Nikola: Rozstanie

Nowennę zaczęłam odmawiać , kiedy zostawił mnie chłopak. Z dnia na dzień przestał się odzywać . Nie potrafiłam normalnie żyć , ciągle płakałam i bardzo cierpiałam . Poprosiłam Najświętszą Matkę o rozpalenie serca człowieka , którego kocham ponad życie . Dzięki niemu stałam się lepszym człowiekiem i co najważniejsze zbliżyłam się do Boga !!! Stał się cud po 14 dniach odmawiania 1 nowenny odezwał się . Teraz jestem w trakcie odmawiania 3 nowenny i też w tej samej intencji , ponieważ ten związek jest naprawdę trudny … ale bardzo mi na nim zależy i wierzę że Matka Boska mi pomoże !!!! Trzeba mieć wiarę i nadzieję .

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

59 myśli na temat „Nikola: Rozstanie

  1. „Nie siłą, nie mocą naszą, lecz mocą Ducha Świętego”
    ja również modlę się w takiej intencji, jednakże mimo już 30 dni trwania w Nowennie nic się nie dzieje, ale wierzę, wierzę, że się uda !

    • Jakieś 14 może 15 lat temu byłam w podobnej sytuacji. Zostawił mnie chłopak, z którym planowałam ułożyć sobie życie. Ale to tylko ja sobie planowałam. Odszedł do innej dziewczyny. Strasznie to przeżyłam, jak sobie przypomnę to była rozpacz, świat się posypał cały. Za namową mojego taty pojechałam do Łagiewnik. Pierwsze spotkania z Panem Jezusem Miłosiernym to łzy jak u krokodyla. Jeździłam tam kilka miesięcy, a że wtedy mieszkałam w Krakowie, w każdą wolną chwilę wsiadałam w tramwaj i jechałam do Łagiewnik. Tak więc tych wizyt było mnóstwo. Z każdą następną większy spokój. Aż jakoś latem, w niedzielę, jak sobie obserwowałam rodziny spacerujące w Sanktuarium, powiedziałam: Panie Jezu, jak nie mogę być z tamtym chłopakiem to daj mi takiego, z którym stworzę rodzinę, jak te tutaj. No i stało się, jesienią tamtego roku poznałam mojego obecnego męża. Po latach małżeństwa wiem, że Bóg postawił obok mnie osobę, która była i jest ze mną na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Przeżywamy kumulację trudności różnego rodzaju. Wiem, że z tamtym chłopakiem bym tego nie przetrwała. I mimo, że nie mieszkamy już w Krakowie, do Łagiewnik jeździmy czasem kilka razy w miesiącu. Tam wymodliliśmy też nasze dziecko, choć medycyna nie dawała mi żadnych szans na ciążę. Same cuda;)
      Nie piszę tego, aby Was zniechęcić do modlitwy czy przygnębić. Wręcz przeciwnie. Módlcie się gorliwie ale resztę zostawcie Panu Bogu. On najlepiej wie, co i kto jest dla Was najlepszy, kiedy jest najlepszy czas, On pomoże podjąć Wam właściwe decyzje. Powodzenia.

      • Wiolu wspanialy komentarz, madre podejscie, piekna historia:) Nie wiazmy Panu Bogu rąk modlitwami o powrot czy miloc konkretrnej osoby, ale o Jego wole, o wlasciwego czlowieka na swojej drodze..

      • Wiola masz wyjątkowe …..PIĘKNO w sobie . Nie dziwi mnie to …jesteś bardzo blisko z Jezusem ….szczególne miejsce są Łagiewniki

  2. Samotność jest bardzo bolesna. Życie dla siebie samego jest pozbawione sensu. Oby się nam wszystkim udało wymodlić potrzebne łaski 😉

    • A czy ten Twój eks był dobry dla Ciebie? Dobrze Cię traktował? Darzył Cię szacunkiem na jaki zasługujesz? Jeżeli na wszystko odpowiesz tak, to módl się. A jeżeli nie, to błagam daj sobie spokój. Serdecznie podrawiam

    • M. zle myslisz, nigdy nie zyjesz dla samego siebie. Zyjesz dla innych. Samotnosc, a bycie samemu to dwie rozne sprawy. Jesli myslisz ze jestes samotny, to cos jest nie halo. Pros Jezusa o uzdrowienie z tego stanu. Nigdy nie jestes samotny, zawsze z Toba jest Jezus, jak zaprosisz Go szczerze do swojego serca to zapomnisz o samotnosci. Samotnosc rodzi sie wtedy, gdy ludzi stawiasz wyzej niz Boga. Bycie samemu to jest blogoslawienstwo, ludzie tego nie rozumieja. Ale w takim stanie duzo latwiej znalezc Boga niz bedac w zwiazku.

      • ja się modliłam i to nic nie dało, weź nie gadaj o samotności bo nie masz o tym pojęcia jak to boli, samotność to straszna trwoga której się nie życzy nawet największemu wrogowi, owszem na chwile to może być błogosławieństwo, ale jeśli trwa zbyt długo niszczy człowieka, masz żywy przykład mnie i co mam się pomodlić, modliłam się

      • Przez samotność rozumiem bycie nieważnym, niepotrzebnym, takim w stylu ‚jesteś, bo jesteś, ale jakby ciebie nie było to nie ma problemu’. Odczuwam to szczególnie w święta, jak muszę iść sama na wesele itp. Mam wtedy wrażenie, że dla nikogo nie jestem ważna, wyjątkowa, podstawowe rzeczy czasem są dla mnie nie do osiągnięcia…

    • „Samotność jest bardzo bolesna. Życie dla siebie samego jest pozbawione sensu.”

      Kompletna bzdura. Jęczenie osoby albo źle rozumiejącej przesłania wiary albo z rozszczepem osobowości.

      Samotność nie jest bolesna dla osoby która nie uzależnia swojego poczucia wartości od zewnętrznych czynników (wymagania społeczne,opinia chłopaka, wypadałoby,,,,) Osoba dojrzała i emocjonalnie sprawna nie odbiera samotności boleśnie. Boleśnie to czują ją ludzie którzy nie przeszli prawidłowo oderwania emocjonalnego od mamy w procesie dorastania .Projektuje potem brak matki na rozpaczliwe poszukiwanie partnera.

      2.
      Życie dla siebie samego jest pozbawione sensu.

      A niby dla czego. Bo ktoś ci tak wmówił. Że masz kosztem siebie coś robić. Masakra. Szacunek i godność dla siebie. To podstawa aby potem móc dać coś innym .

      Jeśli ktoś nie umie żyć dla siebie to kto ma za niego żyć. Sąsiad? Heniu spod monopolowego?

      Życie dla samego siebie jest jedynym życiem jakie masz. Nie masz żadnej możliwości żyć dla kogoś. Możesz co najwyżej spotkać się na granicy swojego życia i tej osoby i razem powędrować. Ale to tylko etap, przygoda ale nie życie dla kogoś. Ty masz swoje zycie a on nadal swoje. Jakie kolwiek inne konfiguracje to uzależnienie itp.

      Przykro się czyta takie komentarze. Poraniona osobowość .Radzę terapię

      • Karol gówno wiesz o samotności, że tak ładnie napiszę, obyś jej nigdy nie odczuł, ale w życiu jest tak że jak ktoś się z czegoś śmieje to potem sam tego doświadcza, o ironio losu.Dlatego nazywaj ludzi cierpiących na samotność wariatami, w każdej chwili możesz się znaleźć po tej stronie.
        „Nie masz żadnej możliwości żyć dla kogoś.” a Pismo Święte mówi: „Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana.” (Rz 14, 7-9) Żyjemy dla Jezusa i to jest niepodważalny fakt i niech to pociesza nas kiedy samotność najbardziej boli.

      • Karolu, ale mi pojechałeś… Chodzi mi o to, że człowiek nie może być samotną wyspą. Pokaż mi ludzi samotnych z wyboru 100 % szczęśliwych??? Jakoś ciężko jest mi ich znaleźć. Potrzebujemy w życiu ludzi, chcemy kochać i być kochanymi. Bóg zaszczepił w naszym sercu to pragnienie.

  3. 3 dni przed końcem odmawiania 3 nowenny dowiedziałam się że ten chłopak , jest szczęśliwy z inną dziewczyną , zostawił mnie dla innej … Moje życie się zawaliło , nie potrafię się pozbierać , jeść , nie mogę żyć .Pogorszył się mój stan zdrowia … Cały czas płaczę , tęsknię i wspominam czas spędzony z moim ukochanym . Nie mam siły na nic . Tak bardzo chcę , aby wrócił do mnie , ale to chyba już niemożliwe …

      • Wiem że nie jestem sama , tylko tak bardzo pokochałam tego człowieka , tak bardzo mi na nim zależy że nie potrafię się pozbierać … Kiedy pomyślę sobie że ta dziewczyna ma mój cały świat , moje całe życie to ogarnia mnie taki ból i smutek …

        • Nikola nie chce cię martwic, ale to jest objaw zniewolenia tym człowiekiem. Nie wiem, jakie relacje was łączyły, ale radze dobrą spowiedzi i modlitwę lub Mszę o uwolnienie. Jest w necie konferencja na ten temat albo ks. Glasa albo Pawlukiewicza. Mam nadzieje, że ktoś przypomni. Jeżeli tak to zostawisz, to to cię zniszczy i może się ciągnąc latami, chcesz tego?

        • Nikola, przetrwasz. Szukaj siły w modlitwie, nie zawiedziesz się. Teraz cały świat leży w gruzach, ale za jakiś czas może się okazać, że to był dla Ciebie ratunek.

          • Dziękuję za wszystkie miłe słowa i rady . Jestem już umówiona z psychologiem , bo naprawdę kiepsko widzę swoje życie . Wszystko zaczęło mi się sypać , śmierć dziadka do którego byłam bardzo przywiązana , problemy zdrowotne i jeszcze to rozstanie . To mnie przerosło …

    • @Nicola…Wprowadź w życie „no contact rule” ( dużo na jej temat znajdziesz na stronach anglojęzycznych ) z pożytkiem przede wszystkim dla siebie i i módl się dalej. Będzie dobrze 🙂

  4. lulu ok. a zadam Ci jeszcze takie pytanie co zrobilas oprocz modlitwy? Wspolnota, wolontariat, terapia? Bog chce zmienic Twoje zycie, ale Ty musisz dac minimum. Jak nie dajesz rady to trzeba Go prosic o sile, o to by pomogl przelamac bariery. Znowu napiszesz o depresji, ojcu itd. Poczytaj o demonie acedii… Wiem znow napiszesz, ze to bzdura. Zrob cos, cokolwiek. Wiem powiesz, ze nie masz pieniedzy itd, jesli bedziesz chciala cokolwiek zrobic to Boga w tym glowa, zeby Ci pomoc.

  5. Lulu, bo jakos nigdy nie napisalas aby cos zrobila, a ja samotnosc i ten stan znam bardzo dobrze lepiej niz Ci sie moze wydawac i doskonale wiem jak on boli. Moje zycie nie jest uslane rozami, wrecz przeciwnie, ale wstaje, podnosze sie, ciesze sie z tego co mam i zyje ze swiadomoscia, ze jutro moge nie miec nic. Totalnie nic i to nie jest, jakies tam domniemane przypuszczenie tylko mam powazne podstawy, by tak myslec.

      • Lulu, a moze po prostu w modlitwie skup sie na Bogu a nie na swoich problemach i daj aby to On decydowal co z Toba zrobic, gdzie poprowadzic i z czego uzdrowic.

        • Będziesz samotna dopóki będziesz sie użalać sama nad sobą. Mało jest rzeczy bardziej odpychających. Wystarczy przestać skupiać sie tylko na sobie a zobaczyć świat wokoło.

        • ja się już w ogóle nie modlę w sprawie moich problemów,
          wiem że się użalam nad sobą i będę się użalać, nic innego mi nie pozostało, lepsze to od myśli samobójczych

          • To spróbuj ciszy w kościele (najlepiej tam gdzie jest wystawienie albo ikona), tylko nic nie mów o sobie ani sie nie użalaj, tylko bądź codziennie, przez 15 min. Zobaczysz że nie jesteś pępkiem światta ani tymbardziej twoje problemy nie są takie straszne.

          • Lulu ja wiem, ze jest Ci ciezko bo to jest ciezkie, ale sama sie nakrecasz, ciagle mowiac, ze to Ci nie wyszlo, a to jestem samotna, a to nie dostalam milosci od ojca. Mowisz, ze lepsze to niz mysli samobojcze? Nie mysl, modl sie! Brzmi absurdalnie, ale gdy przechodzilam naprawde zalamanie to nic innego nie robilam, o niczym nie myslalam. Rozaniec, koronka, rozaniec, koronka, „Jezusie Synu Dawida, ulituj sie nade mna” i tak caly dzien, wkolko. Oczywiscie dopadaly mnie zle mysli rozpacz, kladlam sie krzyzem z rozancem i krzyczalam do Boga. Modlitwa do Ducha Swietego o jego dary pros swoimi slowami, by przyszedl, by wlal pokoj, by Cie prowadzil, by dal Ci nadzieje i pokj serca, by zabral to co Cie niszczy. Moze 24h godzinna modlitwa wydaje sie absurdem, ale dziala. To byl dla mnie jedyny ratunek, by nie odejsc od zmyslow.

            • Hm, ja czasem tak mam, że lubię ponarzekać, nie po to żeby mi inny dali złote rady, tylko, żeby ktoś mnie po prostu wysłuchał i po ludzku powiedział, że rozumie. Z reguły sama dobrze wiem, co powinnam zrobić, ale wiadomo, że człowiek czasem musi się wygadać. Nie chce wyjść na kolejnego domorosłego psychologa, który próbuje rozgryźć lulu, ani tym bardziej kogokolwiek obrazić. Czasem mi się wydaje, że na siłę próbujemy uszczęśliwić innych własną wizją rozwiązania, a nie zwracamy uwagi, co dana osoba tak naprawdę chce. Rady, czy zwykłego wysłuchania…

  6. Nikola. Doskonale Cię rozumie. Tez byłem no i wciąż jestem w takiej samej sytuacji. Tylko to ja podjąłem decyzję o rozstaniu. Ja zostawiłem dziewczynę którą kocham, głupi byłem. Ale u mnie po rozstaniu każdy przedmiot przypominał mi o niej. Nawet miejsca w których kiedyś byliśmy przypominały mi o niej. Często mi się śniła, cały czas tylko oglądałem nasze zdjęcia. I tęskniłem za nią. Nie mogłem normalnie funkcjonować. Chciałem tylko się do niej przytulić i powiedzieć że ją kocham. Ale niestety nie mogłem tego zrobić. Odnawiałem różne modlitwy. Wreszcie trafiłem na nowenne, teoretycznie przypadkiem, ale modliłem się do Jana Pawła II i później czytałem komentarze pod modlitwą i tam ktoś napisał że jest taka nowenna. Tego samego dnia zacząłem ją odmawiać. Ale niestety nic nie pomogła. Dostałem inne laski, ale nie to o którą najbardziej prosiłem. W między czasie zrozumiałem jedno że nie mogę tak żyć. Po rozstaniu żyłem tylko, praca, dom, praca, dom, szkoła. Znowu zacząłem spotykać się ze znajomymi, jeździć na imprezy, poznałem nawet nowe dziewczyny. Ale nic z tego nie wyszło, dobrze mi się z nimi rozmawiało, dobrze tańczyło. Ale to nie to samo co z Moniko. Ale nie możesz się zamknąć w czterech ścianach. Pokaż mu że bez niego też się dobrze czujesz. I może wyda Ci się to teraz nie możliwe ale kiedyś będzie Ci lżej na serduszku. Ja nadal się modlę i żadnego odzewu. Ale teraz już coraz miej w tej intencji. I jeszcze jedno nie myśl o nim jak prowadzisz samochód . To wszystko co napisałem, to wiem z swojego doświadczenia. Trzymaj się cieplutko, uda Ci się. Pozdrawiam;-)

  7. Nikola, to ze on w trakcie odmawiania nowenny zwiazal sie z kims innym, to znak ze Maryja zaniosla Twoje molditwy przed ołtarz Jezusa, ON Cie wysluchal, ale tak jak ON chcial. Na pewno jest przeznaczony dla Ciebie ktos inny, a to ze on znalazl kogos, to dowod na to, ze trzeba zamknac ten rozdzial i nie zadreczac sie, modlic sie o dobrego meza. Ja bedac z kims w relacji omdawialam nowenne 30 dniowa do sw jozefa, wracalismy do siebie kilka razy i rozstawalismy sie. W trakcie tego zwiazku odmowilam dwa razy te nowenne i dwa razy on konczyl te znajomomsc wlasnie w ostatnim dniu noweny do sw Jozefa. Dzis wiem, ze to nie byl czlowiek dla mnie. Polecam modlitwe do sw Jozefa o dobrego męża:) Glowa do gory Nikolka:) Niech MAryja da Ci pocieszenie, nigdy nigdy przenigdy nie jestes sama, a kiedy łzy cisną sie z bólu, to wtedy pomysl , ze Jezus niesie Cie w swoich ramionach, oddaj Mu swoj ból na eucharystii, polecam kochana w tej intencji przyjac komunie sw, uczestniczyc we mszy, odprawic droge krzyzowa, a ból bedzie ustepowal..Tu droga krzyzowa z rozwazaniem s Faustynki, mi pomogla przetrwac zyciowe proby, najwieksze tragedie:http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/siostra_faustyna/droga.htm

  8. Walcz o Miłość!!! Miłość wszystko zwycięża… Mam podobną sytuację. Kocham mężczyznę, dla którego jestem gotowa oddać życie, tu i teraz. Kiedy się poznaliśmy, oboje byliśmy bardzo, bardzo, bardzo daleko od Boga. Dzięki trudowi tej miłości, ja się nawróciłam i teraz odmawiam nowennę o jego nawrócenie… Jego miłość uratowała mnie od śmierci… Czy Matka Boża pozostawi go na pożarcie złych ludzi?

    • Walczyłam o tę miłość od samego początku . Modliłam się i dziękowałam Najświętszej Panience , że postawiła tego człowieka na mojej drodze , ale teraz to już nie ma o co walczyć skoro on jest szczęśliwy z inną …

      • Nikola, nie uzależniaj swojego szczęścia od innego człowieka, bo nigdy nie będziesz szczęśliwa. Wierze, że twoje uczucia do tego chłopaka są prawdziwe, ale zastanów się, czy są dobre. Zastanów się, czy nie zrobiłaś sobie bożka z niego, a to już jest grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu. Pamiętaj, jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na swoim.

      • Znowu u mnie było podobnie. Prawie umarłam z rozpaczy, kiedy nasza relacja była już przegrana i nawet koniec świata był bardziej realny. Też dowiedziałam się o jego związku z kimś innym. Potem zaczęłam zwracać się ku Bogu i w końcu postawiłam Go na pierwszym miejscu. Chociaż kocham ponad życie tego człowieka, to jestem gotowa z niego zrezygnować, jeśli miałoby to zaszkodzić Bogu. Najciekawsze jest to, że teraz szanse na nasze szczęście wzrosły… Tamta osoba brutalnie go porzuciła. Z mojego doświadczenia życiowego wynika, że nie powinnaś przyjmować bezwarunkowo rad innych ludzi i ślepo za nimi podążać. Życie każdego człowieka jest unikatowe. Skup się na Bogu, modlitwie i poszukaj zaufanych osób duchownych. W powodzenie mojej relacji nie wątpił chyba tylko Bóg. Obiecuję Ci, że zmówię za Ciebie nowennę do jakiegoś świętego. Niech Cię Bóg błogosławi i Twojego ukochanego!

        • Dziękuję bardzo za modlitwę . Przechodzę teraz bardzo trudny okres . Ciężko mi jest się pozbierać po tym wszystkim , dochodzą jeszcze nowe problemy . Łzy same mi lecą , nie jestem w stanie ich powstrzymać . Mam wrażenie że wszystko jest przeciwko mnie ….

          • W takich chwilach pocieszam się porównaniem do rozrzucenia świątyni przez Jezusa. Pocieszam się, że Bóg robi porządek. Gospodyni najpierw musi odsunąć wszystkie meble i sprzęty, co wygląda na jeszcze większy bałagan, żeby móc zaprowadzić porządek. Mówią też, że najciemniej jest przed wschodem słońca. Kryzysy motywują nas do rzeczy, których byśmy wcześniej nie zrobili, czy nawet nie zauważyli. Cytat z wczoraj: „Moc bowiem w słabości się doskonali.” Łzy są cenne… Słyszałaś o Cudownym Medaliku?

            • Słyszałam , ale osobiście nie posiadam . Zawsze przy sobie mam dwa różańce , jestem już do nich przyzwyczajona …

            • Ja zaczęłam niedawno nosić też medalik i już widzę owoce. Przyszła mi taka myśl, kiedy czytałam Twój wpis…

            • a ja Ci Nikola powiem, ze oni zawsze wracaja, wczesniej czy pozniej:) ale jak masz sile czekac… Chlopak z ktorym sie spotykalam, nawet nie bylam, a spotykalam, jak bylam mlodsza po 4,5 roku doszedl do wniosku, ze mnie kocha i jestem miloscia jego zycia:D skomentowalam tylko, ze za dobrze mi w kraju w ktorym zyje i nie ma opcji, ze wroce do Polski:p

  9. Uważam, że dążenie do tego, aby kochać i być kochanym jest istotą naszego życia. To, że darzymy kogoś miłością nie znaczy, że Bóg nie jest na pierwszym miejscu. Miłość do drugiego człowieka jest dopełnieniem miłości do Boga. Każdy potrzebuje miłości, akceptacji, poczucia, że jest się dla kogoś ważnym, wyjątkowym; to nadaje życiu sens. Nie możemy żyć bez Boga, ale nie możemy też żyć bez człowieka.

  10. Jako nastolatka widziałam taką scenę: dziewczyna płacze pod sklepem i skamle do jakiegoś chłopaka o to żeby wrócił. Zrobiło mi się niedobrze, gdzie godność, gdzie poczucie własnej wartośći. Jak on ma Cię pragnąć skoro nie szanujesz samej siebie. Tak moje drogie, klucz do sukcesu to szacunek do samej siebie. Jesteś perłą, ukochaną córką Pana Boga i głowa wysoko ma być uniesiona. Masz być mądra i piękna i wzrastać w wierze, a nie rozglądać się za facetami. Wtedy może dostanie Ci się najlepszy z najlepszych, a nie byle co. Czas samotnośći to bardzo ważny i cenny czas. Samodzielność podnosi Twoją wartość. Jak potrafisz wytrzymać sama ze sobą, to wytrzymasz z godnym siebie i przetrwacie wszystkie problemy małżeńskie. Ludzie ładują się w seks bez zobowiązń i w antykoncepcję, a potem same nieszczęścia ( dałam mu wszystko a on mnie rzucił jak szmatę, nie mogę mieć dzieci bo przez lata wcinałam hormony, albo biegałam z przemarzniętom pupą bo to seksi).
    Mam 45 lat i mówię Wam, zastanawiaj się jak kogoś poznasz, czy na pewno jesteś gotowa, aby wchodzić w związek. Może lepsza luźna znajomość niż dramat rozstania. Analizuj wszystko zanim się zakochasz na amen. Bo przykładowo Nikola musiała wcześniej widzieć, że facet tak z nią postapi, ale nie chciała tego przyjąć do wiadomości (ze mną będzie inaczej, przy mnie się zmieni). Otwórzcie oczy dziewczyny bo przykro czytać o waszym uzależnieniu na własne życzenie.
    Jeśli nikt z ludzi w dzieciństwie nie obdarzył Was miłością i nie mówił: jesteś piękna i mądra, to same sobie to dajcie. Wstańcie rano i mówcie do siebie w lustrze: BÓG kocha mnie taką jaką jestem. Jestem piękna i mądra, bo Bóg taką mnie stworzył. A w piątek na drogę krzyżową, tam Jezus pokazuje jak Cię kocha. Z Panem Bogiem

    • Nie znasz mojej historii i myślę , że nawet nie wiesz jak to jest być w takiej sytuacji …. Nigdy nie rozglądałam się i nie latałam za chłopakami , nie szukałam miłości , związku . Chodź wiele chłopaków do mnie wypisywało , zaczepiało i nalegało na spotkania . Ja zawsze dbałam o siebie i stawiałam naukę na 1 miejscu , więc po prostu ich odrzucałam . To Matka Boska postawiła tego człowieka na mojej drodze , nie ja go wybrałam , to ona dała mi tę miłość. Nigdy nie pomyślałabym , że ktoś taki stanie się dla mnie ważny , że pokocham go całym sercem …Wcześniej , gdy byłam samotna też mi się dobrze mówiło , jak tak można rozpaczać po rozstaniu, wgl jak można się tak zakochać.. Teraz będąc w takiej sytuacji widzę że wszystko jest możliwe … Dla jasności nie wypisuję do tego chłopaka i nie proszę go aby wrócił …..Z całym szacunkiem , ale uważam że twój komentarz jest nie na miejscu i nie odnosi się do mojej sytuacji …

      • Czasami trzeba zrezygnować z dyskusji, żeby zachować szacunek do siebie i rozmówcy. Myślę podobnie jak Ty… Nie daj się wkręcać w takie pranie brudów! To nie miejsce do tego… Pierwsza zasada leczenia, również duchowego, to NIE SZKODZIĆ!!! Wczoraj skończyłam nowennę za Ciebie i relację z tym chłopakiem. Liczę, że zaznasz w końcu ukojenia… Wszystkiego dobrego!

  11. widzę że same dziewczyny nieszczęśliwe, prawda jest taka że my chcemy kochać ale faceci tą naszą miłość mają głęboko gdzieś, tak że przejrzyjcie na oczy i pogódźcie się ze swoją samotnością

A Ty co o tym myślisz? Napisz!