Agnieszka: Moje intencje i moja walka

Witam wszystkich serdecznie. Moja historia z Nowenną Pompejańską zaczęła się niedawno, bo kończę dopiero swoją pierwszą nowennę. Zaczęło się od tego, że w zeszłym roku w sierpniu straciłam ciążę w 10 tygodniu. Bardzo to przeżyłam, szybko wróciłam do pracy zawodowej, nie dałam sobie czasu na przeżycie żałoby. Ciężko mi było, bo pracuję w przedszkolu, patrząc na szczęśliwe matki z dziećmi czułam ogromny żal. W czasie kolejnych wizyt u ginekologa i podczas badań nad przyczyną poronienia okazało się, że praktycznie to cud, że w ogóle zaszłam w ciąże, że może być trudno o kolejną. Byłam załamana. Nawet nie prosiłam o kolejną ciążę, choć w głębi duszy marzyłam o tym. W grudniu, w Dzień Świętej Rodziny tak mocno zapragnęłam dziecka i prosiłam Świętą Rodzinę z Nazaretu o dar potomstwa. Nie sądziłam, że tak szybko uda się zajść w kolejną ciążę. Lecz zamiast radości pojawił się lęk. Ogromny, który uniemożliwiał mi normalne funkcjonowanie. Cały czas bałam się o to, że „coś się stanie” z dzieckiem, że znów stracę dziecko. Dodatkowo zachorowałam. Z lęku i przerażenia nie wiedziałam co zrobić, ale szczęśliwie kiedyś polubiłam stronę Królowa Różańca Świętego na facebooku i wyświetlały mi się co jakiś czas Wasze świadectwa- to było moje rozwiązanie. Postanowiłam spróbować. Nie potrafiłam nigdy całego różańca zmówić, a co dopiero trzech dziennie! Ale zaczęłam Nowennę w intencji urodzenia zdrowego dziecka i daru macierzyństwa. Na początku Nowenny trafiłam do szpitala z krwawieniem. Prosiłam Matkę Przenajświętszą, żeby mi pomogła. Czekając na badanie usg- żeby sprawdzić czy płód jest żywy wzywałam o pomoc Matkę Bożą. Bałam się tak bardzo. Prosiłam, żeby była ze mną i trzymała mnie za rękę. I obiecałam, że nawet jeśli się nie uda, to dokończę nowennę. Szczęśliwie okazało się, że jest dobrze, ale zostałam w szpitalu. Byłam szczęśliwa, bo wiedziałam że to Matka Przenajświętsza mi pomogła. Potem gdy się modliłam dalej nowennę, to cały czas miałam złe myśli, że na pewno to nic nie pomoże, że pewnie i tak się coś stanie. W między czasie, zorientowałam się, że przez roztargnienie, źle policzyłam dni i skróciłam o jeden dzień część błagalną, i że nie robiłam tego dobrze, co mnie załamało. Ale poprawiłam się w części dziękczynnej i dalej się modliłam. Czekałam cały czas na ataki szatańskie, których uważałam, że nie ma. Aż sama dziwiłam się, że jest mi łatwo odmawiać… do czasu.
Mieszkam z mężem i z teściami w ich domu. Teść i teściowa rzadko chodzą do kościoła, są wierzący, ale nie praktykujący, jak to się mówi. Z tym, że teść wydaje mi się, że nie jest wierzący. Dodatkowo rodzina teścia (jego matka i brat), nie wiem jak to określić nawet, ma bardzo niejasną sytuację, dziwne rzeczy się tam działy, dzieją do dziś (śmierć żony brata teścia, bez jasnej przyczyny, alkoholizm, nikotynizm, przemoc). Wszystko teraz wychodzi, bo moja teściowa ma już tego dość, zaczyna mówić o przeszłości, o tym jak ją teść traktował, jak pił, bił, zdradzał. Aż się dziwię, że ona go nie opuściła. I natężenie kłótni w domu, w którym mieszkam, ostatnio sięgało zenitu. Mąż wychodził do pracy, a u nas się działo. Słuchałam wyzwisk, przekleństw, starych spraw z przeszłości. Teściowa żaliła mi się, często przychodziła do mnie i opowiadała. Czułam się obarczona tymi problemami. Najczęściej kłótnie i wrzaski zaczynały się wtedy, kiedy zaczynałam nowennę. I to mnie bardzo dekoncentrowało. Gotowało się we mnie. Z drugiej strony powiedziałam pewnego wieczoru mężowi, że następną nowennę będę odprawiać w intencji jego taty (miałam na myśli nawrócenie). Mijały dni. A we mnie weszła jakaś nienawiść do teścia, do jego postępowania, do wszystkiego co w tym domu jest i się dzieje.
Zaczęłam go po prostu nienawidzić. Płakałam, że nie wytrzymam z nim, wszystko mnie irytowało (palenie tytoniu w domu, bezrobocie, wszystko!). Aż mi wstyd było, że z tą nienawiścią zasiadam do modlitwy w intencji urodzenia zdrowego dziecka i, że w ogóle o coś proszę Matkę Przenajświętszą. Nie mogłam przystąpić do komunii, bo cały czas nie mogę przestać źle myśleć o teściu. Czuję się obarczona problemami rodziców męża. Oczywiście oni pogodzili się już jakiś czas temu, już znowu jest w porządku między nimi. Tylko mnie to nie opuszcza. I ta złość skierowała mnie do myślenia, że nie odmówię tej Nowenny za teścia, bo dlaczego mam to robić, skoro taki jest. Że nie będę modlić się za kogoś, kogo nienawidzę. Ale nie chcę nienawidzić. Bardzo cierpię. Tej nocy jednak zrozumiałam dlaczego tak się dzieje. I tutaj mam swoje nękanie Szatana. Wiedział, co mi sprawi największy ból i problem. On bardzo dobrze mnie zna i wiedział gdzie uderzyć. I teraz wiem, że mój plan odmawiania kolejnej nowenny w intencji nawrócenia teścia jest przyczyną powstania tej nienawiści, której im bardziej nie chcę, tym jest większa. Bo Szatanowi chodzi o to, żebym z tej złości nie zaczęła się modlić o nawrócenie grzesznika. I teraz piszę to świadectwo, bo jestem słaba. Dziś pierwszy piątek miesiąca, idę się przygotować do walki, do której nie wiem czy jestem gotowa by zacząć. Boję się, bo ta moja pierwsza intencja, której de facto jeszcze nie zakończyłam, odeszła na drugi plan, gdzieś mi uwaga się odwraca od niej. Ale muszę wytrwać. I cieszę się, że wiem, co jest przyczyną tej nienawiści, tej złości i niechęci. Proszę Was wspomnijcie o mnie w modlitwie.
Dziękuję Wam za wasze świadectwa. Niech Matka Przenajświętsza nas zawsze prowadzi. Z panem Bogiem.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

10 komentarzy do "Agnieszka: Moje intencje i moja walka"

Powiadom o
avatar
asia
Gość

Dzisiaj sie pomodle za Ciebie . Dobrej nocy nie martw sie.

żona
Gość

Wspomnę o Tobie w czasie wieczornej modlitwy,aby i Twój teść nawiązał relacje z Panem.

HAnka
Gość

Dziewczyno Jesteś piękna i wielka duchem 🙂
Dziękuję Ci za to świadectwo. Niech Pan Bóg mocno trzyma Cię w swoich Ramionach 🙂 i niech Ci błogosławi szczęśliwym macierzyństwem… Matka Boża czuwa 🙂 Pamiętaj że teraz jesteś żywym sanktuarium bo nosisz w sobie dar nowego życia… i to właśnie
Pan Bóg jest z Tobą! i jest ponad wszystkie te złe myśli i uczucia które Cię dręczą! Zły nie ma żadnej władzy! Bądź wierna modlitwie i pełna ufności i pokoju!
Ogarniam modlitwą:)

Nina
Gość

Agnieszko,przebacz w sercu teściowi i odmów nowennę w jego intencji,tak jak zaplanowałaś. Przecież modlimy się do Boga…i odpuść nam nasze winy,jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…, a Matka Boża obdarzy Cię zdrojem łask o które nawet nie prosiłaś. Miłość Boża nie ma granic dla tych ,którzy modlą się za innych, zwłaszcza grzeszników. Pomoc przyjdzie w swoim czasie,zaufaj! Życzę ci z całego serca abyś urodziła zdrowe dzieciątko. Niech Ci Bóg błogosławi i strzeże ,a Maryja otoczy płaszczem swej opieki. Pokój z Tobą !

krystyna
Gość
krystyna
Agnieszko, sądzę, że wiem co przeżywasz. Podpowiem Ci tyle, że mając zrozumienie calej sytuacji z teściami, osąd to pomimo wielu trudności dokończ, to co zrozumialaś i postanowiłaś, czyli módl się za teściów, o nawrócenie i dobre relacje bo przecież mieszkasz z nimi i ich życie będzie rzutowało na życie Twojej rodziny. Walcz teraz u progu waszego wspólnego życia. ja miałam trudnych teściów, a zwłaszcza teściową, tak trudnych, że mąż (jedynak) wiedział, że ani chwili nie możemy mieszkać razem (nawet mial już podpisany angaż pracy na uczelni w swoim mieście rodzinnym, ale na początku nie byloby pokoju asystenckiego, to z tej… Czytaj więcej »
angora
Gość
angora
Droga Agnieszko, nas wszystkich szatan w jakis sposob atakuje, szczegolnie podczas odmawiania Czesci Bolesnej! Pamietaj jednak, ze najgorsze jest wyczekiwanie na jego ataki, on tylko na to czeka. Najlepsza bronia jest ignorowanie zlego. Pamietaj, ze Matka Krolowa Rozanca Sw. trzyma Cie za reke i tak naprawde nic Ci nie moze sie stac, gdy odmawiasz Nowenne. Tylko od Twojej woli zalezy czy ja podejmiesz, a potem Matka juz Cie poprowadzi. Goraco namawiam, ze nie zaleznie co czujesz w sercu, zacznij odmawiac ta Nowenne w intencji Twojego tescia. I radze Ci goraco, abys juz na zawsze pokochala NP i szla z nia… Czytaj więcej »
chryseis7
Gość
chryseis7

Witam

chryseis7
Gość
chryseis7
Witam, ja jestem w podobnej sytuacji. Rowniez pracuje w przedszkolu i od 4 lat staramy sie z mezem o dziecko. Niestety nie mozemy miec naturalnie potomstwa. Lekarze obieraja dla nas tylko jedna drogę…. ja jestem pełna wiary ze jeszcze zdaży się cud i moj mąż będzie mogl dokonac tego cudu, ktory został mu niestety praktycznie zabrany. Brak7je mi kilku dni do zaoonczenia rozanca. Czuje spokoj, lepiej rozumiem męza, mniej sie na niego denerwuje, troche w pracy puszczaja mi za to nerwy…nie wiem przesilenie wiosenne czy co ale juz nie mogę chwilami wytrzymac hałasu i ciągłych wymagań. Jakis kryzys, na szczescie… Czytaj więcej »
Zadowolona
Gość
Zadowolona

Odmówiłam już kilkanaście NP w intencjach własnych i innych osób i jakoś szatan na szczęście mnie nigdy nie zaatakował…dlatego zawsze z pewną rezerwą czytam takie stwierdzenia. Uważam, że jeśli człowiek żyje w łasce uświęcającej i regularnie korzysta z sakramentów to zło ma na niego ograniczone działanie. Myślę, że gdybyście mieszkali osobno to nie czułabyś takich negatywnych uczuć względem teścia. A tak na Wasze własne problemy nałożyły się problemy teściów i musiały się na kimś skumulować.

barbara
Gość
barbara

Pomodle sie za ciebie o wytrwanie i Pogode Ducha .piekne swiadectwo jestem na etapie czesci blagalnej i tez do tej pory nie mialam przeszkud i pokus ,pozdrawiam serdecznie.

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij