Krzysztof: Ratunek małżeństwa

Na początku lipca, po powrocie z pracy zastałem mieszkanie „wyczyszczone” z wszystkich rzeczy mojej żony i karteczkę że zabrała to czego brakuje.  Tyle i tylko tyle po prawie 8 latach małżeństwa! Wieczorem zadzwoniła i powiedziała że wyjechała do przyjaciółki i daje mi tydzień czasu aby się zastanowić nad naszym małżeństwem i dalszym życiem. Później okazało się że jest w ciąży z innym i złożyła pozew o rozwód. Świat mi się zawalił w jednym momencie. Nie miałem pojęcia co z tym zrobić. Na szczęście, szukając porady w internecie natrafiłem na wpisy dotyczące wspólnoty Sychar i  Nowenny Pompejańskiej. Postanowiłem zacząć się modlić. Międzyczasie zdecydowałem iż chcę ratować nasze małżeństwo a dziecko przyjąć i wychować jak własne. Sąd wyznaczył termin pierwszej rozprawy na dzień po naszej 8 rocznicy ślubu. Był to jednocześnie 48 dzień Nowenny.  

Odmówiłem ją rano przed rozprawą i powierzyłem nasze małżeństwo Matce Bożej i Św. Janowi Pawłowi II. Na rozprawie postępowanie zostało zawieszone a my zostaliśmy skierowani na rozmowy z mediatorem sądowym aby próbować się pogodzić i wrócić do siebie.  Z początku żona nie widziała sensu by się godzić i wracać, ale z biegiem czasu, odniosłem wrażenie że nie wie jak postąpić i co dalej zrobić. Pojawiło się wiele przeszkód utrudniających jej szybkie i łatwe uzyskanie rozwodu. Widzę w tym wszystkim działanie Matki Bożej. Wczoraj 6-11-2014r. skończyłem odmawiać drugi raz Nowennę w tej samej intencji.  Czuję wewnętrzny spokój i mam takie odczucie że nie jestem sam. Wiem że to jeszcze nie koniec mojej walki o małżeństwo. Spotykamy się i rozmawiamy o tym co się stało. Zbliża się termin porodu i po nim mamy ostateczny termin na podpisanie ugody. Mocno wierzę że Matka Boża i Jan Paweł II pomogą nam uratować nasze małżeństwo i dochować przysięgi.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

54 myśli na temat „Krzysztof: Ratunek małżeństwa

  1. Na pewno będziecie razem! Wierze w.to i.życzę ci z całego serca bo jesteś naprawdę.wspaniałym człowiekiem i kochasz żonę aby ona cie tez kochala!!! Amen

  2. Jejku, jestem po ogromnym wrażeniem tego jak bardzo musisz kochać swoją żonę.
    Przeważnie możemy przeczytać tutaj jak to żony modlą się o powroty mężów a nie odwrotnie. Dlatego tym bardziej dałeś mi siłę aby wierzyć w to, że są jeszcze cudowni mężczyźni na tym świecie.

    Życzę szczęśliwego rozwiązania sprawy dla Was obojga.

  3. jesteś cudownym człowiekiem, że potrafisz kochać żony i pragnąć tego małżeństwa mimo przeszkód, które przed Wami wyrosły

  4. oj bedziesz.chciał chować nieswoje dziecko. Szok. Pomysl to Tobie bardziej zależy niź źonie. nie bylo skruchy przepraszam a ty chcesz. to ona musi chcieć. oby sie nie stało nigdy tak źe cie wyrzuci na starosc z domu

    • Tomku zatwardziałe masz serce…Kochać trzeba wszystkie dzieci tak jak nas Pan Bóg kocha:)A to dziecko on może kochać jeszcze bardziej jak swoje bo go zbliżyło do Pana Boga.Nie było skruchy,ale może kiedyś przyjdzie a ślub jest 1 w życiu i żona jest tylko jedna.Ona popełniła błąd,ale w dniu ślubu Bóg błogosławił im i obiecał że ich nie zostawi nigdy.Walcz Krzysztofie o to małżeństwo sakramentalne.Nie idź na żadne rozwody i unieważnienia.Żona Ci kiedyś podziękuje że jej nie zostawiłeś w kryzysie.Jesteś wspaniałym człowiekiem!

      • wszystkie dzieci się kocha, a najbardziej te, które spłodziła żona z kochankiem. w dodatku ona wogóle tego nie żałuje. to nie tomek ma zatwardziałe serce, tylko ta kobieta. może lepiej zasięgnąć rady księdza i rodziny co w takiej sytaucji zrobić, żeby nie unieszczęśliwić się do końca życia. do kobiet tu piszących. ja też panu krzysztofowi, życzę jak najlepiej, ale postawcie się w jego sytuacji. Jeszcze nawet nie macie swoich dzieci, a tu ktoregoś dnia wasz mąż się wyprowadza i w dodatku oznajmia, że będzie miał dziecko z kochanką.

        • Aneto zapominasz o Panu Bogu i Jego woli.a Czy nie modlisz się codziennie Bądź wola Twoja?Jego wolą nigdy nie będzie rozwód małżonków sakramentalnych.Nawet jak małżeństwo trwa jedną godzinę to przysięga wiąże na cale życie.Miłość polega na wybaczaniu.Małżonkowie dobrowolnie wybierają sobie tą osobę i są za siebie odpowiedzialni do końca życia.Każdy problem jest do rozwiązania.

          • Miłość polega na wybaczaniu, ale ta kobieta nigdy o wybaczenie nie prosiła. Uważam, że pan Krzysztof nie powinien być z takim ciężarem sam, tylko poradzić się księdza i rodziny co robić w takim trudnym przypadku. Bicie brawa za odwagę na forum w niczym temu panu nie pomoże, bo co innego jest przyjęcie małżonki, który zdradziła raz i żaluje a co innego gdy była związku z kochankiem, urodziła jego dziecko, dąrzy do rozwodu i chyba nie wykazuje żadnej skruchy.

  5. Tylko po co ? I tak nie pokochasz tego dziecka, zobaczysz…Patrząc na nie, będziesz tylko widzieć w nim zdradę żony. Prędzej czy później i tak jej to wyrzucisz !

  6. Życzę dużo wiary i wytrwałości… Proszę nieustannie ufać naszej Matce i Jej Synowi. Wierzę w szczęśliwe zakończenie tej sprawy….

  7. Bardzo dobrze postępujesz, dzisiejszemu światu właśnie brakuje takich ludzi jak TY. Życzę Ci dużo szczęścia i będę modlić się za Ciebie. Ja również odmiawiam już poraz drugi nowennę pompejańską. Pierwszy raz modliłam się za męża po poważnym wypadku i Maryja mnie wysłuchała. Teraz odmawiam W intencji chorego synka Piotrusia, wierzę z całego serca i z całej duszy że zostanę wysłuchana. Dzięki nowennie człowiek bardziej zbliża się do Boga dzięki modlitwie różańcowej.

  8. Ja również uważam,że jesteś wspaniałym człowiekiem i kiedy tak pięknie i z wiarą się modlisz wiem,że pokochasz to dziecko i będziesz najlepszym ojcem.Życzę Wam wielu Bożych Błogosławieństw.

  9. Krzysztofie, do harmonii w małżeństwie trzeba dwojga, a nie tylko jednego z partnerów. Jeżeli żona Cie nie kocha, i wróci z wielką łaską dlatego że Ty bardzo tego pragniesz, a poprzedni partner rzucił (ojciec dziecka) – to czy to ma sens? przecież z czasem znów mogą być niesnaski między wami. Czy tak całkiem byłeś bez winy? bo nic o tym nie wspominasz. Nie jestem od ferowania wyroków, i życzę jak najlepiej, ale OBOJE żebyście się przeprosili i chcieli powrotu, a nie tylko Ty.

  10. Kzysztofie! Dla Ciebie w bolesny sposób Bóg obdarzył Cię łaską prawdziwej miłości, po ludzku wydawałoby się, że to bez sensu, ale tak właśnie kocha Bóg, nie patrzy na nasze zdrady, ale błaga nas o miłość.
    Doświadczam czegoś podobnego, gdy pomimo zdrad, Bóg każe mi kochać. Jest to wielka lekcja pokory i ufności w Boży plan wobec nas. W takich chwilach Bóg jest naprawdę blisko, prawie namacalnie czuć Jego opiekę i łaskę.
    Wspieram się słowami:
    „Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko [przyobleczcie] miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni” (Kol 3,12-15)

  11. Krzysztofie chyba jesteś świętym, jak porównuję Cię z mężczyznami, których mi było dane poznać na drodze życia 🙂

  12. Szacun Krzysztof . Niewielu facetów byłoby zdolnych do takich poświęceń . Rozumiem też żonę , jeśli ma dylematy , Ona potrzebuje teraz wsparcia , pytanie jak odnosi się do tego ojciec dziecka . Myślę że żona wróci , ale „zgagę „będzie miała napewno przez wiele lat . Jeśli faktycznie pokochasz dziecko jak swoje , to będzie Ci wierna . Tak sobie myślę , może i naiwnie , ale przeciez nie wszystko jest tylko czarne albo białe .

  13. Podziwiam- to żona złamała przysięgę małrzeńską a ty się poniżasz…i chcesz mimo wszystko z nią być.Mam nadzieję, że jej to naprawdę wybaczysz i bedziecie szczęśliwi.

  14. Dziękuję Wam wszystkim za te ciepłe słowa otuchy. Jak sami widzicie od napisania tego świadectwa do jego opublikowania minęło już ponad 3 miesiące. Jeżeli ktoś z Was ma jeszcze jakieś wątpliwości czy odmawianie tej nowenny ma sens i czy Matka Boża naprawdę może pomóc człowiekowi, to ja Wam mówię że TAK! Tyle się wydarzyło że po prostu trudno w to wszystko uwierzyć! Żona po porodzie wróciła do naszego mieszkania razem z synkiem, co prawda niby dlatego że żal się jej zrobiło ojca, który zaczął coraz bardziej narzekać na zdrowie… Ale wkrótce po jej powrocie poczuł się lepiej . Potem były Święta Bożego Narodzenia, które spędziliśmy razem. Przy łamaniu się opłatkiem usłyszałem od mojej żony słowo „Przepraszam” A synek ma na imię Kacperek i ma oczy swojej mamusi i kiedy w nie patrzę to naprawdę nie ma dla mnie żadnego znaczenia czy jestem biologicznym ojcem czy nie.Bardzo lubi jak go noszę na rękach i nawet przy zmianie pieluszki czeka cierpliwie aż go ubiorę… Ale w tej chwili szczęścia nie mogłem przecież zapomnieć o Tej, dzięki Której mogę doświadczyć tego wszystkiego. Odmówiłem trzecią nowennę w intencji naszego małżeństwa… I żona, choć ma jeszcze wiele wątpliwości czy w przyszłości nie będę jej tego wypominał i czy będę dobrze traktował ją i dziecko jest już coraz bardziej spokojna i widać że zaczyna być taka jak kiedyś… A nasze małżeństwo wciąż trwa! Nie jest jeszcze wycofany pozew z sądu, i jeszcze wiele przed nami ale ja wierzę że wkrótce będzie i że wszystko się ułoży… A tak naprawdę to najważniejsze jest by nie tracić nigdy wiary i nadziei bo miłość zniesie wszystko! Pozdrawiam serdecznie i idę prosić Matkę Bożą po raz czwarty o uratowanie naszego małżeństwa…

  15. Twoja postawa jest zgodna z Ewangelią. Na ślubie przysięgaliśmy, że nie opuścimy małżonka. Nie było tam nic o tym, że jesteśmy z tego zwolnieni w przypadku zdrady. Takich mężczyzn wielu można spotkać w Sycharze i zawsze jestem pełna szacunku dla mężczyzn, którzy dochowują obietnic. Oczywiście podobnie z kobietami. Trwaj. Kryzys zwykle staje się tym dnem od którego się odbija w górę. Daj sobie pomóc, w Sycharze znajdziesz pomoc i siłę do trwania. Jesteś prawdziwym facetem!

  16. Znamy tylko jedna stronę medalu a nic nie wiemy dlaczego żona odeszła po ośmiu latach małżeństwa bezdzietnego. Postawa pana Krzysztofa jest piękna, na pewno pokocha dziecko i wszystko skończy się dobrze, czego z całego serca Wam życzę i pozdrawiam.

    • No właśnie, o tym nie napisałem. A żona odeszła bo ją uwiódł „kolega” z pracy, który ma już 2 synów z dwiema innymi kobietami… Na dzieci zawsze był czas. Dla niej najważnejszym było by mieć pracę w biurze i najlepiej państwową. A rodzina mogła zaczekać… To wszystko trwało dość długo, i naprawdę nie sposób tego wszystkiego opisać. Napisałem wczoraj komentarz, ale się jeszcze nie pojawił… Wierzcie mi, że Matka Boża sprawiła ten cud i żona z dzieckiem wróciła do domu. Nowennę odmawiam w dalszym ciągu, bo jeszcze jest dużo do naprawienia.

  17. Niestety może się zdarzyć, że teraz „położy uszy po sobie”, ale po jakimś czasie wróci do tego co zaczęła. Niestety wygląda na to, że Tobie zależy bardziej na tym małżeństwie niż jej. Ja przechodziłem przez znacznie większe zakręty z moją żoną i kiedy wydawało mi się, że już jest po wszystkim, bo przeprosiła, bo mówiła, że to ktoś ją buntował itd. itd. okazało się, że atakuje po raz drugi,a skoro okazało się to nieskuteczne, to po krótkim czasie po raz trzeci. Więc zastanów się, nie podchodź emocjonalnie, bo na razie realizujesz być może swoje pobożne życzenia i to, że zależy Tobie na związku, bo sakrament, bo warto, bo ślubowaliście sobie itd. wcale nie oznacza, że Twoja żona ma takie same poglądy. Zweryfikuj jej postawę, a jeśli rzeczywiście żałuje, to niech da tego wyraz NA PIŚMIE najlepiej w sądzie, bo jeśli odegra tylko przed Tobą scenkę to nawet nie myśl, że na tym koniec. Może jestem nieco zgorzkniały, ale po prostu bazuję na swoich doświadczeniach. Acha, bez względu na to, czy zdecydujesz się z nią być, czy będziecie oddzielnie, zawsze bardzo kontroluj, czy przypadkiem przed Tobą nie jest super i cudownie, a przed dziećmi robi z Ciebie diabła rogatego, najgorszego drania, którego za parę lat będzie mogła z czystym sumieniem atakować i gnębić, bo przecież jest taki straszny, a dzieci bez względu na fakty będą po jej stronie. Naprawdę kontroluj to od samego początku i spędzaj z dziećmi jak najwięcej czasu, nie z nią. Nie ufaj jej, bo ona już swoją szansę zmarnowała, teraz albo jest z przymusu i czeka na lepszą okazję, albo chce jeszcze Ciebie w coś wrobić i zastanawia się jak, albo może faktycznie doznacie uzdrowienia. Nie wiem,
    chyba za bardzo się rozpisałem
    pozdrawiam i życzę umiejętności rozeznawania czy realizujesz faktycznie wolę Boga, czy swoje mrzonki i przekonujesz samego siebie, że ona jest naprawdę po Twojej stronie
    Ja sobie z tym wszystkim nie umiałem tak dobrze poradzić i nikt mi nie przedstawił, że moja sytuacja może kiedyś tak wyglądać, zresztą i tak pewnie bym nie uwierzył, bo miłość do mojej żony była przeogromna (i chyba jest to teraz. Najgorzej jak jednej stronie zależy z całego serca, a druga w tym samym czasie prowadzi po prostu politykę… I pamiętaj, to ona jest kobietą i KAŻDY zawsze jej bardziej uwierzy niż tobie. A jeśli się zdarzy, że kiedyś jakieś dziecko będzie po twojej stronie to i tak powiedzą, że kłamiesz, albo przekupujesz, albo nie wiadomo co jeszcze. W naszym systemie jesteś na przegranej pozycji, dlatego zastanów się 1000 razy zanim podejmiesz decyzję. Módl się i poszukaj sobie w necie filmików o przebaczeniu, czym powinno być uwarunkowane itd. oraz nt. przekleństw jakie takie czyny mogą przynieść -> zajmij się tym całkiem serio np. wypowiedzi egzorcysty Piotra Glasa, ks. Rajchla, o. Witko itd. itd. Nie bagatelizuj tematu, bo naprawdę wiem co piszę, a jeszcze do tego dochodzi z jakiej rodziny pochodzi ona, jaką przeszłość miał ten trzeci i fakt, że Ty to wszystko „zbierasz” na siebie (w sensie również duchowym) i dokona się transfer na Ciebie przeróżnych doświadczeń jej , tego trzeciego oraz tego co wnoszą ich rodziny, czy nie macie przypadkiem pootwieranych zbyt dużo furtek dla złych duchów?

    Owocnych rozeznań i Bożego błogosławieństwa, a przede wszystkim Światła Ducha Świętego i na pewno nie podejmuj decyzji zbyt szybko, nawet jeśli Twoje serce całe krwawi z bólu i cierpisz w sposób nieludzki, nie spiesz się

    Ale się rozpisałem, chyba nikt tego nie przeczyta…

    PS
    Polecam modlitwę Jabesa:
    Obyś skutecznie mi błogosławił, poszerzył granice moje, a Ręka Twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego, a utrapienie moje się skończyło.
    Poszukaj na necie co oznaczają poszczególne słowa tej modlitwy ew. zerknij na książkę o tym tytule autorstwa o. Witko.

  18. Tomku, Krzysztof ma przy sobie potężną Niewiastę- Maryję. Jej tak bardzo zależy na rodzinach, że póki Krzysztof jest przy Niej , wszystkie złe scenariusze nie zaistnieją. Różaniec to potężny egzorcyzm i diabeł nie ma dostępu do tych , którzy się modlą na nim. Życzę jeszcze większych cudów Krzysztofowi z różańcem w ręku.

    • możliwe, po prostu w znacznej części pisałem o swoich doświadczeniach i może po prostu jestem w takim momencie życia, też szukam sposobów na ratowanie własnego małżeństwa, ale niestety jest to ratowanie z jednej strony, a żona nawet nie chce słyszeć o wspólnej modlitwie, czy jakiejkolwiek a spowiedź to dla niej wymysł z IV wieku. Może i ja doświadczę cudu i przemiany serc zatwardziałych i prawdy, zamiast kłamstwa, wspólnej modlitwy i odwołania się wspólnego do wartości, które przecież reprezentowaliśmy m.in. podczas sakramentu małżeństwa… Nie doczekałem się nawet 10 minutowej rozmowy, tylko jeden wielki mur, ironia, ośmieszanie itd… Ale dla Boga nie ma niemożliwego, tylko nie zawsze wszystkim daje swoje łaski, chyba….

    • Nie mogę się zgodzić na podstawie osobistego doświadczenia. Mój mąż codziennie wieczorem się modli a miał całe nasze małżeńskie życie problem z agresją i wykończył mnie przemocą psychiczną, fizyczna i seksualną, Uciekłam od niego z dwójką dzieci po tym jak rozwalił mi głowę, ale on uporczywie cały czas pisze mi że się modli, tak samo dzieciom, zaprosił nas na pielgrzymkę, po tym co zrobił, nie chcąc nawet o tym rozmawiać co w naszym małżeństwie się działo, i że dzieciom też krzywdę robił. Mało tego, 3 dni po tym jak rozwalił mi głowę, przyjął szkaplerz Matki Boskiej z Karmelu. Prawdziwy mężczyzna?
      Ja już nie mogłam patrzeć na niego jak co wieczór przed wejściem do łóźka się modlił, a potem przemoc, i co tydzień spowiedź i komunia, jak kupowanie w supermarkecie. Na zewnątrz religijny i we wspólnocie ludzie się nim zachwycali, tak jak pani na podstawie tylko zewnętrznych oznak. A ja jestem od miesiąca w separacji od tego „prawdziwego mężczyzny”z różańcem w ręku. Chodzę do Kościoła, ale chcę wziąć rozwód, bo 11 lat małżeństwa, rekolekcje, terapie, i on na terapii dla sprawców przemocy, a po pół roku tej terapii coraz więcej manipulacji, religii i przemocy, W separacji dopiero doświadczyłam naprawdę szczęścia, bycia sobą, pomocy ludzi, wdzięczności do nich i ogromnej wdzięczności do Boga od którego otrzymałam wiele łask. Modlę się, ale już nie o nasze małżeństwo tak jak kiedyś. Mój mąż z różańcem w ręku wzbudzał we mnie wręcz wstręt do religii i wspólnego uczestniczenia we Mszy Św.

  19. Witam
    Krzysztofie, ja Ci powiem z mojego doświadczenia, że zawsze warto walczyć o małżeństwo a jeżeli chodzi o dziecko – to tak jak byście dostali spermę z banku nasienia 🙂 – urodziła Waszego syna żona.
    W mojej rodzinie są dzieci adoptowane, są i po innych ojcach – ale zapewniam Cię – są kochane przez wszystkich. Spłodzić to chwila – a wychować to wielka sztuka.

    Tomek przytoczył Ci wiele wspaniałych księży i ojców, których rekolekcje czy kazania wniosą dużo do Twojego życia. Ja teraz codziennie słucham o. J.Witko

    Po co są kryzysy? – Bóg pokazuje nam co mamy „przerobić” w naszym życiu. (ks. Pawlukieiwcz) .
    A małżeństwo to lekcja pokory. A my z reguły pragniemy mieć nad wszystkim kontrolę, władzę, a to są kłamstwa szatana. To Bóg kieruje naszą drogą.

    Może Twoja żona zagubiła się w tym „wyścigu szczurów” i do swojej dobrej posady chciała dorzucić jeszcze fajnego kochanka, co teraz tak modne. To, że ma obawy co do Twojego zaufania może świadczyć o jej braku poczucia bezpieczeństwa. Została wykorzystana, z niechcianą ciążą – a Ty jej nie odrzucasz i nie potępiasz. Może to doceni, ale to zawsze trzeba czasu. Zaproponuj jej wspólną NP, by uwierzyła. Szatan nienawidzi sakramentu małżeństwa, bo chce je zniszczyć przez wolny seks. A Maryja jest naszą potężną orędowniczką.
    Maryjo – w Twoim Niepokalanym Sercu składamy całych siebie, wszystko czym jesteśmy, każdy nasz krok, każdą chwilę naszego życia.

    Tomku i Krzysztofie przeczytajcie książkę Moc Uwielbienia, którą wiele razy tu polecano.

    • Witam Elu. Masz całkowitą rację jeśli chodzi o wychowanie dziecka. To jest wielka odpowiedzialność. Nie jest wielką sztuką zapewnić dziecku dach nad głową i pożywienie. Sztuką jest przekazać mu wartości i pokazać jak żyć zgodnie z przykazaniami i jak być dobrym dla innych. Żona wie że ja mogę to zapewnić temu dziecku, ale „coś” jej jeszcze mąci w głowie i nie pozwala w pełni mi zaufać. Kochanek też nie odpuszcza bo jego duma została urażona… W końcu to już trzecia ,z którą mu nie wyszło jak planował… A tak poza tym wszystkim jest jeszcze aspekt prawny. W obecnej chwili dziecko ma prawie 4 miesiące. W akcie urodzenia ja figuruję jako ojciec tego dziecka i mam pełną władzę rodzicielską. Nosi moje nazwisko, ponieważ nasze małżeństwo w dalszym ciągu trwa. Dostaliśmy zawiadomienie z sądu że jeśli żadne z nas nie wystąpi do sądu rodzinnego o zaprzeczenie ojcostwa do pół roku od urodzenia, będzie uznane za moje. Powiedziałem żonie że tego nie zrobię bo chcę je wychować jak własne. Teraz wszystko zależy od niej i od tego czy Matka Boża mnie wysłucha i pomoże.

      Dziękuję za rady i proszę o krótką modlitwę w naszej intencji. Pozdrawiam serdecznie.

  20. Tomku
    ja kiedyś gdzieś przeczytałam, że „najtrudniejsze jest niewyrzekanie się miłości do osoby, która na nią nie zasługuje”

    Ja po zdradzie mojego męża myślałam, że świat mi się zawalił – zapomniałam nawet o modlitwie. Wiem jak to się mówi do „betonu” i tylko ironiczna odpowiedź: „lecz się”. Ratowanie naszego małżeństwa przerastało mnie !

    Po pół roku męczarni, zaczęłam się zastanawiać ; co jest takiego we mnie, że doszło do takiej sytuacji. Poprosiłam Matkę Bożą i Jezusa o wskazówki. i tak małymi kroczkami zostali mi stawiani na mojej drodze rożni nauczyciele – najpierw książki odpowiednie (nie polecę ich tu ze zrozumiałych względów) , różne szkolenia, nowi znajomi, to w internecie wciąż uporczywie „jakiś” ksiądz Pawlukiewicz mi się „sam” włączał a ostatnio świadectwo NP Małgorzaty. Sama zaczęłam szukać.
    I tak słuchałam, robiłam notatki i pracowałam nad sobą i modliłam się.

    Mąż się zmienił, bo ja zmieniłam siebie. On wie, że jeżeli by chciał odejść – to będzie mi smutno, ale potrafię żyć bez niego.
    Wybaczyć innemu, to zachować miłość nie tylko do niego, ale też do siebie.
    A przede wszystkim miłość do Boga stawiać ponad wszystko.

    Moja modlitwa brzmi:
    Wszystko jest stworzone przez Boga i akceptuje to w swojej duszy. Nikim i niczym nie kieruję, wszystko akceptuję. Nie żałuję przeszłości, nie martwię się o teraźniejszość, nie boję się przyszłości. Absolutnie niczym się nie martwię. Wszystkim wybaczam. W mojej duszy jest radość, światło i miłość

    Myślę Tomku, że wiesz o czym piszę (to jest temat rzeka).
    A nie patrz w przeszłość, co robisz. Uwielbiaj Boga !

    • tak próbuję zrobić, ale najgorzej, jak najbliższa osoba z dnia na dzień staje się wrogiem, który dodatkowo jeszcze próbuje zrobić ze mnie przestępcę, bo chyba tak jej pasuje do „całokształtu”, no bo jak inaczej wytłumaczyć wszystkim, że rozstaje się z mężem po tylu latach, który opiekował się, zabiegał, wspierał itd. Nawet nie chciała ze mną porozmawiać… Więc z dnia na dzień okazuje się, że jestem potworem, a fakty nagina tak do swoich potrzeb, że nawet nie ma mowy o choćby cieniu prawdy, to chyba najbardziej boli, bo jak ktoś chce odejść to jeden temat, ale jak ktoś na „pożegnanie” chce zniszczyć drugą osobę to już zupełnie co innego. Też przeżyłem wywiezienie rzeczy z domu i zabranie kluczy do drugiej nieruchomości, którą kupiliśmy w minione wakacje (wziąłem kredyt) – miało być to nasze miejsce, w którym kiedyś się zestarzejemy. Tymczasem okazuje się, że zostaję przedstawiany jako co najmniej bandyta i oczywiście zostaję z kredytem na 20 lat, a dzieci jedne nabuntowane przez nią i jak mogłyby to utopiłyby mnie w łyżce wody, a ten, który mówi jaka jest prawda i został, uważany jest co najmniej za kłamcę… Tak więc mam w najbliższym otoczeniu triumf kłamstwa i zniszczenia, mógłbym dużo napisać o przewrotności i mega-fałszu, ale to już temat może nie na forum. W każdym razie naprawdę trudno mi się otrząsnąć i w ogóle wstać rano do pracy. Nie mniej dziękuję Ci za te słowa, może i ja jakoś przetrwam. Już kiedyś to przerabiałem. Potem przyszła, przeprosiła, że ktoś ją nabuntował… Uwierzyłem, wpakowałem się w kolejne zobowiązania… Ale „najgorsze” jest to, że bardzo ją kocham i bardzo bym chciał, żeby znowu było dobrze…. Ona naprawdę potrafi być taka kochana… Chyba naiwny jestem. A może wtedy tylko udawała i tak naprawdę to jej plan? A może jakieś przekleństwa i grzechy pokoleniowe, ale jak dotrzeć do osoby, która nawet nie chce słyszeć o wspólnej modlitwie, czy mszy o uzdrowienie, czy jakiejkolwiek, o egzorcystach to nawet nie ma co mówić… A jeszcze po drodze były „przygody” z okultyzmem – jak teraz wiem… a i jeszcze wieloletnia depresja (która nie dawała się wyleczyć i wraca jak zmora) czy może być jeszcze coś? To chyba wystarczający pakiet… Ja miałem tylko rozumieć, wspierać, no bo jak inaczej…
      Też dotarłem do ks. Pawulkiewicza, chyba każdy z nas przechodzi podobną drogę.
      Twoja modlitwa jest wyjątkowa, spróbuję ją stosować. Dziękuję za nią i za słowa otuchy. W takich sytuacjach okazuje się, że nagle wszyscy są przeciwko, nawet ci, którzy mówili, no faktycznie przesadza, nagle okazuje się, że w zasadzie to nie mają czasu, albo po prostu znikają. Człowiek zostaje sam z Bogiem, który też niekiedy jakby miał „zajętą linię”. Ale te zmiany mimo wszystko przynajmniej mi pokazują, jak bardzo człowiek jest bezradny i tylko Bóg zostaje. Zacząłem dzisiaj NP, przecież musi być jakieś wyjście na to wszystko 🙂 Nie mam w ogóle pojęcia co się może wydarzyć, żeby doszło do zgody, czy to w ogóle nastąpi, wszystkie drzwi są zamknięte. Poprzednio była operacja dziecka podczas której się pogodziliśmy, jeszcze później jej wypadek, a co teraz? Ale nie pytam dlaczego ja, tylko proszę o cud. Niech Jezus będzie wywyższony w tych sytuacjach, których doświadczam.
      Tak bardzo mi trzeba Ducha Świętego, jak bardzo, zupełnie nie wiem co robić, jestem taki bezradny…
      „Pewnego dnia otrę wszelką łzę z twoich oczu i zabiorę ból, jakiego doznałeś tu na ziemi” (Ap 21, 3-4)

    • A może to dlatego, że ją postawiłem na I miejscu w swoim życiu, a przecież Bóg jest Bogiem zazdrosnym i może w końcu upomniał się o swoje miejsce. To w pewien sposób może być uwolnienie, nie wiem, z każdym rokiem coraz mniej wiem…
      Ale niesamowite, jak bardzo pozytywnie mnie nastraja Twoja modlitwa, i te słowa, które napisałaś. Dziękuję. Samotność jest chyba najbardziej dokuczliwa, nawet nie ma z kim pogadać o tym, bo przecież nie z dzieckiem, a wielu ludzi w ogóle by nie uwierzyło, że takie rzeczy mogą się dziać – ja sam chyba też jeszcze jakiś czas temu bym nie uwierzył
      Jeszcze raz dziękuję 😉

  21. Tomek Zaufaj Maryi a stanie się cud!Tu nie chodzi o Twoją żonę tylko o Ciebie.Przecież wiesz dlaczego Adam przegrał…Bo postawił Ewe na pierwszym miejscu zamiast Boga.To Boga masz kochać z całego serca i duszy a nie żonę!!!I dlatego On wyprowadził Cię teraz na pustynie.Żeby coś do Ciebie dotarło upomniał się o Ciebie:)Daj się Mu poprowadzić a zobaczysz że wszystkie problemy jakoś się rozwiążą.Dla Niego nie ma nic niemożliwego!Myśl pozytywnie.Nie skupiaj się na egzorcyzmach uwolnieniach grzechach pokoleniowych.Teraz potrzebujesz odzyskać pokój w sercu.Różaniec to najlepszy sposób żeby dotrzeć do Boga i powierzyć Mu wszystkie problemy.

  22. Witaj Tomku! Przykro mi jest jak czytam o Twoich troskach, ale uwierz mi nie jesteś sam. Ja mam podobnie z mężem, z dnia na dzień zmienił się o 180 stopni, i trwa to już prawie rok. Jest już wyznaczona sprawa(pozew złożył mój mąż).Ja stałam się dla niego winną wszystkiego, kiedy to on tak naprawdę znalazł ” przyjaciółkę”. Straszne jak jednego dnia ktoś zachowuje się jak zawsze, czyli jak czuły i kochający mąż, a następnego dnia jest nie do poznania i tak do dzisiaj. Nadmienię tylko, że jego przyjaciółka już się rozwiodła i robi wszystko, żeby z nim być, a ja nie poznaję swojego męża. Opętał go szatan bo inaczej być nie może, jesteśmy 14 lat i nigdy nie doświadczyłam od niego nic złego, a teraz nadrabia za wszystkie czasy. Boli to bardzo, ale ratuje mnie chyba nowenna którą odmawiam od lipca 2014. Też dziwne, ze dzięki koleżance, która coś słyszała o „jakiejś nowennie”, zajrzałam do internetu, poczytałam i spróbowałam i dzięki niej czuję jakiś dziwny spokój, choć na początku wylewałam hektolitry łez, to teraz zdarza się to rzadziej, a bardziej zaufałam Maryi i Bogu, czuję wsparcie.Choć przyznam, że samotność boli chyba najbardziej.Ciężko tak z dnia na dzień przejść do normalności gdy do tej pory był ten bliski ktoś , a teraz jest pustka Walczę o męża bo Go Kocham, choć On twierdzi, że jest na wszystko za późno, mówi, że „co teraz okazujesz miłość”, a przez wszystkie lata to właśnie chyba On był na pierwszym miejscu, jemu oddałam siebie na dłoni, choć czasem zastanawiam się czy warto kogoś takiego kochać za tyle upokorzeń? Ale się nie zniechęcam, bo przecież kiedyś podjęłam decyzję bycia z Nim na dobre i złe. Co prawda mój mąż odrzucił Boga i wartości- dla niego liczy się teraz własne szczęście( jak powiedział „to jest moje życie i moja sprawa, czy ja nie mam prawa być szczęśliwy”). Hmm…przykro się tego słucha kiedy niedawno mówił że jest ze mną szczęśliwy, że kocha, były różne wspólne plany, itp, itd. Ale cóż opętał Go szatan w postaci kobiety i cóż z tym począć. I cóż z tego, że ma się znajomych jak jakoś dziwnie się odsuwają nie bardzo chcą słuchać, pocieszać czy doradzać. Często słyszę jak się nie układa to się najlepiej rozstać. Przykre to wszystko, ale życie toczy się dalej, a my musimy być twardzi – ktoś musi skoro ta druga strona nie może, skoro ” się poddała”- bo przecież małżeństwo to ciężka praca, a jak to w pracy bywa jedni wytrzymują nawet pracę w kamieniołomach, a dla innych nawet leżenie jest męczące. Też ufam, że musi być jakieś wyjście, też jestem bezradna, bo mąż już nic nie chce tylko rozwodu. I boję się, ze już na zawsze Go straciłam i Nas, ale przecież nie mam na to wpływu.I czasem sobie myślę, jak to jest ludzie żyją bez ślubu i są razem, a nam małżeństwom padają kłody pod nogi. Jak to jest ? Czy tym naprawdę ktoś z góry kieruje? Czy to wszystko ma jakiś sens czy żadnego i czemu akurat nas to wszystko złe dotyka? Tysiące pytań kłębi się bez odpowiedzi. Ale jest też jedno pytanie, że dlaczego odmawiając Nowennę Pompejańską ogarnia mnie jakiś dziwny błogi spokój, choć przyznam, że bywały momenty kiedy w mojej rodzinie i dookoła działy się jakieś dziwnie trudne sytuacje, ale w niedługim czasie wszystko wracało do normy. Ktoś chyba jednak nami kieruje i ma nad nami pieczę. Czego i Tobie w Twoich problemach i troskach z całego serca życzę. Nie wolno się poddawać i zniechęcać. 🙂

  23. Krzysztofie twoje swiadectwo dalo mi jeszcze wieksze poczucie ze i moje malzenstwo da sie uratowac. Mimo ze ja zlozylam pozew rozwodowy( ze strachu przed mezem i jego zamiarami) to chcialam go zawiesic na rok ale maz sie nie zgodzil on chce rozwodu. Wiem tez ze jezeli wycofam pozew otworzy to droge męzowi do złozenia pozwu przez niego w jego miescie w PL(mieszkamy za granica) i to jeszcze bardziej skomplikuje moje zycie. Pierwsza rozprawa rozwodowa za 2 dni 26 lutego z orzeczeniem o winie męza (bil,ponizal, terroryzowal, mamy dwoje dzieci) a ja nadal gleboko wierze ze stanie sie cód i rozwodu nie bedzie, Jestem w 20 dniu odmawiania nowenny i wierze gleboko wierze.

  24. Joanno tylko wiara i szczera modlitwa mogą Ci pomóc. Ja odmawiam Nowennę po raz 4 i wierz mi, że za każdym razem gdy ją kończyłem zdarzyło się coś, co uniemożliwiało żonie uzyskanie rozwodu. Wróciła do domu, ale walka o nasze małżeństwo ciągle trwa. Różaniec to naprawdę potężna broń przeciwko złu. Trzeba wierzyć mocno, ale należy mieć też świadomość że Matka Boża nie jest od spełniania naszych życzeń i że nie zawsze dostaniemy dokładnie to, o co prosimy. W moim przypadku żona wróciła do domu, ale nie widzi w swoim postępowaniu niczego aż tak strasznego. Mało tego! Uważa wręcz że to ja mam się wykazywać inicjatywą i zabiegać o nią by pozostała ze mną. Wytyka mi nawet najmniejsze błędy i takie bzdury że szkoda nawet o tym wspominać… A nie widzi że ja chcę dochować przysięgi małżeńskiej i wybaczyć wszystko by stworzyć prawdziwą rodzinę temu dziecku. Ale ja wierzę że to się uda i tej wiary nikt mi nie zabierze… Tobie też tego szczerze życzę i pozdrawiam.

  25. Widzę Krzysztofie, że masz wielką lekcję pokory do przerobienia. Ale masz też dużo siły w sobie i obrałeś dobry kierunek.
    To co trzeba najpierw widzieć w bolesnej dla nas sytuacji to Boską Wolę. Ból, który nam serwuje bliska osoba jest dźwignią do naszego dalszego rozwoju; ważne by popychał nas w stronę Boga. Bo gdy wywołuje nienawiść, lęk i żałowanie to zabijamy swoją duszę. Jeśli nasza miłość, w momencie zadawania bólu przez bliską nam osobę nie drgnęła – to jest wielki sukces.
    Ale to praca długa nad sobą, którą właśnie Bóg nam pozwala wykonać poprzez ból. Bo jakże inaczej się zmienić – tylko gdy „gniecie”. W luksusach człowiekowi dobrze 🙂

    Ale jak ciężko jest zmienić siebie wiem to b.dobrze. Gdy mi się już wydaje, jaką to mam w sobie dobroduszność, wybaczyłam przeszłość – to przychodzi próba – i znów coś we mnie się odzywa. Najlepiej wtedy różaniec do ręki i moje notatki, modlitwy – i znów jestem na początku drogi 🙂

    Ja miałam lekcje pokory trudną ; musiałm z kochanką męża codziennie się widywać (praca) i to była ciągła walka we mnie. Bóg pokazał mi całą moją niedoskonałość. Dziękowałam tej kobiecie i przepraszałam za to , że to ona poprzez swój grzech musiała mnie sprowadzić na dobrą drogę.

    Joanno, ja to co Ty przeżywasz nazywam „lekcją muzułmanki”. Trudno to zrozumieć przez kobiety w szczęśliwych związkach ale wierz mi , znam kobiety, które potrafiły takie małżeństwa „wyprowadzić na prostą”. Poprzez miłość pełną szacunku dla męża (mimo wszystko) i zawierzenie Matce Bożej.
    Joanno jutro uzbrój się w cierpliwość i przypomnij sobie wszystkie uczucia, które towarzyszyły Wam podczas ślubu – one gdzieś są , może ukryte pod maską obojętności. Tulę Cie mocno.

    Krzysztofie, Tomku, Joanno ufam, że dacie radę przejść Wasze próby.
    Po swojemu jestem z Wami.

    • Sprawa się odbyła, czeka nas kolejna i mąż szuka powodów by udowodnić mi winę ja się nie zgadzam, poprosiłam jeśli nie o oddalenie to o separację zobaczymy. Najgorsze były znowu Święta – ogromna pustka,łzy i niewyobrażalny ból, żal…Ale się nie poddaję. 19 kwietnia zaczęłam kolejną nowennę…

  26. Elu dziękuję za piękne słowa i wsparcie dzisiaj dopiero to przeczytałam. Jakie to cudowne, że ktoś kogo tak naprawdę nie znam „tuli ” mnie w słowach i myślach.Piękne.I pomyśleć, że kiedyś tak robił to mój własny mąż, a dzisiaj w sądzie mówi,że nie kocha, że nie chce i przesiaduje u kochanki. niewiarygodne jak ludzie się zmieniają. Dziękuję i również ciepło przytulam.

  27. A i jeszcze jedno na rozprawie cały czas miałam w ręku różaniec, aż dłoń miałam mokrą, Rano zmówiłam różaniec,poprosiłam Maryję o wsparcie i pomoc. I o dziwo razem z różańcem w dłoni czułam jakiś dziwny spokój, nawet sama się zdziwiłam, że jakoś dziwnie spokojna jestem i byłam bez żadnych uspokajaczy.

  28. Joanno cieszę się że doświadczyłaś obecności i wsparcia Maryi. To jest właśnie ten dziwny spokój, który towarzyszy nam podczas odmawiania Nowenny. Ona jest wtedy z nami i naprawdę troszczy się o nas a przede wszystkim broni od złego. Tomek polecił mi poszukać wykładów księdza Piotra Glasa i naprawdę warto tego posłuchać.
    U mnie też się obecnie dużo dzieje i widzę jak szatan walczy o moją żonę jak chce ją z powrotem rzucić w ramiona kochanka. Zbliża się ostateczny termin rozstrzygnięcia ojcostwa i władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Kochanek perfidnie próbuje wymóc na mnie założenie sprawy w sądzie rodzinnym. Ale nie wie ,że ja już postanowiłem całkowicie zawierzyć swój los Maryi i odmawiam 5 raz Nowennę o uratowanie naszego małżeństwa. Część błagalna skończy się dokładnie w ostatni dzień kiedy można założyć sprawę w sądzie rodzinnym. Ufam Maryi i nie wierzę a po prostu wiem, że Ona jest w stanie dokonać tego cudu i przemienić serce mojej żony.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości…

  29. Tak czytam swiadectwa , komentarze mężów jak walczą z różańcem o małżeństwo …to jestem pod wielkim wrażeniem . Że są tacy wspaniali faceci co ratuja w taki sposób małżeństwo …..dla mnie to tak jak by byli świętymi.
    Ja spędziłam dłuuuugie „wczasy” na sali rozpraw i jedną sprawę miałam taką bardzo ważną /ogólnie chodziło o przyszłość/ to prosiłam Jezusa i O.Pio aby byli ze mną i …byli przy sędziemu ……i wiecie co taką wyjątkową mądrość sędzia miał ,az byłam pełna podziwu i……było tak jak mi na tym zależało .

A Ty co o tym myślisz? Napisz!