Justyna: Modlitwa o pracę

Nowenną Pompejańską modlę się bez przerwy od 5 lat, intencje były różne, dość często modliłam się za innych. Sobie wymodliłam przede wszystkim chłopaka z którym chciałam być, modliłam się o niego, za Niego, za jego rodzinę od przeszło 3 lat, jesteśmy razem od siedmiu miesięcy, to że zadzwonił do mnie było jak cud, modliłam się także o zdrowie dla znajomych, intencje te też zostały wysłuchane, o łaski dla przyjaciół, też jakoś się im układa a miały życie w rozsypce.Dość często jedną z moich intencji jest to bym wreszcie miała pracę z której utrzymam się finansowo. Od przeszło 3 lat do dzisiaj właśnie robiłam na różnych umowach śmieciowych, poniewierana z kąta w kąt, nie umiałam się z tego uwolnić, a zrezygnować też trudno ze względu na finanse. Jestem na 40 dniu Nowenny o godną, uczciwą pracę z której się utrzymam, kończę 19 marca w dniu Józefa Oblubieńca Maryi, Józefa Robotnika. Dzisiaj właśnie się dowiedziałam że i tą pracę straciłam, może to dziwne ale ulżyło mi, wkońcu oderwałam się od tych dziwnych umów, znowu jestem bezrobotna. Justyna: Modlitwa o pracę Mam nadzieję że wkońcu Bóg mnie wysłucha i da mi normalną, godną pracę z której będę zadowolona z normalną pensją, dotychczas pracowałam za 500 zł przez dłuższy czas bez ubezpieczenia. Dziękuję Panu za zdobyte doświadczenie w tej pracy, sądzę że nic nie idzie na marne i że jest to tylko etap do czegoś lepszego, dziękuję że Miłosierny Pan zdołał to przerwać.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

14 myśli na temat „Justyna: Modlitwa o pracę

  1. Justyno pozostaję wierzyć Ci, że wszystko się ułoży. Ja też modliłam się o ułożenie moich relacji w pracy, bo ostatnio nie czułam się w niej najlepiej. Spektakularnych zmian nie widzę, ale zdaję sobie sprawę, że ta modlitwa nie jest magicznym zaklęciem i na wszystko trzeba czasu. Pamiętaj im dłużej na coś czekamy tym więcej dostajemy 😉

  2. Justynko zobaczysz jak się zacznie zmieniać wszystko powoli ale w dobrym kierunku. Przypowieść o natrętnej wdowie z Biblii. Zobaczysz że Bóg bardziej Cię kocha niż się Tobie wydaje. Błogosławię

  3. Też jestem bezrobotna i nienawidzę się za to. Obecnie myślę codziennie by się powiesić, tak bardzo wstydzę się tego stanu. Wszędzie tylko spotykam się z komentarzami, że jestem nierobem, nieudacznikiem, pasożytem… Pisma świętego już nie czytam, bo tam tylko jako pierwsze jak na złość rzucają mi się w oczy takie wersety jak „ręka leniwa sprowadza ubóstwo, ręka zaś pilnych wzbogaca” itp. Wciąż ktoś mnie pyta co robię, a ja ze wstydem odpowiadam, że nic. Nie mam pracy, nie mam męża, nie mam dzieci, normalnie nie ma po co żyć.

    • Masz po co zyć i swoją misję el na ziemi. Nie poddawaj się, zawierz wszystko Maryi, pozwól się prowadzić.

      PS. sam byłem kilka lat temu bezrobotny i z kiepskimi perspektywami. Wiem, co to wycierać katy UP. Głowa więc do góry, skoro ja z teog wyszedłem to i Ty dasz radę.

    • coraz bardziej przygnębiona, tak jak byś pisała o mnie, nie będę pisać ze cię rozumiem itd., też myślałam o samobójstwie, też w sumie nie mam po co żyć, ale nie zrobię tego, na złość wszystkim, nie będę ci pisać że wkrótce się coś zmieni i będzie dobrze bo tego nie wiem, wiem tylko że póki żyjesz masz szansę spełnić swoje największe marzenie, a na pewni jakieś masz. Dzisiaj mam trudną rozmowę o trudną pracę w trudnych warunkach, nie wiem czy ją dostanę bo znam swoje możliwości i jeśli ona będzie ponad nie będę musiała zrezygnować i myślę że tak właśnie będzie. Wrócę do domu i będę ryczeć dopóki nie zasnę, uczę sie angielskiego i może wyjadę za granicę, w między czasie może pojawią się inne możliwości. Musi być coś lub ktoś kto cię trzyma przy życiu, poszukaj tego. I pamiętaj Jezus nie chce twojego samobójstwa i bezrobocia, teraz się toczy walka o twoje życie i dużo zależy od ciebie po czyjej stronie staniesz.

    • Coraz Bardziej Przygnębiona, nie odrzucaj Pisma Świętego, tylko znajdź sobie w necie jakiegoś kaznodzieję, który pokaże Ci co w nim jest potężnego i motywującego. Stary Testament mówi, że pierwszym warunkiem bogactwa w życiu „zewnętrznym” jest bogactwo i porządek ludzkiego wnętrza. I to nie jest pusty frazes, jak się spojrzy na wypowiedzi ludzi z pierwszej setki najbogatszych ludzi na świecie to większość z nich mówi, że Pismo Święte jest dla nich podstawowym i najważniejszym tekstem do którego sięgają podejmując decyzje; i że można nie wierzyć w ‚boga Żydów’ ale nie da się kwestionować prawd zawartych w Biblii. Dzisiejszy świat tak wygląda, bo ludzi się gnębi, gnoi, odbiera im się poczucie własnej wartości, bo tacy nigdy nie będą w stanie zawalczyć o własny sukces. A bogatsi wydają mnóstwo pieniędzy na świeckich psychologów, trenerów personalnych, mentorów duchowych po to, żeby zadbać o wnętrze swoje, żeby ktoś im mówił że są super i mają dawać z siebie milion procent, wizualizować cele, walczyć, ludzie tzw. sukcesu wątpią w siebie tak jak i my, ale ich stać kupić ludzi, którzy będą im opowiadać dobre rzeczy, a my – Chrześcijanie – najlepszą księgę mamy praktycznie za darmo, w zasięgu ręki.Tylko, żeby zrozumieć o co w tym chodzi potrzeba kogoś kto ogarnia Pismo, super jest brat Adam Szustak i Fabian Błaszkiewicz, poszukaj ich nagrań w internecie, ja zwłaszcza polecam Garnek Strachu Szustaka i Jestem Legendą o Józefie brata Błaszkiewicza – to akurat są wykłady dotyczące powołania życiowego i motywacji w osiąganiu celów, ale jest też mnóstwo innych kaznodziejów, ktoś inny może też coś poleci, sama chetnie posłucham. Nie mówię, że to zmieni czyjekolwiek życie w godzinę, ale trzeba walczyć.

    • Czyli „coraz bardziej przygnębiona” jest człowiekiem. Jak oglądam czasem tv lub internet i widzę tych wszystkich celebrytów, czy nawet głupawe ‚gwiazdy” internetu, co to miliony zarabiają, nie ważne jak, byle mieć. to załamuję się bo myślę, że ludzi już nie ma.

  4. Coraz bardziej przygnębiona.Jeżeli jesteś tutaj z nami to znaczy ,że masz po co żyć. Módl się za innych,dusze czyśccowe,zatwardziałych grzeszników taka modlitwa sprawia,że jesteś i czujesz się potrzebna,ważna.Ktoś bardzo czeka na taką modlitwę i na ciebie.Nigdy się nie poddawaj i ufaj a ja pomodlę się za Ciebie.Z Bogiem

  5. Dziękuję wam za dobre słowa, zawsze to jakoś podnosi na duchu, przynajmniej na chwilę. Za Ciebie lulu się pomodlę, życzę Ci, żeby Ci się wszystko dobrze ułożyło.

  6. Coraz bardziej przygnębiona, podobnie jak Ty nie mam pracy (od września, a w zasadzie od lipca 2013 kiedy poinformowano mnie o zwolnieniach grupowych), jestem bezrobotna i wstydzę się tego (przekroczenie progu UP był dla mnie bardzo trudne i upokarzające). Szukam pracy, wysyłam oferty, biorę udział w rozmowach (jak na razie bezskuteczni, choć czasem wydaje mi się, że poszło mi dobrze i tym razem się uda…). Czasem płaczę z bezsilności. Ale wciąż się modlę, ufam i głęboko wierzę, że Maryja pomoże także komuś takiemu jak ja. Co mi dała modlitwa? Spokój, przede wszystkim spokój i wewnętrzne przekonanie, że będzie dobrze i wszystko się ułoży.
    Przeszłam przez etap buntu (dlaczego ja?), zniechęcenia (modlę się, modlę i nic), smutku i dopiero potem zrozumiałam, że wszystko to, co mnie spotkało mam sens (OK- straciłam pracę, ale wyrwałam się z toksycznego i złego środowiska, zakończyłam związek, który i tak nie miał przyszłości i zbliżyłam się do Pana Boga).
    Wiesz co, prawdą jest, ze Pan Bóg ma wobec każdego z nas plan i wie, co jest dla nas najlepsze (choć początkowo trudno dostrzec „boską logikę”).
    Masz dla kogo i po co żyć. Jesteś wartościowa i wyjątkowa.
    Św. Ojciec Pio napisał: „Pan Jezus będzie ci pomagał zawsze i wszędzie. […] Zima przeminie i nadejdzie niekończąca się wiosna, tym bogatsza w piękno, im gwałtowniejsze były burze. Nie trać ducha!”.
    Zatem, oby do wiosny! Nie poddawaj się. Dasz radę.

    • Różne rodzaje nerwów i buntu miałam i mam, ale zawsze pytanie ludzi „dlaczego ja?” nie mieści mi się w głowie. Nigdy tego nie rozumiałam. To jest wprost życzenie tego komuś innemu. nie ja tylko ktoś inny powinien mieć to zło, co mnie dotknęło – tak to naprawdę brzmi. Wstrętne.

  7. Rok po rozpoczęciu nowenny udało mi się dostać zatrudnienie. Na początku byłam przeszczęścliwa. Praca w zawodzie i blisko domu. Niestety nie potrafię sprostać swoim obowiązkom i cały czas popełniam jakieś. Krótko mówiąc zwyczajnie sobie nie radzę. Chociaż mam nadzieję, że może z czasem wszystko jakoś się ułoży.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!