Agata: Spokój i pewność

To już moja druga Nowenna Pompejańska, od czasu pierwszej próbowałam kilka razy i nie wychodziło, aż przyszedł taki dzień, że poczułam w sobie silną potrzebę odmówienia i pewność, że ją skończę. Nie było takiego dnia, żebym pomyślała nie dam rady, albo może odpuszczę, po prostu pewność, kamienny spokój i nadludzkie siły. Modliłam się o zdrowie dla córeczki, nie wiem czemu zdecydowałam się na taką intencję, po prostu wstałam rano i samo się stało. Dokuczało mi okropnie roztargnienie i zamyślenie na modlitwie, ale większych problemów nie miałam, schody zaczęły się jak pod koniec części dziękczynnej oświeciło mnie i stwierdziłam, że muszę jeszcze odmówić kolejną nowennę za kogoś kto mocno zbłądził. Od tej chwili moja modlitwa to była szarpanina z samą sobą, ze swoimi myślami emocjami, tak na ludzki rozum powinnam wszystko zostawić i się uspokoić, a jednak nie mogłam przestać się modlić, nawet takiej myśli nie miałam, miałam dość siebie, rodziny, swoich nerwów a modlitwy nie. Nowennę skończyłam w środę popielcową, od razu też zabrałam się za kolejną, bez palącej potrzeby ale z myślą, że trzeba, że muszę pomóc tej osobie wrócić do Boga, zasnęłam w trakcie części chwalebnej, nie wiem czy ją skończyłam, budziłam się i próbowałam dokańczać i znów zasypiałam i dziś wstałam znowu z tą pewnością, że skończę. Moja intencja o zdrowie córki spełniła się już po części, a spełni się całkowicie, tylko jeszcze nie wiem kiedy, Bóg wybierze czas. Matka Boża dała mi ogromny spokój, nic nie wydaje się straszne, życie jest ciężkie ale zaczynam coraz bardziej rozumieć, że to jest droga do celu a nie cel, cel będzie później, muszę tylko przejść tą drogę tak jakby Bóg tego chciał i troszczyć się, aby inni poszli nią ze mną. Wiem, że nigdy nie zdołam odwdzięczyć za to jak Maryja zmieniła moje życie i zmienia je nadal:)

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

4 myśli na temat „Agata: Spokój i pewność

  1. Piękne świadectwo! Ja też mam ostatnio problemy z odmówieniem tej nowenny, ciągle przerywam, zniechęcam się. Mam nadzieję, że uda mi się odmówić. Życzę wytrwałości i wielu łask!

    • Nie przejmuj się, ja chociaż miałam wytrwać, przerwałam,zasnęłam, powiedziałam sobie, że odpocznę kilka dni bo chyba jakieś przesilenie, nie mam siły na nic, śpię na modlitwie, minął tydzień wcale się lepiej nie czuje, coraz ciężej mi zacząć, a bez różańca nie mam siły na żadną modlitwę, nie chce mi się iść do Kościoła, nie umiem wzbudzić w sobie skruchy, a grzechy zaczynają się panoszyć na prawo i lewo w moim życiu. Dochodzę do wniosku, że muszę znowu zacząć i zaczynać ciągle od nowa – przecież Maryja nie ukaże mnie za to, że nie daje rady odmawiać i ciągle przerywam, i zaczynam, ale to tak ciężko, żeby wryło się w moją głowę i serce, że tym bardziej wiem, że muszę, bo ktoś mi chyba chce bardzo przeszkodzić.

  2. Może podpowiem Tym, którym idzie ciężko….trzeba do jednej ręki brać Krzyż, a do drugiej Różaniec……tak, to pomaga…uda się odmówisz tą Nowennę bez większych trudności…siły da Ci Jezus…….Pozdrawiam i zachęcam, by się nie poddawać…raz podjać decyzję, a potem to juz musi się udać…..

A Ty co o tym myślisz? Napisz!