Grazia: Moja nadzieja legla w gruzach

Witam wszystkich .Moje małżeństwo rozpadło się po 20 latach .Na początku było pięknie  bardzo kochalam męża .Zrobiłabym dla niego wszystko i to chyba był błąd. Mąż zaczął sobie pozwalać .Nocne powroty alkohol w końcu zdrada i odejście z domu .co przeżyłam wiadomo potworny ból .

Szukałam pomocy .wiedziałam że tylko modlitwa może mi pomóc. Męża nie ma już 2 lata a ja modlę się i proszę naszą Królową Różańca Świętego o uratowanie naszego małżeństwa i nawrócenie mojego męża  odmówiłam 2 nowenny pompejanskie w tej intencji .A trzecią odmowilam w intencji siebie .

Dostałam bardzo dużo łask wiem że nie dałabym sobie rady sama zaufałam Bogu i naszej Najukochanszej Matce.Mialam nadzieje ze mąż wróci że nas kocha mnie i dzieci bo ostatni czas na to wskazywał mogliśmy „normalnie” rozmawiać. Ale chyba za dużo sobie obiecywałam i w święta czar prysl  okazało się że mąż jednak nie wróci  wybrał życie bez nas . Moja nadzieja legla w gruzach. Dziekuje Bogu za wszystkie łaski  i wiem że ma dla mnie lepszy plan na życie nie koniecznie taki jaki my chcemy. Ale patrząc tak po ludzku zdaję sobie sprawę że moja rodzina się rozpadła. Kocham męża . Odzyskałam spokój w  sercu i wiem ze nic na siłę.Dziekuje wszystkim za świadectwa są moją podporą.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

75 myśli na temat „Grazia: Moja nadzieja legla w gruzach

  1. Może ten lepszy plan dla Ciebie to życie bez tego pajaca zw. mężem- wężem? Pozwól mu odejść, niech sobie idzie, zasługujesz na kogoś lepszego. Nie warto fundować dzieciom huśtawek powrotów i rozstań rodziców. Olej tego męża bo wcale na współmałżonka się nie nadawał i nie nadaje.

    • Myślę że tak lepiej, to znaczy mieć spokój bez klauna i zdrajcy który niszczy wszystko i przeszkadza w życiu.
      Miałem to samo i to była gehenna, patrzeć na idiotkę która mnie traktuje jak gościa do sponsorowania jej idiotycznych romansów i zachcianek typu: Picie piwa z koleżankami i kolegami z pracy w jakimś śmierdzącym lokalu, Fryzjer,tipsy i inne idiotyzmy.
      Od dnia kiedy poszła mam święty spokój i dzieci również ponieważ zostawiła mi dzieci zimą i poszła do matki która w tym samym czasie się rozwiodła i jej braciszek który również się rozwiódł w tym samym czasie.
      Okazało się że byłem okłamywany i oszukiwany przez całą tą bandę, zorganizowaną tylko do korzyści materialnych.
      Próbowali mnie truć podając jakieś świństwa w jedzeniu, jeszcze na ostatniej wigilii na którą mnie zaprosili po to by rozmawiać o podziale majątku w obecności dzieci 6 i 10 lat .
      Bezwzględni psychopaci zdolni do morderstwa są ciągle bezkarni, mimo moich pism sądowych nie ponieśli żadnej kary, pomimo intryg i gróźb karalnych pod moim adresem, pomimo dręczenia psychicznego dzieci.
      Ale Bóg nam pomaga i jakoś trwamy…

      • Grzegorz cieszę się, że są jeszcze takie osoby jak Ty. Jesteś przykładem osoby, która nie bała się życia i nie postawiła siebie jako ofiarę i cierpiętnika. Chapeau bas!

      • to ty zamknij tę parszywą mordę katolu, pomogłeś chociaż której samotnej matce? NIE więc wara śmieciu! Gdybyś pomógł wiedziałbyś przez jakie piekło te rodziny przechodzą, WON

  2. nie jestem przekonana czy komentarz powyżej jest typowo chrześcijański;-/ tak by powiedział Jezus?????olej go bo na współmałżonka się nie nadawał???? to Bóg wie najlepiej kogo nam powołuje na męża i Bóg się nigdy nie myli!!!!! Małżeństwo nigdy nie jest pomyłką….nie każdy jest powołany do sakramentu małżeństwa tak samo jak nie każdy jest powołany do sakramentu kapłaństwa….to jest jasne!!!! każdy z nas jest ułomny,każdy popełnia błędy!!!! Jezus przyszedł na świat aby nas zbawić walczyć o nas !!!! kocha nas z naszymi cierpieniami,błędami,radościami…..Kryzysem w małżeństwie jest kryzys wiary!!!! wierzę że dzięki Pani modlitwie i zaufaniu i wytrwałości Bóg przywróci wszystko na swoje miejsce bo tam gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu nam reszta jest na swoim miejscu….Proszę przeczytać moje świadectwo „CHODZIĆ PO WODZIE…” z 23.12.2014r.nie jest Pani sama;-))))) trwajmy razem w modlitwie i ufności;-))))))

    • rozumiem, że mężowie tłuczący swoje żony, gwałcący je to też dobre wybory Boga na męża dla danej kobiety, daj już spokój. Mąż Grazi nie szanował, nigdy nie docenił a Ty kolejna by złożyć z siebie ofiarę i mianować się na cierpiętnicę. Po kim wy to macie? Moja babuszka była bardzo wierząca, nigdy nie straciła wiary, a jednak w małżeństwie kryzys był, a wręcz patologia. Skończ z tymi pseudo chrześcijańskimi wywodami bo nie mają odzwierciedlenia w życiu. Mąż nie szanuje żony to wynocha, a nie użalać się, płaszczyć, poniżać samą siebie przez kimś kto nawet nie powiedział dobrego słowa ani razu.

      • widać jak mało wiesz o życiu, co świadectwo to widzę, że kogoś pouczasz, nie mając żadnych własnych doświadczeń (za to doświadczenia babci – wow), jak sama kiedyś przeżyjesz taką sytuację – dopiero wtedy zacznij się wypowiadać. za grzeszników należy się modlić, a nie wyrzucać ich z domu, nie wiesz tego? jeśli nie wiesz, to pewnie Ciebie też Bóg wyrzuci ze swojego domu, bo stwierdzi, że nie będzie z siebie robił cierpiętnika wybaczając Ci Twoje grzechy! osoba, która pisze „zamknij tę parszywą mordę katolu”, a przy innym świadectwie: „(Ja) modlę się (spacerując, siedząc lub klęcząc)”, chyba ma jakieś rozdwojenie jaźni! – widocznie źle się modlisz, skoro Duch Święty Cię nie oświeca do pisania dobrych komentarzy tylko samych zjadliwych!

    • tak, Bóg powołuje do życia zakonnego lub małżeńskiego, ale kłóciłabym się z zdaniem „to Bóg wie najlepiej kogo nam powołuje na męża”. Bóg jej nie powołał takiego męża, sama go sobie wzięła. Ludzie, naprawdę wierzycie że Bóg zsyła tych mężów, podkłada ich nam, wyznacza, wierzycie w to całe przeznaczenie? Bóg może i wzbudził w niej potrzebę bycia żoną i matką, ale z miłości do niej dał jej prawo wyboru męża. Po co są te dni skupienia dla narzeczonych, te nauki przed ślubne ? A po to by się zastanowić, czy mój wybór jest dobry. Zresztą co do rozeznania powołania też się można pomylić, są przecież księża, którzy mają kobiety i dzieci, bo źle odczytali swoje powołanie. Z drugiej strony aż niewiarygodne że po 20 latach dzieje się coś takiego, coś musiało w nim peknąc, czego brakowac, że tak „zwariował”
      Co do samego świadectwa, to jest bardzo wzruszające i głębokie. Mocno wierzę w to, ba jestem przekonana, że Bóg może sprawić, że mąż wróci. Druga strona medalu czy autorka będzie mogła zaufać i z szacunkiem odnosić się do takiego typa….bo wiem po sobie że po zdradzie zaczęłam kogoś traktować jak śmiecia i może i miłość pozostała, ale szacunek poszedł w siną dal na zawsze.

  3. „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela” (Mk 10,9). Nic nie wiem możesz być tak łaskawa i więcej nie atakować sakramentu małżeństwa?
    Sakrament małżeństwa jest przymierzem zawartym między małżonkami a Bogiem, jest Prawem Boskim, którego zmieniać nikt nie powinien! Jaki masz cel udzielając porad prowadzących do unicestwienia ducha człowieka czy małżeństwa?
    Ta rodzina otrzymała łaski płynące z sakramentu małżeństwa, szatan próbuje je rozbić, ale Bóg w swej dobroci może uchronić ten związek przed rozpadem.Nie pierwsze to i nie ostatnie małżeństwo w kryzysie. Jeśli człowiek błądzi i nie wie co robi potrzebna mu jest modlitwa!!! Pomódl się lepiej za tę rodzinę i nie dręcz ludzi więcej!!! Czy sądzisz, że Twoja porada wesprze Grazie?
    Grazio sakrament małżeństwa ma wymiar wieczny i jest drogą ciągłego, wzajemnego przebaczania. Małżonkom towarzyszy tzw. łaska stanu, w której Pan Bóg daje moc i wspomaga małżonków, błogosławiąc im w ich zadaniach. Pamiętaj o tym, módl się i ufaj Panu.
    Pisano tu już kilkakrotnie o egzorcyzmie małżeńskim, on też na pewno pomoże. Działaj więc, zaufaj Jezusowi módl się z wiarą i nawet jak będziesz miała wrażenie, że jest gorzej, to się nie poddawaj. Życzę Błogosławieństwa Bożego

    • Mam nadzieję, że jakoś wesprze, albo lepiej dzięki niemu znajdzie w sobie siłę by odejść od złodzieja życia. To nie szatan chce rozbić małżeństwo, ale Grazia popełniła błąd i grzech przeciwko sobie „.Zrobiłabym dla niego wszystko” a nigdy nie powinno się robić wszystkiego dla kogoś, to przeciw 1 przykazaniu. Rozumiem by mogli się kolegować po wszystkim, oddać sobie nawzajem nerki, szpik, ale nie będąc już razem.

  4. pani nic nie wiem…proszę nie stawiać się w miejsce Boga… te panie mają więcej wiary w boski plan… a tak a propos, nie trzeba, pić, palić, gwałcic żony… wystarczy ją oszukiwać ale być za to miłym i szarmanckim… co pani wie o życiu tych kobiet ?

    • Na youtube można znaleźć „świadectwo Ani i Andrzeja” ze wspólnoty Sychar. Otóż Pani Ania opowiada tam, jak po trzech latach małżeństwa zostawiła swojego męża i poszła w tango z innym panem, z którym dorobiła się dwójki dzieci. Po kilku latach ten pan prawdopodobnie ją zostawił, w związku z czym nagle ją oświeciło, że chciałaby do Boga i do byłego małżonka. Tylko, że małżonek „ułożył” już sobie życie (od rozstania minęło kilkanaście lat), z inną panią, z którą dorobił się dwójki dzieci, w tym młodsze dwuletnie. I teraz „nawrócona”, samotna Ania (jak pisałam wyżej, porzucona przez „partnera”), zaczyna robić pranie mózgu ślubnemu, bo nagle o sakramentach sobie przypomniała. Żeby szybciej poszło, pozwoliła się nawet „zapłodnić”. I oto obwieszczają całemu światu, że Bóg pozwolił im wrócić do sakramentalnego życia i będą mieli dziecko. Nic tylko nie wspominają jaki plan ma Bóg dla tej porzuconej z dwójką dzieci kobiety, która „umilała” czas panu Andrzejowi, w oczekiwaniu aż ślubna się opamięta. Czy uważacie, że Bóg przyłożył rękę do tego powrotu? A może to wyrachowanie Pani Ani, która bała się samotności? Wiem, że być może przydługo i trochę w „bok”, ale jestem ciekawa waszej opini.

      • ja wyznaję zasadę przeciwną w kościele „Co człowiek złączył, niech Bóg rozdzieli (póki nie jest za późno)” także uważam rozwody za Boże błogosławieństwo. Gdyby Bóg maczał palce w wyborze partnera to na świecie nie byłoby rozwodów, niedopasowania seksualnego w małżeństwie,przemocy domowej itd. Nie sądzę, że Bóg może połączyć lub rozkochać w sobie dwie określone osoby. Takie rzeczy się dzieją bo tak zostaliśmy stworzeni i tak działa odgórnie ułożona natura człowieka. Dlatego jedni trafią na wspaniałych partnerów, inni na totalne badziewia. Trzeba być też wybiórczym w doborze towarzysza, a nie brać pierwszego lepszego jak leci.

    • Gorylisko- otóż bycie miłym a oszukiwanie partnera to największe świństwo jakie można zrobić człowiekowi, nie tylko w małżeństwie, ale też w przyjaźni, koleżeństwie, biznesie itp. To już bycie k***ą a nie człowiekiem. „Bóg to ja” (nie myl z „Ja to Bóg”)więc nie stawiam się na miejsce Boga. On sam mnie postawił w to miejsce zanim się urodziłam.

  5. zbyt mało danych aby wyrobić sobie zdanie…ale…dlaczego a priori zakłada pani, że to wszystko jest nieszczere… zaś pani „troska” o partnerów przypomina mi nieco troskę czy raczej „troskę” w mediach a propos alicji tsyisiąc która nie wyabortowała swego dziecka… w życiu sytuacje bywają bardzo różne… w każdym razie czy wątpiąc w świadectwo tych ludzi może pani szczerze powiedzieć, że ma pani prawdę na myśli ? wątpliwości są i będą zawsze ale czy warto stawiać się od razu w pozycji faryzeusza ?
    następna sprawa, sprawa przekazu, proszę podać źródło to może każdy sobie wyrobi zdanie z tego filmu na youtube…czy może pani szczerze powiedzieć, że pani przekaz jest pełny, szczery ? myślę, że proste pokazanie linka będzie lepszym świadectwem pani wątpliwości jak pani przekaz w tekście powyżej…
    co do „troski” proszę zwrócić uwagę w mediach a propos „troski” o zdrowie pacjentów…

    • Proszę wpisać na youtube „świadectwo Ani i Andrzeja Sychar” . Niestety wątpię w szczerość tej pani. Odnoszę dziwne wrażenie, że gdyby „nie została na lodzie”, to nie przejmowałaby się sakramentem małżeństwa. Znam takie powroty. I tak na serio to nie chodzi mi o tych małżonków, tylko żal mi tej kobiety, którą dwójka egoistów (małżonków) naraziła na cierpienie.Ten pan w tym świadectwie opowiada o tym, jaki to szczęśliwy jest jego dwuletni synek, bo może się bawić z dziećmi pani Ani. Ciekawe co powie synek za parę lat, kiedy będzie miał zapewne w pamięci obraz zapłakanej matki. Nie chcę nikogo osądzać. Dawniej uważałam, że ludzie się wzajemnie pożerają, ale ostatnio zmieniłam zdanie – przeżuwają się nawzajem, a to co przeżute wypluwają, bo przecież z jedzenia się tyje. Tak się składa, że miałam okazję być w związku z chłopakiem z tzw. rozbitej rodziny, to co porzucenie przez rodzica nie tylko tego dziecka, ale także jego matki, uczyniło z psychiką tego mężczyzny, było zatrważające. Nikt, kto nie był z nim blisko nie miał o tym pojęcia. Nie wiem skąd refleksja aborcyjna z panią Tysiąc – skądinąd prymitywną kobietą nakręconą przez pseudofeministyczne działaczki. W działaniu „Ani i Tomka” brak mi po prostu odpowiedzialności za drugiego człowieka, a miłość polega przede wszystkim na odpowiedzialności. Robią tak, żeby to im było dobrze. Nie wiem tylko czego Boga do tego mieszają, bo to przecież cały czas są ich wybory. Nie o troskę tu chodzi, tylko o odpowiedzialność za nasze wybory i konsekwencję w działaniu, bo nasze wybory mają wpływ na ludzi których zaprosiliśmy do naszego życia. Mogą w kogoś wlać to życie, a mogą komuś je odebrać. Często nie zdajemy sobie sprawy z mocy naszych decyzji.

      • Patologia, Andrzej, który rzucił dla tej całej Ani matkę jego dziecka! Sam przeżywał rozstanie z Anką to nawet nie powinien wspominać o tym, że jego poprzedni związek nie był szczery, dobrze że był w momencie poczęcia dziecka. To, że Anka była jego pierwszą żoną to nie żadne usprawiedliwienie by wrócić do niej i zostawić dość solidny fundament z poprzedniego związku (mimo, że niesakramentalnego)- syna. Oczywiście, że Anka by nawet nie poprosiła o spotkanie z ex mężem gdyby nowy okazał się jednak lepszym facetem. Oboje warci siebie, nie widzę tu żadnego cudu. Nie sądzę też że ze sobą będą już aż do śmierci. Biedne tylko te dzieci urodzone z ich nieformalnych związków. A najgorsze to nazywanie ich przypadku „łaską sakramentu małżeństwa”.

        Sukcesem małżeństwa jest sama świadomość jego celu i ważności. Niestety ten sakrament powinien być zarezerwowany tylko dla myślących i odpowiedzialnych ludzi. Ja już wcześniej pisałam, że ludzie się przeżuwają, dlatego ważne jest sprawdzenie siebie we wszystkim przed postanowieniem ślubowania małżeńskiego. Dobranoc

        • zapoznałam się z tym tematem… nic co niesie za sobą rozpacz i krzywdę dzieci czy innych osób nie powinno być nazwane łaską Bożą…jeszcze teraz czują się tacy święci, są siebie warci nawzajem, Bóg ich kiedyś rozliczy.

          • Właśnie ta ich świętość mnie poraziła. Jeżeli wspólnota sychar taką historię przedstawia jako świadectwo działania Boga……Kim w takim razie jest była „partnerka” pana Andrzeja, chwilową protezą, obecnie już niepotrzebną? Odpadem wyrzuconym na śmietnik, bo Andrzejek doczekał się powrotu wiarołomnej? Nie da się zbudować szczęścia na nieszczęściu drugiego człowieka. Najchętniej panu Andrzejowi obcięłabym pewną część ciała, a pani Ani pewną zaszyła, bo jak widać nie umieją z nich korzystać. Świat choć trochę stałby się wtedy lepszy.

            • Co masz na mysli piszac seksty ???? Kiedys czytajac twoje posty szkoda mi Ciebie bylo. Poraniona przez mezczyzn mloda osoba, ktora z bolu I rozpaczy weszla w gorsze grzechy. Dobrze,ze nadal sie modlisz ale …nie masz prawa w taki sposob oceanic ludzi, zwlaszcza,ze jestes bardziej wulgarna w swoich opiniach. Jesli chodzi o wspolnoty modlitewne to o Mamre czy Sychar malo wiem ale o Mimj tak. Na wlasnej osobie doswiadczylam jak dziala Pan Bog,Duch Swiety, jak wszelkie zranienia z dziecinstwa,mysli samobojcze, bardzo bolesne zranienie przez bylego chlopaka(cierpialam prawie 5 lat)odeszly. Caly bol,bolesna rany odeszly,poszly w niepamiec. Mimo,ze roznimy sie,ja mam inna osobowosc to potrafie Cie zrozumiec jak cierpisz ale to nie powod aby tak postepowac. Czy zdajesz sobie sprawe,ze z kazdego slowa odpowiemy przed Panem kiedys. To co ty wypisujesz to juz przesada. Chociazby teraz o tych sekstach? Ale pisalas wiele……chlopaka mial problem z okresleniem orientacji seksualnej a ty mu radzisz ,ze niewazne z kim bedzie,moze newet z chlopakiem aby byl szczesliwy(homoseksualizm,lesbijstwo sa grzechami sodomskimi jednymi z najgorszych ) Nasze zycie tu na tej ziemi to nie sielanka. Przepelnione jest troskami,problemami,chorobami. Sa zle I sa dobre chwile. Wielokrotnie o tym pisano w Pismie Swietym. To od nas zalezy jak je przezyjemy I czy zasluzymy na Zycie wieczne. Brakuje ci pokory. Moja mala sugestia do Ciebie Natalio -wlasnie ty potrzebujesz modlitywy o uwolnienie I uzdrowienie. Przelam sie I wybierz sie na taka Msze(moze na kilka aby wyleczyc te rozlegle zranienia)to dziala tylk nie pros np. chce abys wyleczyc mnie z depresji czy z czegos innego. Popros Boga o to aby leczyl to co On chce aby bylo wyleczone. Nie ustawaj w modlitwie. Szukaj roznych drog aby uwolnic sie z tego co jest zle I chore w tobie. Ps nie wylewaj tyle jadu I goryczy, to jest przykre. Duzo radosci zycze. M

            • sekty no literówka się wdała, a już jest problem. SEKTY, SEKSTY to pojęcie z muzyki a seksy to wiadomo co 😀

              Ja absolutnie nie jestem poraniona przez mężczyzn. Słabo czytasz moje komentarze skoro nie doczytałaś się, że mimo różnych przygód, jeśli dowiedziałabym się że któryś z nich jest w potrzebie byłabym pierwsza by oddać szpik, nerkę itp. To, że teraz z nimi nie jestem nie oznacza, że jestem zablokowana by komuś przynieść pomoc. Przecież to głupie, kiedyś byli mi bliscy!!!

              Ja jestem pełna empatii, potrafię sobie wyobrazić ból drugiej osoby, ale też należy tą cierpiącą osobę naprowadzić na coś, pomóc w spaleniu mostów, które prowadzą ją do nikąd.

              Idź się doucz o SEKSTACH. NIE MYL SEKSTY Z SEKSEM!!! To wstyd. SEKSTA to interwał prosty w skali muzycznej, w szkole o tym się każdy nawet uczył!!!

              Przykro mi, mam własne zdanie na temat takich mszy i nie wybiorę się na nowo powstałe formy ewangelizacji bo zwyczajnie do mnie nie przemawiają. Kiedyś ich nie było i też jakoś wszystko się ułożyło z czasem.

            • wierz mi, że grzech sodomski jest niczym do tego jakbyś odmówiła pomocy byłemu chłopakowi który teraz cierpi. Oczywiście, że się różnimy, widzisz we mnie zło, a nie potrafisz zauważyć że mimo tego, ze ktoś mnie kiedyś skrzywdził a powiedziałby mi po latach w jakich jest tarapatach czy to finansowych czy zdrowotnych byłabym pierwsza zorganizować pomoc. Życie może być sielanką jak ludzie zaczną rozwijać swój boski pierwiastek w sobie. Nie mówi, że życie to cierpienie i walka bo tak nie jest, w ten sposób tylko spychasz na dno i jak inni w depresji mają walczyć i powstać skoro i tak życie to sprawdzian i ciągle się te farmazony powtarza

            • Uzylam dokladnie takiego wyrazu jak ty w twojej ‚literowce’ i mialam swiadomosc o co ci chodzi. Mimj nie jest sekta i nie masz prawa posadzac. Zycie nie jest bajka i chcesz tego czy nie zawsze pojawiaja sie cierpienia. Doskonalym przykladem jest sam Jezus Chrystus. Sztuka jest zrozumiec sens cierpienia. Jesli zaakceptujesz to i ofiarujesz Bogu wzrastasz. Jesli zas uragasz Bogu,nie potrafisz byc pokornnym oddalasz sie i twoje cierpienie nie ma sensu.

            • można się domyślić o co chodzi, a nie mylić seksty z seksem. Zresztą nie moja brocha co Ci w głowie najbardziej siedzi. Życie będzie bajką jak ludzie choć trochę się zmienią. Chcesz to cierp sobie skoro może tak lubisz. Takie jak Ty pokazują, że Bóg wcale dobry nie jest skoro powołał do życia ludzi w cierpieniu. Sekta wyprała Tobie mózg, a guru jeżdżą limuzynami.

            • skoro wiedziałaś, że to literówka to powinnaś sobie dać spokój i użyć normalnego słowa.

            • Wiedziałam,ze chodzi Ci o słowo sekty. Uważam,ze ta opinia jest niesprawiedliwa.Dlatego zareagowałam. Na jakiej podstawie wywnioskowałaś,ze należę do sekty? 🙂 Nigdy nie należałam i nie planuje. Jeśli chodzi o Msze o uwolnienie i uzdrowienie to przez przypadek będąc na spowiedzi dowiedziałam się,ze za kilka dni do Londynu ma przylecieć charyzmatyk z Australii Alan Ames. Poszłam wiec pomodlić się za bliska mi osobę. Tak się stało,ze przy okazji Pan Jezus pomógł mi. I tak wszystko co było chore we mnie stopniowo odchodziło. Rozpoczęłam moja pierwsza Nowennę. Przyleciałam do Polski(Częstochowy) na msze o uzdrowienie i uleczenie w listopadzie,następnie przed Bożym Narodzeniem i to co się stało przerosło moje oczekiwania. Te wszystkie bolesne rzeczy odeszły,powrócił spokój,radość.To niesamowite jak Jezus działa,zabrał ten cały balast. A wracając do cierpienia. Moje cierpienia nauczyłam się ofiarowywać Panu w intencji tej osoby,która bladzi i rani swoich bliskich. I to dziala.
              „Nie lękaj się cierpień, Ja jestem z tobą” (Dz. 15). Pan Jezus zapewnia nas, że w każdym cierpieniu On jako pierwszy niesie jego ciężar i że współcierpi z nami. Jakiekolwiek cierpienie, które nas dotyka, jeżeli zostanie na modlitwie oddane Jezusowi, staje się źródłem największych łask. Święta Faustyna pisze, że wtedy „cierpienie jest skarbem największym na ziemi – oczyszcza duszę. W cierpieniu poznajemy, kto jest dla nas prawdziwym przyjacielem. Prawdziwą miłość mierzy się termometrem cierpień” (Dz. 342).

            • to jak wspomniałam skoro wiedziałaś to mogłaś od razu pisać poprawnie sekty. Nie zmienię zdania bo znam przypadki totalnych wyprutych z własnej godności i myślenia ludzi przez ww sekty. Ach ci charyzmatycy, wrażenia na mnie nie robią. Wiesz, wiele ludzi jeździ w różne miejsca i też doznają cudów, nagle wszystkie dolegliwości im znikają w co nie wierzę bo jest to efekt placebo. Powiem jedno, Ty chyba we wszystkim widzisz cierpienie, ja nie, cokolwiek w życiu przeszłam. Nie mów o cierpieniu, chcesz to umartwiaj się i swoje życie, ale nie ciągnij innych za sobą. A może po prostu skończyć te cierpienia, we wszystkim widzicie cierpienie. Mam już dość ludzi sierot, którzy tylko cierpią i w ten sposób postrzegają życie. „Celem życia nie powinno być przeżycie” i ja się z tym zgadzam, NIE WOLNO bać się doświadczać czegokolwiek, cokolwiek to jest.Sorry jest tyle dziewczynek zgwałconych na świecie a nadal jakoś potrafią się cieszyć i iść do przodu, to jest dla mnie żywy autorytet a nie jakieś cytaty nawet jeśli to słowa Jezusa. Poza tym to aż tak żenujące latać do Boga z byle pierdołą by uwalniał od czegoś, uzdrawiał. Czas może w końcu obrócić wszystko co dźwigamy w atut i stać się silniejszym człowiekiem, fizycznie i mentalnie dzięki tym „cierpieniom”.

            • wśród każdego kwiatu wyrośnie jakiś chwast, tak jest niestety wszędzie, i w Sycharze i w Kościele, i wśród lekarzy, prawników, bankierów i murarzy. Wszędzie gdzie jest jakieś zgromadzenie ludzi znajdzie się zakała, co psuje opinie wszystkim. Szatan ma wszędzie swoich podopiecznych

  6. ok to może teraz określimy kryteria myślących i odpowiedzialnych ludzi…
    może dla przykładu teraz dość głośnego… lekarze kiedyś byli myślący i odpowiedzialni… kiedy pyskowali wobec rządu kaczorów przebrzydłych…tak było, nieprawdaż ? wystarczy prześledzić teksty z tamtego czasu…
    a teraz czary mary i już się okazuje, że nie są odpowiedzialni i myślący… abra kadabra i czary mary… pozostaje pytanie w którym momencie okazują się odpowiedzialni ? oczywiście jest także kwestia kto decyduje o tym, że dana osoba jest odpowiedzialna i myśląca
    otóż, małżeństwo jako takie od zawsze było dla ludzi myślących i odpowiedzialnych… od samego początku…
    okres narzeczeństwa był po to aby poznać się wzajemnie przed ślubem, poznać rodziny… warunki…
    sprawdzenie się przed ślubem…czyli co ? życie na tzw. kocią łapę, bez sakramentu… zdaje się, że Dekalog dość precyzyjnie określa takie cóś… czyli złamanie przykazania nr VI… czy może się mylę…czyli retoryka trącająca siarką i smołą…z moherowego punktu widzenia ;-)… poza tym nie słyszałem, żeby w/w przykazanie zostało odwołane, zmienione czy też zreformowane… ono dalej obowiązuje…niema, że boli… katolicyzm jest wymagający…stąd taka furia róznych „reformatorów”… ale nie trzeba byc katolem…jest tyle różnych kościołów…mozna sobie poszukać… ba nawet nazywać siebie katolikiem… dosłownie parę dni temu kolega…angol zresztą, tak własnie twierdził, ze on jest katolik ale nie rzymski… no cóż… każdy ma prawo do wiary… ja wybieram rzymski katolicyzm…
    no można tez wprowadzić egzaminy na odpowiedzialność i myślenie… i jeszcze wiele innych pomysłów… i co z tego wyniknie ? ano nic… jedynie to… że trzeba trzymać się zasad moralnych których fundamentem jest Dekalog… a nie gadanie jajogłowych w telewizorni o szczęściu, odpowiedzialności i myśleniu

    • prawda jest taka, że większość ludzi w społeczeństwie jest po prostu głupia! Furia różnych reformatorów doprowadziła do powstania ludzi i zmian na świecie, bez tego nie mielibyśmy nawet rozwiniętej medycyny.Oczywiście prym nadal wiedzie Zachód, gdzie te reformy się rozpoczęły. A to czy osoba myśli i jest odpowiedzialna to można poznać po czynach testując taką osobę.

      • Każdy człowiek ma swoja opinie i postępuje tak jak uważa. Myślisz inaczej nie ma problemu. Ja wierze i szczerze ufam,nic tego nie zmieni. Bardzo pragnę wyleczenia mojego taty,to przykre widzieć to wszystko . A w moim życiu tak poza tym,wszystko dzieje się dobrze.To moja silna wola,chwilami opór, determinacja i świadomość ,ze Bóg jest ze mną sprawia,ze życie jest piękniejsze. Milego wieczoru życzę.

    • sprawdzanie się przed ślubem, czyli zamieszkanie bez ślubu to najgłupszy wymysł tych czasów. To do niczego nie prowadzi, moją koleżankę doprowadziło do tego, że teraz musi kredyt na mieszkanie spłacać sama, bo test sprawdzający oblała. Paradoksalnie tyle par zna się i mieszka ze sobą przed ślubem, a odsetek rozwodów wśród młodych ludzi ciągle rośnie. Dlaczego? bo nie da się przeżyć nawet jednego dnia na próbę. Jutro też mogę pójść do pracy i powiedzieć „dzisiejszy dzień pracuję na próbę” i po tej próbie może powiem ” to idealna praca dla mnie” ale za miesiąc, czy pół roku wszystko się może zmienić, pojawią się nowe problemy i wtedy będę chciała odejść mimo tego, że dzień na próbę wyszedł pozytywnie. Druga strona medalu, że jak się kogoś kocha to chce się z nim być, już teraz, natychmiast. Takie odkładanie w czasie decyzji o ślubie, sprawdzanie się itp. świadczy tylko o braku tego prawdziwego uczucia. Miłość jest albo jej nie ma, nie da się jej wyczekać, wypróbować, zbudować, zazwyczaj albo po paru randkach się wie że to jest to, albo nigdy tego czegoś nie będzie.

      • bo mieszkać z drugą osobą trzeba z głową, a nie od razu w kredyty się bawić, ale ludzie są tacy, że biorą kredyt za kredytem, a później nie ma komu spłacać. Dlatego mówię, że we wszystkim trzeba myśleć. Już źle było wynajmować mieszkanie? Nie trzeba było się zadłużać. Ja nie mówię o teście jednodniowym, ale trwającym latami. Wykiwał ją przed ślubem to zrobiłby to po, żadna filozofia.

  7. no i przy okazji, pani nic nie wiem dała parę słów rozsądnych…
    czy w przypadku tego małżeństwa nie mieliśmy tutaj z grzechem przeciw przykazaniu I… ubóstwienie męża albo żony… od pewnego czasu podczas odmawiania właśnie NP Matka Boża uświadomiła mi jakie to ważne… Bóg w moim życiu upomniał się o należne Jemu Miejsce… zrobił to dość brutalnie… ale może chodzi teraz o to, że dopiero po wielu Jego próbach to do mnie dotarło…
    Najważniejszy jest ON Bóg w Trójcy Jedyny…potem reszta… to do mnie trafiło dość boleśnie…ostatno… stąd moję spotkanie z NP i trafinie na to forum… czuję, że Bóg ma pomysł dla mnie…a wczoraj intencja o która się modlę spletła się z cierniem koronowaniem… zresztą od początku tak mi to splatało się… więc, jestem gotów… a czy to tylko moje fantazje i chciejstwo czy coś co rzeczywiście mnie spotka Bóg Jeden raczy wiedzieć z jednej strony bardzo tego pragnę ale z znowu tez boję się… odpowiedzialności… a może tego… że to tylko fantazje…
    zawsze miałem bujną wyobraźnię 😉

  8. Grazia , trzymaj się w swoich postanowieniach , widać , że jesteś teraz silną kobietą i nie czujesz się sama . Dobrze , że tu jesteś , że czytasz świadectwa . Co Ci będzie dane w przyszłości dowiesz się . Pan Bóg pisze scenariusz , ale to Ty jesteś reżyserem swojego życia i nie tylko swojego . Masz dzieci , można wnioskować , że nastoletnie i powinnaś teraz starać się by one nie przejęły wzorców negatywnych jakie widzialy u Was , czyli Twoich i męża . Chyba każdy rodzic chce , by jego dziecku powiodło się w życiu lepeij niż jemu . Dlatego może przemyśl to , byś nie karmiła dzieci jadem i brakiem zaufania do innych . Niestety sporo ludzi jest zatrutych takim jadem i powoduje to tylko kolejne wynaturzenia . Niewiem jaką masz relację z mężem , ale takie sprawy powinniście przejąć obydwoje . Nigdy nie zastąpisz dzieciom ojca a ojciec nie zastąpi matki . Brak jednego zawsze powoduje przewagę drugiego .Natura nie znosi próżni .
    Z tego co piszesz , to widać że zawierzyłaś Bogu . Trzymaj się tego i nie z chodź z tej drogi . Teraz Twoje szczęście powinno być oparte na szczęściu Twoich dzieci , to one dadzą Ci na starość poczucie spełnienia . NIe osiągniesz tego jednak , jeśli będziesz wlewać im jad . Bo one ten jad przeleją na swoich partnerów życiowych a napewno tego nie chcesz . Życzę Ci powodzenia w życiu

  9. Grazia, jakoś nie mogłam przestać myśleć o Tobie. Tak mi przyszło do głowy, żebyś naprawdę przestała się zamartwiać. Pomyśl, że warto byłoby pomodlić się we własnej intencji o siłę ducha i zmycie tych wszystkich zranień jakich doznałaś. Obiektywnie patrząc na Twoją sytuację, kardynalny błąd popełniony przez Ciebie, to tak jak wspomniała wcześniej „nic nie wiem” złamanie pierwszego przykazania. Nieraz słyszałaś na pewno historię, kiedy to kobieta wszystko oddała mężczyźnie, łącznie z najlepszymi latami swojego życia, a on odszedł do brzydszej i gorszej, która nim pomiatała.
    Dlaczego piszę o modlitwie za siebie? Otóż wyobraź sobie siebie, jako kobietę silną duchowo i psychicznie, uśmiechniętą, radosną, pełną uroku osobistego. Każdy facet uwielbia takie kobiety. Czy sądzisz, że jeśli będziesz rozpaczała, będziesz rozgoryczona i nieszczęśliwa, to zrobisz pozytywne wrażenie na mężu i dzieciach? Zacznij biegać na przykład, albo idź na salsę. Zrób coś dla siebie, co radykalnie Cie zmieni.Zadbaj o siebie, jeśli nie masz to kup sobie szpilki, pomaluj usta, zafunduj sobie jakieś szaleństwo, wyjdź z koleżankami do pubu, śpiewaj radosne piosenki i nie proś aby „Twój Pan” wrócił. Małżonek sam będzie w szoku, jak zobaczy Twoją przemianę, a dzieciaki będą z Ciebie dumne.

  10. Czytam i czytam i widzę te same nicki osób piszących więc się nie zagłębiam bardzo bo to są te same komentarze mniej więcej co pod innymi świadectwami. Powiem tylko jedno nie wchodzę w polemikę z „nic nie wiem” bo Kochana tak jak piszesz chyba nic nie wiesz naprawdę, a tak na marginesie jeśli mogę zapytać odmawiałaś NP może? Jeśli nie to zacznij jak najprędzej za siebie najlepiej.
    Do autorki świadectwa : Kobieto trwaj w swoim postanowieniu, nie poddawaj się i dziękuj Bogu że wytrwałaś w nadziei już 2 lata. Z cierpienia rodzą się piękne rzeczy, cuda. Jeśli mogę zasugerować to może rozejrzyj się dookoła przyjrzyj się stosunkom w swojej rodzinie, dalszej i bliższej co „nie gra” co trzeba poprawić. Szatan się rozchulał i teraz jeszcze podpowiada tobie właśnie takie ziemskie marne rozwiązania. Typu, że nie wróci że po co Ci to itd.
    Pamiętaj jedno Bóg jest WSZECHMOGĄCY. Jeśli Jemu zaufasz i uwierzysz zwyciężysz.
    A Maryja nasza Najwspanialsza Matka dopomoże.
    Także życzę Ci dużo błogosławionej cierpliwości i ufności w Panu.
    Dorzucę „Zdrowaś” za Waszą rodzinę 🙂

    • Tak na marginesie coś słabo czytasz komentarze pod świadectwami lub z niezrozumieniem tekstu bo wiele razy napisałam ile i kiedy odmawiałam NP więc dobrze, że unikasz polemiki bo znowu być czegoś nie doczytała lub nie zajarzyła.

  11. aa – Ja bardzo Cię upraszam o nieobrażanie Natalki – nic nie wiem 🙂
    A teraz upraszam o powtórne przeczytanie swojego własnego komentarza, tym razem pod swoim adresem.
    Mogłabym go skopiować, może byłoby bardziej czytelne…?

    Skąd u was taka znajomość Judaszów? Że ich tak od razu rozpoznajecie..? no, no,no, zacmokałabym z uznaniem, gdyby było się czym chwalić :/

      • Uważam,że nikt z nas ludzi nie jest Aniołem tylko istotą grzeszną z wadami,ułomnościami,słabościami.Jest wielką sztuką przeżyć kilkadziesiąt lat w małżeństwie.Moja rada to:modlitwa,modlitwa do Ducha św.o światłość i rozeznanie co do wyboru żony,męża.A po ślubie najpierw wymagać od siebie a póżniej od drugiej połówki.Praca nad sobą,egoizm ,pychę pożegnać.Okazywać sobie szacunek i kulturę.Kobiety dużo mogą w małżeństwie zwłaszcza normalna kochająca żona ,trzeba się uczyć tego całe życie.Nie wszyscy nadają się do życia we dwoje.Są też ludzie mający z psychiką problemy,choroby i fizyczne i psychiczne.Każdy uczciwie i sprawiedliwie niech oceni siebie i małżonka.Znam bardzo dużo przykładów małżeństw dobrych i złych.Można pójść na terapię trzeba tylko chcieć naprawić swoje małżeństwo.Jak jedna strona się uprze i nie będzie chciała to nic nie pomoże.Wolna wola.Krzywdziciele też istnieją.Nic na siłę.Ja jestem zadowoloną z życia mężatką od 44 lat.

        • I to jest świadectwo, a nie jakieś stęki-kwęki. Większość ludzi myśli, że to ta druga osoba stanie się dla nich źródłem szczęścia, niejako nakarmią się tym drugim człowiekiem. Niestety jak nie ma szczęścia w nas, to nikt inny nam go nie zapewni. Ludzie zapominają, że Bóg powiedział: miłuj bliźniego swego, jak siebie samego.

  12. Ja również wspólnie z mężem odmawiałam NP ,i napewno jeszcze nie koniec z tym a raczej początek.Już mogłabym się podzielić otrzymanymi łaskami chociaż dalej jest żle ale coś kiełkuje . Sprawa jest niezwykle trudna , ale wybaczcie kochani ,strach coś napisać. To wszystko co tu przeczytałam po pewnym świadectwie , p.grazi ,przeszło wszelkie granice,szczególnie niektórych osób !. Kochani po co tyle komentarzy i w dodatku nie kulturalnych,są przekleństwa i inne bardzo niesmaczne wypowiedzi ! Widzę że tu się tworzy jakiś portal na porady ale nie tylko : kłótnie ,wyzwiska,przekleństwa,przepychanki kto lepiej doradzi.Myślę ,że podyskutujcie sobie w taki sposób na jakimś nie wiem , może portalu randkowym ! Tutaj nie wypada !Powariowaliście? Podobnie się robi jak w polityce. Modlimy się-to zawsze się przydaje i jest piękne . Dajemy świadectwo – w porządku , nie zawsze działa od razu .Zasialiśmy ziarno ,poczekajmy aż zacznie kiełkować . Ja wierzę ,że wcześniej czy póżniej wyda plon.Cierpliwości !!Nie nadużywać niepotrzebnych słów ,wulgaryzmów bo tylko obrażacie Matkę Bożą i Osoby Św..A chyba nie po to jest to wszystko . Ja bym nie chciała takiego forum ,to powinno być zakazane .Wszysko trzeba zostawić Królowej Różańca świętego ,Ona Sama podleje to ziarenko – by zakiełkowało. Po co tyle szczekania .WYBACZ NIEKTÓRYM MATEŃKO !<3

    • szkoda że nie zauważyłaś, że niektóre osoby trzeźwo myślące zwyczajnie nie akceptują i przestrzegają aby inne płaszczki nie wywyższały swoich panów i władców na piedestał. Mateńka może wybaczyć wszystko, ale głupoty nie.

  13. Ze wszystkiego można wynieść dobro.”Nic nie wiem „i i jej podobne chyba są tutaj aby nas ćwiczyć w chrześcijańskiej cnocie cierpliwości i pokory wobec takich zachowań 🙂

    • nie ma lepszego sposobu zmiany przyzwyczajeń pokutowanych w Polsce jak głośne mówienie o problemach, a nie zamiatanie w ciszy wszystkiego pod dywan, a później kliniki psychiatryczne pełne pacjentów 🙂

  14. Oj Natalia, Natalia co z Tobą począć? 🙂 Może jednak z czasem nauczymy Cię trochę powściągliwości i pokory 🙂
    Wiesz ewka ma trochę racji z tym małym szczekającym pieskiem co to myśli,że im głośniej szczeka to ważniejszy i mądrzejszy 🙂 🙂 Przepraszam za odrobinę ironii 🙂

    • Najlepiej gdyby to forum było tubą towarzystwa wzajemnej adoracji. I niech wszyscy głaszczą się po główkach wykrzykując achy i echy. Weszłam na nie bo szukałam świadectwa, czegoś co porwie mnie do wiary. Co tu zobaczyłam? Stęki kwęki, myślenie misyczno-życzeniowe typu: zdążyłam na pociąg i to na pewno była zasługa modlitwy. A nie lepiej przyjąć do wiadomości, że zdążyłam, bo tym razem zwlokłam tyłek z łóżka wcześniej niż zwykle. To nie są świadectwa zmian w życiu, które dokonały się w wyniku modlitwy. Bóg to nie automat z batonikami. Ogarnijcie się ludzie, 80% z tych „świadectw”, to nie wyraz wiary w Boga tylko w jakieś gusła. Nie róbmy krzywdy sobie, ani tzw. wątpiącym, którzy wchodzą na tą stronę.

    • Jolu moja Droga 🙂 zbyt wiele widziałam cierpienia dzieci, kobiet, niestety sama to przeżyłam jak trzeba było uciekać przed mężczyzną w mrozie i to jak byłam małym dzieckiem. Tego nie da rady teraz zapomnieć więc nie chcę by inni tak cierpieli, jest mi ich po prostu szkoda i chętnie by ich przygarnęła jakbym miała gdzie, dlatego nie warto walczyć o coś co jest zgniłe od środka. Trzeba pozwolić otworzyć się na nowe, lepsze, a nie powracać w bagno. Gdyby u mnie ktoś tak postąpił, nie miałabym pamięci zapełnionej przemocą. Ale większość kobiet woli dla siebie i ich dzieci męczarnię to chociaż niech te biedne dzieciaki oszczędzą. Mówię wszystko z własnego doświadczenia.

      • Natalia, mam do Ciebie słabość .W głębi serca czuję ,że dobra z Ciebie dziewczyna chociaż zbyt często ponoszą Cię emocje i targają Tobą jakieś dziwne uczucia .Rozumiem Twoje intencje ale w ten sposób nikomu nie pomożesz a wręcz przeciwnie powodujesz ,że osoba szukająca wsparcia zamyka się i więcej nie pisze.Czasami musimy powściągnąć własne emocje i urazy aby zrozumieć innych. Natalia życzę Ci wiele szczęścia i trochę więcej pokory 🙂

      • przeczytaj książkę „Trafiona przez piorun. Stałam u bram nieba i piekła.” Glorii Polo – może otworzy Ci oczy na pewne sprawy, które tu błędnie komentujesz. Autorka książki miała podobne do Twoich przemyślenia i po śmierci klinicznej dowiedziała się jak bardzo się myliła. może zmienisz podejście jeszcze przed śmiercią dzięki tej książce, bo po śmierci to już będzie lipa.

  15. lolu, w 80% masz rację ,to nie jest forum dla ciebie 🙂 🙂 Weszłaś tu przez przypadek i bez przypadku wyjdź….. i nie wracaj…poszczekaj gdzie indziej …

  16. Przeczytać nie przeczytałem, tylko przejrzałęm, bo za dużo tego i zbyt ciężki kaliber. 🙁
    Tak się tylko zastanawiam, czy warto się w ogóle modlić, mając takie podejście do drugiego człowieka, jak niektóre wyrażane tu poglądy ? Już na pewno „Ojcze Nasz”, w którym mówimy „Odpuść nam jako i my odpuszcamy”, to była by duża lekkomyślność. 🙁 A przecież odmawiając codziennie NP „Ojcze Nasz” mówimy 18 razy…
    Nie wiem, czy Bóg wysłuchuje modlitwy bez właściwej postawy, pokory w sercu…

      • Myślę, że Twój nick „nic nie wiem” jest nietrafiony :). Słusznie mówisz. Zgoda na ciągłe poniżanie, to zgoda na zło, a ze złem się godzić nie można, bo stajemy się (zwykle nieświadomie) współwinni. Kiedy nie ma innego wyjścia, lepiej się rozstać. Samo przebaczenie natomiast otwiera przed przebaczającym nową zupełnie rzeczywistość – uwalnia nas od całego ciężaru (to nie moje myśli, żeby nie było, że taki mądry jestem 🙂 ).
        Takie rozstanie natomiast jest często początkiem pojednania, więc nie można też mówić, że rozłąka to zawsze koniec. Osobiście nie wierzę, że to koniec, raczej, że początek 🙂 i z CAŁEGO SERCA tego Grazi życzę.
        Początek czego ? Myślę, że przede wszystkim zbliżenia się do Boga. Nie nam to oceniać… ale czasem Bóg się o siebie upomina (np. gdy nie zawsze był na pierwszym miejscu).
        Niedawno na tej stronie ktoś wrzucił link http://www.youtube.com/watch?v=5qMc1IG5YHY – nic dodać, można tylko jeszcze raz powtórzyć. Dla mnie to kazanie było zbawienne i za nie dziękuję osobie, która go wcześniej udostępniła!

        • najczęściej jest tak, że będąc razem nie będzie się układało. Należy wtedy odejść, przebaczyć ale pozostać w przyjaźni, pomagać sobie wzajemnie. Taka relacja będzie zdrowsza niż tkwienie w bagnie z tą samą osobą. Razem (przyjaźń), a jednak osobno (każdy układa sobie życie oddzielnie).

          • w luźnych związkach (o których pewnie wiesz najwięcej) takie wyjście się sprawdzi, ale w przypadku małżeństw (o których z autopsji jak widać nic nie wiesz) to się nie sprawdzi, ponieważ małżonkowie są złączeni węzłem małżeńskim, tego węzła nie widać, dlatego nie potrafisz zrozumieć kobiet wybaczających mężom, ale gdybyś miała męża i sama zaznała siły tego węzła – może wreszcie byś pojęła w czym rzecz! Jezus powiedział: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało.” potrafisz to pojąć??!! czy wreszcie to kiedyś do Ciebie dotrze??!! Małżonkowie są jednym ciałem! wyrwij więc sobie połowę ciała, bo się zaczęła psuć i powiedz tej połowie, że teraz będziecie się tylko przyjaźnić, a jednak żyć osobno!! nie da się! a jak nie rozumiesz, bo nie przeżyłaś – to się przestań wreszcie wypowiadać na tematy, o których nie masz pojęcia!

            • nie sprawdzi się bo się wielkie państwo unosi dumą. Skoro nie potrafisz być później z byłym mężem w przyjaźni nie nadajesz się na małżeństwo. Jak ktoś chce cierpieć, niech cierpi tylko innych (np. dzieci) nie ciągnie w te bagno!
              A może Ty wiesz więcej o luźnych związkach bo to, że jak ja mówię by ktoś odszedł nie oznacza że mam brudniejsze paznokcie od Ciebie!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!