Justyna: Zaznałam niesamowitej łaski

Właśnie zakończyłam odmawiać część błagalną i rozpoczęłam modlitwę chwalebną. Maryja uczyniła cuda w moim życiu, pragnę się tym podzielić. Otóż przechodziłam trudny czas, powodem była nieszczęśliwa miłość, do tego zaczęły narastać inne problemy, popadłam w depresję. Modliłam się zwyczajnie każdego dnia, nagle w moim sercu narodziła się myśl, że powinnam zacząć odmawiać Nowennę Pompejańską. Tak też zrobiłam. Już pierwsze dni Nowenny były dla mnie jak lekarstwo, jak balsam na poranione serce. Modliłam się i zanosiłam płaczem równocześnie, nie mogłam pohamować łez. Nie, to nie były już łzy bólu czy smutku. To były łzy wzruszenia i wdzięczności, że Maryja jest tuż obok, czułam Jej obecność. Niektóre dni były trudne, chwilowo dopadało mnie zwątpienie, które nie trwało jednak długo i na nowo ogarniała mnie nadzieja i wiara. Każdy wieczór (bo wtedy się modliłam) był dla mnie ucieczką od codzienności, oazą w której mogłam odpocząć i poczuć spokój oraz harmonię. Nie mogłam się doczekać, gdy wezmę w dłonie różaniec. Modliłam się o miłość pewnego mężczyzny, którego kocham (jeżeli to jest zgodne z wolą Bożą). Błagałam, abym mogła przy nim być i go wspierać. Każdy kolejny dzień przynosił mi ulgę, depresja powoli mijała, a na jej miejscu pojawiła się nadzieja zmian. Pewnego dnia zaznałam cudu, był to dla mnie wyraźny znak, że Matka Boża jest przy mnie, czuwa i wysłuchuje mojej modlitwy. Modliłam się stojąc przy oknie, nagle miejsce na niebie w które się wpatrywałam zajaśniało. Wyglądało to tak, jakby były tam miliony gwiazd, jedna obok drugiej. Zaczęłam płakać i modlić się jeszcze gorliwiej. Tego samego dnia ukochany przeze mnie mężczyzna się odezwał. Moje życie,w którym Króluje Maryja zmieniło się na lepsze, jest teraz pełne światła i miłości. Czuję bliską więź z Matką Bożą, zmieniam się i wiem, że moje modlitwy są wysłuchiwane.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

28 myśli na temat „Justyna: Zaznałam niesamowitej łaski

  1. Cieszę się Twoim szczęściem…ja modlę się w podobnej intencji już rok…,ale nic nie drgnęło nawet…straciłam nadzieję,że się „uda” 🙂 Powodzenia,z Panem Bogiem

    • Jesteś niezwykle wytrwała, nie poddawaj się i nie trać nadziei! Pan Bóg zawsze wysłuchuje naszych modlitw, jednak zaczyna działać w odpowiednim dla nas czasie, warto Mu zaufać. Pomodle się za Ciebie, głowa do góry! 🙂

    • Jola – pięknie powiedziane.. Maryja pragnie każdego z nas uczynić szczęśliwym, a Pan Bóg doskonale wie, co dla nas jest najlepsze. Powinniśmy zatem jak najlepiej wypełniać jego plany wobec nas:)

  2. Perełka – Bóg dla każdego ma inny plan. Maryja czuwa nad sercem Twoim i innych ludzi zakochanych by je czynić wolnymi i zdolnymi do prawdziwej Miłości, czyli takiej która przynosi Dobro i pokój, a nie ból. Dlatego tez z niektórych zauroczeń uwalnia… nie zabiera, ale uwalnia. Błogosławieństwa…

  3. To niesamowite 🙂
    Jak tak czytam wszystkie świadectwa, to jestem pełna nadziei, że Bóg czuwa nad nami. Moja obecna NP jest bardzo trudna, modlitwa przychodzi mi z łatwością i tak jak piszesz , ja tez nie mogę się doczekać kiedy rozpocznę kolejny dzień modlitwy, jednak w moim życiu nic się nie zmienia na lepsze. Mam wręcz wrażenie, że jest coraz gorzej… Każdego dnia coś nowego, jak nie kłótnie, obwiniania, poniżające traktowanie, to jakiś kolejny problem.
    Nowennę kończę 9 marca,od kilku dni mówię Ją, bo chcę dokończyć, bez entuzjazmu i chyba braku wiary, obojętnie 🙁
    Czasem zastanawiam się, może jestem niegodna, jednak przychodzi też myśl, że przecież Bóg mnie kocha, wybacza nawet największemu grzesznikowi, który całym sercem, bez podstępu chce wrócić do Niego. Nie wiem jaki ma plan wobec mnie, ale w tej chwili to wydaje mi się, że jestem stracona, opuszczona. Żalę się Matce każdego dnia, proszę o ratunek, ale nie ma iskierki nadziei.
    Byłam grzeszna i Bóg czekał cierpliwie i nie pytał kiedy wrócę do Niego, więc może teraz nie powinnam wymuszać Jego pomocy już teraz, zaraz…
    W głębi serca wiem, że otrzymam pomoc, bo gdyby tak nie było, to bym nie trwała w modlitwie.A może to tylko mnie trzyma, ta nadzieja…
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę by te nasze ziemskie życie nie opierało się tylko na problemach, ale żebyśmy coś też otrzymali. Z Bogiem 🙂

    • Droga Aniu, z Twojego komentarza wyłania się wrażliwość i subtelność, modlitwa i Bóg są obecne w Twym życiu, a więc posiadasz ogromne szczęście! Cieszę się, że także poprzez moje świadectwo mogłam podarować Ci odrobinę nadziei. Pan Bóg z pewnością strzeże Cię każdego dnia i nie pozwoli byś zwątpiła. Może dlatego zsyła na nas problemy i cięższe chwile, abyśmy bardziej uwierzyli? Pozdrawiam, niech Ci Bóg błogosławi! 🙂

  4. Piekne, wzruszające świadectwo. Ja też odczuwam niesamowity spokój, gdy wieczorami mogę wziąć w ręce różanieć i zagłębićsię w ciszy w modlitwie.
    I to światelko na niebie 🙂

      • powinnaś pisać dialogi do telenowel, a tak poza tym to Bóg nie zsyła na ludzi problemów bo nie ma w tym żadnego interesu

        • Źle się wyraziłam, miałam na myśli to, że każde cierpienie ma sens ponieważ zbliża nas do Stwórcy i prowadzi do pełni życia! (a na marginesie, telenowele są zbyt płytkie by poruszać w nich takie tematy, byłaby to uraza, więc moimi przeżyciami dzielę się tutaj, z ludźmi wierzącymi i prawdziwie kochającymi Boga 🙂 )

        • masz rację Bóg nie zsyła problemów, to ludzie sami sobie jest stwarzają – sobie i innym wkoło. Mieszanie w to jego z jednej strony jest nieporozumieniem, a z drugiej typowe dla ludzi. Wszyscy winni, tylko nie ja.

    • To jest Twoja opinia i szanuję ją. Jednak uważam, że w świadectwie o to właśnie chodzi, aby było prawdziwe, aby wyrazić swoje myśli i uczucia do opisania otrzymanych łask i Miłości do Maryi i Boga:) Innym powinno dawać nadzieję i uśmiech, więc nie wiem skąd u Ciebie takie negatywne słowa..

  5. To świadectwo byłoby piękne i romantyczne, gdyby zostało napisane w 50 no niech będzie w 30 rocznicę ślubu…A tak co? Ktoś coś zobaczył na niebie i gościu skontaktował się…I co z tego wynika dla nas i naszej wiary w Boga w Trójcy Jedynego?

    • Dla mnie wynika bardzo wiele. Nie przedstawiłam tutaj całej historii, więc ciężko wyciągać takie wnioski jak powyżej. Dzięki tej modlitwie zbliżyłam się do Boga, poczułam z Nim bliską, cudowną, kojącą więź! To ‚coś’ które zobaczyłam na niebie było dla mnie ogromnym przeżyciem, bo poczułam jakby to był znak, że Maryja mnie wysłuchuje i czuwa. A ten mężczyzna nazwany przez Ciebie ‚gościem’ znaczy dla mnie bardzo wiele, bo sprawił, że zmieniłam się, nawróciłam.. I dla Ciebie to znaczy nic? Bo dla mnie to jest wszystkim. Z całego serduszka życzę Ci, abyś także przeżyła taką bliskość z Panem Bogiem, bo jest to czymś niesamowitym!

    • W małżeństwie z długim stażem wcale nie było tak romantycznie, czasem samotność tak doskwierała, że tylko spoglądając w niebo można poczuć Bożą opiekę. Doskonale rozumie Justynę, bardzo ładnie połączyła swoje uczucie z Miłością Bożą

  6. Oj tez sie modlilam… podczas pierwszej NP odezwal sie w ostatni dzien cz. bl. potem pierwszego dnia cz.dz. i co? i nic:, a sory mamy grzecznosciowe kontakty:D MAm czasami wrazenie, jak czytam takie swiadectwa, ze niektorzy zapominaja, ze oprocz Boga jest szatan i on tez czasem moze nam dawac nadzieje, by potem nas dobic:)

  7. @Justyna…To trzeba było w swoim świadectwie napisać to wszystko to co napisałaś w odpowiedzi na mój komentarz…Na pewno by je to ubogaciło.Przykro mi to stwierdzić, ale Twoim świadectwie nawet nie pojawia się słowo Bóg, z którym żyjesz jak piszesz w takiej bliskości…Ale już się nie czepiam i mam tylko nadzieję, że nie zawiedziesz się na mężczyźnie, który tak wiele znaczy…Życzę Ci jak najlepiej 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!