Ania: moje świadectwo

Jestem w trakcie części dziękczynnej nowenny i mam rzeczywiście już za co dziękować Maryi…Zaczęłam ją w bardzo złej formie psychicznej, desperacji, beznadziei, prawie rozpaczy…Przyczyną mojego stanu był rozpad związku z którym wiązałam duże nadzieje. Poczucie porażki i braku nadziei było tak silne, że z przestrachem myślałam jak pozbieram się po tym rozstaniu. Nauczona doświadczeniem miałam prawo podejrzewać, że będzie to co najmniej kilka bardzo bolesnych miesięcy. Pierwsze 2 tygodnie były rzeczywiście straszne, ból praktycznie odbierał mi zdolność logicznego rozumowania. Cały czas prosiłam Matkę Bożą i jej Syna o zmniejszenie cierpień, nadzieję na przyszłość i bardzo szybko Matka Boża tej pomocy mi udzieliła. Z dnia na dzień właściwie straszny ból ustąpił, pojawiło się zrozumienie, wybaczenie sobie i jemu…Doświadczam również innych łask za wstawiennictwem Maryi, to głównie rozwój duchowy, poczucie opieki i coraz większe zaufanie w Miłość Bożą.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

3 myśli na temat „Ania: moje świadectwo

  1. mam identycznie, ale jestem póki co w trakcie części błagalnej, i mimo że modlę się o Jego powrót zaczynam rozumieć, że jeśli nie wróci to też z pomocą Matki Bożej poradzę sobie…

    • Ja jestem w 4 dniu drugiej nowenny o mojego narzeczonego…nie modlę sie o powrot ale o to żeby on rozeznal czego naprawdę chce w życiu. ..jest za granicą, mial wracac do Polski chcial zalozyc rodzinę a z dnia na dzien oswiadczyl ze nie chce małżeństwa rodziny powrotu bo tam czeka go lepszy rozwoj i kariera…

  2. A ja mam póki co inaczej. cierpię bardzo, właśnie dziś kończę 18 dzień, ale ukojenie nie przychodzi. Mam nadzieję, ze i mnie Mateczka obejmie opieką, bo ból który rozrywa me serce jest nie do zniesienia

A Ty co o tym myślisz? Napisz!