Michalina: „to nie życie zmienia nas to my wprowadzamy zmianę…”

Piszę swoje świadectwo mimo, że do końca części błagalnej zostało mi jeszcze 5 dni.
Ale myślę, że mogę teraz już śmiało powiedzieć, że łaski płyną z nieba.

Zaczynając od początku, zdecydowałam się odmawiać Nowennę, mimo że wcześniej
odmówinienie chociażby jednej dziesiątki różańca to było dla mnie zbyt wiele.
Ostatnio, w ogóle się nie modliłam.

Miałam fajne ciekawe życie, podróże, zabawa… Miałam wszystko, niczego mi nie brakowało.
Pewnego dnia przed świętami Bożego Narodzenia, na niedzielnej mszy,
na którą też chodziłam tak jak mi się podobało usłyszałam o spowiedzi przedświątecznej, Ksiądz mówił o tym aby zmienić swoje
życie aby zacząć własnie tą przemianę od spowiedzi. (ja wtedy w ogóle nie brałam tego do siebie wręcz przeciwnie)
Pomyślałam sobie wtedy: „odkąd przestałam chodzić do kościoła, odkąd się nie modlę tak jak dawniaj
wszystko zaczęło mi się układać”. Mam super pracę, chłopaka, wspaniałe plany na przyszłość
i pamiętam jak dziś jak pomyślałam „Po co mi do tego wszystkiego Bóg”. To było kilka dni
przed świętami. I wtedy właśnie dokładnie w Wiglię Bożego Narodzenia rozpoczęła się moja walka,
wszystko jakby z dnia na dzień posypało się. Z chłopakiem zaczęliśmy się kłócić, z początku myślałam
że to tylko przejściowe, nie wyobrażałam sobie, że moglibyśmy się rozstać itd. mimo że w nerwach padały
takie słowa. Mieszkaliśmy razem, ja przeprowadziłam się dla Niego z drugiego końca Polski, planowałam
wspólną przyszłość.
Kryzys nie trwał zbyt długo. Dokładnie w Nowy Rok, zerwaliśmy. Więc wróciłam do swojego
rodzinnego domu, zostawiając tym samym wszystko to co tam udało mi się zbudować, czyli pracę,
nadzieje, plany, miłość. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po powrocie to było pójście do spowiedzi i do komuni.
Na początku wierzyłam, oczywiście, że wszystko się poukłada,
że on przyjedzie po mnie, że przerwa dobrze nam zrobi… Czekałam, teraz sama nie wiem na co ale wtedy On to było wszystko co miałam… tak wtedy mi się wydawało.

Potem było tylko gorzej, miałam wrócić po dwóch tygodniach, mieliśmy porozmawiać, ja oczywiście miałam nadzieję,
bilet na pociąg kupiony, czekałam aż tu nagle dwa dni przed wyjazdem trafiłam do szpitala.
Podejrzewano u mnie przeróżne rzeczy, zaczęły się badania, wizyty u
przeróżnych specjalistów, szpitale itd. (i to trwa do dziś, nadal nie wiadomo co ze mną jest i co będzie)
Najpierw byłam zła, że coś takiego mi się przytrafiło, przecież ten wyjazd to była szansa na powrót do tamtego życia,
a ja byłam zbyt osłabiona, zresztą było ryzyko tego że w czasie podróży może coś złego się wydarzyć więc tak długa podróż w ogóle nie wchodziła w grę.
Teraz wiem, że Bóg tak chciał, nie miałam tam pojechać.

26 stycznia, (czyli 26 dni od rozstania) dzięki cudownej duszyczce, którą kilka miesięcy temu poznałam,
zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską, wcześniej powierzyłam już całą moją drogę Jezusowi.
Intencja Nowenny to prośba o pomoc w wyborze tej dobrej drogi, o światło. Bałam się przede wszystkim tego, czy podołam odmawiać
trzy różańce dziennie, ale już po kilku dniach tylko na to czekałam, to punkt nr 1 mojego dnia.

Wydarzyło się tyle dziwnych rzeczy, ja wiem teraz, że bez Pana Boga nie ma sensu układać sobie życia
bo wszystko może się zawalić z dnia na dzień.

Co dała mi Nowenna hm… stałam się spokojniejsza, nie przejmuję się już tak, nie denerwuję tym co będzie jutro,
wiem że Matka Boża mi pomoże, że Pan Bóg mnie pokieruje, mam siłę, mnóstwo ludzi pojawiło się, którzy dobrze mi życzą,
odnalazłam wiarę w siebie, poprawiły się relacje z rodziną. I mogłabym tak wymieniać bez końca.

Wiem, że tamten chłopak jest strasznie zagubiony. Kocham go nadal, ale nie można mieć wszystkiego za wszelką cenę, czasem jeśli ktoś uważa, że może być szczęśliwszy idąc inną drogą niż my to trzeba mu na to pozwolić.
I przede wszystkim powtarzam sobie cały czas, że ja coś straciłam ale o wiele więcej zyskałam.
Ja znam swoją wartość, wiem, że dużo mogę, że moje życie teraz jest lepsze dzięki modlitwie, a będzie jeszcze lepsze,
że mam tyle rzeczy do zrobienia, tyle planów i je zrobię 🙂 Muszę przede wszystkim być zdrowa.

A on, trwa w tym samym punkcie, w martwym punkcie, nie wiem może kiedyś to przeczyta,
fragment tekstu jednej z piosenek, która strasznie mi się z nim kojarzy to:
„to nie życie zmienia nas to my wprowadzamy zmianę…”, i on własnie tym rozstaniem, bo on tego chciał,
wprowadził zmianę i w swoim i moim życiu, pytanie tylko kto wyjdzie na tym lepiej? Życzę mu z całego serca, żeby mu się powiodło, żeby odnalazł dobrą drogę, żeby był szczęśliwy.

Natomiast, ja chciałabym iść przez życie z modlitwą. Chciałabym, żeby wyjaśniły się moje sprawy zdrowotne,
i żebym nigdy znowu nie zwątpiła w miłość i pomoc Boga.

„Maryjo, chcę powierzyć mój los
w twe ręce Maryjo,
daj mi swą dłoń i prowadź mnie
drogą zbawienia do nieba bram”

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

227 myśli na temat „Michalina: „to nie życie zmienia nas to my wprowadzamy zmianę…”

  1. Dużo nie dużo, też mam przelewowe, chodzi o brak ufności Bogu. Jej problemem jest to,że Bogu nie ufa, tylko pluje mu w twarz swoim marudzeniem. On może i dawać jej pracę, a ona i tak swoją postawą to marnuje. Wpadam tu od 1,5 roku i ona ciągle ma ten sam problem, czy Bóg jest tak słaby by nie zadziałać w jej życiu? Czy ona po prostu odrzuca jego łaski? Za jakiś czas też zobaczysz, że jej domeną jest marudzenie i wciąganie w to innych.

    • Przeczytaj księge Hioba, twoje komentarze przypominają te, które wyglaszali przyjaciele Hioba. Mu też udawadniali że musiał pluć Bogu w twarz.

      „Zapłonąłem gniewem na ciebie i na dwóch przyjaciół twoich, bo nie mówiliście o Mnie prawdy, jak sługa mój, Hiob…. Mój sługa, Hiob, będzie się za was modlił. Ze względu na niego nic złego wam nie zrobię, choć nie mówiliście prawdy o Mnie, jak sługa mój, Hiob”.
      9 Poszli więc, Elifaz z Temanu, Bildad z Szuach i Sofar z Naamy. Uczynili, jak mówił im Pan, a Pan miał wzgląd na Hioba.

      • Lulu Adam nie stawia Boga na rowni z Bogiem, ale wpuszczajac Boga do swojego zycia i ufajac Mu, nie masz potrzeby martwic sie o to czy ktos Ci zaplaci, czy nie. Bog sie ma tym zajmowac, a nie Ty. Brak zaufania do ludzi wlasnie swiadczy o baraku zaufania Bogu, bo ufajac Bogu ufam Bozej Opatrznosci, ktora nade mna czuwa i interweniuje w kazdej najdrobniejszej sprawie, wlasnie po to bym nie byla oszukana. Ostatnio na kazaniu slyszalam, ze im bardziej ufasz Bogu, im bardziej Twoje zycie podoba sie Bogu tym bardziej masz blogoslawione zycie. Ale to Ty lulu decydujesz o sobie, o swoim nastawieniu do Boga i ludzi, nikt inny, nie okolicznosci, nie ludzie, nie praca tylko TY. Wez usiadz i zastanow sie nad prostym zdaniem „Jestem odpowiedzialna za siebie, za zycie, za moje relacje z otoczeniem”.

      • Jeśli moje komentarze coś przypominają to wskaż które i zacytuj odpowiednie fragmenty z Biblii. Jeśli tylko się Tobie coś wydaje to nie baw się w domorosłego teologa, bo tu nie jest na to miejsce.
        Wybacz, ale nie widzę sensu w tym co napisałeś, do czego mam to odnieść? Chcesz jak większość protestantów wyrywać cytaty Biblii z kontekstu?
        Jeślibyś wczytał się w to co pisałem to ganiłem jedynie brak ufności Bogu z którego wypływa wieczne narzekanie lulu.

          • Czytałem, i co niby lulu to Hiob? Hiob mimo doświadczeń ufał Bogu i Bóg to mu wynagrodził.
            Nie pisz do mnie: „przeczytaj”, bo tak gadają protestanci: „Przeczytaj biblię”, jako argumenty, że nauka Kościoła Katolickiego nie wypływa z Pisma Św. Gdy zaczynam z nimi dyskusję widzę ich niedouczenie i zacietrzewienie.
            Lulu nie ufa ludziom, Bogu, a z moich doświadczeń wiem, że Bóg uwielbia posługiwać się ludźmi, aniołami, świętymi. Doświadczam tego w swoim życiu i chwalę Boga za takich „pomocników”.

            • Czytaj dla Siebie co ci Bóg mówi o Twoim pouczaniu w słowach skierowanych do przyjaciół Hioba. Nie czytaj dla Lulu czy dla tych protestantów.

            • Łukasz to wychodzi na to, że każdy powinien zostawić Lulu w spokoju i nie reagować. Zostawić ja samą sobie albo tylko chwalić i nie wskazywać właściwej drogi. Niestety Lulu jest często pogrążona w marazmie i potrzebuje albo wsparcia albo pociechy albo zimnego prysznica. Jakby tak nie było, to by się tu nie pojawiała.

            • Wiesz co lukasz, tak ogolnie to fajnie, ze masz inne spojrzenie od naszego, to jest super, tylko w tym wszystkim jest jedno „ale”. Wiekszosc z osob wypowiadajacych sie tu podaje przyklady z wlasnego zycia odnoszac sie do jakiejs sytuacji, bo chyba najdobitniejszym argumentem jest swiadectwo wlasnego zycia. Ty wrecz przeciwnie pouczasz wszystkich wkolo, dajesz „dobre” rady nie znajac ludzi, czytajac ich od przypadku do przypadku, ale w zaden sposob nie odnosisz tego do wlasnego zycia… troche szkoda, bo wtedy jesli ktos bladzi moze by wrocil na dobra droge, a tak to troche jak przeczytanie w ksiazce z geografii, ze na niebie jest gwiazda polarna, no jest, ale gdzie to juz nie napisali:) pozdrawiam

            • @Łukasz, proponuję Tobie ze zrozumieniem przeczytać ks. Hioba,
              W ks. Hioba chodziło o to, że „przyjaciele” Hioba zarzucali Hiobowi grzech, który miał być przyczyną cierpień Hioba, nie pojmowali, że cierpienie może być próbą. Bogu nie spodobało się to, że szukali w nim grzechu, którego nie było. (Bóg na początku ks. Hioba zachwyca się Hiobem)
              Bóg nigdzie nie zakazuje pouczać drugiego człowieka, a nawet nakazuje go napominać por Mt 18,15-17
              Jak to ktoś tu napisał, czepiłeś się wątku nie znając kontekstu i w dodatku wychodzi na to, że Pismo Sw. na które się powołujesz kiepsko znasz.

            • „O Panie, Ty wybawiasz naród uniżony, a pognębiasz oczy wyniosłe” (Ps 18, 28)
              Przypowieść o faryzeuszu i celniku wygłosił Pan „do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili” (Łk 18, 9). Łatwo człowiek popada w pokusę takiego o sobie mniemania, a może to zdarzyć się szczególnie tym, którzy postanawiają prowadzić życie pobożne. Samo zachowywanie prawa Bożego, praktyka ćwiczeń pobożności, dawanie jałmużny, a może nawet jakaś pokuta mogą wzbudzić w duszy jeszcze nie oczyszczonej z pychy pewne poczucie samowystarczalności. Wtedy staje człowiek przed Bogiem z głową zadartą, z wewnętrznym przekonaniem, że ma jakieś prawo, by być wysłuchanym przed wielu innymi, którzy są „zdziercami, oszustami, cudzołożnikami” (tamże11). Lecz Bóg myśli inaczej i nad faryzeusza zadowolonego z siebie stawia celnika, który wprawdzie jest człowiekiem grzesznym,….
              Cytat z czytań na każdy dzień z portalu mateusz.
              Mam nadzieje że mnie zrozumiesz.

            • Wymachujesz nietrafionymi cytatami z Biblii jak szabelką, to do niczego nie prowadzi. Dlatego w takiej jałowe dyskusje nie wchodzę.
              Chciałbym, żeby lulu zrozumiała, że jej problem to brak zaufania Bogu i ludziom. Gdy nie zacznie doceniać i dziękować za Boży planu na jej życie, będzie „kopać się” z życiem do śmierci. Przy okazji jadem marudzenia i narzekania będzie innych „obdzielać”, co czyni na tym forum przynajmniej od 1,5 roku.
              dobranoc

            • Lukasz wszyscy jestesmy pyszni, nie jestes od nas lepszy, ani my od Ciebie. Z jednej strony ganisz w nas pouczanie lulu z drugiej sam nas pouczasz. Nie sadze, zeby Adam, Asia, czy ja czuljemy sie lepsi od niej. Raczej, kazdy z nas przechodzil taki etap w nawroceniu. I dlatego udziela rad (dar rady- jest jednym z darow Ducha Swietego) Ty natomiast caly czas nam uwlaczasz, a w tym momencie nazwales nas faryzuszami… „celnicy i nierzadnice wejda przed wami do krolestwa Bozego”. Kazdy na swoj sposob jest celnikiem, faryzeuszem i nierzadnica. Gwozdzie, ktore przybily Chrystusa za Twoje grzechy nie roznily sie niczym od tych, ktore przybily za moje grzechy, lulu czy adama.

            • a propos protestantów adamie, tę ksiażkę „Moc uwielbienia”, którą tak mocno wyznajesz napisał protestant, to ci nie przeszkadza?

            • Nie „wyznaję” żadnej książki, szukam prawdy w wielu źródłach, czytam katolików i protestantów. Uważam, że książki protestanckie podchodzą pod beletrystykę, są pisane by dobrze się sprzedawały, prawdy teologiczne są mniej ważne.
              Protestanci w większości nie czytają książek pisanych przez katolików, reagują na nie alergicznie. Nie muszę wspominać o ich nienawiści do kultu Maryjnego i świętych.

            • adamie proszę przestań mnie oceniać, lulu nie ufa Bogu i ludziom, lulu jest leniem, lulu marudzi od 1,5 roku itd., po prostu przestań bo ja już skończyłam ten temat, nie potrzebnie się wczoraj odezwałam, to był mój błąd, już wam nic nie powiem bo macie większy problem ze mną niż ja sama ze sobą

            • a ty daria.np masz do mnie maila jak ci zależy na dobrych radach dla mnie to napisz bezpośrednio do mnie
              żeby dawać komuś dobre rady trzeba najpierw kogoś dobrze zrozumieć

            • Lulu brakuje Tobie ufności w Boży plan na Twoje życie, nie umiesz mu dziękować za wszystko co Cię spotyka, a to podstawa w relacji z Bogiem. Nie piszę tak, bo chcę Ci dogadać, masz z tym problem i dopóki nie zwalczysz go w sobie (najlepiej wyznać to na spowiedzi), będziesz dreptała w miejscu, wiecznie niezadowolona ze swojego życia i odpychała od wiary innych. Bóg pragnie i ma moc przemieniać życie, a u Ciebie ciągle to samo. Jeśli się nic nie zmienia, to znaczy, że jest problem w Tobie.
              Na początku roku miałem bardzo ciężki okres w życiu, pojawiła się bardzo wpływowa osoba, która chciała zniszczyć moje życie, wszystko co kocham. Nie rozumiałem dlaczego to mnie spotyka, prosiłem Boga by rozprawił się z tym. W modlitwie miałem tylko Jego zapewnienie, że ma rozwiązanie tej sytuacji, żebym Mu zaufał. Jednak ciągle kopałem się z tym problemem, usypałem górę modlitw, które wg mnie nie były wg mnie wysłuchiwane. Po pewnym czasie zrozumiałem, że sam chcę rozwiązać to co mnie przerasta i do niczego to nie prowadzi. Oddałem to wszystko Bogu, dziękowałem za to co mnie spotyka, przebaczałem, starałem się być przy tym pokorny i pełny miłości, kochać tego, który mi źle czyni. Wyznałem na spowiedzi swoją nienawiść do tego człowieka (nie umiałem sobie z tym uczuciem poradzić) i Bóg mi zabrał to uczucie. Nawet gdy po ludzku było gorzej wierzyłem w to, że moje doświadczenie ma sens i pomimo bólu i zmęczenia dziękowałem za to Bogu. Na początku marca osoba ta nie wiedzieć czemu „odpuściła”, dla mnie po ludzku stała się rzecz niewytłumaczalna (moi bliscy gdy o tym usłyszeli byli w szoku). W głowie miałem słowa psalmu 118 „Prawica Pańska moc okazała..” . Jestem Bogu wdzięczny za to doświadczenie pomimo tego, że było dla mnie bolesne, ukazał mi On, że w pokorze i naszym zawierzeniu Jemu jest nasza siła i moc. Namacalnie doświadczyłem Jego Opatrzności, nie wiem jak tego dokonał, że osoba ta zmieniła swoje postępowanie. Wiem, że po ludzku sprawy zaszły tak daleko, że nie miało się to prawo tak skończyć.
              „Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał” (Ps 37,5).

            • Odpuszczę gdy Ty spełnisz swoją obietnicę i przestaniesz narzekać i marudzić tutaj, bo plujesz swoją nieufnością Bogu w twarz.

            • i to nie brak ufności tylko nerwica ale ty tego nie miałeś więc sobie poradziłeś z problemami jak każdy zdrowy człowiek, więc nie strugaj bohatera

            • Uważasz lulu, że nerwica to choroba, której Bóg nie przeskoczy?
              Sam miałem lęki takie, które mnie paraliżowały, nie pozwalały pracować, budziłem się w nocy, byłem przekonany, że taki już mój los, bo od młodości tego doświadczałem. Gdy się zacząłem nawracać uwierzyłem w to co powiedziała Maryja w Fatimie, że nie ma sprawy, której nie można rozwiązać na różańcu. Dlatego gdy miałem „napady” bez względu na porę dnia zaczynałem odmawiać różaniec i oddawać to Maryi i ranom Jezusa, po roku zostałem od lęków uwolniony. Nie wiem co to było, czy nerwica, czy sprawy duchowe, nie chodziłem po lekarzach, ale niekiedy brałem jakieś leki, które znajomy mi polecił, bo miał podobne objawy. Boga trzeba do znudzenia prosić i w końcu się wyprosi. On nie poda kamienia, zresztą chce byśmy byli Jego świadkami. Cóż to za świadek, który ma lęki lub nerwicę, którego życie jest w rozsypce?
              Ostatnio spotkałem się ze znajomymi, którzy dowiedzieli się od jednej osoby (w formie kpin), że odmawiam różaniec. Usłyszałem jedno, że widać u mnie zmianę, taki pogodny jak jestem nigdy nie byłem. Nie wierzę dlatego, że jestem za słaby i muszę czymś umysł zając, wierzę, bo doświadczyłem Mocy Bożej i chcę doświadczać Boga w swoim życiu i moich bliskich. Kiedyś spałem po 7,5h, teraz sypiam po 5h, bo żal mi życia na sen. Wierzę, że Bóg daje pragnienia, które chce byśmy realizowali nawet gdy kosztuje nas to wiele wysiłku, by być już tutaj szczęśliwymi i innych tym szczęściem obdarzać.
              Też możesz być uzdrowiona, ale nie jeśli będziesz wiecznie medytować i użalać się nad sobą. Uzdrowiona zostaniesz, gdy zaufasz Bogu i w Jezusa ranach będziesz widziała ratunek.

  2. A tak poza tym lulu odmow codziennie rano te modlitwe: „Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.
    Zanurzam w Twojej Krwi siebie samą.
    Wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyśle czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem.
    Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.
    Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek.
    Zapraszam Cię, Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac i odpoczynku.
    Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie.
    Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się jej moc.
    Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła św. i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko Bogu Ojcu przez wstawiennictwo Maryi.
    Oddaję siebie samą do pełnej dyspozycji Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, bez warunków i bez zastrzeżeń. Amen.” i poblogoslaw wszystkich, ktorych tego dnia spotkasz na swojej drodze, z kim bedziesz rozmawiala, wszystkich przyjaciol, znajomych rodzine. Nie bede Ci tlumaczyla jakie sa „efekty” takiej modlitwy, bo jak bedziesz miala dosc dobrej woli to sama je zobaczysz.

      • lukasz do czego Ty znowu pijesz, czlowieku? Co Ci sie znowu nie podoba w komentarzu, na litosc Boska? Nie martw sie o moja adoracje

    • Wydaje mi się, że każdemu człowiekowi może pomóc coś innego. Jednemu w/w modlitwa, innemu NP, jeszcze innemu modlitwy do św. Józefa, o. Pio czy innych świętych, koronki czy adoracja NS. Ale może być też tak, że nic z tych rzeczy nie pomoże, bo Bóg ma inny plan. Jeśli nie chce dać pracy, uzdrowić z choroby, obdarzyć potomstwem, postawić na drodze drugą połówkę itp. to choćby człowiek latami błagał Boga o łaskę to jej nie otrzyma. Dlatego nie wierzę w jakieś zapewnienia, iż różańcem można wyprosić wszystko, podobnie za wstawiennictwem św. Józefa (a tak twierdziła św. Teresa z Avila). 9 czerwca kończę 6 NP i więcej już nie odmówię. Po 3 latach codziennego odmawiania różańca czuje się wypluta i zmęczona. Właściwie to kończę z różańcem. Lepiej jest powiedzieć – niech się dzieje co ma się dziać, co Bóg sobie zaplanował, niech się realizuje Jego wola, i o nic nie prosić. Przynajmniej będzie spokój. Dla mnie tak będzie łatwiej, bo nie wierzę w modlitwy nie do odparcia. I czasem mnie irytuje jak niektórzy trąbią o tym nieodparciu, bo akurat zostali wysłuchani. A jeśli oni to znaczy, że każdy powinien, jeśli zaś nie zostaje to znaczy, że z jego winy.

      • Niki…myślę, że jest sporo racji w tym co napisałaś. Może gdyby wszyscy podchodzili do modlitwy nie byłoby tyle frustracji a w konsekwencji nawet odejścia od Boga i Kościoła. Z drugiej strony jest przypowieść o natrętnej wdowie…więc kto wie…

  3. Dobra, dziękuję wszystkim za modlitwę, dobre słowa, wsparcie, nie miałam zamiaru marudzić a wyszło jak zwykle, dajcie już spokój tej dyskusji tak będzie dobrze dla wszystkich

    • Ja może napiszę. Choć nie wiem czy umiałabym pomóc.
      Mnie się udało przystąpić do sakramentów Spowiedzi i komunii św. dzięki. dzięki pomocy słownej i duchowej Marka z forum (Markoni ;), wspominam też pomoc Józefa, kiedyś adama (nie wiem czy ten sam co teraz) i Twoją lulu, darii, i wielu osób co się tu wypowiadały.

    • Lulu tak ostatnio myślałam co u Ciebie? …trochę nie było Cię ‚widać”..też nie zawsze zaglądam na ten portal – brak czasu

        • lulu, nie wiedziałam, że masz pracę, albo coś przeoczyłam. Ja jak mam zły humor oglądam na youtube dotykboga, chyba już tutaj polecałam.

        • 7
          1 Lepsze jest …
          a dzień śmierci niż dzień urodzenia.
          2 Lepiej jest iść do domu żałoby,
          niż iść do domu wesela,
          bo w tamtym jest koniec każdego człowieka,
          i człowiek żyjący bierze to sobie do serca.
          3 Lepszy jest smutek niż śmiech,
          bo przy smutnym obliczu serce jest dobre.
          4 Serce mędrców jest w domu żałoby,
          a serce głupców w domu wesela.

          jak w pracy, domu, środku, ze zdrowiem jest źle, to znaczy że z całą resztą jest dobrze.

  4. Lulu jak Ci pomóc….zapisz w kalendarzu …zapamietaj 1 czerwca o 18-tej będzie Msz i modlitwy prowadzone przez o.Witko klasztor kapuc.Włocławek , wejdź i sprawdz czy masz wtyczke . Koniecznie uczestnicz przez inter. Jest sposób abys z dołka wyszła . Z Jezusem to możliwe ! Teraz łącze sie odnowa.jezuici.pl Uwielbieniowa Łódz Ratunkowa – połącz się

      • a jak miałam czas to czytałam, słuchałam, oglądałam, łączyłam się i co to dało? widocznie nie zasłużyłam na chwile szczęścia w życiu, widocznie cały czas mam się męczyć, widocznie tak ma być, spadam, pozdrawiam wszystkich

A Ty co o tym myślisz? Napisz!