości, wybaczałam wszystko i nadal kochałam i kocham i nie, nie trzymałam go na smyczy – miał wszystko, razem ze mną w postaci młodej, wykształconej, wysportowanej, pięknej kobiety i ok zawsze znajdzie się ktoś lepszy i ładniejszy, ale nie dam sobie wmówić, że się nie starałam) a oceniając mnie przez pryzmat mojego „świadectwa” to Wy okazujecie się małostkowi nie ja. Wszyscy oczekują cudów – czemu tylko pozytywne komentarze nt NP są wychwalane a negatywne już nie? Czy teraz za prawdę należy mi się lincz? Wierzyłam, chciałam, prosiłam, nie wiecie co czuję – nie wiecie jak zranione jest moje serce…

        • Ja poniekąd Cię rozumiem. Również modlę się o pojednanie z narzeczonym. Dziś jest 51 dzień nowenny, Niestety nic nie wskazuje na to byśmy jednak mieli zostać rodziną.
          Czuję w sercu smutek, ale żywię głęboką nadzieję, że Matka wie co robi. Że jeśli wolą bożą nie jest nasze małżeństwo to zabierze ode mnie to uczucie i przywiązanie. Że pozwoli mi pójść do przodu bez żalu i bez stałego oglądania się w przeszłość.
          Dziś wstałam i po raz pierwszy miałam tak wielka niechęć do odmawiania nowenny, że musiałam się zmusić.
          Jak zwykle narzeczony zadzwonił, żeby powiedzieć, że kocha i pragnie mojego szczęścia ale widzę, że naprawdę mu dobrze z tym, że się rozstaliśmy.
          Ufam ( często przez łzy rozpaczy i złości), że Matka otoczy mnie opieką i zabierze moje cierpienia.
          Więc może RozczarowanaDamo nie trać nadziei… może inna droga jest Ci pisana. Życzę Ci żeby jeśli nawet Twoje modlitwy nie zostaną wysłuchane to bys odnalazła spokój duszy. Pozbyła się żalu bo z autopsji wiem, że to on nas ciągnie w dół

          • EW…gdyby naprawdę kochał to nie skazywałby Cię na takie cierpienie. Takie męskie usprawiedliwianie własnego egoizmu…Chcę, abyś była szczęśliwa, ułóż sobie życie z kimś innym…Skąd ja to znam? Wybielające gatki gościa, który po prostu skrzywdził drugą osobę.
            Pozdrawiam serdecznie bo znakomicie znam uczucia Tobą targające.

            • Dziękuję Zadowolona. Poniekąd dużo w Twych słowach racji… ja tez dostrzegam w jego zachowaniu egoizm… ale nasza sytuacja jest dość skomplikowana i w tym związku to głównie ja krzywdziłam. Dlatego gdzieś tam rozumiem, ze jak znalazł siłę by się z tego wyrwać to w tym trwa. Dlatego moja modlitwa jest głównie o to byśmy obydwoje potrafili odmienić swoje dusze, potrafili dostrzegać siebie swoje potrzeby i pragnienia. Nie zależy mi na małżeństwie, gdzie ktos miałby być nieszczęśliwy…
              Moje cierpienie wynika w dużej mierze z tego, że wiem kogo straciłam. Popełniliśmy błędy i chciałabym by z pomocą Matuchny udało nam się je naprawić

            • EW.Polecam Ci ( jeżeli masz jeszcze siły ) 30 dniową Nowennę do św. Józefa. Kiedyś byłam w podobnej do Twojej sytuacji i po jej odprawieniu nastąpił przełom. Ja mam jeszcze kilkanaście dni do końca Nowenny ale sytuacja u mnie wygląda z dnia na dzień coraz gorzej choć to ja jestem tą stroną pokrzywdzoną. Modlę się jeszcze chyba tylko dlatego, że jestem z natury uparta.

        • Droga Damo nie znam Cię nie wiem jak u Ciebie jest z wiarą ale mam wrażenie ,że traktujesz modlitwę jak jakąś magię .Poklepałaś sobie trochę paciorków i oczekujesz a raczej żądasz ,że teraz Bóg ( albo jak piszesz pogardliwie Góra) ma obowiązek spełnić Twoje życzenie .A co Ty droga Damo dałaś Bogu od siebie ? Piszesz ,że bardzo dbasz o swoje ciało a czy równie gorliwie dbasz o swoją duszę czy równie gorliwie budujesz swoje relacje z Bogiem ?Nie piszę tego złośliwie ale przemyśl swoją postawę i zastanów się czy żyjesz według przykazań Bożych ,czy Twoje serce jest czyste ,czy jesteś w stanie łaski uświęcającej czy w ogóle kochasz Boga czy tylko żądasz spełnienia swoich życzeń. Rozczarowana Damo nie wystarczy odmówić NP to nie magia !!!

      • Mimo wszystko uważam, że Twój komentarz jest nie na miejscu. Czasami człowiek jest tak zdesperowany, że ma żal do wszystkich i wszystkiego. Trzeba to zrozumieć, a nie obrażać i oceniać, nie znając człowieka……. Ja też chociażbym na głowie stawała, to nie mogę natrafić na odpowiednią dla mnie osobę. Podobno nic mi nie brakuje, mam ugodowy charakter itp., a jednak – nie. Też jest mi przykro.

  5. Modne to usuwanie negatywnych komentarzy by każdy myślał, że Nowenna działa cuda – zwykłe opium dla ludu. Cudu nie będzie.

    • Po długoletnich modlitwach, szturmach Niebios, łzach, zwątpieniach, skruszonych powrotach, błaganiach, poddawaniu się działaniu Stwórcy, ekstazjie wręcz, miłości tak wielkiej ,jak umiem choć to pewnie marnoś w obliczu Jezusa. Tyle prób, tyle próśb, zwykłych dziennych spraw, ale też wielka modlitwa o cud, poprostu tylko cud mógł zmienić sercedalekie od Boga. Wołałam Synu Dawida zajmij się tym, tak jak Ty chcesz, kochasz nas, wiem że masz plan dla nas najlepszy, boży. Gdy próbowałam sama zmieniać bieg wydarzeń wołałam,, Niech mocą Ducha św. Się dzieje, nie moją. Błagamo łaski dla innych, niedowiarków. Mówiłam, tylko wierzcie, zaufajcie, módlcie się. Tyle lat, tyle wiary, wiary i nadziei, że wysłuchał mnie mój Pan. A potem- nie to pomyłka, to nie pukanie do moich drzwi. I co ja mam teraz powiedziec. Nie o mnie chodzi, ja już nie zejdę z tej drogi.pragmatycznie – nie potrafię bez Boga żyć. Tylko Ci, których ciągnełam do Pana, już pewnie nie przyjdą. Mieli rozpacz, mają rozpacz , nadzieja pękła. Moja intencja też nie została wysłuchania. Rozpacz, zawód,dlaczego?Bez spełnienia tej prośby mej ostatecznie da się żyć. Ja jednak skończyłam u psychiatry. Bo modliłam się tak gorąco, w takim obłędzie, radości, ekstazy, niepodważalnej prawdy, jednej prawdy -Jezusa. I co, i nic, żadnego znaku, śladu, kroku w przód, o cudach nie wspominam. Co mi dała Nowenna – gdy dostanę odpowiednie psychotrpy, to czasem też mam nadzieję w głowie. Mnie Nowenna zniszczyła. Zrujnowała moją psychikę ,przez to moich bliskiCh. Odebrać człowiekowi nadzieję, to postawić go na krawedzi. Ja modlitwę pojełam jak dziecko, prosiłam, obiecano mi pomóc 100%. I to kto- Matka samego Boga, tyle lat wierzyłam, dostałam tylko kroki w tył. No jeśli to były te łaski, to raczej sobie zaszkodziłam. I co – jak miałam nie zwariować. Boję się tego, że to tylko opium dla ludu. Jednak bardzo bardzo kocham Jezusa i Marię, tylko już na nic nie czekam, nie proszę, milczę, zresztą roślinki milczą

      • Nie wierzę w takie opowiastki pod tytułem „modliłam się i nic”. Gdzieś jest tu błąd w pojmowaniu rzeczywistości. I za duzo „moja Wola Panie nie Twoja”. A grzeszników nawraca sam Jezus i z jego pomocą miłość innych. Jak sama mówisz bierzesz psychotropy. To z pewnością nie z powodu nowenny czy innych modlitw. Choroba psychiczna jak inne choroby ciała ma podłoże biologiczne a nie duchowe.

        • Często modlitwy są nie wysłuchane …..bo mamy coś jeszcze do przebaczenia .
          Przebaczenie jest bardzo ważne …nad tym popracować .

      • Smutne słowa…
        Piszesz, że Nowenna Cię zniszczyła. Ja mogę powiedzieć, że mnie Nowenna ocaliła. A wcześniej Tajemnica Szczęścia.
        A może źle to sformułowałam- to nie Nowenna, to nie Tajemnica szczęścia, lecz stojący za tym dobry Bóg.

    • ModnaDama, znaczy rozczarowanaDama pewnie chciałaby tego opium zażyć, ale nie było jej dane to się wścieka, że inni mają. Paskudny charakter. No to mam dla niej wiadomość. Pan Jezus Cię kocha, umarł za Twoje grzechu na krzyżu. Bił bity i opluwany, niszczony psychicznie i nikomu złego słowa nie powiedział. Tylko po to, abyś mogła mieć życie wieczne. Jak zaczniesz kochać tak jak on, bedziesz kobietą spełnioną. Nie wierzę, że modliłaś się Nowenną. Człowiek, który rozważa tajemnice różańca świętego nabiera mądrości. To jest włąśnie łaska uboczna. darmowy Dar Ducha Świętego. Poznaje jak żyć, jak bardzo jest kochany. Trochę empatii w modlitwie i lektura fragmentów Pisma Świętego do tajemnic różanca – gorąco polecam.

      • Umarł za nas wszystkich i teraz bierze za to haracz w postaci naszych cierpień – cierpiał, więc za karę my też cierpimy (śmierć, choroby, wojny, niesprawiedliwość – czy nawet złamane serce). Wiem co to modlitwa i jak się należy modlić – byłam gorliwa, praktykująca i głęboko wierząca, ale teraz dokończę Nowennę Pompejańską (ostatnie 4 dni) i dam sobie spokój.

        • Powinnam sobie zmienić nick z Zadowolona na Rozczarowana albo Upierdliwa…Przede mną jeszcze 17 dni modlitwy Nowenną bez nadziei na cokolwiek. W cuda w już nie wierzę.

        • 4 dni to juz niedużo, za razem DUŻO, bo gdy dokończysz z ufnością, ale nie w to, że MUSI, MUSI, MUSI!!! się wydarzyć to o co prosisz, ale, że Bóg działa w Twoim życiu, wówczas wszystko może nie się wydarzyć. Przecież mówisz kilka razy dziennie „bądź wolą Twoja”. Módl się tak, aby to nie były puste słowa.

          • Te 4 dni będę się modlić jeszcze intensywniej bo obiecałam sobie, że nie poddam się. Wszystko się układało i nagle całość szlag trafiła.

        • wydaje Ci się chyba tylko,że jesteś wierząca,potrzeba Ci nawrócenia i o to radzę prosić i się modlić!!!
          Lola podpisuję się pod Twoimi komentarzami.

          • Kim jesteś, że dajesz sobie prawo by oceniać poziom mojej wiary? Jedynie Bóg mnie może osądzić i tylko On wie jaka moja wiara jest. Portal katolicki a jeden egoista mądrzejszy od drugiego – jadu więcej niż na zlocie czarownic, ale „kto pierwszy rzuci kamień”… Przez takich właśnie – katolicy są negatywnie odbierani bo na mszy codziennie a bliźniemu nóż w plecy na każdym kroku. Bogu i tak milszy jest świadomy grzesznik od zakłamanego i obłudnego świętoszka.

  6. Pozytywny komentarz nieznajoma i to się własnie nazywa wiara. Gratuluje wytrwałości, jestem przekonana że twoja modlitwa zostanie wysłuchana. Mogę tylko dodać. że też modliłam się kilka długich lat i zostałam wysłuchana. Dostałam super faceta prosto z nieba 🙂 .

  7. Do Autorki: Bądź cierpliwa. Ja na spełnienie pierwszej intencji czekałam 7 lat. Maryja pamięta o Tobie, i pewnie teraz szuka odpowiedniego facet dla Ciebie, ale wie, że to nie jeszcze czas, byś się z Nim spotkała.

  8. Wydaję mi się, że w tej modlitwie najbardziej chodzi o pokorę. Ta nasza pycha jest obrzydliwa, paskudna. Żądamy nie prosimy, naciskamy nie błagamy, kończymy modlitwę i już spełniaj Matko Boska!!! Przecież przez 54 dni się modliłem!!! Ile mam czekać. A w tej modlitwie chodzi przede wszystkim o pokorę i zaufanie, że skoro Matka Boża wie o naszym problemie to coś z tym zrobi. To nie złota rybka spełniającą życzenia tylko Maryja nasza mama. A mama wymaga, wychowuje, uczy i nareszcie pomaga. Przecież gdyby wszystko spełniało się po końcu nowenny to byłoby to jakieś ciasteczko z wróżbą a nie modlitwa. Uwierz mi Twoja prośba zostanie wysłuchana daj czas sobie i Matce Bożej. W tym czasie spotkały Cie choroby w Twojej rodzinie. Czy w przypływie takiego nieszczęścia byłabyś gotowa na miłość?? Zauważyłabyś ją??? Puść to wolno, Maryja o wszystkim wie. Zaufaj i z pokorą w sercu czekaj. I otwórz oczy i serce. Nikt nie lubi działać pod presją 🙂

  9. NP (jak każda inna modlitwa) ma nas przede wszystkim zbliżać do Boga. Jeśli modlimy się egoistycznie, bo coś mam się należy i już, bez ufności, że najlepiej Bóg wie lepiej czego nam potrzeba, to nie ma się co dziwić, jeśli nie zostaniemy wysłuchani. Modlitwa bez pokory w sercu, jest rzeczywiście stratą czasu. A jeśli się modlimy z ufnością, to dajmy Bogu swobodę, pozwólmy Bogu wybrać czas, miejsce, osobę. Wystarczy tylko (a może aż) zaufać ;-).

    • Markoni…uważasz, że Bóg chce abyśmy całe życie byli kopani w d…? Moje zaufanie nic nie daje, czym bardziej ufam tym jest gorzej. I nie mam 20 lat i całego życia przede mną.

      • nie, no chyba nie o to mu chodziło 😉 tylko o tę odrobinę zaufania. Kopani w d… to nie to samo co pozwolenie Bogu, żeby sprawy potoczyły się jak On w swojej mądrości Bożej pokieruje.

      • Prawda Alu, z tą różnicą, że nie „odrobiną zaufania” – tylko w 100%! 🙂 Albo inaczej: tyle ile JEMU zaufam, na tyle pozwalam JEMU działać.
        Sami stawiamy Bogu mur z naszych pomysłów na rozwiązanie problemów, którego On nie może forsować, bo NIC nie zrobi, bez naszego pozwolenia, bez „rzucenia się na głębię”. Do mnie dopiero to dociera, że do niedawna trzymałem się kurczowo moich wyobrażeń o sposobie rozwiązania moich problemów (kiedyś napiszę tu świadectwo), czyli nie ufałem Bogu w pełni.

        Tak obrazowo zaufanie przedstawia taka scenka, może znacie to?:
        Pewien człowiek szedł srogą zimą górską ścieżką, nagle się poślizgnął i zaczął spadać, turlać się w dół zbocza w ciemną szczelinę. Po pewnej chwili człowiek w ostatniej chwili złapał się jedną ręką za korzeń jakiegoś drzewa. Krzyczy: Pomocy! Pomocy! Jest tam ktoś!
        Nagle odzywa się głos: TAK
        Człowiek: Kim jesteś?
        głos: Twoim Bogiem
        Cz: Boże pomóż mi!. Co mam zrobić, uratuj mnie!!!
        Bóg: Puść się!
        Cz: Puścić się? Jak się puszczę to zginę! Boże pomóż mi!
        Bóg: Puść się!
        Cz: No Panie, ale…. no przecież spadnę… 🙁 Co ma zrobić ?
        Bóg: Puść się!!
        Człowiek nie dał wiary słowu Boga i nazajutrz ekipa poszukiwawcza znalazła biedaka przymarzniętego do konara 30 cm nad ziemią.

  10. ja w 2013 odmowilam NP o znalezienie drugiej polowki i zamieszkanie z nia, slub, ale tez mialam chlopaka online i myslalam ze z nim bede, tyle ze on jest w usa ja sie w nim bardzo zakochalam, wiec narazie nie zostalam wysluchana nic sie nie zmienilo a jedynie on powiedzial ze mnie nie kocha i ze badzmy przyjaciolmi, ze narazie mnie nie kocha jako kobiete tylko jako przyjaciolke a ze w przyszlosci cos wiecej, i jest teraz chory nie wiadomo na co i jest juz 8 tydzien w szpitalu, wiec odmawiam 2 nowenne pompejanska za jego zdrowie, pierwsza odmowilam i jak sie konczyla to na 2 dni wyszedl ze szpitala ale znow trafil bo slaby i cos z krwia i goraczka, wiec odmawiam druga nowenne.

  11. Jakie to samolubne. Ja potrzebuję, ja musze kogoś mieć. A z drugiej strony Ty masz już kogoś na stałe i od początku swojego istnienia. On Cię kocha a Ty masz to gdzieś. Jak go pokochasz tak jak on pokochał Ciebie, aż po krzyż, każda miłośc ludzka będzie tylko tego namiastką. Ale za to będziesz szczęśliwa. Nigdy nie poczujesz się samotna czy skrzywdzona. „Bo co może zrobić Ci człowiek jak masz Boga za obrońcę”. Zastanów się : znowu liczysz na to, że Pan Bóg będzie patrzył przez palce jak niszczysz siebie w jakimś innym „miłosnym” uzależnieniu. Niech Pan obdaży Cię mądrością. Mnie takoważ naszła podczas rozmowy z nim przy wystawieniu Najświętszego Sakramentu. Bóg z Tobą

  12. A miłość mamy, co bys czuła gdyby poważnie zachorowała bo nie zrobiłaby badańna czas, na pewno jesteś przez nią bezgranicznie kochana (wiem, bo sama jestem matką). Ja za swoją intencję zmowilam 2 nowenny i mąż kolejne 2 i wszystko wskazuje na to że zostalismy wysłuchani (chodziło o moje zdrowie i o kolejne dziecko-jestem po dwóch poronieniach ale jeszcze 3, 4 tygodnie i może spotkam mojego drugiego synka). Co jeszcze-Pan Bóg zawsze zaś wysłuchuje ale często inaczej niz byśmy chcieli – przykład z szukaniem milosci przeze mnie , wiele modlitwy wylanych łez i nic ale zaczęło układać się co innego i nie spodziewane moim mężem zostaje mężczyzna, ktorego znałam od lat i dzięki za to Bogu. Ufaj i bądź cierpliwa.

  13. Przyznam, że nie chce mi sie dokładni9e nawet czytać, widzę powierzchownie problem stary jak swiat. Rozczarowana dama spotkała jeszcze większego egoistę niż ona sama. Ot i tyle. W sumie to spotkała gnojka, jakich wiwle. to, że się określa piękną to nic nie znaczy. Ja też wiele razy nie rozumiałam dlaczego ktoś porządny, męski mnie nie chce, choć niczego mi nie brakuje. Mam miły chcrakter, w towarzystwie często jestem zapraszana, faceci się oglądają, nawiązują kontakty. I tak nic z tego. Ona nie rozumie jak mógł sobie odejść, skoro ona aż tyle ma, urodę, wykształcenie i inne ble ble… być może właśnie dlatego. jeszcze go zobaczy za jakiś czas z babką zezowatą albo z kimkolwiek kto będzie totalnie inny niż Dama. Może ni9e lubił i męczył się w tej „doskonałości” a może ma taki charakter, żeby komuś dokopać, żeby ten się zastanawiał. Być może nie jej brakuje, tylko jemu… Jakie to ma znaczenie, te ich felery i kompleksy w modlitwie NP?

  14. Nieznajoma. zazdroszczę Ci tej pewności. Ja też modlę się około 8 lat i chyba powoli tracę nadzieję. Modlitwa o drugą połówkę to przecież intencja zależna od woli drugiego człowieka. Nikogo nie można zmusić do miłości.

  15. Też marzyłam o miłości, normalnej nudnej rodzinie, niestety nic, to bardzo niesprawiedliwe i bardzo mnie to boli, jak przeżyłam samotnie tyle lat to przeżyje następne, ale wiem że nie będę szczęśliwa, próbowałam się z tym pogodzić ale się nie da, życie jest wredne

  16. RozczarowanaDamo nie przejmuj się komentarzami … i nie wątp w NP w Różaniec .
    Raz do roku odmów NP za dusze w czyśćcu cierpiące i tym najbardziej sobie pomożesz…. a reszta się ułoży

    • Zdaje sobie sprawę, że troszeczkę przesadziłam z opinią na temat NP – czułam żal a moje życiowe problemy doprowadziły mnie do skraju rozpaczy – nie szukam usprawiedliwienia swojego postępowania bo w zasadzie to nic tego nie usprawiedliwia, wiem, że zwątpiłam a nawet bluźniłam… Po prostu wszystko się „jako tako” układało i nagle wszystko szlag trafił. Dziękuję za słowa otuchy 🙂

  17. chyba nie warto się modlić o miłość. Tez się modliłem i również nie zostałem wysłuchany. Te życia jest okropnie trudne

    • też tak uważam, też się modliłam długo, jak by tak policzyć to będzie ze 6 lat, dzień w dzień, nie dawno przestałam się modlić i wierzyć, staram się o tym już nie myśleć, chociaż jest ciężko

    • Chcesz mieć miłość, szczęści i pieniądze? Nic prostszego, recepta jest banalna: postaw Boga na pierwszy miejscu, a On zadba o resztę dla Ciebie lepiej niż Ty sam w swoich modlitwach, bo On wie lepiej czego Ci potrzeba, zna wszystkie Twoje pragnienia, zanim je wypowiesz. Nierealne ? Ale w sumie, co Ci szkodzi spróbować? Nic nie tracisz, bo nie masz (jeśli dobrze rozumiem) wiele do stracenia. A co to oznacza praktycznie? Jak Marta napisała:dobra spowiedź na początek, będzie najlepszym pomysłem. Częsta Eucharystia. Zaczynaj i kończ dzień z Nim. Pytaj go o swoje decyzje, nawet jeśli Ci nic nie odpowie (nie od razu będziesz słyszeć Jego głos). Mów Bogu o swoich problemach, tak jakbyś rozmawiał/rozmawiała z przyjacielem. Kłoć się z Nim, jeśli Ci coś nie pasuje. Proś, by On Cię prowadzić, tak jak On tego chce, a nie jak Ty.
      Znudziłem Cię?
      Oczywiście nie musimy tego robić, ale potem nie narzekajmy, że Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw.
      Myślę też, że jeśli jesteś już na takim etapie (jeśli to już jest kolejna (5…10) NP i jest coraz gorzej, nie z dania na dzień, tylko z każdą nowenną nabierasz przekonania, że to nie ma sensu), to przestań się tak modlić. Przestań ciągle mówić do Boga, że chcesz to, czy tamto. Wycisz się i spróbuj usłyszeć, co Bóg ma Ci do powiedzenia. Pozwól Jemu przemówić do Twojego serca. Tak, do serca, bo chyba tylko nielicznym dane jest usłyszeć Głos Boga z dosłownym znaczeniu. Bóg zwykle przemawia do nas w ciszy i w naszych pragnieniach. Weź do ręki Biblię i zacznij czytać, małymi fragmentami, ale codziennie. A z czasem (może po roku, może po dwóch, a może już po kilku miesiącach) zaczniesz Go „słyszeć”. I wówczas zaczniesz dostawać odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania.

  18. Daria.np cieszę się, że nadal tu jesteś. Bardzo lubię czytać Twoje komentarze, dla mnie są b. wartościowe. Kiedyś mi pomogłaś spojrzeć inaczej na „trudniejsze przypadki”. Często brak mi cierpliwości, ale się uczę, m.in. od takich osób jak Ty 🙂

  19. Witaj olu chciałem zapytać skąd jesteś , i jakiej tej miłości swojego życia szukasz ?nie martw się że nie znalazłaś odpowiedniego partnera swojego życia ale ja jestem tego samego nie szczęścia w miłości jak właśnie ty więc postanowiłem na pisać i się poznać z toba po przeczytaniu twojego świadectwa :)możesz mi odpisać na fb niż tu podaje E-mail ale nie znam hasła na niego i nie odczytam wiadomości od ciebie pozdrawiam i czeam na odpowiedz 🙂

  20. Wszyscy określają sie tutaj mianem KATOLIKÓW a zachowuj się jakby byli KATAMI mówiącymi „na krzyż z Nja, na krzyż” jak tak wygląda katolicyzm to ja się wypisuję. Hipokryci.

  21. Droga Olu, czytając Twoje świadectwo miałam wrażenie, jakbym czytała o swoim życiu. Trzeba mieć nadzieję, mimo wszystko.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!