Anka: Chciałam rzucić różańcem o ścianę

Pragnę podzielić się świadectwem łaski, której za przyczyną Matki Bożej Pompejańskiej doświadczył mój mąż. Jesteśmy małżeństwem od piętnastu lat. Mąż był i jest dobrym człowiekiem, ale zawsze miał alkoholowe „ciągotki”, które przerodziły się w chorobę alkoholową, trawiącą naszą rodzinę niczym rak.Nie chcę rozpisywać się, jak wygląda życie z alkoholikiem, bo większość ludzi zetknęła się z tym problemem. Dość powiedzieć, że każdy poranek to wielka niewiadoma i lęk, jak będzie wyglądał kolejny dzień, niepokój dzieci i ich brak szacunku do ojca, moja niepewność, bo nie wiem, co dalej… Każdy ma swoich „cyrenejczyków „i ja ich dzięki Bogu miałam! Dobrym słowem i finansowo pomagali mi rodzice, bracia, przyjaciele.
Cały czas modliłam się za mojego męża, bo widziałam, jak bardzo cierpi. Czasem go nienawidziłam za krzywdę, którą nam wyrządza, ale częściej widziałam, że jest bezsilny, że sam nie da rady wyrwać się z nałogu. Odmawiałam więc nowennę pompejańską w jego intencji. Przyznam, że nie wiem, ile razy, ponieważ tak naprawdę sama czerpałam z niej siłę. Zauważyłam pewną zależność: za każdym razem, gdy zaczynałam modlitwę, mąż zaczynał pić coraz bardziej! W trakcie odmawiania ostatniej nowenny czułam się tak bezsilna, że chciałam rzucić – wybacz mi, Matko – różańcem o ścianę! Nie poddałam się jednak. Wiedziałam, że diabeł też walczy, a mój mąż pił już tydzień, nie jadł, nie przychodził do domu.
Nadszedł dzień, kiedy postanowiła zainterweniować też jego siostra. Mąż siedział jeszcze pijany i płakał. Płakał i twierdził, że nie ma siły! Zapytałam go, jak mu pomóc. Poprosił o zawiezienie do ośrodka zamkniętego na leczenie. Wcześniej, gdy trzeźwiał, rozmawialiśmy na temat leczenia, ale mąż nigdy nie był w stanie podjąć decyzji. Teraz sprawy potoczyły się błyskawicznie. Załatwiłam mu odwyk… niemożliwy do załatwienia! Dwa dni przed zakończeniem ostatniej nowenny pompejańskiej odwiozłam go na leczenie! Chwała Panu!
Dzisiaj zaczyna się piąty miesiąc jego trzeźwości. Przed moim mężem jeszcze długa droga, ale wiem, że on ma już świadomość swojej choroby i tego, że prowadzi ona do śmierci i fizycznej, i duchowej. Bez różańca i bez Matki Bożej Pompejańskiej, i Miłosierdzia Bożego nigdy w życiu nie podołałabym tej sytuacji. Jest jeszcze we mnie wiele ran i wiele niepewności, ale wiem, do kogo udać się po pomoc… Człowieku, który czytasz te słowa, nie poddawaj się! Proś Boga o litość za przyczyną Jego Matki. Wiele sytuacji, po ludzku niemożliwych do rozwiązania, Pan Bóg załatwia jednym ruchem – o ile jest to zgodne z Jego wolą! Ale trzeba prosić i prosić, zawracać Bogu głowę dzień i noc…
W jednym ze swoich wierszy ks. J. Twardowski napisał: „kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno”. Dla mnie tym „oknem” jest Matka Boża z Pompejów. Dziękuję, Maryjo!

Opt In Image
Królowa Różańca Świętego

To świadectwo ukazało się wcześniej w czasopiśmie „Królowa Różańca Świętego” – poświęconemu różańcowi i nowennie pompejańskiej. Odwiedź stronę naszego kwartalnika! Zamów je w naszym sklepiku.

Możesz też zapisać się do biuletynu, dzięki czemu będziesz otrzymywać co piątek  powiadomienia o nowych świadectwach! Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

23 myśli na temat „Anka: Chciałam rzucić różańcem o ścianę

  1. Piękne świadectwo.Dziękuję. Niech MARYJA NASZA MATEŃKA zawsze będzie z Tobą i w Twojej rodzinie.Niech troszczy się o Was!Błogosławię Cię kochana! Z Panem Bogiem.

  2. Droga Anno ja też walcze z tym problemem mój mąż pije a ja się modlę NP odmowilam już dwie w jego intencji i czekam na łaskę Boża.
    Dziękuję za twoje świadectwo dodaje sił do dalszej modlitwy.Bardzo proszę o modlitwe za nasza rodzine kazdego kto może i chce wesprzeć nas modlitwa .

  3. Pięknę świadctwo, zyczę dużo łask Bozych, sily i wiary. Jest mi to bliskie ponieważ mój mąż jest alkoholikiem. Modlę się, mam chwilę zwątpienia ale wiara dodaje mi siły.
    Nie chcę radzić, ale dobrze byłoby udać sie na terapię dla osób współuzależnionych. Ja odbyłam taką terapię, inaczej patrzę na problem choroby alkoholowej.
    Serdecznie pozdrawiam, życzę siły, opeki Matki Wielkiej Miłości.
    Ela

  4. Piękne świadectwo tak w jak sam raz dla mnie zony alkoholika. Modle sie za niego co dzienie choc 2 tygodnie temu miałam kryzys czy to ma sens – po rozwazeniu jego krzywd, egoizmu, pychy i zdrady. Ale jakas nadzieja znowu we mnie wstapiła choc uważam że w przypadku mojego meża to musi nastapić cud nie tylko odstawienia alkoholu, zerwania z seksizmem ale przede wszystkim cud poznania Pana – bo jest ateista i twraz bardzo w zaawansowanym stadium. W chwili obecnej modle sie dla siebie samej o uwolnienie mnie od żalu do niego, i wybaczenie zdrady cielesnej. I bardzo głęboko we mnie siedzi jego szydzenie z mojej wiary i wartosci. Prosze o wsparcie mnie w modlitwie.

    Bóg zapłać za świadectwo i modlitwę

    • Droga Nino pomodlę się z radością za Ciebie. Jesteś mi bliska ,gdyż mój mąż także naśmiewał się (delikatnie mówiąc) z mojej wiary. Teraz to już sobie nic z tego nie robię i ,,robię” swoje :). Tyle razy polecano tu na forum książkę Moc Uwielbienia. Oczywiście kupiłam ją i ,,połknęłam” w dwa dni. Jest cudna i pierwsze strona właśnie o …alkoholiku. Zaczynam nią żyć i dziękować Bogu za wszystko. Jeśli nie czytałaś – przeczytaj, myślę,że Ci pomoże. Z darem modlitwy Magdalena.

  5. Szczęść Boże
    Od 02 lutego do 10 można odmówić nowennę za chorych (alkoholizm to choroba),
    warto spróbować prosić Matkę Bożą z Lurdes o uzdrowienie. Ja jutro zaczynam za alkoholika z rodziny. Powodzenia.

  6. ja tez miałam takie momenty ze chciałam rzucic rózańcem o ścianę, chwilami myślałam jak ja tego nie nawidzę wtedy prosiłam dzieci lub męza kiedy zaczynali sie ze mna modlić wracała radość z modlitwy, bliskość Maryji zło odchodziło, Bardzo mnie serce cieszy że Ci sie udało ze Maryja pomogła,Moze nastepna nowenne razem z mężem odmówicie

  7. Ja tez chcialem rzucic różancem o sciane.mysle ze wiele osób odmawiajacych nowenne mialo taka mysl.rozancem o sciane lub podloge…

  8. Dzisiaj ukończyłam jedną nowenne , amodliłam sie sie o zdrowie i przemianę córki, narazie nie zauważyłam zmian.Czasami wszystko mi się waliło, miałam dosc, ale nie rezygnowała.Siedziałam w nocy płakałam i odmawiałam. Dzisiaj zaczęłam drugą nowenne o zdrowie i szczęsłiwe urodzenie zdrowego dzidziusia dla drugiej córki.
    Co zyskałam – chęć modlitwy na różańcui większą ufność w Boga.
    pozdrawiam
    matka

  9. Anno, po przeczytaniu Twojego świadectwa postanowiłam, że podaruję NP pewnej matce, która już od wielu, wielu lat nie widzi ratunku dla swojego syna alkoholika. Dziękuję i niech Was Matka Boska wspiera i prowadzi!

  10. Do wielu modlitw doszłam dzięki Wam. Czytając komentarze szukałam modlitw w internecie i mysłę że dużo mi pomogły. Jestem wyciszona, bardziej ufna, ale przyznam sie że mam czasami chwile słabosci, wściekłosci na mojego meza zwłaszcza kiedy mi jest ciężko. Teraz staram sie to wszytko oddawac Jezusowi, ale nie zawsze zdążę. Jeszcze dużo musze nauczyc sie cierpliwosci , pokory i ufnosci. Z mezem oddalamy się od siebie, wkońcu nie mieszkamy razem od 20 miesiecy. Ja nawet nie mam ochoty z nim rozpoczynać trudnych rozmów. Chyba po tych chwilach burzy, napawam sie spokojem. Choc wiem że rozmowa kiedyś nastąpi oby duch święty ja prowadził. A ksiażkę Moc Uwolnienia muszę zakupić

  11. Dopiero dzisiaj trafiłam na swoje świadectwo 🙂 pisałam je w październiku. Mój mąż w dalszym ciągu trwa w trzeźwości. Bez modlitwy i łaski Bożej za przyczyną Matki Pompejańskiej nie byłoby to możliwe. Nasza rodzina pomału wraca do normalności. Przeczytałam komentarze i nie zdawałam sobie sprawy, że moje świadectwo może komuś pomóc. W dalszym ciągu podtrzymuję to co napisałam. Nie ma sytuacji bez wyjścia, cierpiałam bardzo i nie był to krótki czas. Korzystałam z pomocy psychologa i grupy wsparcia gdzie nauczyłam się żyć swoim życiem a nie życiem alkoholika. Jednak modlitwa dawała mi największą siłę bo wiedziałam, że po ludzku nikt nie jest wstanie mi pomóc. Zawsze polegałam na sobie a w tym ciężkim czasie musiałam polegać na innych ludziach a resztę (te największą część) powierzyć Bogu. Pokory uczyłam się codziennie i dalej uczę. Niepewność pozostała i pewnie będzie z nami do końca życia ale jest Bóg i Matka Boża i to daje mi siłę na co dzień. Pozdrawiam a do walki wkładam wam różańce w dłoń! Walczyłam długo (parę razy traciłam nadzieję może paredziesiąt….) i zostałam wysłuchana 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!