Wierząca: Maryja naprawdę nas słucha!

Od ponad 20 lat cierpiałam na ciężką chorobę skóry. Konsultowałam się z lekarzami, przyjmowałam leki, stosowałam różne maści, kremy, płyny. Nie pomagało nic, oprócz silnych antybiotyków, które działały tylko w momencie kuracji, a kilka dni po zakończonym leczeniu choroba powracała. Odbierała mi ona całą radość życia; unikałam ludzi, miejsc publicznych, a cały swój wolny czas poświęcałam na poszukiwanie skutecznego medykamentu.
Pewnego razu poczułam się załamana nasilającymi się symptomami choroby i stwierdziłam, że jak Pan Bóg mnie nie uzdrowi, to już nic innego mi nie pomoże. Postanowiłam intensywniej modlić się o uzdrowienie. Teraz chciałam poświęcić Bogu tyle czasu, ile wcześniej zmarnowałam go na poszukiwanie cudownego lekarstwa na moją chorobę.

Przypadkowo natrafiłam w internecie na nowennę pompejańską. Namówiłam męża, aby odmawiał ją ze mną (pomyślałam sobie, że to zwiększy moje szanse na uleczenie, bo „gdzie dwóch lub trzech się modli, tam ja jestem pośród nich”). Na początku odmawiania nowenny przechodziłam załamanie. Moja skóra wyglądała tak źle, że całymi dniami płakałam, ale jednocześnie jeszcze więcej się modliłam. Oprócz nowenny zaczęłam odmawiać koronkę do Miłosierdzia Bożego i inne modlitwy. Po ok. 3 tygodniach odmawiania nowenny stan skóry nieoczekiwanie zaczął się poprawiać. Moja wiara wtedy „urosła”, a ja zapragnęłam codziennie być w kościele. Po kolejnym tygodniu nadeszło również nieoczekiwane pogorszenie, które trwało ok. siedmiu dni. Wówczas ponownie podjęłam inne, dodatkowe modlitwy. Od tamtej pory moja skóra zaczęła regenerować się!

Za kilka dni kończę odmawianie nowenny. Stan mojej skóry jest lepszy o 99% od czasu, kiedy zaczęłam odmawiać nowennę! Dla mnie to naprawdę wielki cud! Oprócz łaski uzdrowienia fizycznego działy się w moim życiu również inne, małe cuda w różnych dziedzinach życia, takich jak: praca, relacje z rodziną, ze znajomymi. Jezus i Maryja naprawdę działają w naszym życiu, tylko trzeba im na to pozwolić.

Teraz wiem, dlaczego moje wcześniejsze modlitwy nie zostały wysłuchane. Nigdy wcześniej nie postawiłam wszystkiego na jedną kartę – nie oddałam swojego życia Bogu i nie zaufałam Mu w 100%, a to przecież jedyna droga do szczęścia na ziemi i zbawienia w niebie!

3
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
3 Autorzy
izaBożena SzpuraMonika Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Monika
Gość
Monika

Piękne świadectwo, dziękuję!

Bożena Szpura
Gość
Bożena Szpura

Cudne.Cieszę się z Tobą.Pozdrawiam,dużo zdrowia.

iza
Gość
iza

Witam Ja mam chyba podobną chorobę, tylko w takiej części ciala, że az strach. Dziś 23 dzień nowenny i jest tak okropnie, że się mi płakac chce. Jest gorzej jak było i do tego mam sporo innych problemów. Mam nadzieję, że jak Pani która pisała świadectwo mi też się uda. szkoda tylko, że nie piszecie np co się dzieje np za 2 miesiące:) Ja to bym była szczęśliwa jakbym miała intencję nie dotyczącą zdrowia, bo to że ciągle choruję bardziej to gorzej jest to wszystko przeżyć. Na początku byłam taka radosna a teraz popadał w większy dół:) Na dzień dzisiejszy… Czytaj więcej »