Sylwia: Zdrowie siostrzenicy

Sama nie wiem dlaczego wcześnie nie napisałam świadectwa nowenny, chyba tak jakoś wyszło.Wiem,że jestem mojej Mateńce to winna. Było to moje pierwsze zetknięcie się z nowenną.Już nawet nie pamiętam jak trafiłam na tą piękną modlitwę,ale przytłoczone myślami i lękiem o zdrowie siostrzenicy postanowiłam ofiarować tą Nowennę właśnie w tej intencji. Prosiłam Maryję, aby wyprosiła u swojego Syna łaskę zdrowia dla niej.

W pierwszej części nowenny byłam zaskoczona, że dobrze mi idzie,że nie czuję znużenia i mimo kilku „niedociągnięć” w modlitwie,daję radę.Za to w drugiej części zaczęły się „schody”,myśli uciekały w różne strony, zaczęły się problemy(różne),ale wytrwałam.Siostrzenica zaczęła mniej chorować i wtedy pomyślałam,że Mateńka się nami opiekuję,ale to nie wszystko… Taki spokój duszy jaki odczuwałam modląc się w tej nowennie, nigdy w życiu nie czułam. Do dzisiaj bardzo tęsknie za tym. Aż się czuło obecność Maryi!
Choć wiem,że intencja się do końca nie wypełniła bo nadal grożą małej 2 zabiegi to wiem,że Mateńka o tym nie zapomniała i,że przyjdzie jeszcze czas.Ja Jej ufam i chcę żebym i inni zaufali. Z Bogiem!

Dołącz do naszej społeczności

Żywego Różańca!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o