Małgorzata: Wiem, że nie jestem sama w swoim cierpieniu i niepłodności

Jesteśmy z mężem młodymi ludźmi, ponad 4 lata po ślubie.
Od 3 lat staramy się o dziecko. Niestety bezskutecznie. Moje zaburzenia hormonalne i wcześniejsze przewlekłe zapalenia ciągle nie pozwalają na to by w naszych ramionach tulić wymarzone i już tak bardzo ukochane dzieciątko. Dostaliśmy kwalifikację do zabiegu in vitro , ale odmówiliśmy. Zaczęliśmy się zastanawiać nad adopcją, jednak zdecydowaliśmy, że poczekamy ze złożeniem dokumentów jeszcze kilka miesięcy. Książeczkę z Nowenną Pompejańską dostałam od mojej ciotki, która jest w ciężkiej sytuacji (ma chorego męża).
W intencji pojawienia się w naszej rodzinie wyczekanego dziecka zaczęłam się modlić 8 grudnia 2014 roku. Po tygodniu odmawiania nowenny do mojej głowy zaczęły dochodzić myśli, że to bezsensu, że tracę tylko czas. W tym czasie poszłam do przedświątecznej spowiedzi św. Najdziwniejsze jest to, że w całym kościele było wielu księży, bo był to dzień spowiedzi w parafii, a ja będąc po jednej stronie kościoła (zaraz przy konfesjonale) przeszłam na drugą stronę i poszłam do konfesjonału, który znajdował się najdalej mnie. Nie wiedziałam dlaczego to zrobiłam – do czasu. Przy spowiedzi popłakałam się, a ksiądz, który mnie spowiadał trzymał w ręku różaniec i zapytał czy w ogóle się modlę – odpowiedziałam, że drugi tydzień odmawiam Nowennę Pompejańską. Oboje byliśmy w szoku, bo okazało się, że spowiednik ten, właśnie w tym dniu kończył odmawiać nowennę. Powiedział bym się modliła, bo jest przekonany, że otrzymam wiele łask i siłę w walce o dziecko. Czy to nie był znak ? Odeszłam od spowiedzi jak na skrzydłach. Mój mąż również w tym czasie miał piękną spowiedź. Był u innego spowiednika, ale pierwszy raz ktoś w konfesjonale zadał mu pytanie o dzieci i jak sobie radzi z naszą bezdzietnością. To dało mi siłę by modlić się dalej. W czasie nowenny zupełnie przypadkiem spotkałam wielu ludzi, którzy odmawiali tą modlitwę. Mówili bym nie ustawała w modlitwie. Kolejne dni odmawiania różańca były dla mnie przyjemnością i przynosiły wiele radości. Tylko ostatnie 4 dni przyniosły mi najwięcej trudności. Mój mąż modlił się ze mną tylko przez ostatnie dni, ale te najcięższe. Gdy przychodził czas odmawiania nowenny dostawałam jakby szczękościsku i w ogóle nie mogłam skupić się na modlitwie. Każde słowo przychodziło mi z trudem, myliłam się, zapominałam jakie są kolejne tajemnice różańca. Dotrwałam jednak do końca.
Jestem pewna, że Matka Boska wysłuchała naszych modlitw i nad nami czuwa. Do spraw dziecka podchodzę dużo spokojniej.
Zastanawia mnie jednak kolejne dziwne zdarzenie. Dosłownie od ukończenia nowenny dzieje się dziwna rzecz – ciągle ktoś prosi mnie o pomoc. Ciągle rozdzwania się mój telefon. Moja ciotka, która podarowała mi książeczkę z tą nowenną zemdlała i miała ciężki uraz. Pomimo, że nie mieszkamy blisko siebie to ja wezwałam pogotowie i pomagałam jej w szpitalu. Później jej mąż znalazł się w szpitalu i to ja znalazłam się blisko, by mu pomóc dostać się na oddział. Potem jeszcze wiele osób się ze mną kontaktowało z prośbą o pomóc. Na dźwięk mojego telefonu jestem zaniepokojona czy znów stało się coś złego. Mój mąż twierdzi jednak, że jeszcze nigdy nie widział mnie tak zrównoważonej i trzeźwo myślącej.
Uważam, że doznałam łaski modlitwy i mogłam ukończyć odmawianie Nowenny Pompejańskiej.
Jestem spokojna i wiem, że Królowa Różańca Świętego nie zostawi nas samych w naszej bezdzietności- że pojawi się u nas dzieciątko, a te wszystkie wydarzenia też mają czemuś służyć.

To na pewno nie ostatnia moja Nowenna Pompejańska. To modlitwa dzięki, której zmieniam się i jak widać dostaję siłę, by nie tylko użalać się nad sobą, ale i zobaczyć innych cierpiących i potrzebujących pomocy ludzi.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

14 myśli na temat „Małgorzata: Wiem, że nie jestem sama w swoim cierpieniu i niepłodności

  1. Kochana ja też modlę się w tej samej intencji. Kończę drugą Nowenne 12 kwietnia w Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Wierzę, że Matka Boża nas nie opuści. Sama wie co znaczy dar Macierzyństwa dla kobiety i wybłaga nam Wszystkim ten wielki Cud.

  2. W chwilach zwątpienia wchodzę na tę stronę i czytam świadectwa takie jak to, takie, które napelniają mnie nadzieją i wiarą w to, że Matka czuwa. Życzę Wam wielu łask Bożych i przede wszystkim upragnionego dzieciątka 🙂

  3. Dziewczyny , jutro ostatni dzień mojej Nowenny . Będę o Was ciepło myślała . Ta modlitwa zmieniła moje życie i pewnie wielu .
    Dziękuję Mateńce Pompejańskiej za wszystko : za otrzymane łaski , za inne spojrzenie na wiele spraw , za dar modlitwy .

  4. Dziewczyny ,aż radość rozpiera kiedy czyta się takie świadectwa i tak budujące komentarze.Ja odmawiam drugą nowennęi widzę jak wiele spokoju,nadzieji i wiary mam w sobie,pokochałam modlitwę różańcową całym sercem.Modlę sie również przed każdą decyzją i otrzymuję ogromny spokój.Życze Wam wszystkim wytrwałości i wiary i dziękuję,że jesteście .Z Bogiem

  5. Dziewczyny miejcie wiarę i walczcie z bezsilnością i poczuciem beznadzieji,bo to zły podsyła te wszystkie myśli.Ja 4 lata czekałam,depresja,łzy,rozpacz,byłam na skraju załamania. Otrzymałam cud nawrócenia,wiary,modlitwy i macierzyństwo,a teraz po raz drugi oczekuję dzidziusia,cud nad cudami,ale musiałam Bogu powiedzieć tak,kieruj moim życiem.
    Siły Wam życzę i wytrwałości. Ja zawsze w trudnościach powtarzam sobie,małe rzeczy wymagają małych modlitw,a duże dużych,czasami nie wystarczy jedna nowenna.Módlcie się o przymnożenie wiary do Ducha Świętego,bo wiara czyni cuda,a jeśli o tym zapominam to przy obrazie Jezusa Miłosiernego mam przyklejone ziarna gorczycy z fragmentem z Pisma Świętego.
    Nawet jeśli uważam,że moja modlitwa jest do poprawki,bo zmęczenie,bo zniechęcenie czy poczucie bezsensu,to nie ustaję w modlitwie,a najważniejsza jest systematyczność,bo później odkładamy modlitwę na bok. Oczywiście,że nie są to tylko modlitwy prośby,ale także uwielbienia i dziękczynienia o wielu dowiedziałam się właśnie z komentarzy tutaj zamieszczanych.Modlitwa dworu niebieskiego,czy tajemnica szczęścia coś pięknego…czy też lektury jak „Moc uwielbienia” czy „Jezus mówi do Ciebie”…”Szukajcie,a znajdziecie,pukajcie a otworzą wam…”.Wszystkie pary zmagające się z tym problemem polecam w swoich modlitwach.

  6. Wszystkim Wam dziewczyny życzę macierzyństwa-jak w każdej intencji tak i w tej musi się być cierpliwym.I jeszcze jedno -spotykam małżeństw,które mają dzieci po 4,5,7 latach po ślubie,ale ostatnio kolega mojego syna został ojcem po 14 latach małżeństwa-nie traćcie nadziei.M.

  7. Jakbym czytała o sobie – 4,5 roku po ślubie od 3 lat starania o dziecko, problemy hormonalne, zapalenia. Nowennę też zaczęłam 8 grudnia tylko 2016 roku. 🙂 może bratnia dusza 🙂 na dziecko dalej czekam, ale otrzymałam od Maryi dużo pokoju w sercu. Ciekawa jestem jak potoczyły się sprawy u autorki świadectwa. Pozdrawiam. Ala

A Ty co o tym myślisz? Napisz!