Magda: zaufanie i wytrwałość mogą zdziałać cuda

Byłam szczęśliwa. Tak mi się wydawało, aż nagle zostałam bardzo skrzywdzona i całe moje życie legło w gruzach. Straciłam bliską osobę, nie miałam pracy, a moje poczucie wartości spadło całkowicie. Przyjmowałam cios za ciosem, wszystko szło nie tak. Zastanawiałam się ile może znieść normalny człowiek. W końcu straciłam siłę. Popadłam w ciężką depresję. W emocjach zrobiłam wiele błędów.

Wcześniej nie byłam zbyt blisko Boga. Czasem byłam w kościele i modliłam się. Teraz wiem, że za mało, że wiele było spraw pozornie od tego ważniejszych.
Gdy wszystko się zawaliło postąpiłam jak wiele innych osób. Początkowo na zasadzie „jak trwoga to do Boga” zaczęłam się modlić. Trochę było to nieudolne, ale moje życie zaczęło się powolutku zmieniać. Wciągnięta w modlitwę zaczęłam przykładać do niej coraz większą wagę.
Gdy moja sytuacja stała się już kompletnie beznadziejna przeczytałam o Nowennie Pompejańskiej. Nie wahałam się. Zaczęłam odmawiać.
Pierwszą nowennę odmówiłam źle. To znaczy nie przywiązywałam wagi do rozważań i „klepałam ten różaniec”, pod koniec pierwszej nowenny zaczęłam to robić lepiej. Nauczyłam się prawidłowo i z oddaniem odmawiać różaniec i za tą łaskę jestem bardzo wdzięczna. Ta pierwsza intencja się nie spełniła i nie oczekuję jej spełnienia. Wiem jakie popełniłam błędy. Ta nowenna była po to, abym każdą następną umiała odmówić.
Teraz jestem na początku odmawiania trzeciej nowenny. Teraz wiem, że modlę się dobrze. Oczywiście mam trudności. W tej modlitwie trzeba być wytrwałym i poświęcać jej czas. Często zdarza mi się, że muszę walczyć ze zmęczeniem i sennością, z brakiem skupienia, muszę odmówić sobie niektórych czynności w ciągu dnia żeby zdążyć. Kiedyś rozerwał mi się różaniec tak, że nie dało się już go naprawić, czasem mam chwile zwątpienia, bo wszystko idzie źle, tak jakby na przekór moim intencjom, ale właśnie w tych trudnych chwilach trzeba wytrwać, zaufać, uwierzyć jeszcze mocniej. Otrzymuję wiele znaków i łask.
Moje życie nadal jest w rozsypce, ale powoli wychodzę na prostą. Zawsze kiedy dopada mnie rozpacz z ufnością sięgam po różaniec. Nigdy nie zawodzi. Zawsze gdy jestem tak bardzo roztrzęsiona, gdy łzy nie chcą przestać lecieć modlitwa mnie wycisza, uspokaja i daje ogromną i jedyną, ostatnią nadzieję na lepsze jutro.
Dziś wiem, że moje prośby dotarły już tam gdzie trzeba. Teraz poczekam cierpliwie, wszystko w rękach Boga i Jego woli.

Odmawiajcie różaniec (a szczególnie nowennę nie do odparcia), bo dla Boga wszystko jest możliwe, a wstawiennictwo Matki Bożej jest najsilniejsze. Ona tak bardzo nas kocha. Bądźmy przy Niej, pamiętajmy i czuwajmy na każdy czas, a Ona sprawi, że będzie nam dobrze. Ofiarujcie jej swoje sprawy, prośby, smutki i radości. Mówcie jej o wszystkim. Pamiętajcie, żeby nie tylko mocno prosić, ale także potem mocno dziękować i wielbić Ją zawsze. Oddajcie to Jej, a Ona już postara się o łaski.

Maryjo ufam Tobie i Twojemu Synowi.

5
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
5 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
5 Autorzy
KasiagosiabeataAsiałukasz84 Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
łukasz84
Gość
łukasz84

Modlitwa to nie zaklęcie, jak niepoprawnie wymówisz to sie nie spełni. Wiara, Zaufanie i Wytrwałość liczą się. Jak ich nie zabrakło to i tą pierwszą Bóg wysłucha.

Asia
Gość
Asia

Piękne świadectwo dziękuję za nie

beata
Gość
beata

Wspaniałe świadectwo, życzę wszystkiego dobrego i dużo sił.

gosia
Gość
gosia

Ja właśnie mam problem z rozważaniem tajemnic. Może mi to ktoś dokładnie wyjaśnić, w jaki sposób to robić?

Kasia
Gość
Kasia

Można odmawiać tajemnicę radosną np. rano, bolesną w południe a chwalebną wieczorem 🙂 po każdej części odmawiamy modlitwę np. Coż Ci dać mogę o Królowo…