Nelka: Nowenna o dobrego męża

Swoją przygodę, że z nowenna rozpoczełam około 2-3 lata temu. Byłam wtedy w bardzo trudnym dla mnie okresie życia. Brak bliskich osób – przyjaciół, chłopaka. Moim jednym zajęciem były studia. Pod koniec roku kalendarzowego zaczełam się modlić w intencji o spotkanie dobrego chłopaka, dobrego męża, chciałam żeby był wesoły, mądry. Ja jestem osobą dość spokojną i cichą dlatego taka osoba sprawiłaby, że stałabym się otwarta na innych ludzi. Czas modlitwy był dla mnie trudny ale mimo zwątpień wytrwałam. Okres kilku następnych miesięcy ( około 8) był dla mnie jednym z najcięższych okresów w zyciu…do dziś nie wiem jak dałam rade go przejść. Gdy już myślałam, że udało mi się wtedy po 2 miesiącach nastąpił nagły cios od losu – załamałam się totalnie, upadłam na same dno. Depresja. Wtedy jakoś tydzień po tym zdarzeniu poznałam jego. NA początku nie wierzyłam w jego miłość. Jednak bardzo o mnie zabiegał. Zachowywał się jak jakiś książe z bajki. Pomyślałam sobie wtedy…Matko moja to pewnie Ty mi go zesłałaś. Zgodziłam się z nim być. Tworzyliśmy szczęsliwą pare. W moim zyciu nie było idealnie ale świadomość, że mam jego sprawiała, że inne problemy były dla mnie malutkie. Wiadomo czasem były kłotnie a ja uczyłam siie jak rozwiazywac wspolnie problemy itp. To była moja pierwsza miłość i mój pierwszy chłopak. Uczyłam się być z kimś Byliśmy razem rok. Zaraz po tym wszystko się popsuło. Bardzo się pokłócilismy. Ja też nie zachowywałam sie zbyt mądrze tylko zbyt nerwowo, jednak zrozumiałam to – przeprosiłam. Prosiłam Mateńke o podejmowanie dobrych decyzji. Niestety on już mnie nie chciał. Szybko pocieszył się w ramionach byłej, zaczął podrywać inne dziewczyny – tak jak kiedys mnie. Nie zdawałam sobie sprawy, że go tak bardzo kochałam. Bardzo to wszystko przezyłam. Obecnie znajduję się w tym momencie życia.Kocham go nad życie i myśle cały czas jednak czuje, że to koniec tej miłość. Zaczełam odmawiać kolejną nowenne w tej samej intencji co pierwsza – jestem na 19 dniu. Mam wiele wątpliwości i strasznie mi ciężko….

8 myśli na temat „Nelka: Nowenna o dobrego męża

  1. W naszym życiu wszystko jest po coś. Proś Pana, by pomógł ci uwierzyć w to, zaufać Mu w pełni. Wszystko, co nas spotyka, jest podyktowane Jego wielkim miłosierdziem, choć w stosunku do doświadczeń bolesnych trudno nam się z tym pogodzić… Jego plany i zamierzenia co do nas są o wiele większe, niż potrafimy to ogarnąć naszym małym, ludzkim umysłem. Zawierz Mu, a odnajdziesz pokój.

    • nelka to pewnie pseudonim?.nie przejmuj się,proś, wytrwale się módl a otrzymasz to o co prosisz,może nie otrzymujesz tego odrazu,widocznie Bóg ma coś względem ciebie.Módl się ufnie i wytrwale.pamiętaj , ufnie.

  2. lepiej prosci o przemiane swego serca ,pogrzebac stare ja ,narodzic sie na nowo a chłopak i miłosc bedzie ci dodane…

  3. ja odmowilem nowenne o dobrom zone i chyba niebede wysuchany widocznie tak bedzie lepi widocznie Bog tak chce zebym zyl sam 34081818 gg

  4. Witaj Lucynko.

    Przeszlam podobna historie.
    Z tym , ze ja odeszlam od mojego chlopaka 6 miesiecy temu .
    Byl moim wymodlonym , wymarzonym kazdydatem na meza.wesoly , czuly, troskliwy i zagubiony tak samo jak ja gdy postawilam go na 1 miejscu w zyciu.
    Zycze Ci wytrwalosci w modlitwie , jezeli bedziesz chciala porozmawiac to moj mail: fabi.k@windowslive.com
    Z Bogiem.Magda

  5. Wytrwasz Kochanie, to już 19 dzień 🙂 bądź dzielna, nie słuchaj podszeptów złego… on za wszelką cenę będzie utrudniał Ci modlitwę bo wie jak ogromną siłę ma moc Maryji. Dzasz radę. I pamiętaj, jesteś piękna i Bóg Cię kocha 🙂
    Też jestem w trakcie nowenny i również przeżywam duchowe doły, to normalne. Damy radę 🙂

  6. Kochana moja, nie załamuj się! Przeszłam podobną historię pięć lat temu. W moim przypadku najpierw modliłam się do św. Rity i św. Józefa. Po pół roku poznałam JEGO i wydawało mi się, że jest najwspanialszym darem od Boga dla mnie (najśmieszniejsze jest to, że przez całe życie chodziliśmy do jednego kościoła a nigdy się nie spotkaliśmy a do poznania doszło przed katedrą dwadzieścia kilometrów poza naszą wspólną parafią). Był ideałem: religijny, opanowany, uprzejmy. Sama nie wierzyłam w swoje szczęście. Dużo chodziliśmy do kościoła, rozmawialiśmy o Bogu, myślałam że to uczyni naszą relację silną.Wkrótce jednak okazało się, że wbrew jego zapewnieniom nie jestem jedyną kobietą w jego życiu. Potem zaczął odkrywać, że mam problemy spowodowane funkcjonowaniem mojej rodziny i to go odstraszyło. Stwierdził, że nie mam swojego zdania, jestem zastraszona i zbyt delikatna. Zaczął się ode mnie oddalać i wtedy modliłam się pompejanką, żeby go nie stracić. Poprawa była chwilowa, znów oddalenie. Wiem, że to dobry człowiek, nie chciał mnie zranić i zaproponował mi przyjaźń. Cały czas jesteśmy w kontakcie, w razie czego mogę na niego liczyć, ale trzyma się na dystans. Próbowałam się umawiać z innymi mężczyznami, trochę ich było, ale już nigdy nie czułam tego, co do niego. Oczywiście był ból, żal, załamanie, depresja. Kiedyś jednak siadłam i pomyślałam: ,,Kurcze, jestem młoda, mam wiernych przyjaciół, dobre relacje ze znajomymi. Skończyłam studia z wyróżnieniem, zaczynam doktorat. Mam swoje pasje. I wszystko to dokonałam bez NIEGO, a co najważniejsze Z BOŻĄ POMOCĄ.” Kocham nadal tego mężczyznę, modlę się za niego, ale już nie o to, żeby na siłę był przy mnie. BOLI, ale może tak jest lepiej, nie będę na siłę się uszczęśliwiała i szukała kogoś, kto mi zapełni pustkę.Ty też pomyśl o tym co masz, co lubisz robić, czego dokonałaś. Powiedz o tym Bogu, mów nawet o tym co boli. Nie możesz się modlić, śpiewaj do Niego, kłóć się z Nim, krzycz na Niego. Chwyć go za serce a znajdziesz pokój. Trzymam za ciebie kciuki.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!