Magdalena: dzięki Matce Bożej zdałam egzamin na prawo jazdy

Szczęść Boże! Pragnę napisać, że dzięki wstawiennictwu Maryi udało mi się zdać egzamin na prawojazdy. Kilka razy podchodziłam do egzaminu oblewajac na placu. Nawet nie wyjechałam na miasto. Moja mama namowila mnie żebym zaczęła odmawiać Nowenne Pompejanska. Przeczytaj Magdalena: dzięki Matce Bożej zdałam egzamin na prawo jazdy
Read More

Jola: Miłość w rodzinie

Witam moi drodzy .od kilku dni zbieram się napisać o moim świadectwie. ale nie było natchnienia. Odmawiam pierwszy raz NOWENNE jestem na końcówce czesci blagalnej. Zawsze przerazalo mnie ze nie dam rady aż 54 dni modlić się ale teraz ciągnie mnie i znajduje zawsze czas. I jestem spokojna wyciszona i poznaje owoce mojej modlitwy.W mojej rodzinie nie zawsze była zgoda .
Read More

malgorzata: Maryja zmieniła moje życie

TY zmieniłaś moje życie .DZIEKUJĘ CI MARYJO ZA WSZYSTKO TY ZBLIŻYŁAŚ MNIE DO JEZUSA UFAM CI I ODAJE CI CAŁE MOJE ŻYCIE
Read More

marzena: modlitwa o pracę

Od tamtej pory odmawiam nowennę w każdym roku kalendarzowym i daje mi to ogromną siłę i spokój ,że nawet w trudnych chwilach nie zostanę sama naprawdę obecność Maryi czuję nieustannie
Read More

Monika: Praca i zdrowie

Także jak widać Nowenna Pompejańska to super sprawa. Wstyd mi tylko, że długo mi zeszło z napisaniem świadectwa;)
Read More

Renata: „Musi Pan mieć znajomości w niebie…”

Ponieważ mój mąż żyje tylko i wyłącznie dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Pompejańskiej i cudów z jej strony doświadczył w minionym roku trzy razy, czuję się zobowiązana do napisania tego świadectwa. Już na początku roku 2014 wiadomo było, że przeszczepiona przed 19 laty nerka u mojego męża przestaje funkcjonować i perspektywa dializ staje się nieunikniona. Coraz gorsze wyniki badań, ciągłe bóle głowy, wysokie ciśnienie, z którym nie dawały sobie leki dostępne na rynku podawane w największych dawkach było znakiem, że niebawem coś się skończy…
Nic nie wiedziałam o nowennie pompejańskiej do 22 marca, wtedy to przeczytałam o niej w internecie i następnego dnia postanowiłam zacząć ją odmawiać w intencji nowej nerki dla męża. Zastanawiałam się tylko, czy mogę o to prosić……. stwierdziłam jednak, że to jedyna rzecz, którą mogę zrobić. Nie miałam pojęcia , czy podołam, praca, dom, dziecko, ale ta modlitwa dawała siłę i pozwalała przetrwać, jak się póżniej okazało 96 trudnych dni pobytu męża w szpitalach.
28 marca, czyli po 6 dniach od rozpoczęcia odmawiania nowenny, mąż dostał telefon z kliniki w Katowicach o nerce, która czeka na niego. W ciągu kilku godzin musieliśmy być na miejscu, doszło do transplantacji.
Na początku wydawało się, że wszystko będzie dobrze, jednak po tygodniu doszło do udaru mózgu.
Nie miałam wtedy pojęcia o niebezpieczeństwie i możliwych skutkach. Wtedy moja mama i pózniej siostra zaczęły odmawiać nowenny w intencji męża, o to, by zmiany w mózgu cofnęły się. Kolejne badania (tomografia głowy, rezonans magnetyczny) nie przynosiły pozytywnych wiadomości i ciągle niewiadome, podejrzewano guzy, nowotwór. Zastanawiałam się wtedy, czy moja część dziękczynna za nerkę ma sens, chwile zwątpienia pojawiały się, ale nie ustawałam w modlitwie. Czasami było potwornie ciężko, lekarze powtarzali, żeby liczyć się z najgorszym.
Po kilku tygodniach doszły kolejne problemy, sepsa. My dalej we trzy modlilyśmy się. Ja zaczynałam drugą nowennę. 28 maja doszło do retransplantacji, nerka nie została uratowana a mąż, jeżeli przeżyje, musi żyć z dializami. Wtedy usłyszałam od lekarza prowadzącego: „Musi Pan mieć znajomości w niebie, tacy pacjenci umierają zanim dowieziemy ich na stół operacyjny”.
Trudno mi pisać o tym, co wtedy czułam, smutek, rezygnacja, zwątpienie i tak naprawdę ciągle zastanawiałam się dlaczego? Po co to wszystko? Nadal modliłyśmy się, teraz dołączyła się na moją prośbę moja ciocia, która zaczęła odmawiać w intencji powrotu męża do domu. Mąż miał krwiaka w brzuchu, który nie zmniejszał się i nie wchłaniał. Po miesiącu od rozpoczęcia nowenny przez moją ciocię, lekarz wykonujący usg brzucha powiedział: „Nic nie ma, a w ogóle coś tam było?”
Po miesiącu od retransplantacji , na początku lipca, mąż wrócił do domu. Od tego czasu minęło pół roku. W każdy dzień dziękuję Matce Bożej Pompejańskiej za to, że jesteśmy razem, dziękuję za każdy dzień, umiem cieszyć się zwykłymi sprawami i każdą chwilą, bo wiem, że jest ona prezentem. Nie boję się przyszłości, bo wierzę, że Matka Boża Pompejańska zawsze będzie ze mną, z nami

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

5 komentarzy do "Renata: „Musi Pan mieć znajomości w niebie…”"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Anna
Gość

Gratuluję! Wszystkiego dobrego!

nic nie wiem
Gość
nic nie wiem

To jest to co nazywam świadectwem, życzę Pani mężowi powrotu do zdrowia. Bardzo dobre świadectwo! Takich tu brakuje!

Joanna K.
Gość
Joanna K.

Piękne świadectwo. Niech Wam Bóg błogosławi Renatko.
Taka refleksja mnie naszła, że w wielu przypadkach podczas odmawiania NP rozsypuje się worek z nieszczęściami. Porównuję to do robienia porządków w szafie. Najpierw trzeba wszystko wywalić, żeby móc poukładać.

luko
Gość

Taka rodzina to skarb 😀

Jolanta
Gość
Jolanta

Zgadzam się z poprzednim komentatorem…TAKA rodzina to skarb!!!!!

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

w ROKU ŚW. JÓZEFA!