Marta: Głęboko wierzę, że Maryja czuwa…

Witam wszystkich serdecznie. Ja również zgodnie z obietnicą daną Matce Bożej Różańcowej chciałabym opowiedzieć o swoim doświadczeniu modlitwy. Na wstępie chciałabym prosić każdego i każdą z Was, którzy zastanawiacie się czy warto wziąć Różaniec do ręki, czy warto odmawiać Nowennę, byście nie upadali w zwątpieniu mimo wszystko, mimo mojego świadectwa.
Nowennę zaczęłam odmawiać w sierpniu po tym jak końcem lipca zostawił mnie chłopak, którego bardzo kochałam i na którym wciąż mi zależy. Następnego dnia po rozstaniu pojechałam do Sióstr Kamedułek do Złoczewa. Tam dowiedziałam się od Siostry Montini o tej cudownej modlitwie, bo sama też pytałam czy jeszcze mogę coś zrobić by uratować mój związek. Siostra mówiła jednak, że nie dam rady, bo to trudna i absorbująca wiele czasu modlitwa. Dałam radę odmówić nawet dwie Nowenny, a wiele razy w ciągu dnia odmawiałam nie trzy ale cztery tajemnice Różańca. Czekacie z niecierpliwością czy napiszę: „i mój chłopak wrócił, jesteśmy razem”. Nie napiszę tego…jeszcze. Ale napiszę o kilku zdarzeniach, które miały miejsce w czasie odmawiania Nowenny:
– często w czasie modlitwy mówiłam Matuchnie jak bardzo tęsknię za Bogusiem i że bardzo chciałabym go usłyszeć i za chwilę Boguś dzwonił (wiele razy tak było),
– zaprosiłam go na ślub mojej koleżanki, zgodził się i bawiliśmy się wspaniale,
– zdarzyło mi się jechać samochodem z niekontrolowaną prędkością i niedozwoloną na danym odcinku, upłakana i zamyślona i zatrzymała mnie policja. Nie dostałam mandatu ani nawet jednego punktu 🙂
– Matka Boża uzdrowiła moje relacje z osobami, z którymi pracuję,
– poznałam osoby, które bardzo mi pomogły świadectwem swojego życia,
– doświadczyłam autentycznego żalu za moje grzechy i przepięknej spowiedzi,
– znalazłam miejsce całodziennej adoracji Pana Jezusa, gdzie niemal codziennie Go odwiedzam i to jest cudowny czas,
– podczas odmawiania drugiej Nowenny mój znajomy ksiądz powiedział, że oszalałam i przesadzam odmawiając taką modlitwę w intencji chłopaka. Powiedział: na chomika z czołgiem wyjeżdżasz?! Wtedy zapytałam- Panie Jezu czy ja nie zasmucam Cię moją modlitwą, egoistycznym pragnieniem tej miłości? I na sugestię księdza po tym pytaniu otworzyłam Ewangelię i otrzymałam odpowiedź – Łk 11,1 – 13. Chodziło o wytrwałość w modlitwie,
– w tym czasie Pan Bóg naprawdę do mnie mówił słowami Ewangelii, które niby przypadkiem wpadały mi do ręki, do ucha (uzdrowienie kobiety Kananejskiej, cud w Kanie Galilejskiej, modlitwa zawierzenia Panu Jezusowi – polecam!!!) i wiele innych. To nie były przypadki.
– i najważniejsze – Matka Boża uratowała mnie od myśli samobójczych, od kolejnych wizyt u psychologów, psychiatrów. Na pytanie znajomych jak sobie radzę, mówiłam – łykam dziesiątki 🙂
– Matka Boża dała mi zrozumienie, ukojenie w bólu, pogodzenie…
Nie miejcie żalu, że Nowenna się nie spełniła, bo przecież to nie czary mary. Przecież modlimy się z zawierzeniem, z oddaniem woli Pana Boga. Może On ma dla nas lepszy, doskonalszy plan, w co mocno wierzę. A może Boguś jest dla mnie, ale jeszcze nie teraz……oddaję to wszystko Panu Bogu i Matce Bożej i za wszystkie łaski bardzo dziękuję. Wiem, że bez Nowenny nie poradziłabym sobie po rozstaniu. To było dla mnie najlepsze lekarstwo. Szczęść Boże wszystkim.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

43 myśli na temat „Marta: Głęboko wierzę, że Maryja czuwa…

  1. „zdarzyło mi się jechać samochodem z niekontrolowaną prędkością i niedozwoloną na danym odcinku, upłakana i zamyślona i zatrzymała mnie policja. Nie dostałam mandatu ani nawet jednego punktu” WSTYD! To, że zerwałaś z chłopakiem nie oznacza, że jesteś zwolniona z odpowiedzialności za czyjeś życie. Myślałaś tylko o sobie, nie przyszło Ci do głowy, że jadąc z niekontrolowaną prędkością mogłabyś kogoś zabić? Przysporzyć tragedię, która byłaby większa niż rozstanie z Bogusiem?
    Po drugie, kto w tym kraju pracuje, że za takie przewinienia nie dostaje się kary?
    Szkoda, że przypadkiem Bóg Tobie nie dal w PŚ odpowiedzi byś myślała! Teraz się nie dziwię czemu Boguś odszedł.

    • Droga nic nie wiem:)kiedy wybierasz się na wakacje? wyjedź, odetchnij świeżym powietrzem, zrelaksuj się bo eksplodujesz ze swojego jadu i złości: )Dziękujemy za Twoje cenne rady i napomnienia ale myślę że nie będziemy tęsknić:)pozdrawiam!

      • i znowu samobój, miałeś przed oczami ten sam cytat, kiedy broniłeś mojej racji pod świadectwem gdzie rozpętała się dyskusja o bezpieczeństwie na drodze? Dla Twojej wiadomości, nigdy nie prowadziłam z niedozwoloną prędkością bo wiem czym to grozi i nie ważne w jakim stanie bym była, życie drugiego człowieka jest dla mnie cholernie ważne.

        • @nic nie wiem : Czy aby na pewno życie drugiego człowieka jest dla Ciebie ważne?? no chyba że to nie Ty napisałaś taki komentarz pod jednym ze świadectw:
          „12 stycznia 2015 21:44
          Adam- dla mnie tacy egoiści, ignoranci i bezmózgi jak Ty mogą zginąć od razu, ważne żeby nie było Ciebie pośród niewinnych osób, potencjalny morderco!”

          Szanuje Twoje poglądy i prawo do ich wypowiadania ale bądź konsekwentna, uszanuj poglądy innych, nie atakuj gdy argumenty się kończą, myśl nad tym co piszesz a przede wszystkim nie pisz bliźniemu co Tobie nie miłe. Spodziewam się ataku z Twojej strony więc uprzedzam, że i tak nie odpiszę, no chyba, że mnie i innych czytających pozytywnie zaskoczysz. Pozdrawiam i z Panem Bogiem.

          • Tak jest dla mnie bardzo ważne, dlatego dbam o siebie by po mojej śmierci moje narządy zostały przeszczepione komuś innemu. Chcę aby ktoś inny otrzymał ode mnie to co najlepsze, najzdrowsze ograny jakie mogłyby być dostępne.

            Oczywiście, ignoranci jak Adam dla mnie mogą zginąć bo na nic ich egzystencja, chyba jedynie po to aby komuś odebrać życie, szkoda że właśnie niewinnej osobie. A tacy leżą mi najbardziej na sercu.

            Jestem jak najbardziej konsekwentna. Nie pisz bliźniemu co Tobie nie miłe nie jest tak samo mocne jak nie czyń! Bo to co napiszę, zwrócę mocno uwagę nikomu życia nie odbierze.

            Pozdrawiam

        • Nic nie wiem. Ale ja nie popieram odnawiania różańca za kierownico. Ale nie mam nic do tego jak są dobre warunki mały ruch na drodze. To jak ktoś chce to może sobie ciskać. A w ogóle ja miałem praktyki w firmie która jeździła i naprawiała maszyny. I często ja tam kierowałem. I jak było do klienta ponad 200km w jedno stronę. To uwierz było trzeba szybko jeździć. Jak się miało paru takich klientów dziennie, i chciało się wrócić o normalnej porze do domu. A w ogóle Ty masz prawo jazdy?

          • To na drugi raz z głową używaj koanów Jezusa. Bo pod poprzednim świadectwem napisałam, że modlitwa podczas prowadzenia pojazdu jest również niebezpieczna jak wykonywanie innych czynności, w tym również nieprzestrzegania przepisów. No tak, po trupach do celu. Można jechać z większym przyspieszeniem jeśli przepisy na to zezwalają, tam gdzie jest ograniczenie należy go przestrzegać. Zawsze na to zwracam uwagę i jako kierowca i jako pasażer!

            • Ale dla jednych prędkości 70 jest już dużo. A dla innych 120. Mam znajomego. Ma około 45 lat. Od 25 lat pracuje jako kierowca. Dużo razy z jeździłem , i on czasami i 140 jeździł i przy jego doświadczeniu i jak jest nowy samochód, sztywny, dobrze trzymający się drogi. To nie odczuwa się tej prędkości i mogę powiedzieć że nie boje się z nim jeździć. A jak po za tym to nie wierzę że nigdy nie przekroczyłaś prędkości.

            • Czego nie rozumiesz w słowie „niedozwolona” prędkość? Skoro była niedozwolona oznacza że była zbyt wysoka by jechać po tym odcinku drogi co autorka świadectwa. Jeżeli jeździł 140 i nie było zakazu mógł jechać, jeśli był zakaz, to znajomy jest nieodpowiedzialnym dorosłym facetem, który mam nadzieję, kiedyś za to beknie. Wierz mi, nigdy! Skoro dbam nawet o siatkówki oka by kiedyś zostały przeszczepione, myślisz, że byłabym tak głupia by przekroczyć prędkość? Nie dla hecy postawione są na drodze znaki drogowe i wprowadzone przepisy.

            • Gdyby wprowadzili w Polsce kary za przekraczanie prędkości jak w Szwecji tego typu „przypowieści” by się skończyły. Ludzie się przechwalają, ile to nie jechali, albo że ktoś umie dobrze jeździć. Policjanci w wypowiedziach podkreślają, że najgorszy typ kierowcy to ten, który uważa, że umie dobrze kierować. Po prostu przekonanie o własnych umiejętnościach zabija zdrowy rozsądek. A przecież jesteśmy tylko ludźmi, możemy być najlepszymi kierowcami, ale przyjdzie moment nieuwagi na drodze i tragedia gotowa. Wg mnie jeśli kierowca zabija w wyniku wypadku drogowego, powinien być sadzony za morderstwo z premedytacją.

              http://ibikekrakow.com/2012/02/25/szwecja-pirat-drogowy-latwo-straci-prawo-jazdy/

              Polecam ku przemyśleniom.

            • To jesteś pierwszo osobą z którą pisze którą nigdy nie przekroczyła prędkości. A i pewnie silnik w Twoim samochodzie jest zamulony. Hm szkoda samochodu. A co do wypadku o którym mówiłaś. To też widziałem wypadek. Tylko że śmiertelna. I się jeździ samochodem który ma CB Radio to często mówią w wypadkach śmiertelnych. I nie mowie bo następuje jakąś reflekcja. Że to może kogoś ojciec, syn, matka, córka. Ale nigdy nie odpuszczałem sobie czegoś. Bo czy ja pojadę na te wakacje czy nie to i tak tej osobie życia nie wrócę.

            • Być może jest między nami przepaść mentalna. Bo w moim kraju jest inna kultura drogowa, więc daruj sobie złośliwości na temat zamulonego silnika. Jest ograniczenie i się do niego stosuję. Kiedy można przyspieszyć, przyspieszam ale powtarzam TAM GDZIE MOGĘ NA TO SOBIE POZWOLIĆ ! W tamtych czasach kiedy byłam świadkiem wypadku nie było CB radio ani też nie mówiłam po polsku płynnie, jedynie potrafiłam zrozumieć ludzi co mówią choć i tak nie za bardzo! Nie wiem czy chłopiec przeżył, mam nadzieję że tak.
              A czy coś w tym złego, że Ty byś nie zawrócił do domu a ja tak? Ja wróciłam (zresztą nie tylko ja bo nie jechałam na wakacje sama) i poszłam się uczyć bo życie jest kruche i dziś mówię po polsku jak rodowita Polka! To dobrze, że skorzystałbyś z możliwości i kontynuował wakacje. Nie ma w tym nic złego więc nie wiem czemu przytaczasz to w rozmowie.

            • i na koniec lepszy zniszczony silnik niż zniszczone czyjeś życie. Nawet nie powinieneś stosować takich porównań. Jedak różnice kulturowe są przeogromne między nami.

    • Nic nie wiem czy to że dziewczyna jechała za szybko jest najważniejsze w tym świadectwie. Czy Ty nic nie wesz, nic nie rozumiesz? Niby jesteś inteligentna. Po co mieszasz? Płacą Ci za to?

      • To akurat jest NAJWAŻNIEJSZE! Wiesz, jechałam kiedyś na wakacje nad rzekę Narew. Na pewnym odcinku drogi zdarzył się wypadek, korek niesamowity. Ja akurat siedziałam przy oknie samochodu a po lewej stronie miałam widok ok. 11-letniego chłopca, zakrwawionego i połamanego. Został potrącony przez osobę, która właśnie z niedozwoloną prędkością na niedozwolonym odcinku (terenie zabudowanym) potrąciła chłopca. Patrzyłam na to wszystko, jak lekarze go reanimowali, jak chyba siostra chłopca zapłakana chodziła po ulicy i krzyczała „Paweł”, jak matka i babcia wrzeszczały z rozpaczy. Odechciało mi się wakacji i wróciłam do domu.
        Czego Ty jeszcze nie rozumiesz? Chyba tego, że podobna tragedia musi dotyczyć Ciebie byś zmienił myślenie, ale wtedy to jest już za późni.

        A niech Ci żal tyłek ściśnie, płacą mi milion. Happy?

  2. Bardzo ładne świadectwo. Mnie również nowenna pomogła po rozstaniu:)
    Przykre są natomiast komentarze, w których treści tak mocno bije brak miłości do bliźniego…
    Nie ustawaj w nadziei Marto! pozdrawiam

      • Przecież ja wiem jak służyć ludziom,np. Tobie dałam dobrą radę byś wyjechała gdzieś odpocząć,ale Ty nie chcesz-to już nic nie poradzę że nie chcesz z tego skorzystać hahah
        pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!

        • pogadam z Tobą jak będziesz bardziej kreatywna, znowu piszesz to samo, już nie mam z czego się pośmiać, wymyśl też lepszy nick, wszystko zrzynasz od innych? 🙂 Bardzo bym chciała wyjechać na wakacje, ale zdrowie mi nie pozwala i tu pies pogrzebany 🙁
          No nie wiesz jak służyć skoro dalej nie rozumiesz.
          A tam tak pozdrawiasz 😀
          Pogadamy jak wymyślisz lepszy nick i lepsze teksty.
          Trzymamy się ramy to się nie po…. ramy 😀

  3. Tylko czekałam na komentarz „nic nie wiem” na temat sytuacji na drodze i choć z wieloma sprawami się z nią tutaj nie zgadzam, uważam, że pod tym względem ma rację. Powinniśmy uważać na drodze, od tego zależy nie tylko nasze życie, ale też (a może przede wszystkim) innych. Myślę, że nie ma się co cieszyć, że uniknęło się mandatu, ale odebrać to jako ostrzeżenie i uważać następnym razem.
    Choć tu nie było napisane, że odmawiałaś nowennę jadąc samochodem, ale ponieważ pojawiło się już tu kilka takich świadectw, dodam, że można nowennę odmawiać i w samochodzie, ale tylko kiedy ma się naprawdę dobrą podzielność uwagi, bo jeśli nie (tak jak ja na przykład) to nie ma co ryzykować.

    Życzę rozwagi oraz wysłuchania intencji.

  4. Witajcie choć Nowenne odmawiam od ponad miesiąca już dostałem łaskę Bożą nie miałem w sądzie żadnych świadków a sprawa się zakończyła polubownie miałem wiele długów dostałem odszkodowanie modliłem się bardzo o wyjście z długów bałem się sprawy ale sprawa szybko ciągu dnia się zakończyła o mobbing wiem że Matka Boska mi pomogła wielbię Ją na wieki odmawiam następną Nowenne aby mama wyszła z długów i abym znalazł prace z umową o prace

    • Marian, bardzo fajnie, szczególnie z tym mobbingiem. jednak długi lepiej spłać, bo do kogo będą się modlić ci, którym jesteś winien???

  5. a ja się zastanawiam, jak to możliwe, że na forum katolickim opiernicza się osoby młode, logicznie myślące i wręcz ostrzegające innych przed skutkami braku skupienia na drodze podczas jazdy? to się w głowie nie mieści. wygląda to jak rozmowy jakiegoś środowiska przestępczego broniące swojego terytorium. szok!

  6. AlaJ gorzej, ci sami protestują przeciwko aborcji, zapisują się na duchową adopcję dziecka poczętego, ale po co to? Urodzi się to dziecko, a później zginie przez taką nierozsądną osobę jak np. autorkę świadectwa, która miała w głowie Bogusia, a nie pomyślała ani razu by zwolnić. Nic temu dziecku po tym życiu skoro ktoś mu je w taki sposób odbierze. Zakłamanie.

  7. Tak bardzo zarozumiałej osoby jak nicniewiem to naprawdę ciężko spotkać, a jest takie powiedzenie że „pycha z nieba spycha”. Nawet jak ma rację w niektórych przypadkach to nie potrafi tego powiedzieć jak prawdziwy chrześcijanin (a za takiego się uważa) który powinien upomnieć swojego bliźniego jak napisano w Ewangelii, ale nie takim slangiem jakim „wali” prosto z mostu nicniewiem.

    • Nic nie wiem ma problemy ze swoja osoba i jest bardzo niekonsekwentna w tym co pisze.ma swoje towarzystwo wzajemnej adoracji i tam czuje sie bezpiecznie.,na wszystko ma odpowiedz ale w gruncie to nie daje jej spokoju.sama przed soba boi sie przyznac jak bardzo potrzebuje Boga.zawiodla sie na Nim .i tym bardziej jest nieszczesliwa bo z jednej strony potrzebuje Go a z drugiej byc moze nawet nienawidzi.jest za bardzo dumna by z pokora prosic.mozna byloby sie tak dlugo rozpisywac ale tak naprawde tu nic nie zalezy od nas.wszystko od Boga bo my tylko mozemy sie za nia modlic a reszty dokona Bog.On wybierze czas i miejsce.

  8. Może Boguś był Ci dany przez Matke Boską bys znalazła drogę do Boga? Jak widac skutecznie 😉
    Pozdrawiam i dodam za ks. Pawlukiewiczem: „bez chłopaka, czy męża można żyć, chociaż z poczatku jest ciężko – ale bez BOGA nie ; konsekwencje są straszne”

  9. Piękne i budujące świadectwo. Bóg jest kochającym Ojcem. Odmawianie Nowenny uporządkowało moje życie. Jestem spokojniejszy. Nie boję się przyszłości. Kochani pomódlmy się za wrogów Kościoła Świętego, którzy piszą brednie pod pseudonimem „nic nie wiem”. Analizowałem kilka ich wpisów. Są to towarzysze jak z czasów PRL, z wypranymi mózgami, dobrze opłacani, karmieni nienawiścią do Boga i Kościoła podszywającymi się pod młodą dziewczynę z kłopotami. Jezu Ufam Tobie zmiłuj się nad tymi ludźmi. Duchu Święty oświeć ich. Daj im poznać Prawdę. Błogosławię wszystkim.

    • a Ty Janek-dzbanek przestań śledzić moje komentarze, a później mnie przepraszać. 3 razy mnie już przepraszałeś, fałszywie!

      Wiesz, przeanalizowałam wasze wpisy i dowiedziałaś się, że na mnie donieśliście. Przypomniała mi się pewna sytuacja z drugiej wojny światowej, jak pewien pan miał sąsiada, który kawałek mięsa przechowywał w domu w piwnicy. Tamten pan nie znał niemieckiego, ale we wsi była młoda dziewczyna, która biegle się nim posługiwała. Pewnego dnia tamten pan wziął to dziewczynę i poszli do Niemca, który patrolował teren ich zamieszkania. Pan powiedział „W tym domu przechowują kawałek mięsa”. Tłumacz aż się zdziwił, że taki wierzący człowiek donosi na swojego sąsiada że ma kawałek mięsa (za to czasami śmierć groziła). Niemiez zapytał po niemiecku „co on powiedział”, a dziweczyna przetłumaczyła „Mówi, że wojnę i tak przegracie, kundle Europy”. Niemiec się wkur****ł, mordę donosiciela obił, że tamten stracił zęby. Tak kończą donosiciele. Historia prawdziwa bo moja rodzina zginęła podczas II WŚ.

      Donieść możesz, tak jak i reszta w przypadku:
      *gdy ktoś znęca się nad zwierzętami,
      *gdy jesteś świadkiem popełniania czynu zabronionego!
      Ale nie, wtedy nikt już nie ma mordy donosiciela!

      I przestań błogosławić fałszywie! Coś masz na sumieniu skoro ciągle o srebrnikach piszesz. Może sam kiedyś brałeś za donosicielstwo, ha

  10. I czemu ma służyć druga część Twojego komentarza ? Po co te inwektywy ? Jak możesz przypisywać komuś cechy zupełnie nie znając jego życia? A z tymi towarzyszami to już przesadziłeś. Ciekawe co na to Pan Jezus ? Przemyśl czy podobało mu się to . Jeśli masz głęboką wiarę to nie popadaj w pychę z tego powodu.

  11. Marta ladne swiadectwo. Ja sie tylko zastanawiam czemu Ty tak bardzo chcesz tego Bogusia.? Rozumiem, ze Go kochasz ale czy naprawde myslisz ze jest to ten jedyny. Wierze ze Bogus pojawil sie po cos w Twoim zyciu i nie po to zebys cierpiala. Mysle ze Bogus pojawil sie w Twoim zyciu po to zebys dzieki niemu zblizyla sie do Boga. I jak widac udalo sie, wiec bylabym wdzieczna mu za to. Oczywiscie nie jestem Toba i zrobisz jak uwazasz, ale Bog przygotowal niesamowite rzeczy dla Tych ktorzy Go miluja wiec pros Boga zeby postawil na Twojej drodze tego jedynego. A Bog Go postawi czy to bedzie Bogus nie wiem ale wierze ze bedzie to ten jedyny bo wybrany dla Ciebie przez Boga. Bog ma niesamowity plan na nasze zycie, nam czesto sie wydaje ze tego co chcemy jest dla nas najlepsze a okazuje sie zupelnie inaczej. Dopiero z biegiem czasu rozumiemy. Mysle, ze kiedys stwierdzisz ze odejscie Bogdana bylo czyms najlepszym co Ci sie przytrafilo. Masz wiare, ktorej kiedys nie mialas czy byloby tak gdyby Bogdan byl z Toba nie sadze. Zycze powodzenia. Bog z Toba

  12. Chciałam dodać tylko że ” nic nie wiem” osiągnęła swój cel, wywołała kłótnię, zdenerwowanie i nie do końca fajne komentarze. Takie osoby tym się żywią, czekają na to. Myślę, że po prostu nie komentujmy jej wpisów, traktujmy jak powietrze i módlmy się za nią, lepszego sposobu na tą sytuacje nie ma.
    Za świadectwo dziękuję, każdy popełnia błędy, sztuką jest się do nich przyznać,a Bogu dziękować że wyprowadza Nas i innych z nich obronną ręką.

  13. Witam człowiek z miłości dla drugiej osoby zrobi wszystko. Sam ma ten problem
    odmówiłem już dwie N.P. ale poradziła Mi znajoma żebym napisał na ślicznej pocztówce ze odmówiłem N.P. w jej intencji , i po prostu podarować ukochanej osobie, ja już czekam tylko na wręczenie pocztówki.
    życzę powodzenia

    • Wojtek. Ja powiedziałem. I nic nie dało, dla mnie najlepszym sposobem żeby chodź na chwile o niej zapomnieć to jest. Dobre grono znajomych, fajna impreza i taniec… tylko niestety to pomaga tylko na chwilę.

  14. Proszę was opamiętajcie sie z tymi komentarzami / pełnymi jadu i niezadowolenia. Pan Jezus umarł za nasze grzechy ba krzyżu- ocenianie innych to tez grzech. Proszę was opamiętajcie sie- weźcie głębszy oddech i napelnijcie sie miłością do bliskich i innych ludzi, który są tak różni a zarazem podobni. Peace!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!