Iwona: Studia medyczne i nerwica natręctw

Rok temu zdecydowałam, że wrócę na studia medyczne. Pisałam już świadectwo, ale nie byłam jeszcze w stanie dowiedzieć się, czy moja intencja jest zgodna z Wolą Bożą. Teraz już wiem- nie uciekłam ze studiów, a o to się modliłam. Mam nerwicę natręctw i w poprzednim roku akademickim zrezygnowałam po 2 tygodniach ze studiowania kierunku lekarskiego. Miałam ataki paniki kilkanaście razy dziennie. Już od dzieciństwa przejawiałam objawy zaburzeń, jednak byłam bardzo zdolnym dzieckiem. W liceum miałam najwyższą średnią w szkole. Mój tata ma schizofrenię i to po nim prawdopodobnie odziedziczyłam skłonności do zaburzeń psychicznych. Pracowałam bardzo ciężko, żeby wrócić na studia w lepszej formie. Odmówiłam Nowennę Pompejańską z prośbą o zostanie lekarzem (skończenie studiów medycznych). Wiem, że to, iż nie uciekłam, zawdzięczam w dużej mierze Matce Boskiej Pompejańskiej. Nowenna była wymagająca, ale hartowała moją wolę. To również przydało się na studiach. Jestem po dwóch egzaminach, które zdałam w pierwszym terminie. Dziś o 11:00 czeka mnie najtrudniejszy, ustny egzamin z biofizyki. Studiuję stomatologię (wybrałam kierunek lekarsko-dentystyczny, gdyż poczułam, że lekarski to nie ten właściwy). Uczyłam się ponad tydzień, zarywałam noce. Ale z nerwicą jest trudno, zwłaszcza po lekach psychotropowych, które obniżają zdolności poznawcze i pamięć. Mam wrażenie, że nie umiem nic i dlatego się boję. Dzisiejszą noc też chcę zarwać- muszę powtórzyć wzory. Przed psychoterapią miałam silną fobię społeczną i nie patrzyłam ludziom w oczy. Mam 21 lat i kilka miesięcy temu poznałam miłość swojego życia. Wiem, że będzie to mój mąż, gdyż chłopak jest wspaniałym człowiekiem. Jestem szczęśliwa i jutro, w dzień Świętego Walentego, jadę się z nim spotkać po długiej rozłące. Chciałabym mieć egzamin zdany, żeby z czystym sercem pojechać do ukochanego. Moja mama codziennie się za mnie modli na różańcu, ja z kolei kocham Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Święta Joanna jest moją patronką od Bierzmowania. Teraz proszę o pomoc Świętą Ritę, Józefa z Kupertynu, Ojca Pio, Jana Pawła II, Tadeusza Judę. Wołam o pomoc, chociaż wiem, że Panienka z Pompejów opiekuje się moimi studiami. Rok temu myślałam, że się nie podniosę po tym załamaniu nerwowym. Miałam myśli samobójcze. A teraz jest znacznie lepiej. Studiuję to, co sprawia mi satysfakcję, chociaż jest trudno. Tak bardzo pragnę zdać biofizykę, jednak sam fakt, iż przeszłam pierwszy, prawdopodobnie najgorszy semestr, jest ogromną zasługą Nowenny i Maryi z Pompejów. Nie traćcie nadziei, wiara czyni cuda

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

8 myśli na temat „Iwona: Studia medyczne i nerwica natręctw

  1. Kochana ja swoje wykształcenie tez zawierzyłam i zawdzięczm Maryji… Skończyłam Filologie angielską choc było trudno… Zaufaj i ja będę wspierac Cię w modlitwie. Powodzenia!!! Zostań wymarzonym stomatologiem i pomagaj ludzim.. mimo iz dentystów nikt nie lubi 😉

  2. Kochan nie poddawaj sie studiuj dalej i sie ucz mnie na 3 roku studiow spotkała majpierw nerwica natrectw a pozniej przerodziła sie w depresje tez myslałam ze nie skoncze studiow, kazde wyjscie na uczelnie powodowało u mnie stres natretne mysli ktore prowadziły do wymiotów ale dzieki modlitwie Wyszłam z tego udało mi sie skonczyc studia i obronic licencjata na 4 🙂 studiow mgr jeszcze nie zaczełam ale wierze ze tez uda mi sie ukonczyc rowniez i je:)

  3. super gdybym wcześniej wiedziałą o nowennie pewnie też bym dziś byłą lekarzem ja porzuciąłm studia po tygodniu….choć zawesze o nich marzyłam nie miałam wsoarcia….rodziny….nikogo załamałam się podobnie jak ty dziś codziennie a minęło już 10 lat żałuje tego, że stchórzyłąm:(

  4. Jestem już 10 lat po medycynie już po lep i po specjalizacji.przed zdaniem na studia zostawił mnie Tomek wyjechał do USA tak nagła z minuty na minutę. Na sudia zdałam.potem spałam po 4-5 godzin przez dwa lata pierwsze później było viy T lepiej jednym słowem wpadłam w depresję uczyłam się płakałam płakałam i uczyłam i tak minęło 6 lat. Nikogo nie poznałam.nikt nie zastąpił mi 1 miłości…..z perspektywy czasu patrząc wiem że świat się nie skończy na niezdanym egzaminie bo będzie jeszcze takich wiele ale życiowych i o wiele trudniejszych………świat się nie zawali od powtarzania roku……a wówczas myślał ze tak….życie okazało się trudniejsze niż myslam.i stawia Ci jakiś czas egzaminu przegrane tragiczne nieodwołalnie i nie do powtórzenia niestety……..choroba śmierć rozwód cierpienie dzieci itd .także rób co możesz ale pamiętaj wszystko minie tzn studia rok wcześniej czy dwa lata później a wydarzeń życiowych się nie odzyskuje niestety………..także spoko to tylko narazie studia potem niestety jest trudniej…….

A Ty co o tym myślisz? Napisz!